1

Stań przed lustrem. Rozbierz się. Powoli, bez pośpiechu. Zamknij oczy. Tak, teraz. Oddychaj. Raz, dwa, trzy. Do dziesięciu. Wyprostuj się. Obejrzyj się. Z profilu się obejrzyj, z boku, z tyłu.  

Uda.

Tyłek.

Cycki.

Usta.

Włosy.

Nie potrafisz, prawda?

To znaczy, może wyjdziesz, może się i rozbierzesz, może popatrzysz chwilę, ale umkniesz szybko, rozczarowana, zakłopotana, zła. Nie podoba ci się twoje ciało, co?

Co byś zmieniła? Pięć kilo w dół? Piętnaście? Za duże cycki? Za małe? Zbyt obwisłe? Za duży brzuch?

To inaczej. Usiądź naprzeciwko swoich znajomych, naprzeciwko ludzi, którzy cię znają i może nawet cenią. Naprzeciwko ludzi, w towarzystwie których czujesz się bezpieczna, i przyznaj w trakcie rozmowy: tak, jestem ładna. To tylko trzy słowa!  

Albo jeszcze inaczej. Potwierdź: TAK, JESTEM PIĘKNA. 

Uważasz, że to głupie, bo co oni o mnie pomyślą? Dlaczego mam się chwalić? A może pomyślą: „Jaka, piękna? Przecież to pasztet straszny, a w dodatku, jak widać, nadęty i powierzchowny?” I co by się stało gdybyś tak powiedziała? Odpowiem ci: absolutnie, kurwa, nic. Ale w naszej kulturze nie wypada tego zrobić. Nie wypada tak się zachować. Tzn. może wypada, ale w programie Goka – Wana. Bo laski, które się tam pojawiają to głupie desperatki. Bo jak widać, żeby lubić w naszym kraju baby, to trzeba być gejem. 

2. 

Chujowo wychowujemy kobiety. Mężczyzn też, ale dziś ta notka jest tylko o kobietach, a nie o mężczyznach. O mężczyznach może będzie kiedy indziej, jak mi się zachce, kobiety są dużo bardziej fascynujące. Dziewczynki i chłopców zasadniczo wychowują kobiety i te błędy, które popełniają, później się przenoszą na kolejne pokolenia, mnożąc niczym paciorkowce.

Kobiety wychowują kobiety w nieustannej niepewności siebie.  Matka mówi do córki: „Dlaczego zakładasz taką krótką spódniczkę, przecież masz takie krzywe nogi?” I córka zapamięta te nogi, zapamięta że są krzywe. I nigdy nie da się przekonać żadnemu facetowi,  że on uwielbia te nogi, że mu staje na ich widok, że najchętniej to on by leżał na łóżku, a ona stałaby obok ze stopami w okolicy jego bioder, w samej koszuli, a on by na nią patrzył i gwałcił ją wzrokiem.

„Dlaczego tyle żresz, już jesteś gruba.” „Nikt cię nie będzie chciał. Kto weźmie takiego grubasa?” I później córka, owszem, je, i to nawet dużo. Tyle, że idzie do łazienki i zaczyna rzygać, a później patrzy w lustro z zaczerwienionymi policzkami i widzi brzydką dziewczynę, która jest gruba. GRUBA i słaba. Albo przestaje jeść w ogóle.

Matka zamiast mówić: „jesteś piękna”, „dasz radę”, „spróbuj”, „jak teraz nie wyjdzie, to nauczysz się i wyjdzie następnym razem”, „walcz!”, mówi: „zostaw”, „nie dotykaj”, „nie wychylaj się”,  „to nie dla ciebie”, „jesteś głupia”. Później, kiedy ta dziewczyna ma już cycki, umalowane na czerwono usta, i może nawet wygląda jak porcelanowa księżniczka, to i tak wewnątrz siebie dusi wrzask przerażenia i setkę szczurów, które cały czas chcą uciekać.

I wchodzi do pokoju pełnego ludzi i pierwsze o czym myśli to: ciekawe czy mnie lubią? Zamiast się zastanawiać, czy ona ich lubi. Ta kobieta cały czas się boi. Boi się, że czas mija, a ona ciągle jest sama. Że w domu nikt nie będzie na nią czekał. Że znowu taksówka nocą. I im bliżej weekendu, to tylko kac jest większy. Że jest trzecia rano, a ona nie śpi i spać nie może. I obraca się na bok i znowu na bok i coś ją ściska gdzieś głęboko w środku i wtedy, aby uniknąć tego ścisku, bierze do ręki telefon i przegląda do czwartej, a czasami do piątej rano. Że budzi się, robi śniadanie i nagle zaczyna ryczeć bo kubek jest kurwa jeden. Albo boi się że kupuje bieliznę, której nikt jej nie będzie z niej zdejmował.

A kiedy w końcu trafia się jakiś koleś, bo zawsze się trafia, ona owija się nagle wokół niego i traktuje jako nadzieję i tratwę i polisę i ubezpieczenie, cóż z tego, że z wysoką ratą.

Idąc z nim do łóżka gasi światło, bo nie lubi swojego ciała.

Mam znajomą, która ma ciemne oczy i duże wkurwione usta. I w sumie jest ładna, a czasami nawet piękna. Ale daje mężczyznom tylko zgięta w pół, oparta twarzą i łokciami o blat stołu i przy zgaszonym świetle albo opuszczonych roletach. Czekając, aż ten który jest z tyłu dojdzie i wyjmie, albo pryśnie na jej plecy. Zapytałem ją kiedyś, z czystej ciekawości o to, kiedy mężczyzna może ją zobaczyć nagą. – Kiedy uważam, że ma gorsze ciało ode mnie – odpowiedziała. A później? Później on ją rzuca.  

Jak masz utworzyć dobry związek skoro nie lubisz siebie? Skoro wstydzisz się siebie?

3. 

Wiesz, tępa dzido, na czym polega uczciwość wobec siebie? Że rozumiesz, po co ci ten facet jest właściwie w życiu potrzebny. Że on nie ma cię ratować przed rozsypką, zagładą, depresją, że on nie ma nadać sensu twojemu życiu.

To ty masz nadać swemu życiu sens. Jeśli masz pracę, której nienawidzisz, jeśli masz przyjaciół, których nawet nie lubisz, jeśli nie masz żadnych zajęć, które sprawiają, że jesteś lepsza, ciekawsza, że się rozwijasz, to dlaczego jakiś facet masz czerpać przyjemność z bycia z tobą?

Bo dużo zarabiasz? Bo obrobisz mu lagę raz na tydzień? I później się jeszcze dziwisz, że cię zdradził, zostawił, kopnął w dupę i kazał spadać? Weź przestań.

Posprzątaj swoje życie.

Swoją drogą, to, co stanowi o uwodzicielskim talencie mężczyzny, to nie jego uroda, nie jego kasa, nie jego samochód, nie 25 centymetrowy kutas, nie kolekcja statków w butelce. Ale zdolność sprawienia, by kobieta choć przez moment czuła się przy nim piękna.

8528580586_a856ab48e0_o

Photo by Joel Bedford/CC Flickr.com

123 uwagi do wpisu “Potrafisz powiedzieć: jestem ładna? (Dlaczego nie wychodzi ci w związku 3)

  1. Trafiłem na tą strone kiedy poznałem pewną dziewczynę, która czytała książkę „Pokolenie Ikea” sam tytuł juz mnie zainteresował , a treść powyżej z jednej strony irytuje z drugiej z kolei fascynuje. Cały proces sposzczegania samego siebie jak interesująco zostało to przedstawione w powyższym tekście zaczyna się w dzieciństwie. W jaki sposób to zmienić bo myślę, że to najbardziej nas ciekawi? A z przykrością muszę przyznać, że próba dowartosciowywania się w sposób jaki proponuje autor nie pomoże a nawet może zaszkodzić. Wiec co pomoże? na to pytanie odpowiem następnym razem.

    Lubię

  2. Zgodnie z powyższą obietnica co może nam pomóc w podniesieniu własnej samo oceny. Aby efekty naszych działań przyniosły najlepszy rezultat trzeba cofnąć się do źródła naszego problemu czyli odnaleźć momenty, które wpływają na to jak postrzegamy samego siebie. Nie jest to łatwy proces i mymaga od nas dużego skupienia, a z racji że są to wspomnienia negatywne dyscypliny samo dystansu. Jak przejdziemy ten proces , aby to uporządkować proponuje spisać to na czystej kartce papieru. Na kolejnej kartce spisać nasze dobre i mocne cechc nie ograniczając się do wyglądu czy cech charakteru, a naprawdę wszystko co nam się dobrze kojarzy z naszą osobą. Kartkę na, której znajdują się nas demotywujące elementy proszęs spalić, a kartkę na której są nasze mocne strony pociąć lub przepisać na mniejsze karteczki i powiesić w miejscach w których najszescij przebywamy. Jest to jeden ze sposobów, który nas podbuduje a reszta naszych problemów zacznie sama się rozwiązywać bez naszej większej ingerencji. A co jeśli problem jest w nas i nie jest spowodowany czynnikami zewnętrznymi? Na to pytanie odpowiem następnym razem. Jeśli masz jakieś pytanie czy czegoś się boisz napisz.

    Lubię

  3. Nie zgadzam się z przedmówcą, każda metoda podbudowania siebie jest dobra, bo nikt nas nie będzie dobrze traktował jeśli my samych siebie nie będziemy. A dziewczynki wychowuje się w poczuciu, że muszą zabiegać o akcptację. Chłop jaki jest, każdy widzi, koniec tematu. Kobieta MUSI to, tamto i siamto. A prawdziwa, zbudowana pewność siebie daje dystans i siłę.

    Lubię

  4. Panie Fernando,
    Metoda jaką wybierzemy do poprawy własnej samo oceny ma ogromne znaczenie,ponieważ może bardziej nam zaszkodzić niż pomóc. Oczywiście zgodzę się z Panem co do poszanowania własnej godności gdyż prawdą jest to, że gdy sami siebie nie szanujemy trudno oczekiwać tego od innych. W mojej powyższej wypowiedzi chodzi o (samo ocenę ),która jest osobnym problemem przy spostrzeganiu nas przez innych a zarazem ważnej akceptacji samego siebie.

    Lubię

    1. Miał problem w podstawówce byłam niska, za chuda, za duże zęby z przerwą między jedynki, wada wymowy, kaleczne mówienie „r” praktycznie nie możliwe do poprawienia, ogólnie czułam się najgorsza na całym świecie, płakałam po nocach i wtedy moja cudowna mam kazała mi stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie, że jestem najlepsza, najpiękniejsza i najmadrzejsza i że w żadnym stopniu nie jestem gorsza od innych i wiecie co trochę lat już minęło i nadal może i jestem trochę za chuda, z przerwą między jedynki i lekka wada wymowy, ale od czasu gdy ja zaczęłam traktować to jako zalety nie wady ludzie robią to samo. A moja wada wymowy okazała się słodka, przerwa urocza, a ciało jak modelki bez żadnych diet, a wręcz przeciwnie. Sztuka jest docenić własną siebie jeżeli ty to zrobisz inni zrobią to samo bez względu na to czy tak naprawdę.

      Lubię

  5. A ja tak nie mam. Codziennie przeglądam się naga w lustrze i myślę sobie, że jestem piękna. Kocham się w dzień, przy świetle. Mam wysokie poczucie własnej wartości. Tylko co z tego skoro jestem nieszczęśliwa 🙂

    Lubię

  6. Jakbym o sobie czytała… Nie brzydka, zgrabna …ale z ciągłym pytaniem „A czy on mnie lubi? A może woli inną? A czy mu się jeszcze podobam?”
    Całkowita racja z tymi matkami. „Masz pryszcza tu. Zrób z nim coś!” „Oj ale cellulit pojawił Ci się na nogach”. „Te włosy to masz okropne. Ten blond powinien być inny”.

    Lubię

  7. Może i prawda z tymi matkami, ale nie można pomijać wpływu ojca. U mnie to mama zawsze mi mówiła jesteś śliczna, masz piękne włosy, zapewniała że wcale nie jestem gruba kiedy sama tak o sobie mówiłam itd. Za to ojciec, pomimo że nieczęsto, to rzucił jakieś „żryj więcej a potem narzekaj że jesteś gruba”, „od leżenia Ci dupa nie schudnie” i inne teksty wysokich lotów. I jak wtedy jeszcze nie byłam gruba, tak faktycznie żarłam więcej, leżałam więcej, aż przytyłam 15kg i grubasem się stałam. Doszło jeszcze parę innych mankamentów i teraz jak mam się rozebrać czy to przed facetem czy na plaży czy gdziekolwiek indziej to wolę zrezygnować np z wakacji i nie rozbierać się w ogóle. Żadna ze mnie psycholożka i może tak się tylko usprawiedliwiam… nie wiem

    Lubię

    1. Nie, nie usprawiedliwiasz się, masz rację. Ja wpisałam poniżej komentarz o matce, może dlatego, że jestem z nią bardziej związana niż z ojcem. Ale masz całkowitą rację z wpływem ojca na nasze życie. Mój nigdy nie był ze mnie zadowolony, przyniosłam ocenę 4, to czemu nie 5, posprzątałam, ale niedokładnie, nie okazywał uczuć. I ja teraz kiedy odniosę jakiś swój sukces to i tak nie jestem do końca z siebie zadowolona, nawet wtedy, kiedy znajomi mówią: szacun, ja bym chyba odpuściła, nie dała rady…a ja…oj,nie przesadzajcie, miałam szczęście (o mojej ciężkiej pracy nad tym zapominam).

      Lubię

    2. Podświadomie spełniłaś jego „złe życzenia” teraz sama musisz się „odczarować”. Nie jesteś tym co sądzą o tobie inni tyko tym co sama o sobie myślisz. Ja przez wiele lat nie patrzyłam w lustra. Nawet makijaż robiłam przy słabej żarówce w łazience. Bałam się patrzeć w dwie studnie pełne rezygnacji i smutku…..i tyłam, moje ciało zaczął otaczać pancerz z tłuszczu i wody. Ochronny pancerz – oddalałam się od życia. Ktoś chciał mnie ukarać za swoje niepowodzenia życiowe, odwartościowywał mnie a ja temu ulegałam. Wszędzie podążał za mną cichy syk ” jesteś stara, gruba, głupia, do niczego się nie nadajesz” itp. Tak działa sugestia. Ale udało się mnie odzyskać dla życia -przeżyłam dramatyczną historię w wyniku, której udało mi się wyzwolić od toksycznego partnera. W ciągu 6 miesięcy odmłodniałam o 10 lat, wróciła mi wiara w siebie i zaufanie do ludzi. Na dzień dobry uśmiecham się do swojego odbicia w lustrze, z przyjemnością oglądam swoje jędrne ciało, mój chód odzyskał sprężystość, a oczy blask. I tak jak napisał RADA, by się wspomóc w tym procesie odzyskiwania napisałam sobie na kartce swoje mocne strony i osiągnięcia. Napisałam kim jestem i kim chcę być. I polepszył mi się nie tylko wygląd ale i zdrowie i nastawienie do życia.

      Lubię

  8. Jakbym czytała o sobie. Wychowanie w stylu nie wolno, nie wypada, ustąp, nie obrażaj się, bo nikt nie będzie Cię lubił, przykładowa Kasia ma lepsze oceny, to nie możesz tak jak ona, oj, to ja już widzę, że Ty sobie w życiu nie będziesz radzić. I dorzucająca przysłowiowe trzy grosze babcia, że dzieci i ryby głosu nie mają. No więc na śmiejące się ze mnie dzieci (bo krzywe zęby i okulary) nie obrażałam się, więc śmiały się jeszcze bardziej, a ja płakałam potem w poduszkę w domu, co też było komentowane, że przesadzam, nie radzę sobie. I podnoszenie moich porażek , czy to przypalenie potrawy czy wagarów do rangi kataklizmów. Do dziś pamiętam ten lament mojej matki, zalewanie się łzami, że jak mogłaś, jak mnie zawiodłaś, że nie potrafisz najprostszych rzeczy zrobić. Potem zaczęła pić, i było jeszcze gorzej. Obarczała mnie odpowiedzialnością za swoje problemy, a jeśli ktoś mnie skrzywdził to też była moja wina – nawet wtedy, kiedy jakiś facet napadł mnie i chciał mnie zgwałcić (na szczęście udało mi się uciec). Dziś mam 40 lat, nieudane małżeństwo za sobą, drugi poważny związek, który też się rozleciał 4 lata temu. Ale mam też cudowną 17-letnią córkę , która wierzy w siebie, jest pewna siebie, nie boi się kłócić z rówieśnikami i wymagać od nich szacunku. Z chłopakami idzie jej lepiej niż mnie w jej wieku 😉 nie wiem, kiedy dotarło do mnie, że jest coś nie tak w moim życiu. Po ostatnim rozstaniu poszłam na terapię, bo nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Tam po czasie poradzono mi terapię dla osób współzależnionych. Uczę się siebie na nowo i uczę się, że to nie ja jestem ta głupia, ta zła, że mam prawo stawiać granice, mam prawo odmawiać i zadbać tylko o siebie. Nauczyłam się w końcu powiedzieć mojej mamie, że nie ma prawa mnie ponizać, że pewnych rzeczy sobie nie życzę. Uczę się lubić siebie. Chodzi tam ze mną kilkanaście innych dziewczyn i kobiet, wychowywanych przez toksycznych rodziców. Łączy nas brak wiary w siebie, nie lubienie siebie, ciągła kontrola, czy napewno robię coś i zachowuje się dobrze, minimalizowanie naszych nawet ogromnych sukcesów. Szkoda że tak późno tam trafiłam. Narazie nieam ochoty na związki, skupiam się na sobie. Z czego jestem dumna? Z tego, że nie przeniosłam metod wychowawczych mojej mamy na moją córkę.

    Lubię

  9. To jak to jest ze moi rodzice nigdy nie mowili mi nic zlego,chwalili co prawda rzadko ale chwalili a ja zawsze bylam zakompleksiona,zawsze stalam z boku. Zawsze musialam miec faceta dla wlasnego lepszego poczucia wartosci. Bez faceta jestem nikim. Nie lubie spedzac czasu sama ze soba. W zwiazku zawsze sie poswiecam w 100% i nawet robie rzeczy ktore nie sprawiaja mi przyjemnosci. Nosze piekna bielizne udajac w lozku pewna siebie a w glowie mysli:kurcze w tej pozycji widac moj celulit,moze nie zauwazy…. faceci zawsze mni zdradzali i zostawiali co jeszcze bardziej wplywalo na moje poczucie wartosci. Dlaczego ono jest takie niskie?

    Lubię

    1. ..bo myślę, że nie lubisz siebie jako kobiety, człowieka . Nie traktujesz siebie jako swojego najlepszego przyjaciela. Harmonia jaką człowiek sobie powinien stworzyć w życiu..takim „prywatnym- prywatnym”pozwala na uniezależnienie się od zdania innych na swój temat, od ciagłego oceniania siebie i swoich poczynań. „To ja- samowystarczalna mentalnie, osobowo pełna i skończona”

      Lubię

    2. Musisz osiągnąć autonomię emocjonalną. i nie szukać akceptacji u innych. Jak nie zostaniesz pochwalona to wydaje ci się że jesteś niezauważona. Tak jak Anka poniżej napisała spostrzegasz siebie jako funkcję a nie człowieka. Po prostu pokochaj siebie i uwierz że nie ma ludzi doskonałych i od ciebie tej doskonałości nikt nie ma prawa oczekiwać. Dawaj w związku tyle ile dostajesz. Nie wahaj się prosić, nie wahaj się odmawiać. Poza tym jak facet ma wszystko podane na talerzu, nie musi się za tym pouganiać, nic go to nie kosztuje to dla niego takie trofeum jest wiele warte. Szybko się nim nudzi. Faceci to łowcy, pamiętaj. Najbardziej ich kreci polowanie, najbardziej ciekawi to co zasłonięte , niedopowiedziane… itp. Postaw na siebie.

      Lubię

  10. I wiem że to wina mojej matki. Liceum, jadłam tylko pół jabłka żeby nie przytyć, waga ok 45kg, w najgorszym okresie 42kg. Bracia śmiali się że mogę grać w filmie o Aushwitz bo mieszczę się między ruszta. Nie miałam chłopka, a nie, jednego zerwałam bo musiałam się uczyć. Patrzę na stare zdjęcia i byłam niesamowicie piękna. Na studiach w autobusie mohery mierzyły mnie wzrokiem gdy o 8 wracałam w szpilach z imprezy. Facet w którym się zakochałam po rozstaniu przyznał że nie miał nigdy lepszej kobiety w łóżku. Skończyłam Architekturę na polibudzie, pracuję w zawodzie który jest moją pasją i jestem w tym dobra. Zaręczona. Kocham teatr, pizzę z miodem i bekonem i chodzić po mieszkaniu nago. Jestem świadoma swego piękna.

    Lubię

  11. Tak, potrafię powiedzieć, że jestem ładna. Nie mam z tym żadnego problemu bo po prostu stwierdzam fakty. I co z tego? I tak nie wychodzi mi w związkach mimo, że znam swoją wartość i jestem pewną siebie, szczęśliwą kobietą (tak, można być szczęśliwą singielką). Mężczyźni, których spotykam niestety nie spełniają moich oczekiwań. Co najgorsze – te oczekiwania wcale nie są wygórowane. W dzisiejszych czasach ciężko znaleźć fajnego faceta wśród tłumu nieudaczników, życiowych oferm, niepewnych siebie maminsynków. Niemniej jednak wciąż wierzę, że uda mi się w końcu trafić na odpowiednią dla mnie osobę.

    Lubię

  12. „Swoją drogą, to, co stanowi o uwodzicielskim talencie mężczyzny, to nie jego uroda, nie jego kasa, nie jego samochód, nie 25 centymetrowy kutas, nie kolekcja statków w butelce. Ale zdolność sprawienia, by kobieta choć przez moment czuła się przy nim piękna.”
    Jedno z najpiękniejszych (i jednocześnie prawdziwy) fragmentów w tym wpisie.

    Lubię

    1. A później go zdradzacie lub odchodzicie, bo przstaje dbać o siebie, bo zarobić nie potrafi, bo samochód zepsuł się kolejny raz, że nie krzyczycie w łóżku, że… bo… ponieważ… bo… bo…

      A na koniec płaczecie, bo powinien wrócić, bo może jednak, ponieważ go „kochasz”… , a on leczy kompleksy w samotności, ucieka w świat wewnętrzny i szuka tego piękna, które kiedyś widział wszędzie.

      Na koniec poranieni spotykają „poranionych” i „oszpeconych” i na nowo odkrywają to samo piękno, które tym razem jest na tyle głęboko, że nie sposób, go zniszczyć. I choć mają już po 40, 50 lat… ehh starczy na dzisiaj…

      Lubię

  13. Miałam to szczęście, że mama nigdy mi nie mówiła, że coś jest ze mną nie tak. Wręcz we wszystkim i zawsze było mi ładnie. Czasem tylko mówiła, że może jestem za słaba psychicznie na zrobienie czegoś i żebym odpuściła, ale ja umiałam jej odpowiedzieć, że właśnie dlatego to zrobię, bo inaczej nigdy nie będę silniejsza. Co do mojego wyglądu to zupełnie obiektywnie mogę stwierdzić, że mam za mało jędrny tyłek, dużo za małe cycki, krzywe zęby i za duży nos. Ale to jest kilka rzeczy, które wcale nie muszą wpływać na całokształt! Mam długie nogi, płaski brzuch, długą szyję, ładne uśmiechnięte oczy. Stojąc przed lustrem potrafię naprawdę długo uśmiechać się do samej siebie, puszczać oczka, robić selfie (bez dzióbka i do własnego archiwum, a jak mi spada samoocena to je oglądam). Mówię samej sobie, że jestem zajebista i widzę, że moja pewność siebie przekłada się na to, że inni w to wierzą i mój tyłek będzie się im podobał, a za duży nos nijak nie będzie przeszkadzał. Laski, to od waszych umysłów wychodzi to, czy jesteście piękne czy nie, to nie jest kwestia tego, jak wyglądacie! Na piękno składa się pewność siebie, to co robicie z tym wyglądem – jak o siebie dbacie, jak eksponujecie swoje walory, na piękno składa się też błysk w oku i uśmiech, a do tego potrzeba trochę sensu w życiu, pasji, pogodzenia się ze sobą. Nie trzeba wyglądać jak z billboardu ani nawet podobnie, żeby faceta (albo drugą kobietę) doprowadzić swoim ciałem do szału i co więcej zatrzymać na dłużej. Chcecie być ładniejsze? Idźcie na psychoterapię i znajdźcie sobie inne zajęcia niż płakanie, że nie możecie znaleźć fajnego faceta do związku!!! Gwarantuję sukces 😉 Ale UWAGA: po psychoterapii może się okazać, że facet nie jest wam do szczęścia potrzebny i jesteście samowystarczalne 😀 Więc jak wolicie wyjść za mąż, byle by był, to nie leczcie się ze swoich lęków 😉

    Lubię

    1. 100 % racji poparte życiowym doświadczeniem 🙂 Ale dodam coś do ostatniego twojego akapitu: kobieta która zna swoją wartość, której nic nie brakuje znajdzie faceta równego sobie, któremu też nic nie brakuje. Dobiorą się jak dwie w pełni dojrzałe jednostki a nie jak para puzzli uzupełniająca swoje braki. Mężczyzna to partner, a nie lek na kompleksy, czy sposób na życie.

      Lubię

  14. A co jeśli całe życie czekasz na jednego jedynego faceta. Wszystko co robisz, robisz z myślą o Nim. Każda ciężka chwila jest do przeżycia, gdy myślisz o Nim. I pewnego dnia się udaje. Okazuje się, ze On też Ciebie chce. I kiedy już myślisz, że masz wszystko i teraz będzie tylko piękniej.. ta cała miłość okazuje się jednym wielkim rozczarowaniem. Bo nie jest tak jak chciałas. Bo On robi coś nie tak. Bo Ty masz inną wizje. Bo chcesz czekać z łóżkiem do ślubu. Ale On nie będzie czekał.. Rozstajecie się. Po kilku dniach dochodzisz do wniosku, że przecież Ty też tego chcesz. Ze przeciez dla Niego tak długo czekalaś. Ze nikogo innego nie chciałas. I chcesz porozmawiać, chcesz oznajmić, że może to ma sens. Ze czas na kompromis. Odzywasz się. Głupia wiadomość. A On początkowo nawet nie odpisuje, po kilku ponownych wiadomościach wreszcie odpisuje. Że się nawet nie kochacie. Ze Ty nie kochasz jego, a On nie kocha Ciebie. Że to nie ma sensu. I kiedy zdajesz sobie sprawę, że nawet gdybys napisała mu pierwsza wiadomość: ” też chce seksu. Nie chce czekać. Kocham . ” To jedynym efektem byłby sex bez uczuć. On nadal miałby Cię w głębokim poważaniu, ale mógłby powiedzieć kumplowi, że zaliczył te niedostępna. I kiedy tęsknisz za tym wszystkim co było, choć nie trwało to długo. Tracisz wszystko o co walczylas tyle czasu. Bo nie napiszesz tej wiadomości. Bo wiesz jaki byłby koniec. Bo nie chcesz się już bardziej poniżać. Bo boli, że On nie tęskni. Nie kocha. Ale jest jeszcze ten jeden głupi promyk nadziei. Ze może jednak napisał tak, bo sam cierpi, bo myśli, że to Ty Go nie kochasz. I co wtedy? Jak sobie poradzić? Jak zapomnieć? Jak o to walczyć? Warto? Czy jeszcze jest o co ?

    Lubię

  15. Jak dla mnie? Pierdolenie. Nie wzięliśmy się z kapusty spoko. Ktoś nas wychował ktoś nam coś nakreślił narzucił zarzucił, zmusił wymusił nakierował. Ale kurwa bez przesady. Nie można wszystkiego zrzucać na wychowanie, na rodziców dziadków i pradziadków. Jak ktoś morduje to dlatego że mu matka mówiła ze jest niegrzeczny bo zabrał koledze łopatkę w piaskownicy? Nie. Morduje bo jest mordercą i nikt go tego nie nauczył po prostu jest mordercą. Jak laska ma grube nogi, to widzi grube nogi. Jak Jej wisi brzuch, to wisi i co ma do tego wychowanie i inne bzdety które mówią nam rodzice jak wycieramy jeszcze mleko zaschnięte pod nosem? Nic. Lustro jest lustrem i nie kłamie. Jak jesteś gruba, weź się do roboty, przestań wpierdalać syfiaste żarcie, i zamiast stać przed lustrem i próbować wmówić sobie że masz super uda i płaski brzuch zrób wszystko żeby właśnie taki był. Chyba bym dostałam kurwicy stając codziennie przed lustrem analizując każdy kawałek swojego ciała wmawiając sobie że jest super cudowny i moje życie się zmieni jak pokocham sama siebie. Jak sie sobie nie podobasz to idź na siłownie idź do kosmetyczki do fryzjera na nowe zakupy i zrób coś ze sobą. Bo samym gadaniem nagle Ci się w głowie nie przestawi. Nie wciśniesz pstryczka ‚jestem piekna’ i nie zobaczysz w lustrze Julii Roberts czy innej super hiper ekstra gwiazdy dopóki jej z siebie nie zrobisz. ‚Widzimy to co chcemy zobaczyć’ co to za bezsens. Czarny nie będzie biały a żołny nie zrobi się zielony jak jest kurwa żółtym. Jak laska nie jest pewna siebie to nie będzie, dopóki coś w jej życiu się nie zmieni. I znajdzie takiego który polubi ten brak pewności siebie. Jak jest pewna siebie to będzie nawet z gruba dupa. I tą grubą dupą zawojuje świat.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s