W 2013 roku zespół Mikromusic nagrał piosenkę pt. „Takiego chłopaka”. Cudownie pokazuje ona rozdwojenie jaźni współczesnych kobiet. Piosenka zaczyna się od:

Prześlij mi chłopaka
Nie wariata
Daj nie cwaniaka
Nie pajaca
Daj nie pijaka
Nie Polaka
Daj nie biedaka

A kończy na:

Prześlij mi chłopaka
Daj Polaka
Tak, chcę wariata
Chcę pijaka
Tak, daj siłacza
Daj brzydala
Tak, daj Polaka

Znaczy się, zaczynamy od: powinien być przystojny, inteligentny, zaradny oraz samodzielny (pod tą zbitką kobiety rozumieją, że powinien mieć pieniądze), oczywiście też dowcipny, ruszać biodrem jak Luis Fonsi. A później chuj. Tzn. wystarczy, żeby miał chuja. Jak gospodarka niedoboru za czasów PRL. Skoro nie ma kawioru, to może być kaszanka. Skoro nie ma kaszanki, to może być i kaszalot. Lepiej jakiś, niż żaden.

 „Plany na wieczór: oglądanie fajnego filmu razem z moim facetem. Ktoś poleci mi jakiegoś fajnego faceta?”

Mężczyźni często pytają mnie o tajemny sposób, aby zostać Harrym Potterem wagin. Hokus, pokus, machasz swoją różdżką i wszystkie laski stoją przed tobą otworem.

To odpowiadam:

Żeby uwieść Polkę wystarczy zrobić jedną prostą rzecz. Olać ją i  przyciągnąć. Dzień być miły, dwa dni nie odzywać się do niej w ogóle.  A później powtórka.  I jeszcze raz. Zerżnąć tak, że chodzić nie będzie mogła, zadumać się, popaść w melancholię, wypić pół butelki wódki albo lepiej whisky,  powiedzieć wiersz, wytrzeć kutasa w firanę i wyjść.

Wtedy głupieją.  

Że przesadzam? Tylko z alkoholem i rzadziej niż do niedawna.

Jak to wygląda od męskiej strony?

Pięć miesięcy temu napisałem część pierwszą tej notki (nie wiedząc rzecz jasna, że to będzie część pierwsza)

Jak ktoś chce skumać bardziej, o co w tym wszystkim chodzi, niech sobie ją przeczyta. Jak nie chce, to nie. Ale generalny wniosek z tego wpisu był taki, że jak chcesz sobie podporządkować laskę, tak żeby była na każde twoje skinienie, to trzeba trzymać ją na głodzie.  Jeśli bowiem kobieta dostaje to, co chce, facet jest miły, uprzejmy, czuły troskliwy i na każde wezwanie, to jest najedzona i głupie myśli jej przychodzą do głowy. Dlaczego tak jest? Nikt tego na razie nie zbadał; widać grant był na to za niski. Ale uwierzcie mi na słowo.

‘Szary’ to pseudonim koleżki, który zrozumiał zasady tej gry. 

Może jakaś dupa przeczyta jego historię i się otrząśnie. Choć nie. Wróć. Jak znam życie, przeczyta, pokiwa głową z przerażeniem i będzie robić jak do tej pory. No, ale na to, że ktoś mimo braku efektów ciągle chce napierdalać głową w ścianę, to ja jednak wpływu nie mam.

Szary lat ma 30 już skończone, chociaż z pyska wygląda ponoć na – góra – dwadzieścia pięć.

W skali od 1 do 10 uczciwie przyznaje sobie 6,5.  Przy czym i tak 5 jest za wzrost. Radzi sobie nieźle. Robi to, co kocha i to za dobry piniądz.  Z matką nie mieszka, chociaż dobrze się z nią trzyma i często ją odwiedza.

Cechy szczególne?

Jestem skończoną mendą, jeśli chodzi o kontakty z płcią piękną. W samym 2017 udało mi się zdradzić cztery dziewczyny – chociaż ja nie lubię określenia ‘zdrada’. Raczej określam to, jako ‘dynamiczną zmianę partnerki seksualnej’. Z tego, co opisuję dumny nie jestem, bardziej przerażony otaczającym mnie światem.

Zdrada numer jeden: Ewa, lat 29.

Z wyglądu dobre 8/10, z małego miasteczka, księgowa w Wielkiej Warszawie. W domu się nie przelewało (albo i się przelewało, jeśli wziąć pod uwagę zainteresowania szanownego ojca bohaterki). Z koleżanką Ewą – Szary był przez pół roku w 2015. Chyba było miło, bo Ewa zapragnęła przedstawić  go rodzinie, co oznaczało, że w tyle głowy widziała już przygotowania do ślubu (suknia była już przecież dawno wybrana).

On raz jeszcze ją wymłócił, powiedział, że razem nie będą, ubrał się i wyszedł. Historia miała swój happy end na odwrót. To znaczy, on jeszcze raz doszedł. 

Dwa lata później zaczęły mi jądra uciskać na mózg, a że zawsze ceniłem umiejętności oralno-analne Pani Ewy, to się do niej odezwałem. Nastąpił miesiąc młócenia i co? Jak tylko zaczęła wspominać o wspólnej przyszłości to przestałem się odzywać i zniknąłem z jej życia. Chcesz, Czarny, dobre zakończenie historii? Po pół roku znowu mnie jądra uciskają i jesteśmy ustawieni na przyszły tydzień… Próbowałem zrozumieć, dlaczego dostałem drugą szansę i zaraz będzie trzecia (a potem pewnie czwarta i piąta) i myślałem, że może chodzi tu o tzw. upward mobility opportunity. Dobra partia się trafiła, to dziewczyna się poświęci i da mi kolejne szanse – konkluduje Szary bezemocjonalnie.

Tymczasem na ringu pojawiła się pretendentka numer 2.

Zdrada numer dwa: pani Basia.

Lat 27, wygląd taniej węgierskiej gwiazdy porno. Piersi D, dupa jak marzenie, twarz lekko kurewska.

Pani Basia z zawodu jest architektem, dużo jeździ po świecie. Szary zna ją od wczesnej młodości. FB pokazał, że oboje wylądowali w podobnej okolicy w kraju daleko od Polski.

Krótka gadka i Pani Basia jedzie 2h uberem, żeby wylądować w podrzędnym hotelu, dać się wymłócić dwa razy od tyłu. Rano bez słowa wyszedłem z pokoju i już do niego nie wróciłem. Do Pani Basi nie odezwałem się przez pół roku. Pewnego dnia chwyciłem za telefon i zaprosiłem ją do siebie na trzy dni. Zapowiedziałem, że przez te trzy dni tylko jej tyłek będzie młócony. Reakcja? Pani Basia wsiada w pociąg, jedzie do Wawy 4 godziny. Po trzech dniach odstawiam ją na dworzec z obolałym tyłkiem i znów się trzy miesiące nie odzywam. Po czym proponuję powtórkę i … Pani Basia przyjeżdża znowu!”

Przygody z Panią Basią były grane podczas związku z Panią Hanną.

Zdrada numer trzy: Hanna, lat 29.

Pani prawnik robiąca karierę i pieniądze w pewnej międzynarodowej korporacji prawniczej. Pani Hanna, jest ponoć dość zamożna z domu, dobrze wykształcona, oczytana, sportsmenka, wysoka, z mega nogami i dupą jak marzenie.

W sumie partia dla mnie bardzo dobra, chociaż skill oralny słaby. No cóż, nikt nie jest idealny.

Związek nawet układał się dobrze, ale pani Hani wpadł do głowy pomysł przeniesienia go na kolejny level. Chce, żeby Szary się do niej wprowadził. On się zapiera, jak byk prowadzony do rzeźni.

Przyjeżdżam do niej, żeby jej w twarz powiedzieć, że nie chcę (raz próbowałem się zachować jak mężczyzna…), a ta nie przyjmuje do wiadomości, że nie chcę z nią być! Więc sięgam po koronny argument: zdradziłem cię z co najmniej trzema pannami! Reakcja? „To nic! Będzie nam razem dobrze! Zamieszkamy razem i się wszystko ułoży!” Nosz, kurwa!

Zdrada numer cztery: Ola, lat 28.

Lat 28, ciemna karnacja, wielki cyc i dupa jak marzenie (jak widać, dla Szarego jest to ważny element).

Może trochę niska, ale za to wykształcona, może trochę bananowiec, ale z doktoratem,  rodzice pracowali dużo, aby ona się mogła uczyć zgodnie z porzekadłem: za hajs matki baluj. Szary Olkę lubił, ba, nawet się nieco przyjaźnił, na tyle na ile oczywiście mężczyzna może się przyjaźnić z kobietą. Pewnego wieczora, kiedy noc była ciepła, spili się razem na imprezie, a później ona zaproponowała, aby on wszedł do niej na kawę, bo jak powszechnie wiadomo, kawę pije się o trzeciej nad ranem.

Szary aluzję zrozumiał i noc skończyła się „ostrym młóceniem”. A, i ciekawostka: Pani Ola miała w tym momencie narzeczonego, z którym była od pięciu lat.

Narzeczony podszedł w odstawkę. Nastąpiła faza na Szarego. Laska ostatnio zapytała go, czy ją kiedykolwiek zdradził. Zgodnie z prawdą odpowiedział, że a i owszem. Z trzema laskami.

Efekt? Ola chce, żebyśmy w wakacje wzięli ślub! Nosz, kurwa, ponownie… Czy naprawdę w tym kraju jest tak słabo z mężczyznami, że dziewczyny muszą się chwytać jak oszalałe takiej mendy, jak ja? Jeszcze zrozumiałbym to, gdybym wyglądał jak… nie wiem?… Ryan Reynolds? Czy inny Gosling. Jeszcze żebym miał hajsu jak lodu czy apartament na Złotej. Jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że dziewczyna łapie się na miłą gadkę uroczego chłopca, z którym widzi, że może sobie życie ułożyć, ale, do jasnej ciasnej! – facet Cię zdradza i wiesz, że zdradzać będzie, ale i tak chcesz się z kimś takim wiązać? – dziwi się Szary.

Że opowieść Szarego brzmi jak „Żar alpejskich spódniczek”, bądź „Bawarskie przypadki Heidi”? Może. Ale jakoś jestem przekonany, że to prawda. Przekonało mnie zdanie: „To nic! Będzie nam razem dobrze! Zamieszkamy razem i się wszystko ułoży!” To tak kosmicznie głupie, że mogła to wypowiedzieć tylko kobieta. Czy Szary jest złamasem? Jak was znam, laski, to pewnie tak. Jest kosmicznym zjebem, prawda? Wy mi zawsze powiecie w komentarzach, o co chodzi. Jestem jak Jelonek Bambi, co poznaje świat, a Wy mi ten świat objaśniacie.

Ale nie. Nie jest. Jest czymś, co można określić, jako elastyczne dostosowanie się do rynku. Robi po prostu to, na co kobiety mu pozwalają.

Kobiety nie dostrzegają fajnych, normalnych kolesi

Szary na koniec swojego maila opisał mi historię, która jego zdaniem wyjaśnia ucisk jajników na mózg 30-letnich kobiet.

Mój dobry kumpel mieszka sobie w pewnym ładnym, południowym, turystycznym mieście. Chłopak skończył dobre szkoły, hajs się na koncie zgadza, z dobrej rodziny, mówi płynnie w czterech językach, bo mieszkał w czterech fajnych krajach. Jaką ma wadę? No cóż, twarz raczej do remontu i to generalnego. Za to ma sześciopak!

Otóż kumplowi podoba się pewna nasza wspólna znajoma, powiedzmy Panna Wiola, która to dopiero co jest po traumatycznym rozstaniu. Miała pięknego narzeczonego, ponoć jak Tom Cruise, tylko wyższy, (swoją drogą to od Toma Cruisa każdy jest wyższy…) z mieszkaniem na Mokotowie. Wiola wraca sobie do domu któregoś dnia, a tam już jej rzeczy spakowane w worki na śmieci. Na pytanie ‘Dlaczego mnie zostawiasz?’ Tom Cruise odpowiada: ‘Bo mnie ciągniesz w dół’.  

Wtem wkracza mój kumpel, cały na biało, zaprasza Wiolę na weekend do siebie. Wiola upiera się, że poleci tylko jeśli ja polecę z nią. Dlaczego? Bo nie chce, żeby mój kumpel się do niej przystawiał, więc ja mam lecieć jako przyzwoitka. Chuj… mówię, lecę, przynajmniej napiję się dobrego wina i najem owoców morza.  

Panna Wiola przez cały wyjazd truła nam obu dupę, jak to ciężko jest znaleźć dobrego faceta i że chyba zawsze już będzie sama. Wiesz jak to wyglądało? Jakby głodujące dziecko w Afryce miało przed sobą dobrego burgera z sezonowanej wołowiny, z frytkami i sałatką, ale narzekało, że chce stek z kobe… W efekcie kumpel dał sobie spokój i aktualnie jest z jakąś dwudziestolatką, która będzie miała życie jak księżniczka.”

I przyznaję, że teza ‘kobiety pojebało ze swymi wygórowanymi oczekiwaniami, chcą niemożliwego, a nie widzą fajnych gości pod nosem’ jest atrakcyjna. Taka na sześć tysięcy lajków. Ale ja się z nią nie zgadzam. Szary nie rozumie (albo strzela głupa), że panna Wiola chciała się grzmocić z nim. Że nie była gotowa na żadne związki, bo jeszcze nie ogarnęła się po ostatnim.

Że proponowanie lasce, która naoglądała się Chrisa Hemsworth’a, która naoglądała się Greya i facetów z naganiaczem o średnicy słoika po ogórkach, która chce ognia i to takiego, żeby dach spłonął a jej oferują sympatycznego Rysia z księgowości, który lubi mielone a ostatnio coś rozpalił podpalając grilla na działce u rodziców jakoś nie mieści się koleżance w wideoklipie. Mimo, że Szaremu mieści.

Że kobiety nie chcą rezygnować ze swoich marzeń, bo nikt nie chce rezygnować ze swoich marzeń.

Że mężczyźni z punktu widzenia kobiet dzielą się na dwa rodzaje. Tych, których da się kontrolować i tych, których kontrolować się nie da. Tych, których da się ograniczać (po kawałku oddają to, kim są, po kawałku rezygnują z części swojego życia) i tych, których ograniczać się nie da.

I na pierwszych reagują w sposób przemyślany. Że to dobry kandydat. Racjonalny. Jak Skoda Octavia w kombi i z LPG. No, wygląda może w chuj nudno, pełno tego na ulicy, ale ergonomia dobra i pakowny jest. Na drugich reagują wilgocią w mózgu i między udami. Nie liczy się jutro.

Pierwsi są obojętni. Drudzy sprawiają, że boli. Kobiety lubią jak boli, bo wtedy czują, że żyją.

A Wiola nie chce ani burgera ani jeździć kombi. Ona chce brrrum, brrrum i ścinania zakrętów tak, że słychać tylko jęczenie i piski. I nic jej nie przekona. Ona to wszystko o czym pisze Szary rozumie. Jej dupa nie.

O co chodzi w związku?

Problem w tym wszystkim jest taki, że kobiety uważają również, że taki nieustający emocjonalny haj (góra, dół, podłoga, uda, stół) jest do utrzymania długotermionowo. Że skończy się to ślubem i dalej związek będzie miał temperaturę lawy. Toteż odpowiem tak: ja też brałem narkotyki, ale najdłużej mnie to trzymało do jakiejś godziny 17. Później był zjazd i szedłem spać.

Wszystko ulega erozji. Pożądanie się szybko wypala. Gorący romans jest kategorią krótkotermionową. Jest jak święta. Szybko mija, zostaje nadwaga i wyrzuty sumienia.

Ci, którzy sprawiają ból, są niebezpieczni. A w związku (być może jestem w błędzie, ale chcę w to wierzyć) chodzi o poczucie bezpieczeństwa i o oparcie. Bezpieczeństwo buduje pewność siebie. Mężczyźni, którzy mają kobietę w dupie, jej pewność siebie niszczą. Bo ona cały czas zastanawia się, co w niej jest nie tak, skoro jest fajna, a on jej nie chce. 

Ale mężczyźni tacy jak Szary (nic nie mam do Ciebie, chłopaku) też mają przejebane. Są seksualnie dowartościowani tą paradą dup, która wygina się i przegina, mówiąc: ‘krótko, szybciej, mocniej, już’. Ale są półmartwi. Bo ich nie interesują kobiety. Ich interesują otwory. A nie to co one mogą mieć do powiedzenia, bo jak powszechnie wiadomo, dziurę się zatyka a jak ktoś z dziurą rozmawia to ani chybi skończy w psychiatryku.  

Tymczasem nie ma nic fajniejszego, niż otwarcie pogadać z kobietą, która zrywa z siebie te wszystkie pancerze i staje przed tobą bezbronna, licząc, że jej nie skrzywdzisz.  I kiedy ty swój pancerz też zrzucasz dla niej. Nie mówiąc już o tym, że seks jest wtedy zupełnie inny.

Owszem, zgadzam się, to wszystko jest bardzo popierdolone, a ludzie coraz bardziej samotni. Jedni i drudzy żyją  jakimś złudzeniem, czekając na wielką miłość, która pociągnie ich, jak teledysk Justina Biebera, jak kłąb różowej waty cukrowej, jak mem, w którym zawsze wszyscy są wierni, nikt nie kłamie, a dookoła jest pełno porządnych facetów, cały czas starających się o swoją kobietę i zabierających ją na niespodziewane randki. Rzeczywistość zawsze będzie jakimś rozczarowaniem.

Bo mężczyźni i kobiety się nawzajem przyciągają i odpychają jednocześnie.

Bo miłość to takie uczucie, w którym zawsze ktoś będzie miał przewagę, w którym jednej osobie będzie zależeć bardziej, a drugiej mniej. A później może nastąpi zmiana.

Bo miłość często znajduje się niedaleko nienawiści. Bo kiedy kogoś kochasz, to myślisz o nim cały czas. Kiedy kogoś nienawidzisz, to myślisz o nim cały czas.

Bo miłość się wypala.

Kiedy związek jest udany? Jeśli ta druga osoba jest twoim przyjacielem. Jeśli ją cały czas szanujesz. Jeśli ci imponuje. I jeśli chcesz mieć z nią dzieci i się zestarzeć.

Reszta to bajki. Choć ładnie się je ogląda i fajnie słucha.

elijah-o-donell-367142Photo by Elijah O’Donell on Unsplash

113 uwag do wpisu “Co mężczyźni sądzą o wydumanych wymaganiach kobiet?

  1. Lukrecja, o czyjej pustce wewnętrznej piszesz?
    Facet ma potrzeby i zachcianki to robi co chce. Młodzi panowie są zazwyczaj pełni energii i witalności. A pewnie młode dziewczyny przesiadują w bibliotecznych czytelniach? Pytanie dlaczego te naiwne dziewczęta wybierają takich facetów a nie tych „spokojnych z lokalnej biblioteki” hehehe i im na takie zachowania pozwalają? Bo te które dobrze razem z panami się bawią to sprawa oczywista jak pisze Aneta powyżej. Skąd facet ma od początku wiedzieć czy trafił na skorą do zabawy Anetkę czy na sensowną romantyczkę, skoro obie na równi dają czego chce? Robi tym babom to na co pozwalają. Nawet wiesz że jak Himmler podczas wojny! Wolna wola i wolny wybór. Albo pełna wrażeń wojna albo nudny spokój. Dlaczego obwiniasz faceta za pozbawianie dziewcząt złudzeń, skoro one nie dają szansy tym bardziej ułożonym i z dystansem chłopakom?
    Poczytaj co pisze wyżej MJH.

    Polubienie

  2. I na końcu dotknąłeś sedna . Szacunek . Wzajemny szacunek . To jest tajemnica udanego związku . Oczywiście dobry sex też mu nie zaszkodzi . Ale co po samym sexie bez szacunku ? To tylko sex . A przy okazji polecam M. Twaina ” Listy z Ziemi ” zwłaszcza list VIII . Ach , gdyby kobiety go znały i zrozumiały 😉

    Polubienie

  3. To normalne że w przyjemnych chwilach rozum z głowy o główki przechodzi,ale różowe okulary mają krótki żywot wiec z tym ślubem to lipa.
    Chyle czoła tym co w długich związkach potrafią rozpalić ogień amiętności.

    Polubienie

  4. Kolejny argument przeciw powszechnej edukacji. Naucz plebs pisać, naucz plebs czytać, a będą powstawać tego typu płyciutkie blogi z rzeszą fanów-imbecyli. Niby niczemu to nie szkodzi, ale jednak żal widzieć rozpowszechniane przemyślenia maluczkich i jaki niski poziom moralny sobą reprezentują. Ten sam gatunek, a czuję sie przy was jak przy zwierzętach. Doprawdy szkoda, że wycięto większość naszej inteligencji. Ta strategia okazała się niestety skuteczna i obawiam się, że żadna szkoła wam nie wyrówna zepsutej krwi. Ludzi dzielą się na sorty, wam bliżej do bestii.

    Polubienie

    1. Ale że Pan to tak całkiem na serio wziął? Że jak jest napisane „przełożyć przez stół” to już żaden inny mebel nie wchodzi w grę? Otóż drogi Panie język jest tak pięknym narzędziem, właściwie tylko wskazówką, efektem jest to co Pan sobie w głowie wymyśli, jeśli nic sensownego nie powstało to bardzo nam przykro…

      btw jak ktoś opisuje mordy II wś to znaczy, że by tych wszystkich ludzi zabił? A jak ktoś to czyta to też by się na zawahał? Otóż znowu pudło, bo jak się opisuje jakieś zjawisko to się je opisuje, a jak się czyta to się czyta, żadna sytuacja nie wskazuje, że się w to wierzy, wyznaje i w ogóle mądrość życiowa, jedyna słuszna, najprawdziwsza, czyta Pan i ocenia, wybiera, filtruje, nadaje pryzmat własnego życia, może zdanie się zgadza, może dwa, może wcale, ma Pan wybór i inni mają, proszę nie oceniać swoją miarą.

      Dystansu na resztę życia życzę. 😉

      Polubienie

  5. Są łatwe Panie i są łatwi Panowie, którzy wzajemnie czerpią satysfakcję w zapychaniu otworów w ciele- czy to od przodu czy od tyłu, u góry czy u dołu. Jedni się do tego przyznają otwarcie, inni konsekwentnie zaprzeczają. Panie chcą się dowartościować, oddając swoje ciała, wierzą, że jak już mu da, to będą szczęśliwi, że się w sobie zakochają i będą razem. A Panowie korzystają i dymają i dobrze się mają zaspokajając swoje libido, ładując Panie w każdy możliwy otwór ciała, bo przecież jej się podoba i sama chciała, bo dała, a jak dają to trzeba brać. Nikt sobie niczego nie obiecał, a później pojawiają się jakieś oczekiwania… i pretensje.
    Mam tak funkcjonujące koleżanki, które się dziwią, że jak to, czemu Panowie są tacy… A tak to. Szanujcie się Panie, a będziecie szanowane.
    Seks to fajna rzecz, ale niestety ma taką właściwość, że bardzo szybko potrafi się znudzić ludziom, których łączy tylko powierzchowność, niezależnie jak głęboko penetrują swoje ciała. Jestem zdania, że najpierw należy dogłębnie spenetrować umysł, później można szaleć z innymi obszarami. Ale nie każdemu chce się tracić czas na poznawanie drugiej osoby, najlepiej od razu zaciągnąć do łóżka żeby poznać wnętrze partnerki/partnera, niekoniecznie umysłowe, bo nie wiadomo co tam czyha. W innych strefach przecież jest tak miło, ciepło, mokro i różowo, no chyba, że ktoś ma syfa.
    Mamy ogólny problem z tym, że nie potrafimy rozmawiać o swoich oczekiwaniach i potrzebach. Ba, czasami nawet sami ich nie znamy i liczymy, że druga strona się domyśli, no bo przecież jak inaczej. Niestety, to co piszesz sprawdza się w otaczającej mnie rzeczywistości, patrząc na Panie czy Panów. Przeraża mnie to, że stajemy się upośledzeni emocjonalnie i staramy się desperacko łatać dziury, jakkolwiek to nie brzmi. Tylko, że niektórzy zabierają się nie za te dziury, co trzeba.
    Współczuję Szaremu, że ma tak ubogie i szare życie emocjonalne, acz przeplecione chwilami ekstazy z dupami jak marzenie. Opisanym Paniom też współczuję, że muszą się w taki sposób dowartościowywać, bo niby wszystko na początku fajnie, a później dupa boli i żal dupę ściska. Szanujmy się wzajemnie 🙂

    Polubienie

  6. Przebrnęłam przez cały artykuł, ale nie będę komentować pana ‚Szarego’, bo jak sam Autor zauważył skądś sie popyt na takich panów bierze. Mogę tylko powiedzieć, że ja jestem jedną z tych 0,5%, która go nie napędza. Nigdy nie kręcili mnie ‚brutale’ czy faceci, którzy po seksie „wycierają fujarę w firankę” jak Szary 😉

    Chciałam tylko zapytać Autora, czy nie sądzi, że wystarczy w miejsce Szarego wstawić dowolne damskie imię tzw. „femme fatale” (czyli damskiego odpowiednika Szarego) a brzmiałby on slowo w słowo tak samo i wnioski byłyby identyczne?

    Gdzieś pomiędzy Autor zauważa, że „najfajniej jest gdy mężczyzna widzi kobietę bezbronną i całkowicie otwartą (wrażliwą) na niego i wie, że móglby z łatwością ją skrzywdzić, ale WYBIERA tego nie zrobić” i vice versa..ona widząc jego otwartość i bezbronność również nie chce tego wykorzystać przeciwko niemu.
    Pytanie (zgodnie z tezą tego Artykułu, tylko w drugą stronę) dlaczego jakimś cudem takie kobiety zawsze przegrywają w zderzeniu z tymi femme fatale (Szarym ;))?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Też nie wiem. Facet oddaje ci serce, jest mega zainteresowany, mówi takie cudowne słowa, całuje cię 1000 razy na dobę, we wszystko, traktuje cię jak szklany czubek na choinkę, wiesz, że jest nakręcony jak cząsteczka w CERN-ie, czujesz, że to to, dajesz mu wszystko, a on wszystko z siebie daje tobie. Na wszystkich z trzech poziomów czujecie współgranie (dusze, ciała, serca), idealną synchronizację, wiecie o sobie wiele, czujecie podobnie, jak dwie sąsiadujące struny w gitarze… On rozpływa się w tobie, a ty w nim… masz całkowicie nagie serce, on wchodzi.. grzebie ci tam delikatnymi dłońmi, wsadza czułość i pocałunki.. A potem, ja pierdolę, nie rozumiem. Potem, dwa tygodnie później, pisze, że nie wie jak to powiedzieć, ale nie chce ranić itp, bo poznał kogoś i czuje, że coś się zaczyna i być może zacznie się na dobre. Noż kurwa, gentelmen. Rozpierdala ci to serce od środka. W sumie lepiej wcześniej, niż gra na dwa fronty, ale jednak nie pojmuję. Nie jestem w stanie ogarnąć. To jak z tym kolesiem z sześciopakiem, chyba zarówno kobiety, jak i mężczyźni nie chcą stabilności (jak Wiola). Faceci chyba potrzebują sobie robić jajecznicę z uczuć. A powyżej w tekście, jakbym wyczuwała kpinę na ten temat z kobiet. A mężczyźni? Wracający jak bumerang do takich szmat, bo nie mają ochoty i czasu poszukać czegoś lepszego…mają sieczkę w umyśle i taką sieczkę rozdają na prawo i lewo, niszcząc kolejne osoby.

      Polubienie

  7. „Kiedy związek jest udany? Jeśli ta druga osoba jest twoim przyjacielem. Jeśli ją cały czas szanujesz. Jeśli ci imponuje. I jeśli chcesz mieć z nią dzieci i się zestarzeć”

    Aż łezka się w oku zakręciła. To prawda.

    Ja mam 26 lat, jestem kobietą. Zarabiam więcej niż mój partner, naprawdę dobrze. Pracuję w ogromnym korpo. Sprawiam, że możemy żyć na ludzkim poziomie i nie martwić się o wydatki.

    Natomiast mój partner jest… spawaczem 🙂 I nie uważam, że czyni go to gorszym, i nie uważam moja praca czyni mnie lepszą od niego.

    Bo to tylko praca 🙂

    A ja go kocham do szaleństwa, a na dodatek jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i największymi głupolami pod słońcem 😉 Jak to się mówi: mogłabym konie z nim kraść. Jest dla mnie najważniejszy, imponuje mi, zachwyca mnie, potrafi mnie rozśmieszyć w każdej sytuacji i po prostu jest 🙂 Chcę mieć z nim dzieci i chcę się z nim zestarzeć. A razem juz 5 lat jestesmy 🙂

    Nie lubię lasek takich jak wyżej opisane, te „dające dupy” na prawo i lewo, ale faktycznie sporo ich jest. Albo te nieszanujące się Panie które żyją na wysokim poziomie, są odpowiednio wykształcone, na wszystkich patrzą z góry – ale du*y w razie czego dadzą bez mrugnięcia okiem.

    Uważam też, że Szary niewiele się od nich różni, choć rozumiem jego przekaz.

    Twojego bloga pokazał mi kolega z pracy, dodaję do zakładek 🙂 Będę czytać 🙂 Pozdrawiam!

    Polubienie

      1. Też tak uważam. Kobieta, która się rozwija i facet, który stoi w miejscu, to nie jest dobrana para. Korpo = ciągle dokształcanie, wyjazdy, zmiana pracy, ewoluowanie. Facet spawacz, cóż, nie chce być nie mila, bo oczywiście może być oczytany itd, ale dokształcać się nie musi (może, ale nie musi. Jeśli nie musi, to zajmie się czymś innym.). I w pewnym momencie skończy się cieszenie kasą, tym ‚wspólnym’ czymś, zaczną się podziały, wstyd za niego przy znajomych, próba ciągnięcia go do góry. No bo nie ma nic gorszego, niż obserwowanie, jak my się pniemy, a ktoś ciągle za nami. najpierw krok, potem dwa, a za 5-10 lat zrobi się z tego kanion nie do przeskoczenia. Zwłaszcza, że ciągnąć ma kobieta i ciągnąć musi cięższego, silniejszego meżczyznę. Nie znam związku, który by to przetrwał. Za to znam wiele, które niestety nie wytrzymały. Męskiej natury nie zmienisz. Facet ma być GŁOWĄ RODZINY. TYM SILNIEJSZYM, NIECO LEPSZYM, PÓŁ KROKU PRZED, A NIE ZA.

        Polubienie

  8. Bo to jest tak. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni potrzebują tego, czego w życiu im brakuje. Jeśli brakuje czułości – szukasz romantyka. Jak brakuje seksu, szukasz seksu. Jak brakuje ci z kimś pogadać, szukasz przyjaciela. Jak masz totalnie rozpieprzone serce, to szukasz wtedy wszystkiego. I znajdujesz, bo wszyscy pozytywnych uczuć mają pod dostatkiem i chętnie się z tobą podzielą. A jeśli dodatkowo jesteś facetem z tzw. ciężkimi przeżyciami, to kobieta mięknie jak śnieg na wiosnę i za twój uśmiech zrobi dla ciebie wszystko. Wszystko – znaczy da ci 110 % najlepszej wersji siebie, będzie cię przytulać 30 h na dobę, wspierać, troszczyć, pytać, jak się czujesz, ba, będzie gotowa rzucić wszystko i przeprowadzić się do innego kraju, nie znając nawet jednego słowa w lokalnym języku. Będzie twoja w pełni. Każda jej cząsteczka będzie należała do ciebie. A jak dodatkowo, żeby zedrzeć z niej jeszcze więcej, powiesz, że ją kochasz, ona będzie gotowa zaprzedać duszę diabłu, bylebyś został jej królewiczem. Ty będziesz jej obrońcą, a ona twoim wsparciem. Wyciśniesz z niej resztki światełka, a potem zostawisz z dnia na dzień, bo twoja równowaga wewnętrzna wróciła na tory i już jej nie potrzebujesz. Teraz zaczynasz nowe polowanie. Tym razem załóżmy, brakuje ci adrenaliny, szukasz więc jakiejś sex bomby. I tak kurwa w kółko, całe życie. A kobiety? Kobiety chcą dawać!!! Problem w tym, że faceci nie chcą brać. Poza seksem. Seks wezmą zawsze, więc my, kobiety wam dajemy. Czy to złe, rżnąc się tak, że świat zatrzymuje się w miejscu? Z facetem, któremu oddajemy serce i duszę? I ciało? Oddajemy wam wszystko, a wy uważacie nas za szmaty. No trochę nie fair. Ok, załóżmy, że przestajemy wam dawać. Jest, powiedzmy suchy seks. Mokry, ok, ale powiedzmy – sam seks. Wtedy jesteśmy jeszcze większymi szmatami, bo tylko się kurwimy, tak bezlitośnie, bez uczuć. Ok reasumując wypełniamy w was wasze wewnętrzne braki. Najczęściej bez pomyślunku, jak strugi deszczu wypełniają szczeliny w chodniku. Bo bezmyślnie dajemy i bezmyślnie chcemy brać. Brak nam komunikacji, wy skrywacie swoje pragnienia, obawy, leki, my podążamy na ślepo. A wspólny kumpel z hajsem, czterema językami i sześciopakiem? Też chce jazdy emocjonalnej. On nie chce być mielonym. Chce być burgerem. Tomem Cruisem. I chce znaleźć pokręconą Penelopę, a nie prostolinijną Marcysię ze sklepiku obok. I jak Penelopa wypełni go do postaci Toma, to on ja oleje. Wszyscy chcemy tej huśtawki. Spotykamy się z łajdakami, do których wracamy, wy wracacie do tych Ew, Basi i innych, znajomych, pustych puszczalskich. Szukamy siebie samych w innych, zamiast nieco się wysilić, poukładać tą sieczkę, którą mamy w głowach. Miłość polega na tym, że masz ją w sobie. Masz w sobie miłość, cierpliwość, szacunek do siebie, pewność swoich uczuć. Wtedy nie potrzebujesz skakać, szaleć, zdradzać, szukać na ślepo, nie wiadomo czego. I teraz załóżmy, że znajduje się taki facet, co ma wszystko w sobie. I nie chce kobiety, która by go chciała ratować, wypełniać. I poznaje dziewczynę, która też ma wszystko w sobie. Wtedy tworzą silny, ustabilizowany związek. Nie muszą dawać i nie muszą brać, dzielą się z chęci, a nie z przymusu, nie z potrzeb. Taki jeden na milion. Albo na sto milionów. Ja osobiście nie znam. Bo my się zazębiamy, jak kawałki puzzli. Tak ma być. Tacy jesteśmy. Jakbyśmy byli pełni, to kurwa, wylądowalibyśmy każdy z osobna na różnych planetach. Heh, grunt to wypełnić sobą jak najwięcej ludzkich dziur, jakkolwiek dwuznacznie to zabrzmi. Taki chyba sens istnienia.

    Polubione przez 1 osoba

    1. E tam takie gadanie jak sie kazdy poswieca a potem awantury kto teraz ma zmywac, kto ma isc do sklepu. Gornolotne bajanie z ktorego nic nie wynika, bo koniec koncow liczy sie czysty stol, cieple wyrko i sie wyspac, a nie jakiestam romanse. Wiele zwiazkow rozpadlo sie przez nierozwieszane pranie i brudny kibel. Historie Szarego wynikaja z kalkulacji – skoro i tak wszystko musze ogarniac sam, to kobieta jest potrzebna tylko do lozka. Bo taka prawda ze obecnie trudno znalezc 20parolatke ktora nie marudzi na swoja kolej gotowania, z ktora sie umowisz na sprzatanie – i nie bedzie o to awantury. Zycie „razem na zawsze” jest zbyt wymagajace – i Szarzy czy Szarowki wola robic wszystko samemu (i tak musieli, bo polowka nic nie wesprze), a drugi czlowiek – tylko do wykorzystania. Bo i od drugiego tylko wykorzystania sie mogl spodziewac.

      Polubienie

  9. miałam okazje wejść w związek z chłopakiem który wyłapał dobry moment jakieś 3miesiące po dojściu do siebie po zakończonym 4letnim związku. Wyszedł z friendzonu (brawa dla Pana), bo dał mi poczucie bezpieczeństwa, był „solidną firmą” wysoki, samodzielny, świetna praca z pasją, awansuje ciągle, niezawodny, ciekawe zainteresowania, świetnie się z nim bawiłam. Przez chwile byłam dumna że mam takiego super partnera, bez efektu wow, hej to jest SUPER, to MA PRZYSZŁOŚĆ że to tak powinno wyglądać, ale coś było nie tak. aż się zorientowałam po pół roku że bezpieczeństwo to naprawde nie wszystko, że z biegiem czasu on mi się zwyczajnie nie całkiem podoba, że zblizenia nie wychodzą naturalnie, żeby z chęcią iść do łóżka muszę wypić pół wina albo on się musi naprawde super nachodzić żebym wogóle spojrzała na niego jak na kochanka. Nigdy z tym wcześniej problemu nie miewałam, czułam się nie sobą, ugrzeczniona jakaś, jak nie ja, było mi głupio, miałam nadzieje że może z czasem „sie przełamie”. wiecie jak mi przykro i głupio było że się nie da, i że musze sie ze związku wycofać? może trace taki super materiał na męża jak kumpel autora ten od wioli. Ale naprawde nie można się zmuszać pod presją społeczeństwa. Bez sensu tłamsić się. Takiemu facetowi zrobiono by krzywde jakby się go nigdy w pełni niedoceniło. A niedocenieni ludzie szukają okazji do dowartościowania na boku przez kogoś innego. A to juz ciezko nazwać stabilnością. Koło krzywdy się zamyka. Więc zamiast mówić głupia Wiola straciła taką okazję! Nic nie straciła, chyba że wyrzuty sumienia że nie docenia kogoś jak rzekomo wg internetów powinna, i nie zyskała zniszczonego chłopaka na sumieniu. Czasem jest chemia albo jej nie ma. Po prostu bywa. Nie przeskoczysz tego. I nie ma co się o to obwiniać ani cisnąć takie osoby. Charakter i osiągnięcia to jedno ale jak ktoś nie jest dla ciebie atrakcyjny to nic nie zrobisz.

    Polubienie

    1. Pięknie powiedziane.
      Zparafrazuję słowa mojego wujka. „Nie można się spasować. Co najwyżej można się dotrzeć”
      Kiedyś pewna śliczna kobieta powiedziała, że przez brak seksu wszystko może się popsuć. Ja się z tym w 100 procentach zgadzam. Jak się kogoś poznaje to powinno się poznawać obie sfery: Mentalną i Fizyczną. A że tą fizyczną szybciej można poznać to od tego się zaczyna. Nic w tym złego.
      Zachowania i mentalność łatwiej jest zmodyfikować niż wygląd.

      Polubienie

  10. Co do zdania: „To nic! Będzie nam razem dobrze! Zamieszkamy razem i się wszystko ułoży!”
    Wynika to po prostu z pewnej rzeczy, a dokładnie z biologii. Facetom około 30 spada pociąg seksualny (ale nie znika, po prostu trochę się obniża. W zasadzie gdyby nie spadał, to by przystawali na propozycję bycia razem (Hello, darmowe uprawianie seksu ile wlezie to marzenie, nie?). Kluczowe jednak jest co się dzieje u kobiet. Otóż włącza im się instynkt macierzyński, właśnie około 30. Tak więc jak znalazły całkiem spoko gościa to od razu idą w związek. Bo jak się znalazło, to po co szukać dalej? A lepszy się może nie trafić. A obawa, że reszta jest gorsza jest duża. Nic nie poradzisz. Biologia jest bardzo trudna do przezwyciężenia. Ponadto, miłość to czysta biochemia (co według mnie nie sprawia, że miłość jest przez to mniej specjalna, gorsza, przestaje być czymś specjalnym). Więc no, jak się ktoś zakochał/a to nie dziwi takie zachowanie, które wygląda na brak szacunku do siebie samego. Po prostu w mózgu robi się taka trochę (przepraszam za określenie) „sieczka”. A że kontakt cały czas jest (w szczególności seksualny, ale i także emocjonalny), to biologia wygrywa. I zachowanie w ogóle nie dziwi. Ot, życie. I czasami jest to bardzo trudno zwyciężyć. Bo Głupia32 mogłaby mieć taką relację (jeśli by chciała oczywiście) problem w tym, że ona daje się wykorzystywać. Bo ma większe oczekiwania i pomimo wiedzy, że on jej nie kocha robi sobie obietnice. I tu tkwi problem. Bo osobiście nie widzę rozwiązania. Ale może ktoś mnie oświeci.
    PS. Druga część o miłości to już komentarz odnośnie Głupiej32.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.