Ewa miała ciemną skórę i duże oczy czarne jak smoła. Tak zdecydowanie oczy przykuwały do jej twarzy uwagę. Włosy gładkie, kruczoczarne, kończyły się trochę za linią ramion. Wydatne wargi.

Była naprawdę ładna. W skali od jednego do dziesięciu miała osiem. Jak miała dobry dzień, więcej czasu na makijaż i dobrze układały się jej włosy mogła być nawet dziewiątką.

Była na tyle atrakcyjna że jej żonaci koledzy z pracy na jej widok wciągali brzuchy i zaczynali suszyć do niej zęby.

Totalnie przy tym głupieli, żebrząc o jej uwagę. Wyglądało to trochę komicznie, jakby stado kundli szczerzyło się do jedynej rasowej suki w okolicy.

Czasami ci bardziej śmiali, mówili jej jakiś komplement. Słuchała ich uprzejmie, nie wierzyła w żaden.

Ewa nie wierzyła w komplementy. Nie sprawiały jej przyjemności.

Kilka tygodni temu poszła z koleżankami na imprezę. One tańczyły. Ona siedziała w kącie i coś piła.One poderwały jakichś facetów. Grupa dosiadła się do stolika. Panowie najwyraźniej wcześniej podzielili cycki między siebie. Dosiadł się do niej jakiś koleś. Obiektywnie rzecz biorąc był nawet przystojny. Wysoki brunet, o ostro zarysowanej szczęce.

Usiadł obok niej, położył rękę na jej kolanie i powiedział: jesteś piękna. Jak masz na imię?

Ewa uśmiechnęła się. Nachyliła lekko w jego kierunku. I wyszeptała tymi wargami, które doprowadzały mężczyzn do szaleństwa : spierdalaj!

Słucham? – zapytał przystojny facet, bo nie mieściło mu się to w głowie. Chyba jego zdaniem powinna zachichotać.

– Spierdalaj – z naciskiem powtórzyła Ewa.

Owszem oczy robiły się jej wilgotne na widok przejechanego wróbla. Ale nie lubiła komplementów. Zwyczajnie nie sprawiały jej przyjemności.

Skąd się to wzięło?

Kiedy Ewa miała lat 13 usłyszała od jej kolegi z klasy – swoją drogą kompletnego barana – że ma grubą dupę. Widziała, że jest baranem już wtedy. Na 99,9 proc. jest baranem również teraz (nie dała by mu nawet szansy na trzy minutową rozmowę).

A jednak przez całe liceum zawsze spóźniała się na lekcje na ostatnim piętrze. Robiła to tylko dlatego, żeby nikt nie miał jej tyłka na wysokości oczu, kiedy wchodziła po schodach.

I nie, żaden facet widząc go później w sytuacji full frontal, kiedy Ewa traciła na moment swoje zmysły, kiedy jęczała cicho i głośno nie składał tu żadnych zastrzeżeń.

I oczywiście nie miało to dla niej najmniejszego znaczenia. Jedynym co byłoby w stanie zdaniem Ewy pomóc jej dupie był jej całkowity przeszczep.

Ewentualnie 10 kilogramów w dół (ważyła 60 kilo) i rok ćwiczeń.

—-

Dzieci są normalne mniej więcej do 10, 11 roku życia. Owszem są szczere.

[- O ten pan jest brzydki?

– Cicho, nie mów tak.

– To on nie wie, że jest brzydki??]¹

Ale nie są celowo okrutne.

A później jednego dnia przychodzi moment, kiedy wszystko się zmienia i ze słodkich istot przemieniają się we wredne, małe skurwysyny.

Pryszczate, śmierdzące, chamskie, zagubione skurwysyny. Pamiętacie? Sami tacy byliście? Osobiście uważam, że to najgorszy wiek w życiu. Wszystko cię wkurwia.

Taki kilkunastoletni gnojek to mieszanina potu, świeżo odkrytej spermy, tłustych włosów i fatalnych manier.

[Chodziłem wtedy w tureckim swetrze, spodniach piramidach i dresach z kreszu. Moim ulubionym był czerwony. Uważałem, że zawsze mam rację]

A najbardziej zagubione są małe dziewczynki. Hormony w nich szaleją. A one są rozdarte między lalkami a miłością do Nicka Cartera.

[Ewa kochała się wtedy w Jonathanie Brandisie z SeaQuest DSV, swoją drogą powiesił się w wieku lat 27 na nylonowej linie].

Kończą 12, 13 lat i zaczynają porównywać. Czy mają takie same ciuchy. Kto ma fajniejszy piórnik. Kto kanapkę z Nutellą a kto bez.

A później, kiedy skończą się już piórniki patrzą na ciało. Która jest największa, która najgrubsza, która najchudsza, która najniższa

Która ma już chłopaka? Czym później tym gorzej. Wszystko, co wyłamuje się poza standard jest złe.

Najlepiej jest być doskonale przeciętną. Wróć – najbezpieczniej jest być doskonale przeciętną – niewyróżniającą się z tłumu.

Nikt nie jest tak okrutny jak dorastające gówniarze.

Te wszystkie rzeczy, które usłyszą, wtedy zostają na lata w pamięci.

Kobieta jest w stanie nie założyć przez 20 lat obcisłych na dupie spodni z tego powodu że jako 13 latka usłyszała, że ma duży tyłek.

Marilyn Monroe kobieta, która jednym słowem albo jednym gestem potrafiła doprowadzić dowolnego mężczyznę do wytrysku uważała że ma za małe usta, zbyt szeroko rozstawione oczy i bulwiasty nos. Na dodatek myła twarz piętnaście razy dziennie, ponieważ panicznie bała się wyprysków.

Przyjaciółka Ewy raz w życiu usłyszała że jakoś „dziwnie szeroko stawia stopy”. Od tamtej pory jest chora na tym punkcie i podpatruje wszystkie kobiety świata jak stawiają stopy,

Jej kumpela Anka uważa, że ma szpiczasty nos. Kiedy miała 13 – lat chodziła spać z plastrem przyczepionym do nosa aby był mniej szpiczasty.

Do tej pory uważa, że jest coś z nim nie w porządku.

—-

Wiem chcecie wiedzieć czy kobieta może stracić swoje kompleksy? Uwierzyć, nagle że jej dupa jest zgrabna i powabna? Jej nos nie sterczy, a chodzi zupełnie normalnie? Też chciałbym wam podać gotowe rozwiązanie. Najlepiej w pięciu punktach. 

Kobiety wychowuje się w presji bycia ładną. Jeśli nie jest ładna czuje się bezwartościowa. 

Rodzice nie utwierdzają córek w ich atrakcyjności.

„Ale ty masz krzywe nogi, nie zakładaj tak krótkiej kiecki.” 

„Jesteś za gruba na tę bluzkę. Będziesz wyglądała jak baleron. „

„Ale ty jesteś brzydka, zrób z sobą coś”.

Później zaś pojawia się facet, przyzwyczajony do pronoli, gdzie panny są pompowane silikonem, zgrillowane na solarze, skatowane na siłowni i napędzane na gipsie, który hamuje apetyt.

Powiedzmy sobie szczerze, mało która normalna laska jest w stanie wytrzymać z nimi konkurencję. Gość patrzy więc na nią, patrzy na telewizor, patrzy na nią i mówi: ale ty masz brzydką dupę. Zrób z sobą coś.

Znam tylko dwie skuteczne metody aby wyleczyć kompleksy u kobiety.

1. Operację plastyczną.

2. Nowego, bardzo przekonującego faceta. Nowego, bo jeśli stary jej nie przekonał, to już nie przekona. Ale ten nowy musi jej dać dużo orgazmów. W różnych miejscach i pozycjach. 

3722308661_42e7fa1564_b

Photo by Jillian Xenia/CC Flickr.com

¹ Ten konkretny fragment pochodzi od Jacka Walkiewicza. Ukłony panie Jacku.

109 uwag do wpisu “Nie przekonasz kobiety, że jest ładna

  1. A jak Ona ma wierzyć w komplementy kiedy zamiast wziąć ją ostro na pralce on woli walić do zdjęć koleżanek na fb ? Kiedy On idzie u boku tej „najpiękniejszą”, a ogląda się za pierwszą lepszą w krótkiej mini ? Kiedy On zamiast planować romantyczny (albo i nie ale wspólny) wieczór razem, czeka aż Ona wyjdzie żeby odwiedzić youjizz ?

    Polubione przez 1 osoba

    1. A ile razy ona mu powiedziała, żeby ją zerznął (dokładnie tak) i ubrała mini, żeby był zajęty patrzeniem na nią. Faceci chcą rżnąć a kobiety chcą być rżnięte ale dopóki kobieta tego nie powie facetowi 95% z nich tego nie zrobi.

      Polubienie

      1. Nie raz mówiłam – w kwestii oglądania się za innymi. Jaka była odpowiedź? – Ale o co Ci chodzi? Przecież Cię kocham i nie robię niczego złego. Co do rżnięcia na pralce i mini wzajemnie doskonale się rozumiemy:D

        Polubienie

    2. A jak on ma się nią zająć, skoro ona na każdym kroku daje mu odczuć, że on nie jest dla niej fajny? Jeśli go lekceważy? Nie liczy się z jego zdaniem? Próbuje go ciągle utemperować do swojego wzorca? Zabiera mu tą ostatnią kroplę wolności, której potrzebuje każdy facet – nawet jeśli sobie tego nie uświadamia? To wszystko działa w obie strony. On woli zwalić sobie gruchę przed kompem, nie dlatego że ona ma za małe cycki albo za dużą dupę – czy odwrotnie. Dla niego po prostu uwłaczające jest ciągle podlizywanie się jej – która nie uważa go za dość fajnego dla siebie. I to wszystko trzeba sobie umieć powiedzieć. A tego nas nikt nie uczy. W domu rodzice ze sobą nie rozmawiali – oni po prostu byli, ewentualnie kłócili się i mieli pretensje. Dla 90% z nas – tą umiejętność komunikacji trzeba wypracować katorżniczą tyrką i serią ciosów w d**ę od życia i ludzi o których myśleliśmy że „będą na zawsze”. Ciosów zadawanych, a przede wszystkim przyjętych. I o tym jest ZMIANA – zapraszam do mnie.

      Polubienie

  2. 5 akapit od dołu. Masz literówkę w słowie ‚pornoli’. Świetny tekst. Mój kompleks to zęby.
    Mam 4 aparat ortodontyczny i 25 lat. Trzy miesiące temu zdjęli mi górę. Jak patrzę w lustro nadal widzę, że są asymetryczne i krzywe, kurwa. W wieku 9 lat szkolna pielęgniarka kazała mnie zaprowadzić do ortodonty bo mam krzywe zęby. Dorośli to też skurwysyny.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Tak jest, dorośli to też skurwysyny. Kiedy miałam 14 lat wujek powiedział mi, że mam grube nogi. Dziś mam 24 lata i zgadnijcie dlaczego nie chodzę w sukienkach 😉

      Polubienie

      1. a mi wszyscy mówią, że ma świetne nogi. Ja jednak uważam, że za chude łydki kostki i mimo to chodzę w sukienkach – tyle, że zakładam buty z cholewkami – można? – można 🙂
        kompleksy sa po to by z nimi walczyć na różne sposoby

        Polubienie

    2. Nienawidze swoich zebow. Mam 24 lata i 3 aparat, pol roku temu zeby wrocily do pojebanej, starej kombinacji i za nic nie chca sie wyprostowac. Widze je kazdego zasranego dnia, czuje kazdej nocy, przestalam sie usmiechac i cokolwiek mowic.

      Polubienie

    3. > W wieku 9 lat szkolna pielęgniarka kazała mnie zaprowadzić do ortodonty bo mam krzywe zęby. Dorośli to też skurwysyny.

      rozumiem że ta pielęgniarka to ka bo cię wysłała do ortodonty – może miała rację? i miałaś krzywe zęby – teraz masz proste to czego się przejmujesz? Idź teraz do tej pielęgniarki i pokaż jakie masz zaje… zęby i dopiero wtedy się dowiesz czy jest wredna czy nie

      a to że dorośli są podli to wie każdy kto ma z nimi do czynienia
      to inna para kaloszy

      Polubienie

    4. Mnie szkolna pielęgniarka przy ważeniu powiedziała, że „przydałoby się trochę zrzucić”. Miałam 13 lat, waga wskazywała 43 kg, byłam dość wysoką dziewczynką i ciągle rosłam. Przestałam jeść, przez wakacje zeszłam do 39 kg i tą wagę utrzymywałam prawie do 18 roku życia, kiedy wylądowałam w szpitalu z anoreksją.
      Tak dorośli to też skurwysyny.

      Polubienie

  3. Jako 13latka słyszałam, że jestem z przodu deska i z tyłu deska, już kilka lat później obsesyjnie marzyłam o cyckach w rozmiarze A i nosie jak orzeszek, jeszcze później o większym tyłku. Kompleksy ewoluowały wraz z wiekiem, tak naprawdę dopiero się z nich wyleczyłam. Nie mogę narzekać. Widzę to gdy idę ulicą, gdy rozmawiam z kolegami w pracy, czy z Panem w spożywczym. Widzę w lustrze, w oczach wlepionych we mnie facetów, kobiet też (mam zastanawiająco duże powodzenie u lesbijek). Lubię siebie i lubię, gdy faceci rozbierają mnie wzrokiem. W czym tkwi problem? Mam kompleks, którego nie widać na pierwszy rzut oka i na myśl, że ktoś mógłby mi go wytknąć jak płaski tyłek w podstawówce robi mi się słabo.

    Polubienie

  4. 1. Wytłumacz mi, czego (teraz) ryczę. Przecież jestem dorosła i supersamoświadoma
    2. Pomóż nie spieprzyć tego, co teraz mam. Bo to właśnie ten Nowy (miej go Panie w swej opiece).

    Polubienie

  5. Nienawidzę swojego nosa, jest garbaty i okropny, nienawidzę go odkąd przejrzałam się w takim „bocznym” lusterku w wieku 11? 13? lat, czyli pewnie już z 10 lat. Mam koleżankę, która ma ładny nos, która też swojego nienawidzi i chętnie byśmy się wymieniły nosami, gdyby się tylko dało, bo jej nie przeszkadza że mój garbaty, bo z przodu jest ładny. Z tego jest w stanie wyleczyć mnie tylko operacja plastyczna i wiem, że nie ma innej opcji. Mogę o nim zapomnieć na jakiś czas, ale nigdy go nie polubię. A z kompleksu wielkiego tyłka wyleczył mnie mój facet, bo go uwielbia (mimo cellulitu i rozstępów których podobno nie widzi, całe szczęście), ale nic fajnego mieć wielką, „kobiecą” dupę w podstawówce, podczas gdy inne dziewczynki nie wiedzą jeszcze co to okres, a Ty go masz już od dwóch lat.

    Polubienie

  6. Marilyn Monroe grała kogoś kim w ogóle nie była. Mało kto wie, że po 13. skrobance jaką miała w wieku 26 lat potem już nie mogła mieć dzieci. Operacje plastyczne i zabiegi dentystyczne pod warunkiem,że mają uzasadnienie zdrowotne. Znam takie osoby, które się od plastyki uzależniły. Skuteczna metoda? Przepracować swoje kompleksy, bo nikt za nas tego nie zrobi, rozsądni rodzice, przyjaciel, partner czy terapeuta może jedynie w tym pomóc. Aha, mniej oglądania gunwa w tv i siedzenia w internecie też nie zaszkodzi.

    Polubienie

  7. idealnie dobrane zdjecie do artykulu – nieudana korekta za pomoca photoshopa. cudowne podsumowanie tekstu, ktory mowi o presji bycia idealem 🙂 a poza tym dobry artykul 🙂

    Polubienie

  8. Oj…. bo najseksowniejsza jest pewność siebie, prawda stara jak świat. Nawet zakompleksiona 10 nie ma szans w porównaniu z super pewną siebie 6 (nie mylić z seksualnie agresywną). Możesz mieć milion operacji plastycznych, ale po nich raczej nie przyciągniesz wartościowego faceta, a i kompleksów pewnie się nie pozbędziesz. Seksapil, jak i orgazm, zaczynają się w głowie, a kończą wiadomo gdzie 😉

    Polubione przez 4 ludzi

  9. O czym jest właściwie ten arytkuł? O… biednej dziewczynie której jedna uwaga zniszczyła życie? O… Kobietach i tym jak słowa mocno na nie wpływają? O… buractwie niektórych facetów? O… współczesnym świecie i tym że każda najdrobniejsza jego część jest towarem? Odartym z wartości ponadmaterialnych, produktem? Tylko czemu mowa jedynie o kobietach? Czy mężczyzna też nie jest towarem? Za możliwość „kupowania” mężczyzna płaci dzisiaj taką samą cenę jak kobieta którą sprzedają firmy marketingowe. Do obu płci przekaz jest jednakowy: Oddaj się nam, my pokierujemy tobą i twoim życiem, twoim ciałem, osiągniesz każdą spełniającą Cię zachciankę, tylko oddaj się nam bez reszty. Dlaczego więc nawet w tym mądrze ,bądź co bądź, napisanym artykule jest tak bardzo widoczny podział na mężczyzn i na kobiety? Dlaczego jest biedna martyrystyczna kobieta i zły facet oprawca? Nie jesteśmy wcale inni, nie jesteśmy różni, jesteśmy tylko nauczeni że nie możemy się dogadać bo jesteśmy mężczyznami i kobietami. To mnie boli, i ten artykuł mnie boli, szarpie strunę na której od setek lat gra się tą samą melodię. Pokazuje jak bardzo nie zmieniliśmy się od czasów najpierwotniejszych, mimo górnolotnych słów kładzionych nam do głów. Tam gdzie powinniśmy szukać dróg jedności, znajdujemy więcej ścieżek żeby się podzielić. Hańba Ci świecie naszych czasów. Czekam aż za przykładem „Nowego wspaniałego światu” Aldousa Huxleya, pogrążymy się w hedonistycznym samozapatrzeniu, szukając przyjemności tylko w ciele, będąc całkowicie podzielonymi społecznie. Gdzie nic nie będzie wspólne i każdy bedzie ciągnął w swoją stronę. Piekna majątku i dostatku. To proste słowo – JA – żadnego my, żadnego nam, tylko JA – doprowadza do tego wszystkiego.

    Polubione przez 2 ludzi

  10. To wszystko się zgadza. Ze wszelkich kompleksów wyleczył mnie nowy, dobrze przekonujący partner. Powtarzanie kobiecie w trakcie seksu, że jest piękna, a następnie doprowadzanie do niezliczonej ilości orgazmów to jest ta recepta. Autor strzelił w moją, osobistą „10”.

    Polubienie

  11. Rozmawiałam kiedyś z kuzynka o operacjach plastycznych i zapytała mnie czy byś bym sobie zrobiła a ja absolutnie nie a ona : a nos? Może to nic strasznego Ale od tego momentu (miałam 10 lat) ciągle patrzę na nos swój jakby był wielkim ziemniakiem. De facto ona ma dużo większy mój jest mały ale w lustrze zajmuje pół twarzy . Dużo innych rzeczy można wymieniać.

    Polubienie

  12. Ilekroc czytam wpisy o tym, jakie zdaniem autora sa kobiety zaczynam watpic czy oby na pewno jestem jedna z nich. Nie wiem jaki mam numerek i czy kasjer z Lidla rozbiera mnie wzrokiem. Zupelnie mnie nie interesuje czy koledzy z pracy mysla, ze mam za duzy badz za maly tyl/przod/bok itd. W tej materii nie interesuje mnie nawet zdanie mojego dlugoletniego partnera. Prosze wybaczyc szczerosc – ale co inni maja do tego jak JA wygladam? Kiedy slysze beczace nad swoim noskiem panie mam ochote zastosowac przemoc. Ale porzucmy emocje – niechaj przemowia fakty. Czas niemilosiernie zapier.., czlowiek idealny nie istnieje, mamy tylko jedno zycie i jedna mlodosc. Jesli nadal Cie nie przekonalam, to wyobraz sobie siebie jako staruszke. Masz co opowiadac wnukom czy nie masz wnukow przez garb na nosie?

    Polubienie

  13. Nie no, stary, teraz to pierdolisz jak potłuczony 🙂 Kobietę z kompleksów może wyleczyć tylko facet albo operacja plastyczna? Kobieta, która usłyszała raz, że ma duży tyłek, do końca życia będzie miała na tym tle kompleksy i bedzie się czuła bezwartościowa? Bullshit.

    Kobieta może się z kompleksów wyleczyć sama. Wystarczy, że zaakceptuje siebie taką, jaka jest.

    Między 7 a 12 rokiem życia mocno chorowałam. Brałam leki, które spowalniały przemianę materii. Byłam wtedy małym pulpetem i nie raz słyszałam od dzieciaków, że jestem gruba. Cierpiałam bardzo. Słyszałam też o dużym nosie, okularach Harry’ego Pottera i małych cyckach.

    Dziś jestem szczupłą, wysportowaną laską. Mam zajebisty tyłek i jędrne, sterczące cycki, które bardzo podobają się facetom, choć daleko im do miseczki D. Noszę szkła kontaktowe, ale mam też świetnie dopasowane okulary, w których dobrze się czuję i dobrze wyglądam. A nos, choć nie jest perfekcyjny, polubiłam, podobnie jak swoje wampirowate zęby, bo to dodaje mi charakteru.

    Jak dziewczyna ma twardą dupę, to żaden pryszczaty szczeniak nie wpędzi jej w kompleksy do końca życia. Nie demonizuj, Ikea, bo robisz biednym nastolatkom wodę z mózgu 😉

    Polubione przez 2 ludzi

  14. heh, żeby tak wygrać w totka, kupić sobie chatę na końcu świata i odciąć się od większości kretynów na tym świecie…. od wszystkich się niestety nie da, ale już ta większośc, to będzie znaczący postęp w jakości życia;)

    Czarny, czy możesz plizzzz wrócić do opowieści korpo? Plizz, plizzz, pretty plizzzz???? bo wiesz….jakbym chciała przeczytać poradnik w stylu Cosmo, to bym po prostu kupiła Cosmo;) ostatnio piszesz same oczywiste oczywistości. Jestem w stanie zrozumieć, że ewoluujesz, Twój blog ewoluuje, zainteresowania też…. ale wygląda to, jakbyś albo poszedł na podyplomową psychologię, albo miał kryzys;) napisz wreszcie, co u Ciebie i u Olgi, albo chociaż powiedz wprost, że czasy opowieści z korpo przeminęły bezpowrotnie i od teraz będą tylko rady dla nastolatek:P

    miłego!

    Polubienie

  15. Jesteście popierdoleni. Ciekawe ze żadna z tych osób z kompleksami nie ma myśli samobójczych jak ktoś mówi ze jest glupi/ nie odpowiedzialny / nie wykwalifikowany/ arogancki/ niezbyt mądry/ wstaw tu cokolwiek co nie dotyczy ciała. Jakos jak w szkole ktos ci powiedzial „debil” „jaki ty jesteś glupi” „co za idiotka”…. tego nie pamiętasz? To nie jest ważne? Wszystko musi się dziać wokół Twojego ciala?

    Polubienie

    1. dokladnie. ja do tej pory pamietam sytuacje z podstawowki: pojechalismy całą klasą na jakis festiwal, w jednym z namiocikow siedziala pani ubrana jak cyganka/wróżka i sprzedawała „ręcznie robioną biżuterię” i kamyki. żaden z przedmiotow nie mial opisanej ceny, a cyganko-wróżka wszem i wobec oznajmiała, że to my decydujemy ile chcemy zapłacić. ja, 11-letnie dziecko, odwrócilam sie do kolezanki i chichocząc szepcze: „to ja chce za darmo!”. pani cyganko-wróżka usłyszała moj komentarz i swoim donośnym głosem wykrzyknęła do mnie (w obecności tłumu): „PRZEZ TO CO POWIEDZIALAS KIEDYS LUDZIE NIE BEDA SZANOWALI TWOJEJ PRACY!!!!”. Kufa, do tej pory to pamietam, a mam 24 lata.

      Polubienie

  16. Trochę zgodzę się z Panem Ikea, a trochę nie.
    Każdy ma kompleksy, jeden większe, drugi mniejsze. Niestety prawdą jest, że kobieta pięknieje i nabiera pewności siebie przy facecie. Nie uważam jednak, że miarą atrakcyjności kobiety są komplementy i achy na jej widok przez męską część społeczeństwa. Ktoś kiedyś napisał, że dziwka to nie wygląd, to mentalność. I podobnie jest z pewnością siebie. Albo ją nabywasz i to działa na facetów (myślenie-jestem fajna, świetnie wyglądam, to przyciąga mężczyzn), albo dusisz się w swoich ograniczeniach i kompleksach. Normalny, inteligenty facet wie, jak wyglądają kobiety (naturalne) i nie będzie ich porównywał do plastiku z youporn. Prostak zrobi porównanie, ale zakładam że takich nie szukamy.

    Polubienie

      1. Zdecydowanie Monika.B. też mi się podoba! TERAZ TEŻ 🙂 Tak „pikna” jak ona, to ja nie jestem… ale ogólnie podobam się sobie, a mam lat 43. i fakt… od jakiś 10 lat tak jest. P.S. Dostałam Twoją książkę i czytam… stąd moja obecność tu…

        Polubienie

  17. Faceci też mają(miewają) kompleksy, kobiety potrafią nie mieć żadnych.
    Jeśli już, autorze, MUSISZ generalizować – a widać że musisz( taki trend show-biznesowy widać żeby odejść od kopro, Olgi i Ikei a zastąpić to bzdurnikiem dla nastolatek), to czemu nie tak:
    prymitywy i bezrefleksyjne małki imprezowe kompleksów nie mają, ludzie wrażliwi i myślący są podatni na „wkręcenie” i często wkręcone mają.
    Można się z tego wygrzebać, tak jak Malvina napisała, a można mimo wysiłków nigdy się ich nie pozbyć

    Polubienie

  18. Teza, że nie przekonasz kobiety, że jest ładna jest prawdziwy. Bo jeśli kobieta SAMA W TO NIE UWIERZY, to choćby i milion facetów jej to powiedziało, zawsze pojawi się wewnętrzny sprzeciw. Bo tak działa umysł. Jak zacząć to PROSTO zmieniać, napisałem wam na końcu tego komentarza 🙂

    Ten tekst zajebiście wpisuje się w klimat panujący w tym kraju, czyli ponarzekajmy sobie na wszystko i jeszcze bardziej ponarzekajmy na to, że nie można nic z tym zrobić. A ja wyszedłem z ogromnego gówna, gdzie idąc logiką tego artykułu, już dawno powinienem ze sobą skończyć. I dlatego takie teksty mnie wkurwiają i z chęcią wyrażam swoją opinię.

    Nie da się wszystkiego napisać w jednym wpisie na ten temat, więc poruszę tylko kilka aspektów.

    Niektóre problemy kobiet(rozwiązania będą jak napisałem na końcu):

    Osoba X(która może być nawalonym menelem szczającym pod siebie przy dworcu) powie coś na mój temat – jest to w ch*j ważne i mnie definiuje.
    Ja powiem coś na swój temat – w ogóle to nic nie znaczy.

    I powiedz mi Droga Kobieto, czy opinia kogoś na twój temat musi być ważniejsza niż Twoja? Szczególnie gdy ta osoba Cię np. nie lubi i chce Ci specjalnie pocisnąć? Czy musisz się tą opinią aż tak przejmować?
    Możesz się tym mniej denerwować niż robiłaś to dotychczas?

    Dwa: Kobieta mimo, że będzie inteligentna, szczupła, a będzie miała przy małym palcu u prawej stopy nierówny paznokieć, to idąc na imprezę w otwartych szpilkach, będzie uważała, że każdy patrzy na ten palec. I że jest zjebana bo ma tę wadę.

    I Droga Kobieto, czy to, że masz jakąś dowolną wadę/niedoskonałość znaczy, że nie masz żadnych zalet?
    Czy jesteś w ogóle świadoma tego, że na każde 6 zalet, masz przypadające TYLKO 2 wady? A skoro masz mniej wad, to czy musisz się nimi aż tak przejmować, zamiast dostrzegać, że masz zalety?

    Trzy(będące źródłem dwa): Kobiety mają wciskane od dziecka, że mają być perfekcyjne. Perfekcyjna Pani domu, perfekcyjna kochanka, a w XXI wieku jeszcze perfekcyjna businesswoman. I wiesz co Droga Kobieto? Nie musisz! Każdy z nas ma zarówno wady i zalety. Ideałów nie ma. Znasz kogoś kto jest perfekcyjny we wszystkich płaszczyznach życiowych (praca, finanse, rodzina, relacje towarzyskie, sport). A jeśli te cechy ma perfekcyjne, to czy mówi do tego we wszystkich językach i zwiedził kosmos? Nie. Bo nie ma ludzi perfekcyjnych we wszystkich płaszczyznach. Więc czy Ty musisz do tego dążyć?

    Jakie będą skutki zastosowania rozwiązań podanych w artykule?

    Jeśli swoje poczucie wartości będzie się oddawać na zewnątrz, to zadziała to jak przykrycie gówna dywanem. Na jakiś czas pomoże. Ale po jakimś czasie smród będzie jeszcze większy. Wtedy możesz wziąć większy dywan i historia się powtarza…

    Operacja plastyczna? Jeśli nie czujesz się ze sobą wartościowa, to będziesz szukać kolejnych wad -> kolejne operacje i przy ograniczonych finansach gdy już nie będzie Cię stać na dalsze operacje, stwierdzisz, że dalej czujesz się zjebanie.

    Nowy partner? Jeśli partner „musi dawać dużo orgazmów” to jest to niewolnik a nie partner, i co mnie obchodzą jego potrzeby, ma mi dawać orgazmy, bo chcę się czuć wartościowa. Jeśli nie traficie na masochistę, to facet po jakimś czasie będzie czuł, że jest wyczerpany -> nie da tyle orgazmów ile wam potrzeba -> poczujecie się znów jak wcześniej -> najczęściej zaczniecie obwiniać o to faceta -> nie-masochista znający swoją wartość rozstanie się z wami. I statystyczna kobieta dowali sobie kolejny kompleks – nikt nie chce ze mną być.

    Rozwiązania:

    Ogólny schemat polega na tym, że poznajesz całą siebie, jeszcze raz przechodzisz przez te emocje związane z kompleksami, pracujesz na przekonaniach definiujących Ciebie. Tu dam tylko pierwsze cegiełki do skutecznej zmiany osobistej, początek powrotu do Waszej naturalnej pewności i poczucia wartości, bo każda z Was jest jedyna w swoim rodzaju i niesamowita, tylko wbito wam do głowy, że takie nie jesteście i musicie spełnić jakieś warunki, żeby takimi się stać 🙂

    Odpowiedz więc na poniższe pytania, najlepiej odpowiedzi zapisz sobie na kartce.

    1. Wymień 5 swoich zalet.

    2. Wymień 3 przykłady na to, że jesteś wartościową osobą.

    3. Wymień kolejne 3 swoje zalety.

    4. Wymień 3 przykłady na to, że nie warto być perfekcyjną we wszystkim.

    5. Dokończ zdanie 5x: Gdybym była wartościowa, to…

    6. Wymień kolejne 2 swoje zalety.

    Odpowiedzi na te pytania mogą być z początku trudne (im mocniej wierzysz, że jesteś zjebana, tym większe opory), ale wystarczy wtedy dłużej się nad tym zastanowić a odpowiedzi w końcu się pojawią.

    Miłego dnia Drogie Panie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dałam zakompleksionej przyjaciółce ten Twój tekst i punkty do zrobienia. Zrobiła pierwsze 4, przy 5 zaczęła ryczeć. Po krótkiej chwili uspokojenia wycedziła że oddałaby autorowi cąła swoją pieprzoną wartościowość za cokolwiek co spowodowałoby że byłaby atrakcyjna.
      Wygląda na to, Adrianie, że metody Coachów są dobre dla określonych typów osobowości, raczej tych co łykają ideologie i proste sztuczki jak pelikan rybki.

      Polubienie

      1. WhiteKitka, cieszę się, że jej dałaś te pytania, tylko to nie były pytania do niej. Aby lepiej to wyjaśnić, posłużę się porównaniem. Dałem tu „ubranie”(pytanie) o rozmiarze L(na konkretny problem). Bo wiedziałem, że osób w tym rozmiarze jest najwięcej, a ja mając ograniczone pole, muszę trafić do jak największej grupie. Ty wzięłaś to ubranie i dałaś koleżance o rozmiarze M. Na koleżankę nie pasowało to ubranie i się wściekła. A ty uznałaś(a przynajmniej wyciągnęłaś tak ogromny wniosek w komentarzu), że skoro to jedno ubranie nie pasowało, to wszystkie ubrania są zjebane i tylko dla osób które łykają to że ubrania są okej.

        Ten zestaw pytań był przymierzony do osób, które głównie mają problem z wartościowością. Nie z atrakcyjnością.

        Dla Twojej koleżanki i osób, które mają problem z atrakcyjnością trzeba by:

        1. (dla koleżanki)Pozwolić wejść całą sobą w emocje i na maksa się wypłakać, bez powstrzymywania, bo jest jakiś „niedomknięty film”(w znaczeniu emocja, która została zakopana i jest trzymana i co jakiś czas boli jak cholera).

        2. Zrobić ćwiczenie: „Znajdź 5 przykładów na to, że jesteś atrakcyjna”. I tu u koleżanki może pojawić się ogromny sprzeciw, bo skoro x lat wierzy, że jest zjebana jeśli chodzi o atrakcyjność, to nie ma ani jednego przykładu na to, że jest. Ale cała prawda polega na tym, że jest pełno takich przykładów, tylko ona nauczyła się je wypierać ze świadomości. Więc ważne aby być przy niej przy robieniu takiej listy, wspierać ją i jednocześnie motywować, żeby dalej szukała(z mojego doświadczenia i osób z którymi pracowałem największy kryzys jest przy znalezieniu trzeciego przykładu).

        3. Atrakcyjność to oprócz zewnętrznie ustalonych „norm”, które oprócz stresu (tym nie spełniających, że ich nie mają, a tym spełniającym, że muszą ciągle je pokazywać) nie dają nic, również wnętrze. I jeśli ktoś wewnętrznie czuje się zjebany, to może nie dbać o wygląd. A część atrakcyjności(ta mniejsza część) to dbanie o siebie, więc trzeba by się przyjrzeć czy przypadkiem kobieta która czuje się nieatrakcyjna, nie wchodzi w zaniedbanie jeśli chodzi o te Wasze wszystkie różne czynności uzupełniające, które dla mnie, prostego faceta są magią 😉

        Sedno pracy głębszej (do wykonania z kimś doświadczonym w te klocki)z atrakcyjnością, to odłączenie się od niej. Wejście w pełni w emocję czucia się nieatrakcyjną i pozwolenie sobie poczuć się taką. Bo kobiety boją się tego uczucia, uciekają od niego. A jak przestaniesz uciekać, skonfrontujesz się, to po fazie domknięcia negatywnej emocji/kompleksu (czyli dopłakanie do końca, tego co nie zostało wypłakane kiedyś) emocja puści i już nie wróci. I nagle poczujesz się niesamowicie wolna i wrócisz do uczucia pełni, które miałaś zanim ktoś wjebał Ci do głowy debilne kompleksy 🙂

        Tu macie filmik, która każda z Was, która ma kompleksy powinna obejrzeć! Filmik „Dare”!

        * Możesz też koleżankę zapytać o coś WhiteKitka(choć wymaga to pewnej wprawy). Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że ona uważa się za wartościową? Jeśli powie, że tak, to zapytaj czy uważa się za atrakcyjną? Jeśli odpowie, że nie, to zapytaj czy poczucie wartości jest częścią atrakcyjności? Jeśli odpowie, że tak, to zapytaj, czy skoro jest wartościowa, a wartościowość to część atrakcyjności, to czy może o sobie mówić, że nie ma w ogóle atrakcyjności? 🙂

        Co do coachingu, to jest coaching klasyczny nastawiony raczej na pracę strategiczno-organizacyjną(zarządzanie czasem, wyznaczanie celów, motywacja itp) i jest też praktykowany mix coachingu z elementami pracy głębszej (np. psychologia transpersonalna) i tu już wchodzisz w głębokie procesy, wypierane emocje, nieprzerobione przekonania, lęki i masz naprawdę głębokie procesy. Ja sam tak przerobiłem traumę która ciągnęła się 15 lat i całkowicie zablokowała moją biologię jeśli chodzi o zafascynowanie kobietami, a jeśli problem objawia się już w blokadach na biologii, to jest najcieższej kategorii.

        Miłego wieczoru Drogie Panie, błyszczcie swoim niepowtarzalnym blaskiem! Chyba,że Wam się nie chce, to to olejcie, bo ważne żeby przede wszystkim czuć się spójną w tym co się robi i robić to świadomie, a nie z automatu, że tak trzeba, bądź specjalnie na złość!

        Polubienie

      2. Też je rozwiązałam i podobnie zaczęłam ryczeć. Cóż, Małe, 24-letnie piersi.
        A mój 32 – letni facet skwitował mój kompleks, wiedząc że to mój kompleks od zawsze, że jemu to „nie przeszkadza”, żebym się nie przejmowała i że mnie kocha. Mało pocieszające to „nieprzeszkadzanie”. Tym bardziej że w wyszukiwarce co jakiś czas wpisuje „cycki, duże cycki”.
        A i orgazmy są często i często się kochamy.
        Co Ty na to Panie Ikea?
        Rozmowa była niejedna. A jak było tak jest.

        Polubienie

  19. Mnie z kompleksów dużego tyłka wyleczyło przebywanie przez dłuższy czas z grupą Hiszpanek, które mając tak wielkie tyłki jak ja opinały je jak najbardziej i były z nich dumne. Teraz lubię swój tyłeczek i już go nie próbuję ukryć – wręcz przeciwnie 😉 .

    A do tego co piszesz – nie wiem skąd masz te informacje – czy jesteś kobietą i to ukrywasz, czy masz gdzieś podsłuchy, czy wiele przyjaciółek – ale dokładnie tak to wygląda. Jak chodziłam do szkoły, też się ze mnie śmiali z powodu nadwagi, dobrych ocen etc. To tej pory jak ktoś się śmieje za moimi plecami, to wydaje mi się, że się śmieje ze mnie. A na koniec szydera – suchar: ja schudłam, a chłopak, który śmiał się ze mnie w szkole, siedzi w więzieniu :D.

    Polubienie

    1. o
      to ja miałam/miewam identycznie: jak słyszę rechot na ulicy, jestem bankowo pewna, że to ze mnie. Pracuję nad tematem, ale mam fazy upadków, niestety…

      Polubienie

  20. A ja nie jestem ładna i mam to w dupie. Owszem mam cycki i wielgachny tyłek (obecnie 10 kg nadwagi, ale w typie Belluci, bo z wcięciem w tali), ale jestem zajebista w łóżku. Poza tym mam swoje pasje (sport, góry, wszelki outdoor) i mam gdzieś, co sobie inni myślą. Martwić to ja się mogę, że mi brzuch sflaczał, bo nie ćwiczyłam. Na to mam wpływ. A na wielkość tyłka umiarkowanie (takie geny), to po cholerę się zamartwiać. Sorry, nie wyobrażam sobie przeżywania tego, że ktoś kiedyś gdzieś nazwał mnie Baleronem. Idiotów nie sieją, sami rosną, a ja z przedszkola wyrosłam już dawno.

    Polubienie

  21. dzieci w podstawówce i gimnazjum wyśmiewały moje uszy, nie mam na ich punkcie żadnych kompleksów ani teraz, ani nigdy wcześniej nie miałam… ludzie są za mało asertywni…

    Polubienie

  22. Od podstawówki byłam wyśmiewana: za wysoka, aparat na zębach, trądzik, dobrze się uczy, to pewnie kujon et cetera. Koszmar trwał jeszcze w gimnazjum, w liceum raczej ucichło.
    Na chwilę obecna nie jestem tak zakompleksiona jak połowa moich koleżanek na studiach. Wiecznie słyszę o dietach, operacji cycków i innym poprawianiu urody. Ja chyba bym musiała zmienić całe ciało. I nie raz słyszałam, że tylko desperat by się ze mną przespał (często nie wprost, lecz między wierszami). Zdziwienie na twarzach kumpli ze studiów na info, że mam faceta – bezcenne. Ze skorupki wyrwał mnie jeden facet – potrafił dać mi orgazm bez ściągania ciuchów. Byłam z różnymi kolesiami (od moich rówieśników, po 20 kilka lat starszych), raczej krócej niż dłużej. W krótkim czasie poznałam swoją seksualność. Nie umiem być z facetem, który nie umie mnie zaspokoić. Ktoś powie, że z moją urodą nie mam co wybrzydzać, jednak wolę być sama niż z idiotą.
    Mam 21 lat, duży tyłek, średnie cycki, wcięcie w talii, naturalne blond włosy i niespełna 1,8 m wzrostu (69 kg). Potrzebuję inteligentnego faceta, który zna się na rzeczy.
    Nie mam kompleksów, bo gdybym zaczęła ja mieć, z tych samych powodów, co moje znajome, to szybko bym się utopiła.

    Polubienie

    1. Intrygujące. Jakiś czas temu usłyszałam na imprezie Twój opis od znajomego. Tyle że on opisywał swój wymarzony ideał. Ale miała być inteligentna i taka „z pazurem”.
      Wbrew pozorom, nie każdemu pasuje dziewczyna z cosmo 😉 czy słodka miniaturka.

      Polubienie

  23. Kompleksy przechodzą po trzydziestce, a po czterdziestce to już na pewno. Pomaga w tym mężczyzna, który mówi, że jesteś piękna, ale nie jest to element konieczny. W tym wieku kobieta zna swoją wartość, lubi siebie i swoje niedoskonałe ciało. Oraz wie, czego chce. I zna swoje ciało. Mam 45 lat, waga dobija pewnie do 60 kg, mój nos jest nieco krzywy, nie mam zmarszczek, śmieję się bez powodu i uwielbiam gotować dla mojego mężczyzny. A gdy patrzę na duże biusty moich równie zaawansowanych wiekowo koleżanek, cieszę się, że mnie biust nie opada do talii 🙂 I tak oto pozbyłam się ostatniego kompleksu 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  24. To czemu sie stroiła do klubu,skoro nie lubi komplementów? Jeśli do pracy chodziłaby w tlustych włosach i dresie, nie miałaby problemów z komplementami. A jak chce ładnie wyglądać, niech idzie na terapię i zacznie akceptowac ze siepodoba i juz. Słaba psychicznie musi byc strasznie taka osoba, zeby jeden komentarz z gimnazjum tyle rozpamiętywać. Co innego gdyby przez cala szkole cala klasa ją szkalowała, ale ludzie, jeden komentarz i trauma na całe zycie? Wysłać taką w strefę walk na Ukrainie to zobaczy co to znaczy miec prawdziwe problemy.

    Nie bronię gówniarza, który jej tak powiedział, bo dzieci bywają pezpodstawnie okrutne, no ale litości…

    Polubienie

  25. Mam 30 lat, 2 dzieci. Po porodach zaczely sie kompleksy. Dzieci z miseczki B zabraly do miseczki 0. Tylek nie jest juz taki spiety a brzuch mam poorany caly w roztepach… i co? Pieprzyc to. Sama natura. Wiadomo ze mnie szlak trafia jak chce wcisnac cos co przeciez pasowalo. Jak bede o tym myslec nigdy nie wyjde z domu. A jestem ladna. Widze przeciez z ukratka wzrok, widze reakcje meza kiedy przejde po pokoju w bieliznie. Jestem atrakcyjna do cholery… grunt to wstac rano, popatrzec w lustro i stwierdzic nic mi nie brakuje 🙂 kompleksy pojawiaja sie od czasu do czasu. Te braki ktore widac golym okiem ale wiecie co laski… mam to w D.

    Polubienie

    1. Nie, nie jest, większość jest brzydka i co gorsze, wredna i głupia :)))
      To tak jak z facetami, większość to biedne pokurcza, co by świat zmieniły, jakby byli prezydentami USA. No ale niestety urodzili się w Polsce i na starcie z powodu geograficznego są przegrani.

      Polubienie

  26. jesu, cały czas ukrywałeś, że jesteś kobietą?
    I czemu tak nudzisz?
    Co się stało ze starym blogiem?
    Nowy sposób na wyrywanie lasek w sieci – jak ja was rozumiem?

    Spadam, tu mamy Przyjaciółkę, Filipinkę i Zwierciadło w jednym. Nigdy tego nie trawiłam.

    Polubienie

  27. ” At this point, it might seem for your requirements that this solution to this problem is a major, „DUH.
    You need to find opportunities to be around her,
    then reach out and communicate with her. You want
    to ensure that your chums are going to help, encourage, and uplift
    your spirit.

    Polubienie

  28. Fakt, każda dziewczyna ma jakieś kompleksy. I większość dotyczy, że są za grube, że brzydkie, że coś tam. Też tak miałam. Ale żyjemy w takich czasach, że nawet bez operacji plastycznych można zrobić z siebie naprawdę coś fajnego. Co za problem pójść na siłownie? Nie stać Cię? Ćwicz w domu! Przefarbuj włosy, przedłuż je. Zadbaj o cerę, o ząbki. Zacznij się malować, kup ładne soczewki i dobierz do urody mocną szminkę. Tylko mi nie mów, że to kosztuje, bo wiem z autopsji jak to wygląda. Trzeba tylko pomyśleć. Rok wystarczy, by z DWÓJKI zamienić się w mocną ÓSEMKĘ 😉

    Polubienie

    1. Nie da się z dwojki zmienić w ósemkę. Jeśli jesteś dwójką, nieważne z jakim skrzydłem, możesz jedynie lawirować w zależności od strefy komfortu bądż stresu.Ale zawsze pozostaniesz dwojką…

      Polubienie

    2. Pod warunkiem, że powodem bycia dwójką jest obwód w pasie. Bo z parszywego ryja ósemki nie zrobisz bez operacji. A są po prosru osoby brzydkie – nie zaniedbane, nie z krzywymi zębami a po prostu brzydkie z twarzy i nic na to nie poradzą

      Polubienie

  29. Chcesz zaruchać? Musisz kombinować. Co i jak komu powiedzieć, jak się zachować, jak ubrać, jak zachowywać… A chuj z tym! Lepiej nie chcieć zaruchać. Większość ludzi na myśl, że mogłaby pewnego dnia przestać odczuwać w ogóle pociąg seksualny – oblewa się potem z przerażenia. Tymczasem marzą np. o uniezależnieniu się od jedzenia, oddychania, snu i tym podobnych rzeczy…

    Polubienie

    1. Kiedyś byłam aseksualna i chętnie bym do tego wróciła. Ale cóż, leczenie hormonalne, raczej już się nie wywinę…
      Ludzie nie zdają sobie sprawy, że to cudowne uczucie – nie posiadać ciągot seksualnych, nie musieć ciągle ich zaspokajać. Żyjesz i nawet o tym nie myślisz. Czujesz spokój.

      Polubienie

  30. Wszyscy mężczyźni chcą się ze mną pieprzyć, ludzie mówią mi, że jestem piękna, koleżanki zazdroszczą, ale mam taki mały sekret, nie podoba mi się mój nos, naprawdę, jest taki nieładny, bo troszeczkę zadarty – serio, kurwa, serio? Tak strasznie współczuję.
    Słucham, jak te głupie baby narzekają na brzuchy, tyłki i cycki, a pięć minut później opowiadają z fałszywą skromnością i zdumieniem, ile to razy dzisiaj zostały nazwane pięknymi lub poproszone o numer, śmieją się, machają ręką i mówią – „ale wiesz jak to jest!”.
    Ile razy stałam przy koleżance i kilku mężczyznach, interesując ich tyle co drzewo obok albo zarzygany krawężnik. A taka blond szprycha płacze przy winie, że cycki ma za małe, po czym biegnie na imprezę i wszyscy patrzą tylko na nią.
    Fak ju.

    Polubienie

  31. kazała mu spierdalać za komplemtent na dzień dobry. powodzenia jak ktoś chce tak startować. ładna dziewczyna wie, że jest ładna. raz usłyszała, że ma grubą dupę, ale jeśli jest naprawdę bezdyskusyjnie ładna, na zasadzie, że może nie w czyimś typie, ale urody nie odmówisz, to słyszała w życiu setki komplementów. dlaczego? bo słabu faceci zaczynają od komplementów i są w przewadze.

    Polubienie

  32. Oj dorośli też są okrutni, ja bardzo sobie szczerość cenię, ale nie tą która jest zbędna. Ostatnio kilku kolegów z którymi nie widziałam się przez parę miesięcy przywitało mnie tekstem ” O, przytyłaś”.. Faktycznie przybyło mi 5 kilogramów. Znam osoby które po tym tekście katowałyby się na siłowni i tygodniami się głodziły, alby zbić to jebane 5 kilo. Bo nie mają idealnie płaskiego brzucha jak aktorki pornoli. Ja może tak ekstremalnie nie reaguję, ale skłamałabym jeśli bym powiedziała, że nie zabolało.

    Polubienie

  33. Sama prawda. Kiedyś koledze wymsknęło się, że lubię dużo zjeść. Śmiałam się wtedy razem w innymi, ale potem dopadła mnie myśl, że może rzeczywiście wpierdalam jak wieprz (BMI w absolutnej normie, minimalna oponka). Do tego doszedł cellulit. Ten sam kolega od jakiegoś czasu próbuje wyciągnąć mnie na basen. Odmawiam. Za każdym pieprzonym razem odmawiam. A jak z grupą znajomych pojechaliśmy nad morze, to skłamałam, ze nie wzięłam stroju kąpielowego.
    Może to i problem pierwszego świata, ale tak kurwa jest. Powiesz mi komplement, to się denerwuję i zamiast podziękować, to wietrzę jakąś ironię. A powiesz mi coś w żartach, a w głowie zaczyna się pierdolnik. I nie wiem czy to wina rodziców, czy tego popierdolonego świata.
    Przepraszam za wulgaryzmy, pozdrawiam Pana Autora.

    Polubienie

  34. a ja nienawidzę swojego ciała…
    mąż mi powiedział, że jak bym schudła, to miałby większą ochotę na sex….
    a innym razem, że z takimi cyckami, to ja mogę na akcję charytatywną do Afryki jechać dzieci dokarmiać….

    dodam, że nie jestem wcale gruba :/ niestety mam spory biust (70G) i to mój największy kompleks 😦

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.