W 2013 roku zespół Mikromusic nagrał piosenkę pt. „Takiego chłopaka”. Cudownie pokazuje ona rozdwojenie jaźni współczesnych kobiet. Piosenka zaczyna się od:

Prześlij mi chłopaka
Nie wariata
Daj nie cwaniaka
Nie pajaca
Daj nie pijaka
Nie Polaka
Daj nie biedaka

A kończy na:

Prześlij mi chłopaka
Daj Polaka
Tak, chcę wariata
Chcę pijaka
Tak, daj siłacza
Daj brzydala
Tak, daj Polaka

Znaczy się, zaczynamy od: powinien być przystojny, inteligentny, zaradny oraz samodzielny (pod tą zbitką kobiety rozumieją, że powinien mieć pieniądze), oczywiście też dowcipny, ruszać biodrem jak Luis Fonsi. A później chuj. Tzn. wystarczy, żeby miał chuja. Jak gospodarka niedoboru za czasów PRL. Skoro nie ma kawioru, to może być kaszanka. Skoro nie ma kaszanki, to może być i kaszalot. Lepiej jakiś, niż żaden.

 „Plany na wieczór: oglądanie fajnego filmu razem z moim facetem. Ktoś poleci mi jakiegoś fajnego faceta?”

Mężczyźni często pytają mnie o tajemny sposób, aby zostać Harrym Potterem wagin. Hokus, pokus, machasz swoją różdżką i wszystkie laski stoją przed tobą otworem.

To odpowiadam:

Żeby uwieść Polkę wystarczy zrobić jedną prostą rzecz. Olać ją i  przyciągnąć. Dzień być miły, dwa dni nie odzywać się do niej w ogóle.  A później powtórka.  I jeszcze raz. Zerżnąć tak, że chodzić nie będzie mogła, zadumać się, popaść w melancholię, wypić pół butelki wódki albo lepiej whisky,  powiedzieć wiersz, wytrzeć kutasa w firanę i wyjść.

Wtedy głupieją.  

Że przesadzam? Tylko z alkoholem i rzadziej niż do niedawna.

Jak to wygląda od męskiej strony?

Pięć miesięcy temu napisałem część pierwszą tej notki (nie wiedząc rzecz jasna, że to będzie część pierwsza)

Jak ktoś chce skumać bardziej, o co w tym wszystkim chodzi, niech sobie ją przeczyta. Jak nie chce, to nie. Ale generalny wniosek z tego wpisu był taki, że jak chcesz sobie podporządkować laskę, tak żeby była na każde twoje skinienie, to trzeba trzymać ją na głodzie.  Jeśli bowiem kobieta dostaje to, co chce, facet jest miły, uprzejmy, czuły troskliwy i na każde wezwanie, to jest najedzona i głupie myśli jej przychodzą do głowy. Dlaczego tak jest? Nikt tego na razie nie zbadał; widać grant był na to za niski. Ale uwierzcie mi na słowo.

‘Szary’ to pseudonim koleżki, który zrozumiał zasady tej gry. 

Może jakaś dupa przeczyta jego historię i się otrząśnie. Choć nie. Wróć. Jak znam życie, przeczyta, pokiwa głową z przerażeniem i będzie robić jak do tej pory. No, ale na to, że ktoś mimo braku efektów ciągle chce napierdalać głową w ścianę, to ja jednak wpływu nie mam.

Szary lat ma 30 już skończone, chociaż z pyska wygląda ponoć na – góra – dwadzieścia pięć.

W skali od 1 do 10 uczciwie przyznaje sobie 6,5.  Przy czym i tak 5 jest za wzrost. Radzi sobie nieźle. Robi to, co kocha i to za dobry piniądz.  Z matką nie mieszka, chociaż dobrze się z nią trzyma i często ją odwiedza.

Cechy szczególne?

Jestem skończoną mendą, jeśli chodzi o kontakty z płcią piękną. W samym 2017 udało mi się zdradzić cztery dziewczyny – chociaż ja nie lubię określenia ‘zdrada’. Raczej określam to, jako ‘dynamiczną zmianę partnerki seksualnej’. Z tego, co opisuję dumny nie jestem, bardziej przerażony otaczającym mnie światem.

Zdrada numer jeden: Ewa, lat 29.

Z wyglądu dobre 8/10, z małego miasteczka, księgowa w Wielkiej Warszawie. W domu się nie przelewało (albo i się przelewało, jeśli wziąć pod uwagę zainteresowania szanownego ojca bohaterki). Z koleżanką Ewą – Szary był przez pół roku w 2015. Chyba było miło, bo Ewa zapragnęła przedstawić  go rodzinie, co oznaczało, że w tyle głowy widziała już przygotowania do ślubu (suknia była już przecież dawno wybrana).

On raz jeszcze ją wymłócił, powiedział, że razem nie będą, ubrał się i wyszedł. Historia miała swój happy end na odwrót. To znaczy, on jeszcze raz doszedł. 

Dwa lata później zaczęły mi jądra uciskać na mózg, a że zawsze ceniłem umiejętności oralno-analne Pani Ewy, to się do niej odezwałem. Nastąpił miesiąc młócenia i co? Jak tylko zaczęła wspominać o wspólnej przyszłości to przestałem się odzywać i zniknąłem z jej życia. Chcesz, Czarny, dobre zakończenie historii? Po pół roku znowu mnie jądra uciskają i jesteśmy ustawieni na przyszły tydzień… Próbowałem zrozumieć, dlaczego dostałem drugą szansę i zaraz będzie trzecia (a potem pewnie czwarta i piąta) i myślałem, że może chodzi tu o tzw. upward mobility opportunity. Dobra partia się trafiła, to dziewczyna się poświęci i da mi kolejne szanse – konkluduje Szary bezemocjonalnie.

Tymczasem na ringu pojawiła się pretendentka numer 2.

Zdrada numer dwa: pani Basia.

Lat 27, wygląd taniej węgierskiej gwiazdy porno. Piersi D, dupa jak marzenie, twarz lekko kurewska.

Pani Basia z zawodu jest architektem, dużo jeździ po świecie. Szary zna ją od wczesnej młodości. FB pokazał, że oboje wylądowali w podobnej okolicy w kraju daleko od Polski.

Krótka gadka i Pani Basia jedzie 2h uberem, żeby wylądować w podrzędnym hotelu, dać się wymłócić dwa razy od tyłu. Rano bez słowa wyszedłem z pokoju i już do niego nie wróciłem. Do Pani Basi nie odezwałem się przez pół roku. Pewnego dnia chwyciłem za telefon i zaprosiłem ją do siebie na trzy dni. Zapowiedziałem, że przez te trzy dni tylko jej tyłek będzie młócony. Reakcja? Pani Basia wsiada w pociąg, jedzie do Wawy 4 godziny. Po trzech dniach odstawiam ją na dworzec z obolałym tyłkiem i znów się trzy miesiące nie odzywam. Po czym proponuję powtórkę i … Pani Basia przyjeżdża znowu!”

Przygody z Panią Basią były grane podczas związku z Panią Hanną.

Zdrada numer trzy: Hanna, lat 29.

Pani prawnik robiąca karierę i pieniądze w pewnej międzynarodowej korporacji prawniczej. Pani Hanna, jest ponoć dość zamożna z domu, dobrze wykształcona, oczytana, sportsmenka, wysoka, z mega nogami i dupą jak marzenie.

W sumie partia dla mnie bardzo dobra, chociaż skill oralny słaby. No cóż, nikt nie jest idealny.

Związek nawet układał się dobrze, ale pani Hani wpadł do głowy pomysł przeniesienia go na kolejny level. Chce, żeby Szary się do niej wprowadził. On się zapiera, jak byk prowadzony do rzeźni.

Przyjeżdżam do niej, żeby jej w twarz powiedzieć, że nie chcę (raz próbowałem się zachować jak mężczyzna…), a ta nie przyjmuje do wiadomości, że nie chcę z nią być! Więc sięgam po koronny argument: zdradziłem cię z co najmniej trzema pannami! Reakcja? „To nic! Będzie nam razem dobrze! Zamieszkamy razem i się wszystko ułoży!” Nosz, kurwa!

Zdrada numer cztery: Ola, lat 28.

Lat 28, ciemna karnacja, wielki cyc i dupa jak marzenie (jak widać, dla Szarego jest to ważny element).

Może trochę niska, ale za to wykształcona, może trochę bananowiec, ale z doktoratem,  rodzice pracowali dużo, aby ona się mogła uczyć zgodnie z porzekadłem: za hajs matki baluj. Szary Olkę lubił, ba, nawet się nieco przyjaźnił, na tyle na ile oczywiście mężczyzna może się przyjaźnić z kobietą. Pewnego wieczora, kiedy noc była ciepła, spili się razem na imprezie, a później ona zaproponowała, aby on wszedł do niej na kawę, bo jak powszechnie wiadomo, kawę pije się o trzeciej nad ranem.

Szary aluzję zrozumiał i noc skończyła się „ostrym młóceniem”. A, i ciekawostka: Pani Ola miała w tym momencie narzeczonego, z którym była od pięciu lat.

Narzeczony podszedł w odstawkę. Nastąpiła faza na Szarego. Laska ostatnio zapytała go, czy ją kiedykolwiek zdradził. Zgodnie z prawdą odpowiedział, że a i owszem. Z trzema laskami.

Efekt? Ola chce, żebyśmy w wakacje wzięli ślub! Nosz, kurwa, ponownie… Czy naprawdę w tym kraju jest tak słabo z mężczyznami, że dziewczyny muszą się chwytać jak oszalałe takiej mendy, jak ja? Jeszcze zrozumiałbym to, gdybym wyglądał jak… nie wiem?… Ryan Reynolds? Czy inny Gosling. Jeszcze żebym miał hajsu jak lodu czy apartament na Złotej. Jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że dziewczyna łapie się na miłą gadkę uroczego chłopca, z którym widzi, że może sobie życie ułożyć, ale, do jasnej ciasnej! – facet Cię zdradza i wiesz, że zdradzać będzie, ale i tak chcesz się z kimś takim wiązać? – dziwi się Szary.

Że opowieść Szarego brzmi jak „Żar alpejskich spódniczek”, bądź „Bawarskie przypadki Heidi”? Może. Ale jakoś jestem przekonany, że to prawda. Przekonało mnie zdanie: „To nic! Będzie nam razem dobrze! Zamieszkamy razem i się wszystko ułoży!” To tak kosmicznie głupie, że mogła to wypowiedzieć tylko kobieta. Czy Szary jest złamasem? Jak was znam, laski, to pewnie tak. Jest kosmicznym zjebem, prawda? Wy mi zawsze powiecie w komentarzach, o co chodzi. Jestem jak Jelonek Bambi, co poznaje świat, a Wy mi ten świat objaśniacie.

Ale nie. Nie jest. Jest czymś, co można określić, jako elastyczne dostosowanie się do rynku. Robi po prostu to, na co kobiety mu pozwalają.

Kobiety nie dostrzegają fajnych, normalnych kolesi

Szary na koniec swojego maila opisał mi historię, która jego zdaniem wyjaśnia ucisk jajników na mózg 30-letnich kobiet.

Mój dobry kumpel mieszka sobie w pewnym ładnym, południowym, turystycznym mieście. Chłopak skończył dobre szkoły, hajs się na koncie zgadza, z dobrej rodziny, mówi płynnie w czterech językach, bo mieszkał w czterech fajnych krajach. Jaką ma wadę? No cóż, twarz raczej do remontu i to generalnego. Za to ma sześciopak!

Otóż kumplowi podoba się pewna nasza wspólna znajoma, powiedzmy Panna Wiola, która to dopiero co jest po traumatycznym rozstaniu. Miała pięknego narzeczonego, ponoć jak Tom Cruise, tylko wyższy, (swoją drogą to od Toma Cruisa każdy jest wyższy…) z mieszkaniem na Mokotowie. Wiola wraca sobie do domu któregoś dnia, a tam już jej rzeczy spakowane w worki na śmieci. Na pytanie ‘Dlaczego mnie zostawiasz?’ Tom Cruise odpowiada: ‘Bo mnie ciągniesz w dół’.  

Wtem wkracza mój kumpel, cały na biało, zaprasza Wiolę na weekend do siebie. Wiola upiera się, że poleci tylko jeśli ja polecę z nią. Dlaczego? Bo nie chce, żeby mój kumpel się do niej przystawiał, więc ja mam lecieć jako przyzwoitka. Chuj… mówię, lecę, przynajmniej napiję się dobrego wina i najem owoców morza.  

Panna Wiola przez cały wyjazd truła nam obu dupę, jak to ciężko jest znaleźć dobrego faceta i że chyba zawsze już będzie sama. Wiesz jak to wyglądało? Jakby głodujące dziecko w Afryce miało przed sobą dobrego burgera z sezonowanej wołowiny, z frytkami i sałatką, ale narzekało, że chce stek z kobe… W efekcie kumpel dał sobie spokój i aktualnie jest z jakąś dwudziestolatką, która będzie miała życie jak księżniczka.”

I przyznaję, że teza ‘kobiety pojebało ze swymi wygórowanymi oczekiwaniami, chcą niemożliwego, a nie widzą fajnych gości pod nosem’ jest atrakcyjna. Taka na sześć tysięcy lajków. Ale ja się z nią nie zgadzam. Szary nie rozumie (albo strzela głupa), że panna Wiola chciała się grzmocić z nim. Że nie była gotowa na żadne związki, bo jeszcze nie ogarnęła się po ostatnim.

Że proponowanie lasce, która naoglądała się Chrisa Hemsworth’a, która naoglądała się Greya i facetów z naganiaczem o średnicy słoika po ogórkach, która chce ognia i to takiego, żeby dach spłonął a jej oferują sympatycznego Rysia z księgowości, który lubi mielone a ostatnio coś rozpalił podpalając grilla na działce u rodziców jakoś nie mieści się koleżance w wideoklipie. Mimo, że Szaremu mieści.

Że kobiety nie chcą rezygnować ze swoich marzeń, bo nikt nie chce rezygnować ze swoich marzeń.

Że mężczyźni z punktu widzenia kobiet dzielą się na dwa rodzaje. Tych, których da się kontrolować i tych, których kontrolować się nie da. Tych, których da się ograniczać (po kawałku oddają to, kim są, po kawałku rezygnują z części swojego życia) i tych, których ograniczać się nie da.

I na pierwszych reagują w sposób przemyślany. Że to dobry kandydat. Racjonalny. Jak Skoda Octavia w kombi i z LPG. No, wygląda może w chuj nudno, pełno tego na ulicy, ale ergonomia dobra i pakowny jest. Na drugich reagują wilgocią w mózgu i między udami. Nie liczy się jutro.

Pierwsi są obojętni. Drudzy sprawiają, że boli. Kobiety lubią jak boli, bo wtedy czują, że żyją.

A Wiola nie chce ani burgera ani jeździć kombi. Ona chce brrrum, brrrum i ścinania zakrętów tak, że słychać tylko jęczenie i piski. I nic jej nie przekona. Ona to wszystko o czym pisze Szary rozumie. Jej dupa nie.

O co chodzi w związku?

Problem w tym wszystkim jest taki, że kobiety uważają również, że taki nieustający emocjonalny haj (góra, dół, podłoga, uda, stół) jest do utrzymania długotermionowo. Że skończy się to ślubem i dalej związek będzie miał temperaturę lawy. Toteż odpowiem tak: ja też brałem narkotyki, ale najdłużej mnie to trzymało do jakiejś godziny 17. Później był zjazd i szedłem spać.

Wszystko ulega erozji. Pożądanie się szybko wypala. Gorący romans jest kategorią krótkotermionową. Jest jak święta. Szybko mija, zostaje nadwaga i wyrzuty sumienia.

Ci, którzy sprawiają ból, są niebezpieczni. A w związku (być może jestem w błędzie, ale chcę w to wierzyć) chodzi o poczucie bezpieczeństwa i o oparcie. Bezpieczeństwo buduje pewność siebie. Mężczyźni, którzy mają kobietę w dupie, jej pewność siebie niszczą. Bo ona cały czas zastanawia się, co w niej jest nie tak, skoro jest fajna, a on jej nie chce. 

Ale mężczyźni tacy jak Szary (nic nie mam do Ciebie, chłopaku) też mają przejebane. Są seksualnie dowartościowani tą paradą dup, która wygina się i przegina, mówiąc: ‘krótko, szybciej, mocniej, już’. Ale są półmartwi. Bo ich nie interesują kobiety. Ich interesują otwory. A nie to co one mogą mieć do powiedzenia, bo jak powszechnie wiadomo, dziurę się zatyka a jak ktoś z dziurą rozmawia to ani chybi skończy w psychiatryku.  

Tymczasem nie ma nic fajniejszego, niż otwarcie pogadać z kobietą, która zrywa z siebie te wszystkie pancerze i staje przed tobą bezbronna, licząc, że jej nie skrzywdzisz.  I kiedy ty swój pancerz też zrzucasz dla niej. Nie mówiąc już o tym, że seks jest wtedy zupełnie inny.

Owszem, zgadzam się, to wszystko jest bardzo popierdolone, a ludzie coraz bardziej samotni. Jedni i drudzy żyją  jakimś złudzeniem, czekając na wielką miłość, która pociągnie ich, jak teledysk Justina Biebera, jak kłąb różowej waty cukrowej, jak mem, w którym zawsze wszyscy są wierni, nikt nie kłamie, a dookoła jest pełno porządnych facetów, cały czas starających się o swoją kobietę i zabierających ją na niespodziewane randki. Rzeczywistość zawsze będzie jakimś rozczarowaniem.

Bo mężczyźni i kobiety się nawzajem przyciągają i odpychają jednocześnie.

Bo miłość to takie uczucie, w którym zawsze ktoś będzie miał przewagę, w którym jednej osobie będzie zależeć bardziej, a drugiej mniej. A później może nastąpi zmiana.

Bo miłość często znajduje się niedaleko nienawiści. Bo kiedy kogoś kochasz, to myślisz o nim cały czas. Kiedy kogoś nienawidzisz, to myślisz o nim cały czas.

Bo miłość się wypala.

Kiedy związek jest udany? Jeśli ta druga osoba jest twoim przyjacielem. Jeśli ją cały czas szanujesz. Jeśli ci imponuje. I jeśli chcesz mieć z nią dzieci i się zestarzeć.

Reszta to bajki. Choć ładnie się je ogląda i fajnie słucha.

elijah-o-donell-367142Photo by Elijah O’Donell on Unsplash

89 uwag do wpisu “Co mężczyźni sądzą o wydumanych wymaganiach kobiet?

  1. Lukrecja, o czyjej pustce wewnętrznej piszesz?
    Facet ma potrzeby i zachcianki to robi co chce. Młodzi panowie są zazwyczaj pełni energii i witalności. A pewnie młode dziewczyny przesiadują w bibliotecznych czytelniach? Pytanie dlaczego te naiwne dziewczęta wybierają takich facetów a nie tych „spokojnych z lokalnej biblioteki” hehehe i im na takie zachowania pozwalają? Bo te które dobrze razem z panami się bawią to sprawa oczywista jak pisze Aneta powyżej. Skąd facet ma od początku wiedzieć czy trafił na skorą do zabawy Anetkę czy na sensowną romantyczkę, skoro obie na równi dają czego chce? Robi tym babom to na co pozwalają. Nawet wiesz że jak Himmler podczas wojny! Wolna wola i wolny wybór. Albo pełna wrażeń wojna albo nudny spokój. Dlaczego obwiniasz faceta za pozbawianie dziewcząt złudzeń, skoro one nie dają szansy tym bardziej ułożonym i z dystansem chłopakom?
    Poczytaj co pisze wyżej MJH.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s