Dlaczego przybywa ludzi, którzy mają poczucie, że są gorsi od innych?

Komentarz od którego zacznę, sprawi, że każdy się wkurwi. Gotowi?

Brzmi to tak:

Żyje się po to aby dobże zjeść. CZEŚĆ GŻMOTY ! Właśnie wróciliśmy z żonom, naszym wypasionym BMW za 99 tysięcy złoty z objadku w eskluzywnej hotelowej restałracji. Ja sobie zażyczyłem ślimaki a la bourgogne z grzanką czosnkową, a żona homara gotowanego z risotto milanese oraz szparagami w temperatuże. Do tego butelka francuskiego wina za 290 zł/butelka (ja nie piłem, prowadziłem BMW). Koszt objadku 778 zł + napiwek 20 zł, a więc równy tysiąc złoty.

Na przystawkę zjedliśmy z żonom jajecznicę ze strusia o wadze prawie 2 kilogramy, a kosztowało to nas ponad 230 złoty ! (niekumatych i nie wykształconych informuję, że strusia to taki dinozaur, który zamieszkuje pozagranicami naszego Kraju, jest bardzo żadki i odgryza ludziom członki, stąd ta Vipowska cena). Nooo ale ja kochani ż y gam kasą, no po prostu ż y gam kasą. A Wy co na objad? Jak zwykle dżem z mirabelek czy chlebuś z smalcę ?”

Podpisano: Heniek. 

Czytaj dalej

Dwie historie, które mogą zmienić twoje życie

Ludzie pytają mnie jak się odnajduję, mając 40 lat. (Tak, sam nie jestem w stanie w to uwierzyć). Odpowiadam wtedy, że niektórzy przekonują, że życie zaczyna się po 30 – tce. Niektórzy, że po 50 – tce.  Ja twierdzę: wszystko zależy co pijesz.

Mamy mało sposobności zatrzymania się na moment i przeanalizowania paru rzeczy; człowiek cały czas napierdala albo zapierdala. Niemniej jednak, takie okrągłe daty skłaniają do przemyśleń. Na przykład, że ludzie powinni się wiązać ze sobą na stałe i zakładać rodziny, dopiero wtedy kiedy mają już dobry kontakt ze sobą. Z tym, kim są. Co chcą w życiu robić. Wtedy wiemy, kim jesteśmy i z kim jesteśmy. Albo, że jeśli kobieta w słoneczny dzień włącza wycieraczki, to znaczy, że szykuje się do skrętu. 

Czytaj dalej

Sukces albo szczęście. Co wybierasz?

„Sukces jest jak ciąża. Wszyscy ci gratulują, ale nikt nie wie ile razy trzeba było dać się wyruchać, aby to osiągnąć.”

Słowa te wygłosił w ubiegłym roku w trakcie wykładu dla studentów przedsiębiorca Michał Leszek. To eks muzyk, który sprzedaje teraz elektronikę. Dużo elektroniki. Kiedy usłyszałem te słowa, pokiwałem ze smutkiem głową, jak bardzo krzywdzące są opinie, że biznesmeni to ludzie bezbarwni, onanizujący się jedynie słupkami z liczbami.

Tymczasem z sukcesem, zdaniem Leszka, jest jak z podrywaniem bardzo ładnej kobiety, która jest niezwykle pewna swojej wartości, jak i tego, że na nią nie zasługujesz. Kojarzycie tenisistkę Steffi Graf? Jakiś facet zawołał do niej na korcie: „Steffi, wyjdziesz za mnie?” Ona, usłyszała pytanie, pomyślała chwilę i zapytała: „A ile masz pieniędzy?” Na to już facetowi brakło konceptu. I w tym momencie było jasne, że żadnego ślubu nie będzie.

Czytaj dalej