1
Stań przed lustrem. Rozbierz się. Powoli, bez pośpiechu. Zamknij oczy. Tak, teraz. Oddychaj. Raz, dwa, trzy. Do dziesięciu. Wyprostuj się. Obejrzyj się. Z profilu się obejrzyj, z boku, z tyłu.
Uda.
Tyłek.
Cycki.
Usta.
Włosy.
Nie potrafisz, prawda?
To znaczy, może wyjdziesz, może się i rozbierzesz, może popatrzysz chwilę, ale umkniesz szybko, rozczarowana, zakłopotana, zła. Nie podoba ci się twoje ciało, co?
Co byś zmieniła? Pięć kilo w dół? Piętnaście? Za duże cycki? Za małe? Zbyt obwisłe? Za duży brzuch?
To inaczej. Usiądź naprzeciwko swoich znajomych, naprzeciwko ludzi, którzy cię znają i może nawet cenią. Naprzeciwko ludzi, w towarzystwie których czujesz się bezpieczna, i przyznaj w trakcie rozmowy: tak, jestem ładna. To tylko trzy słowa!
Albo jeszcze inaczej. Potwierdź: TAK, JESTEM PIĘKNA.
Uważasz, że to głupie, bo co oni o mnie pomyślą? Dlaczego mam się chwalić? A może pomyślą: „Jaka, piękna? Przecież to pasztet straszny, a w dodatku, jak widać, nadęty i powierzchowny?” I co by się stało gdybyś tak powiedziała? Odpowiem ci: absolutnie, kurwa, nic. Ale w naszej kulturze nie wypada tego zrobić. Nie wypada tak się zachować. Tzn. może wypada, ale w programie Goka – Wana. Bo laski, które się tam pojawiają to głupie desperatki. Bo jak widać, żeby lubić w naszym kraju baby, to trzeba być gejem.
2.
Chujowo wychowujemy kobiety. Mężczyzn też, ale dziś ta notka jest tylko o kobietach, a nie o mężczyznach. O mężczyznach może będzie kiedy indziej, jak mi się zachce, kobiety są dużo bardziej fascynujące. Dziewczynki i chłopców zasadniczo wychowują kobiety i te błędy, które popełniają, później się przenoszą na kolejne pokolenia, mnożąc niczym paciorkowce.
Kobiety wychowują kobiety w nieustannej niepewności siebie. Matka mówi do córki: „Dlaczego zakładasz taką krótką spódniczkę, przecież masz takie krzywe nogi?” I córka zapamięta te nogi, zapamięta że są krzywe. I nigdy nie da się przekonać żadnemu facetowi, że on uwielbia te nogi, że mu staje na ich widok, że najchętniej to on by leżał na łóżku, a ona stałaby obok ze stopami w okolicy jego bioder, w samej koszuli, a on by na nią patrzył i gwałcił ją wzrokiem.
„Dlaczego tyle żresz, już jesteś gruba.” „Nikt cię nie będzie chciał. Kto weźmie takiego grubasa?” I później córka, owszem, je, i to nawet dużo. Tyle, że idzie do łazienki i zaczyna rzygać, a później patrzy w lustro z zaczerwienionymi policzkami i widzi brzydką dziewczynę, która jest gruba. GRUBA i słaba. Albo przestaje jeść w ogóle.
Matka zamiast mówić: „jesteś piękna”, „dasz radę”, „spróbuj”, „jak teraz nie wyjdzie, to nauczysz się i wyjdzie następnym razem”, „walcz!”, mówi: „zostaw”, „nie dotykaj”, „nie wychylaj się”, „to nie dla ciebie”, „jesteś głupia”. Później, kiedy ta dziewczyna ma już cycki, umalowane na czerwono usta, i może nawet wygląda jak porcelanowa księżniczka, to i tak wewnątrz siebie dusi wrzask przerażenia i setkę szczurów, które cały czas chcą uciekać.
I wchodzi do pokoju pełnego ludzi i pierwsze o czym myśli to: ciekawe czy mnie lubią? Zamiast się zastanawiać, czy ona ich lubi. Ta kobieta cały czas się boi. Boi się, że czas mija, a ona ciągle jest sama. Że w domu nikt nie będzie na nią czekał. Że znowu taksówka nocą. I im bliżej weekendu, to tylko kac jest większy. Że jest trzecia rano, a ona nie śpi i spać nie może. I obraca się na bok i znowu na bok i coś ją ściska gdzieś głęboko w środku i wtedy, aby uniknąć tego ścisku, bierze do ręki telefon i przegląda do czwartej, a czasami do piątej rano. Że budzi się, robi śniadanie i nagle zaczyna ryczeć bo kubek jest kurwa jeden. Albo boi się że kupuje bieliznę, której nikt jej nie będzie z niej zdejmował.
A kiedy w końcu trafia się jakiś koleś, bo zawsze się trafia, ona owija się nagle wokół niego i traktuje jako nadzieję i tratwę i polisę i ubezpieczenie, cóż z tego, że z wysoką ratą.
Idąc z nim do łóżka gasi światło, bo nie lubi swojego ciała.
Mam znajomą, która ma ciemne oczy i duże wkurwione usta. I w sumie jest ładna, a czasami nawet piękna. Ale daje mężczyznom tylko zgięta w pół, oparta twarzą i łokciami o blat stołu i przy zgaszonym świetle albo opuszczonych roletach. Czekając, aż ten który jest z tyłu dojdzie i wyjmie, albo pryśnie na jej plecy. Zapytałem ją kiedyś, z czystej ciekawości o to, kiedy mężczyzna może ją zobaczyć nagą. – Kiedy uważam, że ma gorsze ciało ode mnie – odpowiedziała. A później? Później on ją rzuca.
Jak masz utworzyć dobry związek skoro nie lubisz siebie? Skoro wstydzisz się siebie?
3.
Wiesz, tępa dzido, na czym polega uczciwość wobec siebie? Że rozumiesz, po co ci ten facet jest właściwie w życiu potrzebny. Że on nie ma cię ratować przed rozsypką, zagładą, depresją, że on nie ma nadać sensu twojemu życiu.
To ty masz nadać swemu życiu sens. Jeśli masz pracę, której nienawidzisz, jeśli masz przyjaciół, których nawet nie lubisz, jeśli nie masz żadnych zajęć, które sprawiają, że jesteś lepsza, ciekawsza, że się rozwijasz, to dlaczego jakiś facet masz czerpać przyjemność z bycia z tobą?
Bo dużo zarabiasz? Bo obrobisz mu lagę raz na tydzień? I później się jeszcze dziwisz, że cię zdradził, zostawił, kopnął w dupę i kazał spadać? Weź przestań.
Posprzątaj swoje życie.
Swoją drogą, to, co stanowi o uwodzicielskim talencie mężczyzny, to nie jego uroda, nie jego kasa, nie jego samochód, nie 25 centymetrowy kutas, nie kolekcja statków w butelce. Ale zdolność sprawienia, by kobieta choć przez moment czuła się przy nim piękna.
Photo by Joel Bedford/CC Flickr.com

Dobrze jest tez o siebie wczesniej zadbac. Zainwestowac. Poczytac ksiazke. Zmienic diete. czasem zainwestowac w garderobe.
Polubic siebie jest latwiej, jesli ma sie do tego konkretny powod.
Sa dwa typy ludzi: jedni potrzebuja ciaglego potwierdzenia jacy sa super, wrecz spijaja to z ust innych ludzi, drudzy daja to potwierdzenie, bo uwazaja ze sa zajebisci. I kazdy moze byc w kazdej z tych grup jesli tylko chce.
Prawdziwie piekna kobieta nie musi niczego nikomu udowadniac.
PolubieniePolubienie
Jeśli nawet najpiękniejsza kobieta wzrastała w przekonaniu, że jest brzydka i nic nie warta, to wcale nie jest to tak proste, jak piszesz.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
wiele ludzi w ogóle nie potrafi być w związku
PolubieniePolubienie
Niewiele osob ma komfort wychowania w fajnej rodzinie z fajnymi rodzicami. To pomaga.
Ale zycie nie jest sprawiedliwe, i sporo z nas ma gorsze warunki – i wtedy trzeba o swoja samoocene zadbac samemu. A najlepiej zadbac o siebie.
Kobieta, do ktorej usmiechaja sie ludzie na ulicy, koledzy z pracy kupuja czekoladki i chca sie umowic na randke, nigdy w zyciu nie bedzie miala tego problemu. Zamiast narzekac, trzeba stac sie taka kobieta
PolubieniePolubione przez 2 ludzi
Nic nie jest proste. Ty decydujesz o wszystkim w swoim życiu. Zaakceptuj siebie. Jesteś piękną kobietą. I zawsze nią będziesz. Twoja opinia jest najważniejsza.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Krzysztofie, jesteś mężczyzną i albo już jesteś, albo dopiero zostaniesz kiedyś ojcem, może masz albo będziesz mieć kiedyś córkę i pewnie będziesz chciał aby ta mała kobietka czuła się piękna i dobra. Są jednak mężczyźni, którzy nie dbają o to, a wręcz przyczyniają się do tego, że te małe dziewczynki czują się nic nie warte. Owszem, z takich dziewczynek wyrosną kiedyś piękne kobiety, ale często bardzo dużo czasu będą musiały poświęcić, aby to zrozumieć i wyjść poza schemat narzucony im przez rodzica. To może być ojciec, matka, rodzeństwo, czy nauczyciel. Napisałam o tym tekst, jak masz ochotę przeczytać, to zapraszam: https://tochybaomnie.wordpress.com/2015/09/02/do-dziewczat-i-ich-ojcow/
PolubieniePolubienie
Nieprawda nawet ta prawdziwie piękna może uważać się za obrzydliwe brzydactwo bo wszystko siedzi w głowie i nie zależy od tego czy jest zadbana czy nie, czy jest mądra czy też nie, bo dla siebie samej ona nigdy nie jest wystarczająco dobra. A jak taka kobieta jest w związku to nie tylko siebie niszczy ale partnera także a on choćby starał się z całych sił wyciągnąć ją z tego to niestety nie da rady bo ona i tak mu nie uwierzy. Smutne ale prawdziwe 😦
PolubieniePolubienie
Problem polega na tym, że wiele kobiet, wiele ludzi w ogóle nie potrafi być w związku z samym sobą. I pakują się tacy ludzie z jednego związku w kolejny, bo uważają, że bycie z kimś ich definiuje.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Najgorsze, że taką sytuację wcale nie tak łatwo zauważyć. Jak już widzisz, że definiujesz siebie przez związek to wierzę, że racjonalne sygnały powinny zasugerować ci zmianę. Sama byłam w podobnej sytuacji. Uważam, że jestem ładna, mądra, inteligentna. Ogółem radzę sobie ze wszystkim poza facetami. Jak to działa? Spotykam chłopaka, mega mi się podoba. Nagle stwierdzam, że wszystko to, co z nim związane jest zajebiste. Zapominam o tym, co sama lubiłam robić, ciągle próbuję ,,się przypodobać”. No i naturalnie on traci zainteresowanie. Kiedy to zauważyłam? Dopiero niedawno, jak w końcu nie mam żadnego obiektu moich uczuć, jestem wolna i sama ze sobą. Aby móc zmienić coś w swoim postępowaniu, trzeba mieć chwilę, by zastanowić się nad sobą.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Najważniejsze, że zdałaś sobie z tego sprawę. Nawet będąc w związku nie można zapominać, że mimo wszystko poza NAMI jestem też JA, jedyna, niepowtarzalna, wyjątkowa.
PolubieniePolubienie
Straszny truizm.
Większość kobiet ogarnęło już ten temat jakieś 20 lat temu. W tej chwili żyjemy w pokoleniu zajebiście mądrych, wszechstronnie utalentowanych lasek, które swojego życia mają aż naddto. To, że emocjonalnie sobie nie radzą to druga sprawa, która (już ciekawiej i bardziej aktualnie) była opisywana w innych postach.
Ale ten…Panie C., zmieniasz Pan target na niższy? Przecież taki poziom nawet nie będzie o Panu ani słyszał, ani tym bardziej czytał…
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Moze to target dla kolegi od malo atrakcyjnych kobiet z poprzedniego posta?
PolubieniePolubienie
Zgadzam się, nie ten target. Nie po to przychodzę do Ciebie żeby przeczytać banaly …
PolubieniePolubienie
Co z tego, że i moja matka mówiła mi niezliczoną ilość razy – „odpuść sobie”, „po co się ograniczasz z jedzeniem”, „po co się angażujesz w nowe projekty, zajęcia, relacje z ludźmi”. Dopiero kiedy nasze kontakty zostały mocno zredukowane, poczułam się zdecydowanie lepszym, bo przede wszystkim WOLNYM człowiekiem. Kobietą. Niedoskonałą, bo zawsze znajdzie się pryszcz na czole czy wągier na nosie, ale nie sprawi bym przestała myśleć, że mam np. świetną talię. Nawet nie chodzi o to by widzieć siebie jako wyidealizowaną wersję kogoś, kto nie istnieje, ale po prostu siebie – w całej okazałości. I nie uważać za tragedię tego, że w zimie nosi się ciuchy o rozmiar większy, a po nieprzespanej nocy pod oczami urosną worki.
Nie wiem w jakiej rzeczywistości istnieją opisywane przez Ciebie „dupy”, ale podejrzewam, że w głównej mierze w wirtrualnej, bo tam mogą z łatwością stać się idealne, inne, takie, jakie by chciały być. Te, które potrafią spojrzeć w lustro uważają cyfrową przestrzeń za użytkową, tak samo jak kuchnia czy łazienka, i śmiem mniemać, że stanowią większość „żeńskiej rasy”.
Po raz pierwszy powiem – blah blah blah… Zgadzam się tylko z ostatnim akapitem.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
…a co jeśli lubisz siebie, nie masz kompleksów, widzisz siebie na zasadzie „ok, 2-3kg mniej mnie nie zabiją, ale ogólnie to tak jak jest – jest spoko”, a własny osobisty facet ma nieustającą jazdę, że tych kg powinno być mniej i sport to najlepiej 4296924 razy w tygodniu…?!
PolubieniePolubienie
To znaczy, że ma zaburzenia odżywiania lub obrazu własnego ciała, syn. dysmorfofobię. Serio. Nawet jeśli nie jest nadmiernie wychudzony.
PolubieniePolubienie
Miałam takiego. Ta jego obsesja apropo mniejszości kilogramów dotyczyła mnie. Spędziłam połowę moich młodzieńczych lat, żeby przestać nienawidzić swojego ciała, zmienić je i świadomie zaakceptować. A koleś potrafił jednym zdaniem to zniszczyć.
Jak przez to przejść? Nie wiem, dalej leczę się z kompleksów, które mi po nim zostały. Że za gruba. Że niewystarczająco ładna. Że jest mnóstwo lepszych „lasek” ode mnie.
Życzę dużo, dużo siły i szacunku do siebie samej. 🙂
A jeśli ta obsesja dotyczy tylko jego ciała, to możesz a) pokorzystać z tego trochę, ciału zawsze przyda się ruch czy zdrowe żarcie no i jakośtam wspólnie spędzony czas; b) nie robić nic szczególnego, jeśli facet kocha Cię taką, jaką jesteś.
PolubieniePolubienie
Gdybyś była aż tak beznadziejna naprawdę, pewnie by z Tobą nie był. Ale był. Myślę, że to taki „syndrom psa ogrodnika”, który chciał Cię od siebie uzależnić, sprawić, byś myślała że jesteś potworkiem, którego żaden inny nie zechce, więc możesz polegać tylko na nim. Takiego tylko potraktować tasakiem, wrzucić do rowu, i zasypać mocno przyklepując łopatą. Mi mój też zakazywał noszenia krótkich spódnic „bo inni patrzą”. Więc on się długo nie napatrzył.
PolubieniePolubienie
Dzięki…! Już wiele bliskich osób mówiło mi, że „jesteś za gruba” przy moich 55kg i 165cm jest jakimś patologicznym, niedorzecznym i absurdalnym stwierdzeniem… moich „nadmiernych kilogramów” nie rekompensowało nawet to, że moja „osobowość i charakter idealnie mu pasowały”. Szkoda, że autor tych słów poza swoimi chorymi jazdami na punkcie mojego wyglądu miał też dużo dobrych, budujących i ciekawych cech i tym trudniej było zakończyć ten temat. Co za czasy…
PolubieniePolubienie
To jakis psychol ktory chcial zniszczyc twoja pewnosc siebie… wola krytykowac i narzekac, niz chwalic kobiete. Takich to omijaj z daleka! Nawet gdybys wazyla 48kg, nosila rozmiar xs to i tak ci powiedza „a tu sie tluszczyk zbiera, wez sie za siebie.” – idioci!
PolubieniePolubienie
takiego to bym olała.
PolubieniePolubienie
POTRAFISZ POWIEDZIEĆ: JESTEM ŁADNA? (DLACZEGO NIE WYCHODZI CI W ZWIĄZKU 3) Posted on Listopad 16, 2015 by panikea
*1*
*S*tań przed lustrem. Rozbierz się. Powoli, bez pośpiechu. Zamknij oczy. Tak, teraz. Oddychaj. Raz, dwa, trzy. Do dziesięciu. Wyprostuj się. Obejrzyj się. Z profilu się obejrzyj, z boku, z tyłu.
Uda.
Tyłek.
Cycki.
Usta.
Włosy.
Nie potrafisz, prawda?
To znaczy, może wyjdziesz, może się i rozbierzesz, może popatrzysz chwilę, ale umkniesz szybko, rozczarowana, zakłopotana, zła. Nie podoba ci się twoje ciało, co?
Co byś zmieniła? Pięć kilo w dół? Piętnaście? Za duże cycki? Za małe? Zbyt obwisłe? Za duży brzuch?
To inaczej. Usiądź naprzeciwko swoich znajomych, naprzeciwko ludzi, którzy cię znają i może nawet cenią. Naprzeciwko ludzi, w towarzystwie których czujesz się bezpieczna, i przyznaj w trakcie rozmowy: tak, jestem ładna. To tylko trzy słowa!
Albo jeszcze inaczej. Potwierdź: TAK, JESTEM PIĘKNA.
Uważasz, że to głupie, bo co oni o mnie pomyślą? Dlaczego mam się chwalić? A może pomyślą: „Jaka, piękna? Przecież to pasztet straszny, a w dodatku, jak widać, nadęty i powierzchowny?” I co by się stało gdybyś tak powiedziała? Odpowiem ci: absolutnie, kurwa, nic. Ale w naszej kulturze nie wypada tego zrobić. Nie wypada tak się zachować. Tzn. może wypada, ale w programie Goka – Wana. Bo laski, które się tam pojawiają to głupie desperatki. Bo jak widać, żeby lubić w naszym kraju baby, to trzeba być gejem.
*2. *
*C*hujowo wychowujemy kobiety. Mężczyzn też, ale dziś ta notka jest tylko o kobietach, a nie o mężczyznach. O mężczyznach może będzie kiedy indziej, jak mi się zachce, kobiety są dużo bardziej fascynujące. Dziewczynki i chłopców zasadniczo wychowują kobiety i te błędy, które popełniają, później się przenoszą na kolejne pokolenia, mnożąc niczym paciorkowce.
Kobiety wychowują kobiety w nieustannej niepewności siebie. Matka mówi do córki: „Dlaczego zakładasz taką krótką spódniczkę, przecież masz takie krzywe nogi?” I córka zapamięta te nogi, zapamięta że są krzywe. I nigdy nie da się przekonać żadnemu facetowi, że on uwielbia te nogi, że mu staje na ich widok, że najchętniej to on by leżał na łóżku, a ona stałaby obok ze stopami w okolicy jego bioder, w samej koszuli, a on by na nią patrzył i gwałcił ją wzrokiem.
„Dlaczego tyle żresz, już jesteś gruba.” „Nikt cię nie będzie chciał. Kto weźmie takiego grubasa?” I później córka, owszem, je, i to nawet dużo. Tyle, że idzie do łazienki i zaczyna rzygać, a później patrzy w lustro z zaczerwienionymi policzkami i widzi brzydką dziewczynę, która jest gruba. GRUBA i słaba. Albo przestaje jeść w ogóle.
Matka zamiast mówić: „jesteś piękna”, „dasz radę”, „spróbuj”, „jak teraz nie wyjdzie, to nauczysz się i wyjdzie następnym razem”, „walcz!”, mówi: „zostaw”, „nie dotykaj”, „nie wychylaj się”, „to nie dla ciebie”, „jesteś głupia”. Później, kiedy ta dziewczyna ma już cycki, umalowane na czerwono usta, i może nawet wygląda jak porcelanowa księżniczka, to i tak wewnątrz siebie dusi wrzask przerażenia i setkę szczurów, które cały czas chcą uciekać.
I wchodzi do pokoju pełnego ludzi i pierwsze o czym myśli to: ciekawe czy mnie lubią? Zamiast się zastanawiać, czy ona ich lubi. Ta kobieta cały czas się boi. Boi się, że czas mija, a ona ciągle jest sama. Że w domu nikt nie będzie na nią czekał. Że znowu taksówka nocą. I im bliżej weekendu, to tylko kac jest większy. Że jest trzecia rano, a ona nie śpi i spać nie może. I obraca się na bok i znowu na bok i coś ją ściska gdzieś głęboko w środku i wtedy, aby uniknąć tego ścisku, bierze do ręki telefon i przegląda do czwartej, a czasami do piątej rano. Że budzi się, robi śniadanie i nagle zaczyna ryczeć bo kubek jest kurwa jeden. Albo boi się że kupuje bieliznę, której nikt jej nie będzie z niej zdejmował.
A kiedy w końcu trafia się jakiś koleś, bo zawsze się trafia, ona owija się nagle wokół niego i traktuje jako nadzieję i tratwę i polisę i ubezpieczenie, cóż z tego, że z wysoką ratą.
Idąc z nim do łóżka gasi światło, bo nie lubi swojego ciała.
Mam znajomą, która ma ciemne oczy i duże wkurwione usta. I w sumie jest ładna, a czasami nawet piękna. Ale daje mężczyznom tylko zgięta w pół, oparta twarzą i łokciami o blat stołu i przy zgaszonym świetle albo opuszczonych roletach. Czekając, aż ten który jest z tyłu dojdzie i wyjmie, albo pryśnie na jej plecy. Zapytałem ją kiedyś, z czystej ciekawości o to, kiedy mężczyzna może ją zobaczyć nagą. – Kiedy uważam, że ma gorsze ciało ode mnie – odpowiedziała. A później? Później on ją rzuca.
Jak masz utworzyć dobry związek skoro nie lubisz siebie? Skoro wstydzisz się siebie?
*3. *
*W*iesz, tępa dzido, na czym polega uczciwość wobec siebie? Że rozumiesz, po co ci ten facet jest właściwie w życiu potrzebny. Że on nie ma cię ratować przed rozsypką, zagładą, depresją, że on nie ma nadać sensu twojemu życiu.
To ty masz nadać swemu życiu sens. Jeśli masz pracę, której nienawidzisz, jeśli masz przyjaciół, których nawet nie lubisz, jeśli nie masz żadnych zajęć, które sprawiają, że jesteś lepsza, ciekawsza, że się rozwijasz, to dlaczego jakiś facet masz czerpać przyjemność z bycia z tobą?
Bo dużo zarabiasz? Bo obrobisz mu lagę raz na tydzień? I później się jeszcze dziwisz, że cię zdradził, zostawił, kopnął w dupę i kazał spadać? Weź przestań.
Posprzątaj swoje życie.
Swoją drogą, to, co stanowi o uwodzicielskim talencie mężczyzny, to nie jego uroda, nie jego kasa, nie jego samochód, nie 25 centymetrowy kutas, nie kolekcja statków w butelce. Ale zdolność sprawienia, by kobieta choć przez moment czuła się przy nim piękna.
PolubieniePolubienie
Wszystko to – jest prawdą! Tylko żal mi autorki/autora tekstu /. Nieźle musiał/a oberwać od życia i jak bardzo został/a przez kogoś skrzywdzony/a – skoro musi swoje myśli ubierać w takie wulgaryzmy.To złość, która aż bije z każdego słowa. A kobiety? – w większości, faktycznie są potwornie zakompleksione, niedowartościowane i… co gorsze – pozbawione kobiecości. Spróbujcie napotkaną znajomą obdarzyć zwykłym, grzecznym ale i szczerym komplementem: „Świetnie wyglądasz”. Będzie cudem, jeśli odpowie: ” Dziękuję,.I tak się też czuję”! Przeważnie reakcją na komplement jest wynajdowanie dziesiątek tłumaczeń by temu zaprzeczyć. Usłyszycie: „…nie,..mam nieumyte włosy”,:….”coś ty, jestem taka zalatana, umęczona”,…..”e tam,…nie chce mi się nic robić”:,….”właśnie,że wyglądam potwornie”:,…itd,… RĘCE OPADAJĄ! I jeszcze te marne priorytety! Sprowadzanie swojego życia do roli kuchty i służącej.I można by tu nieźle się rozpisać, ale spadam na spotkanie z fajnymi, mądrymi i pewnymi siebie babkami. Uśmiechnijcie się do lustra!!! Wyzbądźcie się złośliwości, zgryzoty i tendencji do samokrytyki. Obdarzcie siebie samych szacunkiem i nigdy sobie nie umniejszajcie!
PolubieniePolubienie
A ja powiem chyba tylko, że wbrew pozorom, mam wspaniałą mamę. Nie tą z opisu. Nauczyła mnie wierzyć w siebie, kochać samą siebie taką, jaka jestem i zmieniać we mnie i wokół mnie to, co mnie unieszczęśliwia.
PolubieniePolubienie
Mogę przybić Ci piątkę! Akurat dzisiaj napisałam smsa do mamy, że mam zły dzień i jakoś tak wszystko przeciwko mnie, a odpowiedź mamy „Jesteś piękna, kochana, mądra. To tylko jeden dzień, jutro będzie lepiej.”
Zazdroszczę samej sobie takiej cudownej mamy :))
PolubieniePolubienie
Naprawde bardzo dobry tekst. nic dodać nic odjąć
Trafiony jak dla mnie w 10!
PolubieniePolubienie
Możesz się starać możesz myśleć o sobie że fajnie wyglądasz, możesz się lubić taką jaką jesteś i możesz słyszeć od innych facetów że jesteś zajebista ale ch*j z tego wszystkiego jeśli osoba przy twoim boku tego nie zauważa. I co wtedy Panie Piotrze?
PolubieniePolubienie
Wtedy powinnaś zastanowić się po co jesteś z takim facetem?
PolubieniePolubienie
W sumei do tej pory nie wiem dlacego moja mama mówiła mi nieświadomie tyle rzeczy, a dziś skończyło się na nerwicy natręctw i dążenia do idealnej siebie. niszczenia każdego pomysłu- przecież i tak sobie nie poradzisz. Może swój biznes? NIeee, przecież zawsze byłam niezorganizowana roztrzepana, rozchwiana. Nawet jeżeli o tym zapomnę i przez chwilę sie w 100% cieszę bo mi się coś udało, dosłownie po sekundzie mówię: i co się cieszysz? Więc nawet po sukcesie wraca myślenie, nic nie osiągnęłaś. Ciężko sprzątać podświadomość.
PolubieniePolubienie
Ty bijesz kobiety! Czuje jakbym dostała od Ciebie mocne klapsy albo i gorzej, ze dwa sierpowe.
PolubieniePolubienie
Nigdy matka nie powiedziała do mnie takich rzeczy. Matka ma wspierać i podnosić na duchu. Jeśli jest inaczej – to raczej przekłada swoje niezadowolenie ze swojego życia i swoich przywar na swoje dzieci. Zawsze wychowywana byłam na zasadzie ‚kto jak nie Ty?!, jesteś zdolna, jesteś śliczna’ to samo mówiła do mojego rodzeństwa, kopniakami (mentalnymi) uświadamiała nam, że nie ma takiej rzeczy, której nie możemy osiągnąć. To mnie ukształtowało na to kim jestem i zupełnie mnie ten artykuł nie dotyczy i się bardzo z tego cieszę. Za to jestem mojej mamie najbardziej wdzięczna.
PolubieniePolubienie
Ja mam matkę z opisu, ciągle coś jej nie pasowało, przede wszystkim to, że przy niedowadze 10 kg nadal miałam wg. niej grube uda. Teraz mam prawie 30 lat, wiem, że jestem piękna, ale ciągle trafiam na facetów, którzy są jak moja matka „masz cellulit”, „te zainteresowania są głupie, znajdź inne”, „jak możesz mieć inne poglądy polityczne niż ja”, „masz do kitu przyjaciół”, „jestem taki fajny, czemu mnie nie wielbisz”, „jak napiszesz mgr to możemy pomówić o powrocie”, „jak zerwiesz kontakty z kumplem, to może wrócę”, „jak zmienisz prace”… itd. I serio jestem zmęczona. Nie nimi. Soba. Bo nie umiem powiedzieć „Jak Ci się nie podoba to spierdalaj, nie jesteś mi potrzebny”. I co z tego, że wiem, że jestem ładna, nawet piękna, jeśli i tak nie mam za grosz szacunku do siebie?
PolubieniePolubienie
Masz nieprawidlowy klucz doboru facetow.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
To nie do końca prawda… Stanę przed lustrem, spojrzę na siebie, powiem, że jestem cudowna, bo jestem. Lubię siebie i swoje ciało. Znam swoją wartość. A i tak nie układa mi się w żadnym związku…
PolubieniePolubienie
Czytam jak tutaj kobiety pisza, ze sa wartosciowe, ale im sie nie uklada…. A nie wystarczy byc wartosciowa dla siebie. Trzeba byc dobrym czlowiekiem dla partnera, dbac o siebie i o niego, rozwijac sie, etc.
A moze po prostu jestescie zbyt wybredne?
PolubieniePolubienie
Albo wybredne, albo desperatki. Nie dogodzisz 😛
PolubieniePolubienie
jak ja to „lubię” jak facet mówi, że „może jesteś zbyt wybredna” albo „za mało się starasz” kiedy wie, że kobieta jest stałą singielką i nie wychodzi jej w żadnym związku…a ja ich wtedy pytam co to znaczy być wybrednym (jakie są kryteria) albo co to znaczy starać się i nie wiedzą co powiedzieć. Bo tak łatwo jest rzucić takie słowa. A ja dodam, a może faceci mają zawyżone mniemanie o sobie 😉
PolubieniePolubienie
Tzn, ze cos robisz nie tak, bo chcialalbys byc z kims a nie jestes. O ile chcialbys byc, oczywiscie.
Osob obu plci desperacko szukajacych partnera jest sporo. Niestety nie kazdy z nich zarabia powyzej sredniej krajowej, wyglada jak Angelina Jolie, ma doktorat, zna 3 jezyki, potrafi przebiec 20km i do tego jest uosobieniem d’Artagniana i Matki Teresy w jednym. Osob przecietnych jest sporo, i im ktos jest mniej atrakcyjny tym ma (lub raczej powinien miec) mniejsze wymagania.
Tylko Ty wiesz czego wymagasz i tak samo Ty powinnnas wiedziec czemu nie jestes wystarczajaco atrakcyjna dla osob posiadajacych te cechy.
Pisze w 2 osobie hipotetycznie, bo moze masz obecnie meza i trojke dzieci 😉 I caly wywod dotyczy obu plci w rownym stopniu.
PolubieniePolubienie
Dlaczego w Polsce wszyscy musza byc w zwiazku? Znacie to, jak jestes sama, nie masz partnera, meza, dzieci, to inni, ci co maja, czuja sie lepsi od ciebie. A kobieta jak jest sama to czuje sie zle, czuje sie gorsza… Kobiety czesto wola byc w byle jakim zwiazku ale by tylko byc z kims. Po co? Dlaczego? Po jaka cholere ludzie chca byc zrozumieni i akceptowani? Po co to komu? Nie mozna po prostu zyc, cieszyc sie z tego co sie ma i z tego ze ma sie czas dla siebie samego i swoje pasje? Nie mozna po prostu isc sowja wlasna droga, droga ktora daje szczescie? Jesli spotka sie na niej milosc i idzie sie dalej razem jest ok, ale jesli nie spotka sie milosci i idzie sie samemu to tez jest ok. Kazda droga ma sowje zalety i wady i moze dawac poczucie spelnienia i szczescia.
Dlaczego ludzie nie lubia byc sami i nie czuja sie szczesliwi sami ze soba? A jesli ty sam nie jestes szczesliwy sam ze soba, to jak ktos moze byc szczesliwy z toba?
PolubieniePolubienie
Dlaczego nie lubimy być sami bo człowiek do szczęścia potrzebuje drugiego człowieka choćby po to aby podzielić się z mim własnymi przemyśleniami, własnymi pasjami czy też zwyczajnie wyżalić sie komuś, przytulić do kogoś lub zrobić coś dla kogoś. Wrócić do domu a ktoś poda ci ciepłą herbatę, okryje kocem ,napali w kominku. Uwiesi sie na szyji i przeszuka torby żeby zobaczyć co kupiłaś lub cichaczem wsunie się do łóżka, zimne girasy położy na twoich nogach i opowie Ci co dziś się wydarzyło, poczyta Ci książkę. Zrobi bałagan w domu naświni w łazience i w kuchni 🙂 ale też zrobi super obiad. Właśnie do tego potrzeba jest rodzina. Facet i dzieci one daje prawdziwe szczęście bo wiesz ze komuś możesz naprawdę zaufać że komuś jesteś potrzebna i komuś na tobie naprawdę zależy.
PolubieniePolubienie
po pierwsze jestem singielką, szukam, ale nie desperacko, partnera (jak będzie to super, na razie nie narzekam 🙂 ). Po drugie moje wymagania są praktycznie niewymaganiami, bo w rozmowach z kobietkami i facetami na te tematy wszyscy jednogłośnie mówią, że to co nazywam wymaganiami wcale nimi nie są, bo to żeby było zainteresowanie drugą osobą, poczucie bezpieczeństwa oraz zaufanie i opieka nad drugą osobą to takie „wielkie” wymagania – co do wyglądu w ogóle ich nie mam.Po trzecie skąd mam niby wiedzieć czemu jestem niewystarczająco atrakcyjna dla osób, które mi się podobają?
PolubieniePolubienie
Panie Piotrze ostatnio napisałam, do pewnego niepewnego faceta, że jestem stara, piękna, dobra i w ogóle cud, miód i maliny ale jak mnie ktoś wkurwi… to potrafię być „bardzo brzydka” bo taki był zdziwiony, że komuś słowem dopiekłam i powiem Ci, że czuję że na pewno pomyślał, że jestem tępa dzida, bo jak to kobieta może tak o sobie myśleć, otóż może i powiniem więcej, powinna mieć to w dupie, czy i co, kto o niej, w tym momencie pomyśli. Jak do tego dojść? Po prostu trzeba kochać samego siebie, mocno, mądrze, codziennie i zdawać sobie sprawę z tego, że moje szczęście i zadowolenie w życiu, to w największym stopniu, to, co sobie sama potrafię dać i zapewnić. A kiedy się zaczyna o sobie we właściwym sensie myśleć, wszystko można zdobyć lub prawie wszystko. Najważniejsza jest odwaga, pewność siebie i poczucie godności a drugie najważniejsze, to być wśród ludzi którzy „nas inspirują” i są prawdziwymi przyjaciółmi. Uroda i ciuchy, cóż… każda potwora znajdzie amatora… ale charyzmy i magnetyzmu osobowości, nikt nie bierze z powietrza. To wielka praca nad duszą a co za tym idzie i niepowtarzalny smak, tu jest to, co szczególnie urzeka i przyciąga. Niestety, żeby kobiety tak o sobie myślały muszą przestać przejmować się opiniami na swój temat innych i dorosnąć do szczęścia i zadowolenia. A w ogóle to najpiękniejsza jestem kiedy jestem naga. Nie jestem idealnie obdarzona przez naturę ale nie ma faceta, który choć raz nie chciałby ze mną seksu. Strasznie mi się to podoba, ta myśl i świadomość. To jak eliksir młodości i pigułka radości. Trochę mi lat zajęło aby to czuć i być zadowoloną babą. Dobry tekst napisałeś, to ważne aby kobiety się cieszyły swoim pięknem i magnetyzmem. 🙂
PolubieniePolubienie
Sama się czuję piękna. No i do czego ten facet jest mi potrzebny? Do niczego! 😀
PolubieniePolubienie
Polać jej!
PolubieniePolubienie
Drogi Piotrze C
Pewność siebie to podstawa 😀 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=TJJr68FbFXM
Pozdrawiam i dziubek 😀
PolubieniePolubienie
Wydaje mi się, że są dwie strony medalu. Jasne, są kobiety,które nie potrafią zaakceptować siebie, swojego ciała i ciągle noszą na ramieniu tą mamusię, która mówiła im, że są do niczego. To skrajność, z tym trzeba sobie poradzić często z pomocą fachowca, miesiącami, czasem latami.
Jednak są też kobiety, które mają świetne życie, kochają swoje ciało, kochają to, co robią, a robią często rzeczy dużo bardziej skomplikowane niż faceci. I nie chodzi o to, że są wybredne czy nie dbają o swojego partnera. Faceci są dupy. Bo jeśli kogoś przeraża, że potrafię wyceniać opcje egzotyczne z barierą, a wyprowadzenie wzorów w modelu Black-Scholes to dla mnie pestka, zamiast krzyżówek czasem rozwiązuję całki i obudzona w środku nocy wytłumaczę jak wyceniać basis swapy, to już ja na to nic nie poradzę i to nie jest mój problem. Zgadzam się z Hanią. Do czego mi ten facet potrzebny? Do niczego! A z boku nadal wygląda, że znowu i w związku nie wyszło…
PolubieniePolubienie
Czytam początek i mam łzy w oczach. Ten sam typ matki. Dołująca i z ygoroanymi ambicjami względem siebie. Na tyle głupia, że kiedy mówię: „To Twoja wina, nie możesz oczekiwać, że coś osiągnę, jeśli za każdym razem zabijasz mój entuzjam”- nie rozumie (Wszystko jest moją winą), Nawet informacja o tym, że wzięłam ze schroniska cudowną piękną suczkę zdissowana w pierwszej sekundzie.- „Bo pies to dużo obowiązków Nie poradzisz sobie” – „Ty nie potrafisz wychowywać dzieci a nikt Ci nie wypomina, że masz dwójkę”. I taka zakompleksiona do 21 roku życia, wybierająca beznadziejnych facetów (Bo na lepszych nie zasługuje). Teraz mam 23 lata uwielbiam siebie, nie przejmuje się tym co mówi matka. Potrafie stać przed lustrem i podziwiam,nigdy nie gasze światła chociaż mam matkę wpędzającą w kompleksy, a moje ciało nie przypomina tego z okładek.Wszystko dzięki facetowi. A zmiana jest permanentna i nie trwa tylko przez moment. Bo chociaż widujemy się momentami pewność siebie pozostała.
PolubieniePolubienie
zazdroszcze ja niestety mam tak jak opisne w poscie 😦
PolubieniePolubienie
Co ciekawe, w chwili kiedy dowiadujesz się, że Twój luby ma jakiegoś lachona na boku zamiast pomyśleć jaki palant z niego analizujesz czego było za dużo, czego za mało, co mogło mu się w Tobie nie podobać. I w ten oto sposób stwierdzasz, że własciwie to jesteś całkowicie beznadziejna i w zasadzie lepiej będzie jak oszczędzisz już wszystkim facetom tego horroru i posiedzisz w domu do końca życia.
PolubieniePolubienie
Nie wspomne już jakie myśli przychodza so glowy gdy owym lachonem okazuje sie ktoś mniej rozgarniety/ mlodszy/ starszy/ mniej lub bardziej urodziwy….
PolubieniePolubienie
Mnie sie to nie zdarzylo. Mam inne zdanie niz ty. ja zawsze obwinialabym mezczyzne – uznala bym ze to palant niezdolny do trwalego zwiazku, oszust, nie wart mojej uwagi.
PolubieniePolubienie
To jest czasem aż wkurwiające jak bardzo trafisz w punkt 🙂
PolubieniePolubienie
Wygląd to jedno Piotrze C., ważniejszą kwestią jest dusza. Osobiście uważam że jestem ładna, mam wady i zalety, których jestem świadoma i akceptuję siebie, ale jest coś co wpływa że otoczenie dobrze na mnie reaguje. Mam uśmiech w duszy, promyki w oczach i ciepło, którego się nie zapomina… O moich piersiach może facet zapomnieć, ale o tych szczęśliwych oczach i ustach już nie 😉
PolubieniePolubienie
Dwa lata temu facet, za którym szalałam powiedział mi, żebym schudła parę kilo, bo jest wiele kobiet ode mnie grubszych, ale jest też masa chudszych i mogłabym coś zrobić. Schudłam, dużo… potem byłam dla niego, za chuda… wciąż chciałam skoczyć za nim w ogień… potem wpakowałam się w anoreksję i bulimię i walczę z tym do dziś. A on… no cóż, wreszcie zrozumiałam jaką krzywdę mi zrobił, co nie było dla mnie oczywiste (syndrom sztokholmski?).
PolubieniePolubienie
Oj, skąd ja to znam… miałam romans z 10 lat starszym facetem, który dokałdnie robił to samo. Zwykle jak widział mnie nago (zazwyczaj po tym jak brał mnie od tyłu szarpiąc za włosy) mówił, że mam wielką dupę, a on uwielbia kobiety kóre można w talii objąć dłońmi… zabawne, że nie przeszkadzało mi to zupełnie w uprawianiu seksu ze mną…
Schudłam dla niego potem, ale potem się dowiedzialam, że „teraz to ty nie masz cycków”.
A ja potem jeszcze przez rok od kiedy mnie „rzucił” wypisywałam do niego smsy, jaki to jest wspaniały, i jak mi go brakuje.
To nigdy nie jest tego warte…
PolubieniePolubienie
Podpisuję się, niestety. Co ciekawe, rodzice zawsze mocno budowali moje poczucie wartości własnej, zachęcając do wyzwań, pocieszając, gdy coś nie wyszło, uwaznie słuchając problemów. To facet sprawił, że czułam się jak gówno. I tak jak dziewczyny piszące przede mną, trzymałam się go jakby nikogo innego nie było na świecie.
PS. Na pytanie ‚to czemu ze mną jesteś, skoro jestem taka beznadziejna?’ odpowiadał, że nikt inny by ze mną nie chciał być, więc powinnam być mu wdzięczna, że on chce…
PolubieniePolubienie
O ho, o ho… Dobry tekst. Czytałam poprzednie „vole” o tym, dlaczego może nie wychodzić w związku i ten tekst jest chyba najbliższy mojej naturze. Mam cudowną Mamę, ale Dziewczyny- nawet jeśli mama Was kochała i nie dołowała, to jednak nieświadomie przelała na Was swoje lęki… Tak jest ze mną. Mama zawsze we mnie wierzyła, ale kiedy przyszło co, do czego odzywał się jeszcze temat ojca… Moja mama bała się go. Chyba jednak ważniejsze jest to, co słyszymy od ojców, albo raczej, czego nie słyszymy. „Ojciec jest pierwszym bohaterem syna i pierwszą miłością córki”. A większość współczesnych ojców spełnia standardy „mebel”. Tak przez długi czas pomimo że byłam (i jestem 🙂 bardzo ładna, to nie wierzyłam w swoje piękno, mało tego do dziś pokutują we mnie jego słowa, że „nikt z tobą nie wytrzyma”… Straszne nie? Wiele dobrego zrobił w tej materii mój cudowny Przyjaciel z liceum, dzięki któremu przetrwałam ten trudny czas. Z moich rozpaczy podnosiła mnie jego miłość… której ja oczywiście nie rozumiałam… On pokazał, jakim można być facetem i to, że nie każdy musi być chamem (choć po latach stwierdzam jednak, że większość jest…) Dziś mam 27 lat i akapity o braku snu czytam jakby o sobie… Tyle nieudanych relacji, wydaje się jakby cała moja praca nad sobą, nad akceptacją siebie wzięła w łeb… W każdym bądź razie bardzo „oczyszczający” tekst… Fajnie by było, jakbyś zapodał teraz serię – „Jak to zmienić” 🙂 Pozdrawiam
PolubieniePolubienie
Haha. Serdecznie zaśmiałam się do Twoich słów, bo potrafię, nawet ostatnio to robiłam, może nie zawsze tak było, ale teraz widzę, że często wymysły wyobraźni są dużo silniejsze od tego co przedstawia rzeczywistość. Warto starać się o to, żeby dojść do etapu, w którym jesteśmy w stanie siebie zaakceptować i zobaczyć to piękno, które nasze wymysły ukrywają, które sprawiają, że naprawdę atrakcyjna kobieta, wcale tak się nie czuje. Cycki? Może rzeczywiście są za małe, ale do cholery, mnie się podobają i naprawdę je lubię, więc to żadne problem – dla mnie, co jest najważniejsze.
‚Co ludzie pomyślą’ to kolejny ogromny problem w naszym społeczeństwie, zmuszający do jakiejś hmm fałszywej skromności, nawet czasami do sytuacji ocierających się o pewien fałsz…
Strasznie chujowo ‚wychowujemy kobiety’. Masz stuprocentową rację. W większości kobieta nie potrafi odpowiedzieć na jakiś komplement: ‚tak, dzięki rzeczywiście mam fajną kieckę! Bardzo mi się podoba.’ Ona powie ‚daj spokój, to po siostrze, stara, chyba ma już ze trzy lata i na dodatek jest wyblaknięta’. W wielu sytuacjach można zobaczyć, że kobiety w Polsce nie umieją przyjmować komplementów. Co gorsza, ludzie, którzy te komplementy dają, najczęściej, jeżeli jest to sytuacja kobieta – kobieta, nie oczekują tej pewnej siebie odpowiedzi, a jak ją usłyszą rzucają odpowiednie spojrzenie, albo oskarżają o nieskromność lub wręcz po kilku sytuacjach o zbyt wysokie mniemanie o sobie. Bzdura! A może niektóre kobiety po prostu znają swoja wartość, podobają się sobie! A przez innych mówi zazdrość?
Ale jak wspomniałeś… Wielkie znaczenie ma to w jaki sposób kobieta jest wychowana. Matki chyba nie zdają sobie sprawy z tego, jakie piętno mogą odcisnąć ich słowa na życiu ‚przyszłych’ kobiet przed którymi dorosłość, razem z tymi ‚demonami’ przeszłości, które bardzo często mogą siedzieć długo w głowie i nic tylko psuć psychikę, ale cóż… Pozostaje mieć nadzieję i starać się gdzieś w sobie znaleźć siłę, która mogłaby to wszystko przezwyciężyć, by kiedyś móc stanąć przed lustrem i powiedzieć TAK, JESTEM PIĘKNA (i nie dodawać po chwili – are you fucking kidding me?)
Pozdrawiam!
PolubieniePolubienie
Dobre uwagi. Dziewczynki sa wychowywane na skromne. Powinny byc grzeczne i się nie przechwalać, bo to nieładnie. No i potem mamy takie odpowiedzi ‚och, to stara bluzka, po mamie’.
PolubieniePolubienie
Żal mi tych wszystkich ludzi (nie tylko kobiet), którzy nie potrafią o siebie zawalczyć. Kijowa matka może nam zniszczyć życie tylko wtedy, gdy sami wyrazimy na to zgodę. Nad poczuciem pewności siebie można pracować. No, ale niektórym łatwiej zwalić odpowiedzialność na dom rodzinny za swoje nieudane życie, niż wziąć się za siebie.
PolubieniePolubienie
http://bragiel.blox.pl/2015/11/Podobne-lecz-podobnym-czyli-normalna-rodzina.html
Życie to wielka jebana huśtawka…
Musisz wiedzieć…
Z kim możesz się huśtać!
PolubieniePolubienie
Stara jestem :p mam 23 lata. Dziecko. Sama mieszkam, staram sie jak tylko moge zeby mu niczego nie zabraklo.
Nawet sie z takim jednym spotykam…. aaa jakos tak wyszlo….
po ciazy bylam przerazona rozstepami , ta skora na brzuchu… no trwalo to dobre kilka dni…. pozniej te urlopy…. kilogramy zamiast spadac rosly… rozstepy nie chcialy malec…
no to staje przed tym lustrem calkiem naga i patrze i z prawej i z lewej i zprzodu i z tylu i co widze ? Ku*wa co sie z ciebie zrobilo…. a taka talia jak u osy byla a tu co ? Beczółka 😀 no nic tylko sie smiac… wiec stoje przed tym lustrem i sie smieje…
no ale lzy polecialy nie powiem…zwlaszcza dlatego ze codziennie slyszalam od siostr,ciotki: gruba jestes zrob cos z soba, eeej kupilam ci krem na rozstepy ! Mozna go uzywac jak sie karmi ale musisz codziennie…
nosz kurwa ile mozna !? Moje cialo !
A ze moje to kilka dni pozniej znowu stoje i patrze i teraz juz sie nie smieje z tej beczki ktora widzialam wczesniej czy widze dzis ale sie usmiecham… usmiecham i mysle: a niech mowia ze gruba kogo to obchodzi…. no i kolejne kilogramy po tych slowach postanowily sie ze mna zaprzyjaznic…
Na obecna chwile nie minal jeszcze rok od tamtych mysli 😉
Dzisiaj stanelam przed tym lustrem powolutku sie rozebralam i patrze… i co widze ? Blizny po oparzeniu na prawym udzie z przodu- cos znacza wiec nie chce ich zmieniac- przywiazalam sie do nich…
co sie jeszcze rzuca w oczy ? Rozstepy! Duzo rozstepow…wewnetrzne strony ud… boczki… mmmm uwielbiam moje rozstepy;) a zwlaszcza jak sie tak blyszcza pod swiatlo 😉 oooooo nie zapomnijmy o skorze na brzuchu… a nieeee czekaj…. juz sie wziela i zmniejszyla…jakos tak ladnie wyglada ….
Ooo jeszcze piersi…. zapytalam tego jednego jak to z tymi moimi piersiami po tym porodzie i karmieniu jest… a ten na to operacje sobie zrob… wisza….
No i dobra niech wisza… jak sie nie podobaja to nie musisz patrzec czy dotykac…. ale zebym sie przejela ? Operacji nie bylo i nie bedzie 😀
Najgorzej bylo z zaakceptowaniem tego ze nie wszyscy mnie lubia…. ale to juz w gimnazjum poszlo na koniec szkoly- lubia to lubia nie to spierdalaj .
Noo… na chwile obecna jeszcze tak patrzac w to lustro moge znow spokojnie powiedziedziec ze talia wrocila, ale wiesz co? Tesknie jak cholera za kazdym gramem mojego utraconego tluszczyku i mimo ze czasem chcialabym miec sie za co zlapac (np za faldke na brzuchu;)) to jakos nie moge przytyc…. i to 60jak stalo tak stoi… czasem tylko skoczy do 62… 🙂
Pozytywne myslenie zabija wszystko co Cie niszczy od srodka… kazdy strach kazdy smutek kazda zlosc i wszystko inne. Wiec nie pierdol do tego lustra ze oooo tu rozstep tam faldka nie wyjde na plaze bez koszuli i spodni bo wstyd,tylko wstan podnies glowe do gory wypnij piers do przodu i powiedz sobie ze jak nie dzis to nigdy do cholery jasnej!
10kg w 4 miesiace bez efektu jojo i cwiczen ani diet to moze zaden wyczyn… ale skoro ja dalam rade magicznie i niechcianie schudnac to Ty dasz rade zrobic to co chcesz zrobic 😀
PolubieniePolubienie
Anka fajna jesteś, masz bardzo duży dystans do siebie chciałabym tak ale nie potrafię. Ja po trzecim dziecku już nie wróciłam do siebie no może dopiero teraz po kilkunastu latach :). i chociaż mam fantastycznego faceta, który bardzo kocha i daje mnóstwo dowodów na to i mówi, że jestem fantastyczna, seksowna, mądra dobra itd… uwielbia każdy mój centymetr ciała to ja i tak nie wierzę w siebie 😦 teraz czeka terapia może pomoże. Najgorsze jest to że życie jest takie krótkie. 🙂
PolubieniePolubienie
Czytam Twoje artykuły na bieżąco, i szczerze muszę przyznać, że tematy które w nich poruszasz wydają mi się oczywiste ( mam na myśli najbardziej te dotyczące samoakceptacji, pewności siebie itp). Mimo to zawsze mi dają dużo do myślenia, akurat jestem na etapie, kiedy wiem kim chcę być, wiem czego chcę ale realizacja wychodzi mi bardzo kiepsko, stare nawyki zawsze biorą górę… Nie rozumiem czemu, moja motywacja i wola są naprawdę silne, ale w najważniejszych ( krytyczno-decyzyjnych) momentach po prostu o tym zapominam! Mimo patetycznych monologów do lustra znowu zmieniam się w przestraszone dziecko, którego nie cierpię w sobie! I tutaj mnie nurtuje kwestia: jak Ci się udało zostać tzw Panem Życia?
PolubieniePolubienie
Ostatnie zdanie nadaje sens całemu artykułowi 🙂
PolubieniePolubienie
Zgadzam się z tym, co napisałeś. Uważam, że jesteś wnikliwym obserwatorem i potrafisz jeszcze trafnie ująć swoje wnioski w słowa. Jednak jest też druga strona medalu. Myślę, że wielu mężczyzn tak naprawdę w stałym związku widzi siebie u boku nijakiej, nudnej kobiety, która nie ma własnych pasji, wyrazistych poglądów i oczekiwań. Tak jest po prostu łatwiej i bezpieczniej bo taka kobieta zastanowi się 10 razy zanim zakończy związek w którym nie jest szczęśliwa. Przecież właściwie nie ma własnego życia. To niestety dotyczy również mężczyzn inteligentnych, o wysokiej pozycji społecznej. Szukają sobie albo dużo młodszej żony, która z oczywistej przyczyny nie osiągnęła jeszcze takiego sukcesu jak przyszły mąż i jest po prostu na innym etapie życia albo chociaż nie ma dużej różnicy wieku kobieta ma stanowić tło dla małżonka.
Pisz nadal ! : )
PolubieniePolubienie
Przeszłam przez to. Przeszłam przez nadawanie sobie wartości facetem. Nie żałuję, choć zmarnowałam z tym dupkiem 7 (!!!) lat. Ale dzięki temu wiele się nauczyłam, no i zostałam mamą. Lubię siebie, lubię swoje ciało. Myślę o sobie jako o ładnej kobiecie, a mając dobry humor, nawet jako o pięknej kobiecie.
Nie mierzę już swojej wartości tym czy mam faceta koło siebie. Od roku jestem singielką. Z wyboru, bo mogłabym mieć wielu. Czasem wychodzę wieczorami na spotkania. Kończą się przed 22:00 kilkoma pocałunkami.
Dobrze mi z samą sobą, cieszę się tym jak teraz jest. Nie jest idealnie, ale ja już do ideału nie dążę.
W wieku nastoletnim prawie przyplacilam to życiem. Nie było warto.
PolubieniePolubienie
mi zarówno mama jak i tata, wujek, siostra, babcia i dziadek zawsze powtarzali, ze jestem piękna, że inteligentna, zaradna, że umiem się zachować w towarzystwie, że zgrabna, że wysoka, nie byłam krytykowana za to ,że za dużo jem, mimo że potrafiłam zjeśc 5 batonów na raz, kiedy chodzę w spodniach ciągle słyszę od taty „zawsze tylko w tych portkach latasz, założyłabyś sukienkie, masz takie długie nogi, dopiero co sobie kupiłaś sukienkie i w ogóle jej nie nosisz” a jakoś mimo to nie umiałabym przyznać , że jestem piękna i nie rozebrałabym się przed lustrem. To nie jest kwestia wychowania. Co z tego, że rodzina będzie nas zachwalać skoro zawsze znajdzie się a to jakaś koleżanka, a to jakiś chłopak, którzy bez trudu odbiorą nam pewność siebie nawet jeśli byłyśmy wychowywane znając swoją wartość. To głupie, ale tak jest.
PolubieniePolubienie
Mam wrażenie, że w domu mam podsłuch, bo właśnie ostatnio o tym prowadziłam burzliwe rozmowy z moim facetem 🙂 Czytając ten tekst tak jakbym słyszała samą siebie :).
PolubieniePolubienie
Boże… przecież nie każdy jest pięknym ba – nie każdy jest nawet ładny! Jest mnogość ludzi przeciętnych i nawet duża część BRZYDALI! Więc proszę, możesz tu być, ale nie pier&*&! 🙂
PolubieniePolubienie
A nie przyszło Ci do głowy ze piękno i brzydota to pojęcia względne. Piszesz ze wielszość ludzi jest brzydka a skąd masz taki pogląd moze właśnie większość ludzi jest ładna i zawsze ma coś do pokazania😀
PolubieniePolubienie
Większość ludzi jest PRZECIĘTNA!
Indywidualne preferencje w zakresie atrakcyjności fizycznej są bardzo podobne i wykazują wiele cech wspólnych. Pewni mężczyźni podobają się zarówno mężczyznom, jak i kobietom, a kobiety wyglądające w określony sposób podobają się także obu płciom. Oznacza to, że wzory kobiecej i męskiej urody są powszechne w danej społeczności – znakomita większość jej członków zgadza się co do tego, jaka osoba uchodzi za atrakcyjną.
PolubieniePolubienie
Tak a jaka osoba uchodzi za atrakcyjną ? Są wzory urody męskiej i kobiecej względem czego, kogo ? Przecież to bzdura, kanony urody zmieniają się razem z modą i ludźmi, którzy kreują jakieś wizerunki, ale to nie znaczy, że są jakieś wzorce urody. To, że dziś podoba się taki a nie inny typ faceta czy kobiety to nie znaczy, że za 20 lat będzie on obowiązywał. Przecież obecne piękności to tylko narzucone przez media jakieś wizerunki ludzi, którzy dobrze prezentują się na szklanym ekranie ale to nie znaczy, że ci ludzie są ładni ! Oczywiście jeżeli ktoś ulega przekazom medialnym i modzie będzie wybierał dany typ osoby, ale czy ta osoba rzeczywiście będzie ładna???. Np. typ afrykańskiej kobiety z długą szyją zniekształconą obręczami jest dla nas nieładny a dla tubylców jak najbardziej pożądany i piękny. Zatem piękno i brzydota jest względna i zależy tylko od nas czy wtłoczymy się w utarte schematy i społeczności czy też wyjdziemy poza nie 🙂
PolubieniePolubienie
LEX_CORP ma rację. Zdecydowana większość ludzi jest zupełnie przeciętna, co oznacza losowo wybrana przeciętna osoba będzie piękna dla brzydaka, zupełnie ok(aczkolwiek bez efektu „wow”) dla pozostałych przeciętnych i nieatrakcyjna lub wręcz brzydka dla tych najatrakcyjniejszych.
Jak masz sporo kasy, to nie kupujesz najtańszego jedzenia/ciuchów/uzywanego 10 letniego golfa, możesz lepiej i to robisz. Jakkolwiek cynicznie to nie zabrzmi, w „dobieraniu się” parami jest bardzo podobnie, i atrakcyjność fizyczna jest jednym z kryteriów, czy sobie to uświadamiamy czy nie.
Można się zarzekać że nie, ale to nieprawda.
Elle, piszesz że „[…]to nie znaczy, że są jakieś wzorce urody.”
Oczywiście że są, tyle że nie jest tak, że pokazują go w telewizji czy na wiki podpisując „wzorzec urody na rok 2015”. Wzorcem jest uśrednienie cech najatrakcyjniejszych obecnie żyjących ludzi. Tak po prostu. Gdy następne pokolenie dorośnie i zacznie się pokazywać w korpo i na ulicach – to ono nieświadomie wytworzy nowy wzorzec(jako masa) do którego będzie się stosować (indywidualnie).
To proces ciągły i ze sprzężeniem zwrotnym.
Niezależnie od wszystkiego, od kultury i aktualnie przyjętego wzorca, są niezmienne(a raczej zmieniające się baaardzo powoli) cechy które zawsze i wszędzie mówią o atrakcyjności biologicznej i są to takie cechy jak gładka, zdrowa skóra, białe zdrowe zęby, zdrowe silne włosy, symetria twarzy i sylwetki, u kobiet proporcja talia/biodra 1.1
To są zwykłe, powszechnie znane fakty które składają się to, że może nie tyle są „wzorce urody” co na pewno uniwersalne wyznaczniki atrakcyjności, do których dodają się aktualne i terytorialnie ograniczone „specjalności”, typy kuriozalnie długa szyja gdzieś lokalnie w Afryce, zniekształcone stopy u azjatek albo tak samo kuriozalne tatuaże u Europejek.
PolubieniePolubienie
Dalej nie zgadzam się. Żadnych wzorców nie ma, to my sami narzucamy sobie wzorce i wsadzamy się w schematy. Piszesz o podstawowych cechach ludzkich, które są spełnione przez wszystkie zdrowe osoby „gładka, zdrowa skóra, białe zdrowe zęby, zdrowe silne włosy, symetria twarzy i sylwetki, u kobiet proporcja talia/biodra – to wymysł ostatnich czasów ok, ale większość kobiet go spełnia prócz bardzo wychudzonych lub bardzo otyłych :)” Moim zdaniem każdą osobę wystarczy tylko odpowiednio opakować i stworzyć wokół niej aurę popularności a od razu będzie uznawana za ideał piękna i seksu. To samo z jedzeniem co z tego, że będziesz wydawał kasę na lepsze jedzenie w jakimś sklepie jak takie samo a nawet lepsze kupisz na targu od Pana z wozu tylko, że w sklepie towar będzie umyty, odpowiednio ułożony i opakowany ale czy lepszy? To samo z ludźmi ostatni Pan Bond to przecież starszy siwiejący i lekko łysiejący facet koło 50 (Twój schemat zachwiany) a jest bożyszczem męskości i seksu. Dlaczego ? Bo wokół niego wytworzono odpowiednią aurę: panienki, szybkie samochody, garnitur, zegarek itd… (opakowanie) to samo z ładną kobietą ubierz ją w łachmany, daj niepewność i kompleksy a nikt nie zwróci na nią uwagi i co z tego, że będzie miała gładką, zdrową skórę, białe zdrowe zęby, zdrowe silne włosy itd.. jeżeli nie znajdzie się ktoś kto ją odkryje dalej będzie uznawana Twoim zdaniem za przeciętną raczej brzydką osobę 🙂 I jeszcze odnosząc się do starych rzeczy ostatnio na śmietniku znalazłam 10 książek Wyspiańskiego wydanych nakładem autora z roku 1905 prawdopodobnie ktoś uznał je za przeciętne i brzydkie bo nie miały ładnego opakowania. W antykwariacie jedna taka książka kosztuje kilka stówek i jest bardzo wartościowa. Moim zdaniem najgorsze co może być to schematyczne myślenie i owczy pęd 🙂
PolubieniePolubienie
Autoporawka – oczywiście miało być u kobiet stosunek talia/biodra 1.1
PolubieniePolubienie
dziwne, autopoprawka niczego nie zmieniła…tekst zakazany, czy jak?
kobiety talia przez biodra mniej niż 0.8
faceci ramiona przez talia więcej niż 1.1
PolubieniePolubienie
Chłopie, przestań przeklinać. Pisząc bloga, piszesz teksty PUBLICZNE. Powinno ci zależeć, żeby pokazać się od jak najlepszej strony i z wysoką kulturą osobistą. Pisząc w taki sposób jesteś zwyczajnym chamem. Powinno ci być wstyd. Nie reprezentujesz sobą nic godnego uwagi.
PolubieniePolubienie
Tu jest tekst o kobietach a czy faceci też mają takie problemy ? Z komentarzy wynika, że to kobiety oceniane są przez facetów za gruba za chuda, tyłek za duży za mały, zrób coś ze sobą itd…. one często są niszczone przez swoich facetów a nie przez dom. Zastanawiam się dlaczego faceci to robią zwłaszcza jak sami wyglądają jak dup… z za krzaka.
PolubieniePolubienie
Muszę nawiązać do Twojej poprzedniej wypowiedzi. Kobiety „Żyrafy” z obręczami na szyi żyją w Azji. 🙂 W Tajlandii.
PolubieniePolubienie
To prawda w Tajlandii kobiety żyrafy 🙂 pomyliło mi się z kobietami z Mursi z doliny rzeki Omo w Etiopii, które z kolei dla upiększanie siebie swoje usta wzbogacają o krążki z gliny lub drewna :).
PolubieniePolubienie
a jeśli to nie jest tak.. jeśli rozbiorę się przed lustrem i nie stwierdzę, że jestem brzydka, nie stwierdzę, że mam za dużo kilogramów, bo nie mam.. dobrze się czuję we własnym ciele, co więcej.. wiem, że dobrze wyglądam. Nie mam problemu by kogoś poznać na imprezie, w klubie, w pracy.. dostać zaproszenie na kawę na ulicy.. nawiązać fajny kontakt online.. jest jedna randka, druga, tzrecia, czwarta.. jest fajnie, sex obłędny – wszedzie, zawsze, non stop nie wychodzimy z łóżka, wszytsko jest super, żyjemy tym co jest, nie zadaje żadnych pytań o związek, poważne temty nie istnieją, zero nacisku na cokolwiek, co ważne! nie uwieszam się na facecie.. mam swoje pasje, pracę, mnóstwo swoich rzeczy w życiu, które na dodatek bardzo lubię! ale chciałabym spędzac razem choćby wieczory czy weekendy.. a nagle czuję, że facetowi przestaje zależeć.. że woli sam oglądać mecz w sobotę wieczór, iśc na piłkę itd. niż się spotkać.. dlaczego? Dlaczego jest to schemat w moim przypadku powtarzający się od kilku lat we wszytskich kolejnych „związkach” ? Może coś robię nie tak, ale co? Panowie do odpowiedzi, bo ponoć jesteście prostolinijni a nie mogę tego rozgryźć 😉
PolubieniePolubienie
A w jaki sposób można odpowiedzieć Twoje pytania, nie doświadczając wcześniej z Tobą tego seksu obłędnego non stop, tego zero nacisku i wszystkich innych rzeczy o których piszesz :)?
I co to znaczy „nagle czuję…”. Jakie to jest nagle? Nagle uświadamiasz to sobie po, powiedzmy, pół roku? Czy w czwartek facet był skłonny zrobić wszystko żeby jeszcze pobyć razem, a w piątek jak dotknięty magiczną różdżką – rzeczywiście nagle zaczyna sięwykręcać od czegokolwiek co by mu zaburzyło ulubiony tryb weekendowo-relaksacyjny?
PolubieniePolubienie
Widzę że panowie nie pchają się do odpowiedzi to napiszę coś z pozycji kobiety. „Nie wiem” może Ty powinnaś wciągać tych facetów w swoje pasje. Albo znaleźć takiego faceta, który lubi robić to co Ty i wtedy będzie wam razem po drodze i będziecie robić w te weekendy i wieczory to co przez przypadek lubicie oboje robić.
Bo ja to jestem w bardzo długotrwałym związku. Sama się zastanawiam jak ja to zrobiłam. Na początku to my właśnie mieliśmy takie same zainteresowania. Ale później to on przestał interesować się tym samym co ja. A ja popełniałam w różnych okresach czasu wszystkie błędy o których pisze Piotr. Łącznie z czymś takim że jak mi się urodziły dzieci to tak mnie wkręciły, że na parę lat cały świat mógł nie istnieć tylko dzieci i kasa na te dzieci. No ja oczywiście nie zarabiałam tej kasy bo zajmowałam się dziećmi. Z tym, że zawsze miałam wywalone jak wyglądam i kompleksów nie miałam. Jak mi coś za bardzo zwisało to mocowałam w odpowiednim stelażu. Udało mi się schudnąć bo byłam trochę chora, teraz wyglądam super i czerpię z tego pełnymi garściami. Swojemu mężowi mówię żeby coś ze sobą zrobił bo jest za gruby i teraz do mnie nie pasuje. Ale on – jak większość facetów – jest z siebie zadowolony i nie zamierza nic robić ze swoja figurą i twierdzi że laski i tak na niego lecą.
I jeszcze jedna sprawa
Oglądał ktoś tutaj najnowszego Bonda? W scenie z Moniką Bellucci Bond rozpina jej kieckę i widać jej gołe plecy. A w następnej scenie ona siedzi na łóżku i ma na sobie gorset który zasłania część pleców. No to kiedy ona się w ten gorset wbiła? Czy ona miała już ten gorset pod sukienką tylko ja nie zauważyłam?
PolubieniePolubienie
Problem tkwi w tym, że Polska jest o tyle dziwnym krajem, że ciągle robimy coś dla kogoś.
Zapominamy o rzeczach, które czynią Nas szcześliwymi i tu koło się zamyka. Porównujemy się do śmiesznie wyidealizowanych ludzi, pokazywanych w Internecie, którzy są poprzerabiani wcześniej milion razy. Piękno tkwi w środku, a nie tylko powierzchownej warstwie jakim jest wygląd zewnętrzny…
Kochajce życie, zarówno jako Single, jak i w Parach. Cieszcie się porannym słońcem, a wtedy duźe problemy staną się małymi, a małe znikną 🙂 piszę to jako szcześliwa singielka od 4 lat, kochająca życie i ludzi.
PolubieniePolubienie
„Porównujemy się do śmiesznie wyidealizowanych ludzi” czy my się porównujemy czy nas porównują? Z komentarzy wynika, że to Panowie nas kobiety porównują do takich osób 😦 i jak widać wcale temu nawet nie zaprzeczają w komentarzach 🙂
PolubieniePolubienie
…Problem tkwi w ludziach nie w narodowości , bo to nie ma nic wspólnego z rzeczywistoscia która opisujesz …
pozdrawiam szczęśliwą 🙂
PolubieniePolubienie
Nagłówek brzmiał i brzmi interesująco „Potrafisz powiedzieć: jestem ładna? (Dlaczego nie wychodzi ci w związku ” – mógłby brzmieć gdyby nie jeden szczegół – zestawienie życia prywatnego (relacji męsko damskich) a wygląd zewnętrzny…
Od czego autor może zacząć?? – nie zjeżdżając suwakiem poniżej tytułu??
Cycki ?!!!
trafiony zatopiony
Dziękuje nie czytam
🙂
PolubieniePolubienie
„To ty masz nadać swemu życiu sens.” – tak pomyślałam i zrobiłam 8 lat temu. Kilka tygodni później poznałam mężczyznę swojego życia. Obecnego męża mojego życia 🙂
Działa? Działa!
PolubieniePolubienie
Jestem zajebista !! nie mam talii osy ale tyłek jak marzenie, cycki dla mnie super,lubię się kochać, gotuję ok jak muszę, mam fizia na pkcie sprzątania. Dlaczego nie wychodzi ? ..hm..bo jestem bezkompromisowa, pyskata, przemądrzała, uszczypliwa i cholernie inteligentna a dla przeciętnego faceta to mieszanka wybuchowa., nie do przełknięcia na co dzień. Na szczęście jeden nieprzeciętny wytrzymał już pół roku i nadal jestem dla niego najqrwafantastyczniejsza..aaa..i klnę jak szewc..he he
PolubieniePolubienie
To super a po co to napisałaś, żeby się pochwalić, że jesteś taka super czy żeby dowartościować się i dokuczyć innym ja jestem z jednym facetem 25 lat wiec twoje pół roku to tak blado wypada. Przyznaję się ja sie dowartościowałam 😬
PolubieniePolubienie
..bo tu nie chodziło chyba o tych którym wychodzi- oni już znaleźli swoje Eldorado . Jestem jaka jestem, zwykła i przeciętna i choć qrwa się starasz. .spinasz to i tak wszystko o kant aż w końcu: EUREKA! !..ja nic nie muszę- w dupe z tymi co nakazują, pouczają,cenzorują..pełny spokój i cudowna wolność.. I co? ?..ano to właśnie podoba facetom. .ha ha
PolubieniePolubienie
nie zgadzam się ! Dla dziewczynki nie ma największego znaczenia co powie matka! Obchodzi ją i chłopców zresztą też, co powie ojciec- czy będzie dla niego najpiękniejsza królewna czy nie. Jak ojca nie ma- fizycznie lub duchowo to matka chodźby codziennnie gadała cuda na kiju to nic nie pomoże.
PolubieniePolubienie
Ten tekst nie dotyczył facetów? Dotyczył.
Jestem facetem. Jestem gejem. Ten tekst był o mnie.
Dziękuję.
PolubieniePolubienie
Nigdy w zyciu nikt mnie lepiej nie rozebrał. Nawet ci, których znam od kiedy pamietam.
Utożsamiam sie z każdym przecinkiem!
I poryczalam sie jak zawsze wtedy kiedy widze na blacie jeden kubek.
Absolutne mistrzostwo świata! Dziekuje.
PolubieniePolubienie
Nawet jeśli kobieta już powie sobie: tak, jestem piękna, ma fajne nogi, zgrabną pupę i piękne oczy, to zdarza się, że robi to na pokaz. A w ogóle tego nie czuje. Wystarczy jej powiedzieć: ale masz zgrabne nogi – a ona zdemaskuje się odpowiedzią w stylu: ” zgrabne nogi? A weź, takie dwie proste kolumny i o wiele za grube…”. Także pewność siebie to nie takie hop-siup. Pocieszające, że nabiera się jej z wiekiem ( przynajmniej niektórzy)
http://kielcemoje.blogspot.com/2015/12/jak-przyjmowac-komplementy.html
PolubieniePolubienie
Czarny, nienawidzę Cię za tę prawdę prosto w oczy. So fucking true.
PolubieniePolubienie
Farmazony jakieś. Co to w ogóle jest, takie gadanie, że jestem piękna i przekonywanie się na siłę, nie wiem po co. W głupawych babskich pisemkach można przeczytać takie rady. Co mi to da, ja się pytam? Po Tobie, Czarny, nie spodziewałam się takich tekstów, głównie dlatego, że w innych postach pisywałeś trochę przeciwne rzeczy – próbowałeś człowieka skłonić do refleksji nad sobą, zastanowienia się, co jest nie tak i czy mu to przeszkadza, a jeśli tak, to motywowałeś do zrobienia z tym czegoś. A teraz starasz się udowodnić, że jak jestem gruba, to zamiast zacząć zdrowiej jeść i choćby na spacery chodzić, mam stać przed lustrem i wmawiać sobie, że jestem piękna i myśleć, że każdy, kto tego nie widzi, jest idiotą? Abstrahując od tematu postrzegania siebie przez pryzmat faceta, uważam, że totalnie nie masz racji. Jeśli laska jest w swoim przekonaniu pasztetem i z tego powodu ma doła, to nic jej nie da oszukiwanie się, że jest inaczej. W takiej sytuacji wyjścia są dwa – albo sama się za siebie weźmie, albo spotka kogoś, dzięki komu się zaakceptuje, bądź kto ją zmotywuje do pracy nad sob. I tutaj należy zauważyć jedną ważną rzecz – pielęgnowanie swoich pasji, swojej niezależności, swojego własnego sensu życia- oczywiście, bezsprzecznie tak trzeba. Ale co jest złego w tym, że to facet sprawia, że kobieta zaczyna chcieć się zmieniać, że robi to pod jego wpływem, ale też dla siebie, że rozkwita jak kwiat, który ktoś wreszcie podlał, bo wcześniej nie potrafił sam wyjść z doniczki i nalać sobie tej cholernej wody? Co jest złego w tym, że sobie potem będą żyli długo i szczęśliwie, albo że się rozstaną, ale ona już będzie mogła z czystym sumieniem patrzeć w lustro mówiąc szczerze, że czuje się piękna, czymkolwiek to piękno dla niej jest? Zaklinanie rzeczywistości naprawdę nie pomaga, wręcz przeszkadza. Trzeba umieć wypośrodkować podejście do takich tematów, bo przegięcie w żadną ze stron nie będzie dobrym rozwiązaniem.
PolubieniePolubienie
Sądzę, że nie chodzi tu o zaklinanie rzeczywistości, ale akceptację siebie. Taką prawdziwą, bezwarunkową, nieudawaną. Swojego ciała i charakteru. I nie, nie polega to na tym, że masz usiąść wieczorem przed TV w poplamionych dresach wciągając niechlujnie kubełek skrzydełek z KFC, bo ‚czujesz się z tym dobrze’. Przestałabyś, gdyby pojawił się tam nagle ktokolwiek inny poza własną siostrą. Ale jest tak wiele kobiet, które nie pójdą na basen, bo się krępują swojej figury, pobiegać też nie, bo coś im się trzęsie. Wakacje nad morzem zamieniają się w udrękę, bo chcesz jak najwięcej ukryć, zamiast cieszyć się wolnym i ładną pogodą. Wybierasz ‚bezpieczne’ ubrania, bo chociaż mogłabyś pochwalić się dekoltem, to wolisz się nie rzuacać w oczy, gdyż Twój tyłek jest za duży. I do tego wszystkiego dochodzi jakaś głupia fobia, że wszyscy akurat zwrócą uwagę na ciebie. (Nie)stety, kochanie, niekoniecznie. Akceptacja siebie pozwala nam się czuć swobodnie, dzięki czemu jesteśmy bardziej otwarci na nowe doświadczenia, próbujemy więcej rzeczy i nie ograniczamy się do siedzenia w domu razem ze swoimi kompleksami. Niestety, Twój wymarzony facet nie ziści się cudem w twoim salonie. A nawet gdyby, mogłoby go nie zachęcić to, co by zastał. Nie, nie liczyłabym na to, że mimo wszystko się bezwarunkowo zakocha. W końcu to niezłe ciacho, a Ty, chociaż marzysz, żeby spotkać się z nim w sypialni, w upragnionej chwili bałabyś się rozebrać. Jeżeli marzysz o kimś atrakcyjnym, z pasjami, inteligentnym, wyrozumiałym i wspierającym, fair byłoby zaoferować podobne cechy. Małe szanse, że super facet zdecyduje się być z zakompleksioną kobietą, która na komplementy się peszy i wymiguje się od sytuacji, w których boi się, iż wygląda niekorzystnie. Dla niego ta relacja byłaby męcząca i niesatysfakcjonująca. A on też ma prawo do szczęścia.
Co do drugiej kwestii – super dzielić z partnerem zainteresowania, ale powinnaś sobie pozwolić na wszystko, na co masz ochotę, niezależnie od akceptacji ze strony faceta. Rezygnując z tego, co cię w jakiś sposób określa, popełniasz zdecydowany błąd. Po ewentualnym rozstaniu prawdopodobnie nie wiedziałabyś, co ze sobą zrobić. Serce złamane, wszystko ci przypomina o związku, a ty już nie jesteś pewna, jaką muzykę lubisz i która pizza była twoją ulubioną. W mojej opinii to fundamentalne, żeby najpierw poznać i zaakceptować siebie, zanim zaczniemy pakować się w związki, w których już ciężko powiedzieć cokolwiek o sobie, bo co drugie ‚ja’ zamienia się w ‚my’.
PolubieniePolubienie