W 1994 roku, czyli 20 lat temu Henry Rollins nagrał piosenkę „Liar” (Kłamca).

Opowiada ona o facecie, który umawia się z kobietą. Ona w jego towarzystwie czuje się pieprzoną księżniczką. On mówi jej wszystko co chciałaby usłyszeć. Że jest piękna. Że mu zależy. Że ją kocha. Że jest najważniejsza na świecie. Że nigdy nie spotkał nikogo podobnego. Że chce ją przycisnąć do ściany, zrywając majtki, a później zerżnąć na łóżku pełnym płatków róż (moja swobodna interpretacja).

Tyle, że on jest kłamcą. Bo, na końcu czeka ją tylko ból. I kopnięcie w dupę.

Znacie to prawda?

I don’t know why I feel the need to lie/ Nie wiem dlaczego, ale muszę kłamać

And cause you so much pain/ I sprawiać ci potworny ból

Maybe it’s something inside/ Może to coś we mnie?

Maybe it’s something I can’t explain/A może coś czego nie potrafię wytłumaczyć?

Cause all I do./ Wszystko co robię (w domyśle dziwko)

Is mess you up and lie to you. Robię po to aby rozpieprzyć cię i kłamać ci

I’m a liar/Jestem kłamcą

Oh, I am a liar / O tak, jestem kłamcą

Nasze życie składa się z wielu kłamstw, które opowiadamy innym osobom.

Kłamiemy bo boimy się powiedzieć prawdę. Bo nie chcemy sprawić przykrości. Bo się litujemy. Bo się wstydzimy. Bo nienawidzimy, bo to się nam opłaci.

„To tylko koleżanka, nic mnie z nią nie łączy.” Rżnę ją ale się jej wstydzę.

„Wsadzę tylko kawałek.” Do końca i wyjmę i jeszcze raz wsadzę. I będę to powtarzał, aż się spuszczę.

„Tak, pański samochód będzie gotowy na piątek.” Ha, ha, ha ALE JESTEŚ FRAJEREM.

O ile oszukiwanie innych idzie nam zazwyczaj bezboleśnie tak prawdziwe mistrzostwo osiągamy w oszukiwaniu samych siebie.

Mistrzostwo, bo sami od razu wierzymy w swoje kłamstwa. A nawet jeśli na początku wiemy, że coś spieprzyliśmy, szybko znajdujemy dla siebie usprawiedliwienia.

 1. Jeśli tylko taka dziewczyna/taki facet byłby ze mną moje życie byłoby zupełnie inne

To ta sama kategoria kłamstwa co:

„Zrobię to jutro.” Nie, nie zrobisz.

„Wiem co robię.” Nie, nie wiesz.

Twoje życie nie stanie się inne przez to, że wsadzisz swoją fujarę między inne uda, ewentualnie w wariancie żeńskim jeśli zanurkujesz między inne męskie uda.

To że masz piękną kobietę/przystojnego mężczyznę u boku, to że masz drogi samochód, to że stać cię na drogie wakacje, nie oznacza że jakość twojego życia poszła do góry. Znam wielu bogatych ludzi, dużo bogatszych ode mnie którzy są nieszczęśliwi. Znam wiele pięknych kobiet, które nie mogą znaleźć faceta

Łatwo jest przenosić wszystko na innych, uzależniać swoje życie od innych, zwalać coś na innych, łatwo jest oceniać, krytykować, dużo łatwiej niż zająć się sobą.  

Żaden mężczyzna, żadna kobieta nie sprawi że twoje życie zacznie się układać. To możesz zrobić tylko sama/sam.

2. On/ona się zmieni

Słyszę to często. A jeszcze częściej w wariancie: w wariancie co zrobić aby on/ona się zmienił?

Pewna 20 parolatka pisze do mnie o swoim noworocznym postanowieniu. Chce nauczyć swojego starszego o sześć lat faceta „seksu takiego, jaki i mnie będzie odpowiadał. Lubię od tyłu i tak robimy, żadne nie ma z tym oporu. Lubię mu ssać, nawet uwielbiam. Nie mam problemu z różnymi pozycjami. Podnieca mnie ciało mojego partnera, jego penis, uwielbiam, gdy jest wulgarny. Ale wszystko psuje się, gdy idziemy do łóżka (najczęściej ja już leżę a on wraca spod prysznica), a on wypowiada wtedy   coś w rodzaju „ruchasz się?”. I wtedy choćbym była maksymalnie podniecona – czar pryska. Zapytasz pewnie czy mu mówiła – TAK, NIE RAZ. Nie skutkuje.

Nie skutkuje też, gdy mówię co chcę, jakich pieszczot oczekuję. On nie dotyka, nie całuje moich piersi, a gdy mu mówię, że tego chcę, on je po prostu… tarmosi chwilę, co przypomina bardziej wyrabianie ciasta drożdżowego niż grę wstępną.

Robię mu loda, jemu stoi, jest całkiem miło, ale ja nie jestem jeszcze podniecona – mówię: chcę byś mnie pieścił ustami. Jego mina wtedy jest taka, jakbym powiedziała: będzie ciastko, ale najpierw zjedź gulasz z żołądków. I znów czar pryska, bo on robi bez entuzjazmu, a ja to czuję.

Próbowałam wszystko podkręcić: gadżety, bielizna (on nawet nie zauważa jej, po prostu mówi: po co się ubrałaś?), nawet porno! Naczytałam się poradników, nasłuchałam psychologów. Na wspomnienie seksuologa się obraził i zasugerował, że chyba chcę za dużo od niego i mam rozbujałe libido., więc poszłam sama, ukrywając to przed nim. Ale nie pomogło, bo lekarz nie wyleczy pacjenta, którego nie widzi. Były kolacje, wino, on nie reagował. „

On się nie zmieni. Podobnie jak i Ty się nie zmienisz. Oczywiście możesz po pewnym czasie awanturami, krzykiem, płaczem albo perswazją wymusić na nim żeby nie mówił: „ruchasz się”. Albo żeby nieco dłużej pościskał cię po cyckach. Albo je polizał. Albo włożył między nie kilka rzeczy. Albo – może ci się to uda -dał ci w odpowiednim momencie klapsa.

Ale nigdy nie będzie tak, że z absolutnym zapałem i przyjemnością będzie starał się robić wszystko abyś doszła.

Musisz to zaakceptować: masz faceta, który nie zaspokaja cię w łóżku tak jakbyś chciała. Pytanie brzmi czy jesteś w stanie się tym pogodzić? Czy w tym wszystkim co ci daje poza łóżkiem jest na tyle fajny aby z nim być?

Jeśli tak, to pracuj nad nim, ale ze świadomością, że nie będzie to w 100 proc. to czego chcesz tylko może w 15 proc..

Ta zasada: zaakceptuj, a dopiero później to zmieniaj dotyczy całego naszego życia.

Najpierw akceptuję to co jest. Akceptuje siebie, rozumiem jaka jest rzeczywistość. Potem patrzę co chcę zmienić. I dlaczego chcę to zmienić.

3. On/ona mnie kocha, tylko nie potrafi tego powiedzieć

Nikt nas nie uszy w szkole jak odnajdywać się w relacji z kimś. Owszem jest trochę religii z zapłodnieniem przez niepokalane poczęcie, jest Romeo i Julia, którzy uczą, że na koniec związku obie strony powinny popełnić samobójstwo.

Są też na zajęciach pozalekcyjnych pornole gdzie hydraulik przychodzi do silikonowej blondynki mówiąc: przyszedłem pani przepchać rurę? A ona my wtedy odpowiada: czy mogę zapłacić w naturze?

Podstawowej rzeczy, której nie uczą nasze szkoły jest szacunek do samego siebie.

Jeśli nie szanujesz siebie, ludzie nie będą cię szanować.

Jeśli ktoś cię nie będzie szanował, nie będzie cię kochać.

Jeśli ktoś nie mówi, że cię kocha, to nie dlatego że tego że jest taki twardy/a tylko dlatego, że tego nie czuje. Tyle. A jest z Tobą bo jest mu/jej wygodnie. Bo Jest ugotowane, uprasowane, posprzątane i laga jak trzeba też oporządzona.

Kiedy znajdzie kogoś lepszego po prostu odejdzie.

PS. To, że mówi, że kocha też nie oznacza, że kocha, ale to temat na całkiem inną notkę.

8037205589_f45389a5df_b

Photo by [Daniela Brown Photography]/CC Flickr.com

55 uwag do wpisu “3 proste kłamstwa, które rozpieprzają ci życie

  1. Kolejne duże kłamstwo. Wygląd faceta dla kobiety nie ma aż takiego znaczenia jak dla facetów.
    Jestem wysportowany lepiej niż 99% facetów w moim wieku, zarabiam całkiem przyzwoicie, miałem już kilka partnerek na chwię, kilka związków dłuższych. Niektóre z nich twierdziły nawet że w łóżku jestem zajebisty. Jednak dla żadnej w atrakcyjnej kobiety ostatecznie nie byłem materiałem na długoterminowego faceta, bo z ryja że tak powiem 🙂 jestem lekko poniżej tej średniej, nadrabiam gadką i ogólnym obyciem czy poczuciem humoru. Ale nie jestem facetem którym można się pochwalić przed rodziną czy koleżankami.

    Lubię

    1. moja ostatnia (dotychczasowa) miłość była niskim, wesołym łysielcem z rysującym się brzuszkiem. miał piekielne poczucie humoru i energię atomówki. Nie wierzę, że zadbany, zadowolony z siebie facet, który nie jest bucem i potrafi udokumentować swoją zaradność jest porzucany z powodu twarzy kartofla.
      Generalnie dla mieszkańców całego Wschodu mamy twarze kartoflove

      Liked by 1 osoba

    2. Coś w tym jest. To ważny element dla większości pań – móc się pochwalić gachem w towarzystwie. Koleżanek, rodziny – obojętne. Bo przystojny, bogaty, zaradny (albo przynajmniej takie sprawia wrażenie) – obojętne – albo raczej – według upodobania.

      Lubię

    3. Może szukasz wśród złych panienek, które są „piękne, mają zajebistą dupę i koledzy zazdroszczą”? Bo to prawda – dla kobiet wygląd nie ma aż takiego znaczenia. Musisz tylko trafić na inteligentną kobietę, a nie pustaka. Tyle że inteligentne zwykle nie spędzają całego czasu na solarium/siłowni/u kosmetyczki/na zakupach, więc i efekt nie jest aż tak „powalający”.

      Lubię

    4. Ehhh czasem te co mają nie doceniają… Te co nie mają marzą i czekają na niemożliwe… Kobiety są naiwne i pokręcone. Czarek Niestety wyliczalne i perzedziwnie wyliczalne… Pieniężnie . .. na kogo los trafi na tego bęc… Nic nie dzieje się bez przyczyny😊

      Lubię

  2. To prawda, najardziej okłamujemy siebie, nie chcemy dostrzec tego jaka jest rzeczywistość, uplastyczniamy ją pod siebie, dopasowywujemy do własnych marzeń i oczekiwań, kreujemy orazy w głowie, które nie maja nic wspólnego w rzeczywistoscią, dla lepszego samopoczucia, dla wydealizowania siebie i świat aw którym żyjemy, dla usprawiedliwienia ze żyjemy w toksycznych schematach … życie w prawdze kosztuje , życie w akceptacji kosztuje jeszcze więcej , no ale chyba warto … własciwie jest duzo mniej rozczarowań 🙂

    Lubię

  3. Właśnie dostałam potężny strzał w twarz. 5 lat związku, ponad 4 wspólnego mieszkania. Po „kocham” ani śladu, bo „ja nie umiem okazywać uczuć”. Wyprowadziłam go na prostą, z długów, ogólnego nieogarnięcia, wyedukowałam, pomogłam znaleźć dobrą pracę. Wspólne mieszkanie, niedawno kupione nowe, duże auto, bo dzieci w planach, ba, nie tylko dzieci, ale i ślub, i to nie z mojej, a z jego strony. W 2 tygodnie zmiana o 180 stopni. Teraz on potrzebuje zmian, zostawił mnie z dnia na dzień, bo to było przyzwyczajenie. Do tej chwili zastanawiałam się, co ze mną jest nie tak, co zrobiłam źle. Teraz już wiem – błąd polegał na tym, że nie zostawiłam go z 4ry lata temu.

    Lubię

    1. Ooo – każdemu z nas (ludzi) się to musi przydarzyć – przynajmniej raz w życiu. Bo jak nie, to nie jesteśmy ludzi tylko k***sami (albo pi**eczkami). Ja wiem, że napisanie „też przez to przeszedłem” nie poprawia humoru (zbieg okoliczności że też po 5 latach). Mi w każdym razie nie poprawiało. Trzeba sobie dać trochę czasu, a przede wszystkim zrozumieć, że to MOJA wina – co zostało w skrócie ujęte w ostatnim zdaniu. I wyciągnąć wnioski na przyszłość.

      Lubię

      1. Tylko jak się po tym szybko i bez bólu pozbierać? Jak wbić do głowy, że to może być zmiana na lepsze? Jak długo to będzie trwało? Jak wyciągnąć z tego wnioski?
        Jestem masochistką, rozpamiętuje, trzymam w sobie nadzieję, że może zrozumie błąd. Był charakterystyczny, trudny, i mam świadomość, że nikogo lepszego ode mnie nie znajdzie. Jego strata. JEGO. Tylko dlaczego to mnie musi to boleć?

        Lubię

    2. Bezboleśnie przez rozstanie można przejść w momencie, gdy na kimś Ci nie zależy. Jeśli Ci zależało to chemia będzie działać, ale od Ciebie zależy jak długo.

      Najlepiej zamknij ten etap i już nigdy do niego nie wracaj. Ten człowiek dla Ciebie nie żyje. Skasuj telefon, zablokuj wszystkie kanały komunikacji.

      Nie wyliczaj ile dla niego zrobiłaś i jakim niewdzięcznym łajdakiem jest. Im szybciej przestaniesz rozpamiętywać, tym szybciej przestanie boleć.

      Co najważniejsze, nigdy nie zastanawiaj się czy wróci. Może i będzie chciał wrócić, ale nie dlatego, że zrozumiał swój błąd. Wróci, bo chwilowo nie miał innej opcji.

      A teraz zastanów się jak chcesz przeżyć kilka najbliższych dni bez robienia głupot.

      Lubię

      1. Brutalne…

        Czyli nigdy nie zrozumieją? Nie zdarza się nigdy, że docenił, bo stracił, i teraz dopiero rozumie ile znaczę?

        Ciężko przestać myśleć. Uciekam w pracę, uciekam w treningi, ale i tak znajdzie się chwila , kiedy dopada mnie gonitwa myśli.

        Przeżyłam już tak miesiąc. Robiłam głupoty, ale z rozumem. Odreagowywałam… i co najgorsze, im dłużej to trwa, tym mi z tym jest gorzej.

        Heh, wygadywanie się obcym ludziom, chociażby w tych komentarzach, działa na mnie terapeutycznie.

        Lubię

    3. Pytasz, czy nadejdzie taki dzień, kiedy ktoś wstanie rano i stwierdzi, że zrobił błąd?
      Może kiedyś będzie chciał do Ciebie wrócić i życzę Ci żebyś nie musiała do niego wracać. Jeśli ktoś raz Cię zostawił to możliwe, że zrobi to ponownie.

      Pamiętaj też o tym, że ludzie uwielbiają mieć kontrolę. Możliwe, że za jakiś czas on będzie chciał sprawdzić, czy nadal ma kontrolę nad Tobą. Olej go, to będzie za Tobą latał jak pojebany – przynajmniej do czasu aż znowu nie odzyska kontroli.

      Jeśli chcesz spędzić, życie na czekaniu na ten dzień to droga wolna. W przypadku uczyć nikt nie może Ci nic narzucić.

      Ja ze swojej strony radzę jednak zrobić wszystko by zapomnieć. Wycisz się, odzyskaj panowanie nad swoimi emocjami, a później powoli odzyskaj pewność siebie.

      Nie wiem ile masz lat, ale zapewniam Cię, że spotkasz jeszcze w życiu osobę, która będzie warta wszystkich poświęceń na które Cię stać.

      Taka dobra rada anonima.

      Lubię

      1. Panie K, intrygujesz.

        Już nie czekam. I nie chce żeby już nic rozumiał. I wracał.
        Teraz chcę, żeby ulotnił się z mojego życia. ( Bardzo nieumiejętnie mu to wychodzi, od miesiąca nie potrafi się wyprowadzić, tłumacząc to brakiem czasu). Dziś to ja podejmę męską decyzję, i jego rzeczy znikną z mieszkania – czy tego chce, czy nie. Zamki już wymieniłam.

        Albo nie, chce żeby wrócił. Żeby mu spojrzeć w oczy, i powiedzieć „Nie zasługujesz na mnie, tam są drzwi.”

        Odżyłam przez ostatni czas, widzę to ja, widzą to ludzie z otoczenia. Z radością wbijam się znów w kiecki i szpilki, uśmiecham się do ludzi na ulicy, wróciłam do tego co lubię. Mam czas dla siebie, mam czas na własne przyjemności. Jestem Panią swojego życia 🙂

        Skąd taka Twoja wiedza o męskiej psychice? Własne doświadczenie?

        Lubię

    4. No i gratuluję. Zrobiłaś najlepszą rzecz jaką mogłaś w tej sytuacji. Teraz spraw, żeby Twoje nowe życie stało się Twoim nowym życiem, a nie tylko chwilową odskocznią. Kiecki są super, a szpilki jeszcze lepsze. Uśmiech na twarz i zaraz się okaże, że jest więcej możliwości niż Ci się wydaje.

      Tylko pamiętaj o jednym. To nie jest tak, że już nie zaboli. Zaboli jeszcze nie raz, ale jeśli się do tego przygotujesz to łatwiej Ci będzie przez to przejść. Wymyśl sobie jakiś plan awaryjny. Działaj metodycznie.

      I masz być Panią swojego życia zawsze, nawet jak znowu trafi strzała amora.

      Skąd to wiem? Po prostu wiem. I to nie jest wiedza na temat męskiej psychiki. Każdy z nas jest próżny i lubi sprawdzać swoje opcje. Nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś nam może znowu się przydać.

      A co jest w tym najważniejsze? Przydawać się ludziom, którzy na to zasługują i są nam przydatni – zdrowy egoizm. Ktoś kto Cię zostawił w dłuższej perspektywie nie będzie przydatny już nigdy.

      Kropka

      Lubię

      1. Aaaa i jeszcze jedno. Konfrontacja to głupi pomysł. Po co Ci te negatywne emocje? Nie łudź się, że jesteś twarda i dasz radę. Pewnie w danej chwili dasz, bo jesteś twarda, ale później to odchorujesz.

        A po co Ci to?!

        Lubię

      2. A jak przygotować się na ten ból? Plan awaryjny..? Chyba nie rozumiem. Albo moja głowa jeszcze do tego nie dojrzała. Na razie jestem wściekła na niego i chyba czerpię z tego siłę.

        Z konfrontacją masz rację Panie K. niepotrzebny stres. w chwili obecnej muszę znaleźć sposób jak się go pozbyć z domu. Boję się dobijania do drzwi, sąsiedzi też nie będą zadowoleni. A to w końcu będą moi sąsiedzi, nie jego.

        Panią swojego życia nawet jak strzeli znów amor… Czyli nigdy się nie angażować? Już nigdy nie pozwolić sobie na całkowite zaufanie…?
        Wiem, że już nigdy nie zrezygnuje ze swoich pasji, z czasu dla siebie, z tego co lubię. Priorytetem zawsze już będę ja.
        Tylko… tylko każda kobieta ma chyba tak, że czasem chce całkiem oddać się facetowi – być jak mała, bezbronna dziewczynka w jego bezpiecznych ramionach. Na to też nie mogę sobie pozwolić?

        Czuję się dziwnie obnażając się tak publicznie. Ale sprawia mi to jakąś przyjemność. Tylko skąd to „Pan K.” ? W innej sytuacji bym podziękowała za sam nick, bo chwilowo mam dużą awersję do męskich imion na K.

        Lubię

    5. „Wiem, że już nigdy nie zrezygnuje ze swoich pasji, z czasu dla siebie, z tego co lubię. Priorytetem zawsze już będę ja.” – wydrukuj i powieś nad łóżkiem.

      Między „od czasu do czasu oddać” a „uzależnić swoje szczęście od drugiej osoby” jest bardzo cienka granica.

      Związek to gra, której trzeba się nauczyć.

      Plan awaryjny? Umów się już teraz z najlepszą koleżanką, że jak do niej zadzwonisz i powiesz, że jest Ci potrzebna to zrobicie to i to. W momencie kiedy będziesz miała gorszy dzień, będziesz wiedziała co robić.

      Może być Pan Z. Dla mnie to nie ma większego znaczenia.

      Wystarczy już tej prywaty. Komentarze to słabe miejsce na takie rozmowy.

      Mam nadzieję, że pomogłem.

      Lubię

      1. Owszem – pomogłeś. Dziękuję.

        Jeśli nie komentarze – ruda_zolza88[at]wp.pl – jakbyś kiedyś miał ochotę podyskutować dalej.

        Albo w ramach dyskusji wyjaśnić mi zasady tej gry.

        Lubię

  4. Nie rozumiem tych problemów…
    To znaczy rozumiem,
    ale nie prościej znaleźć kogoś kto będzie ot tak sobie po prostu pasował do nas ??
    To jest najwłaściwsze rozwiązanie…
    Nie rozumiem bólu, cierpienia, szukania winy, oszukiwania, kłamania.

    Życie jest bardzo proste , więc po co je komplikować ? :-)))

    Liked by 1 osoba

  5. Oj Panie Ikea….dlaczego ja akurat dziś musiałam trafić na i przeczytać taki Twój DOBRY tekst,kiedy mi się życie wali na łeb, na szyję i to bynajmniej nie z powodu faceta.A jednak czytałam i było mi coraz bardziej smutno… 😦

    Lubię

  6. No oczywiście, że się okłamujemy!! I innych też. Jak trzeba. Jak myślimy, że niedługo coś naprawimy i to nasze małe kłamstewko wyjdzie wszystkim na dobre. Bo. Kurwa. Mamy nadzieję. Gonimy za marzeniami, bo nam to wciskają do głowy od dziecka, bo mówią, że mamy prawo oczekiwać i wymagać, że na świecie na pewno jest ten ktoś, to coś co pasuje do nas idealnie. Więc szukamy. Tyle, że tak gonić, to można całe życie, a czy złapiesz….? No tego to Ci kurde nikt nie zagwarantuje. Jest ryzyko, jest zabawa.

    Lubię

  7. Niestety sama rowniez zgadzam sie z tym tekstem a moze i stety bo wlasnie dlatego, ze odnajdujemy w nim siebie ciagle tu wracamy. Jest to przykre ze tyle popelniamy bledow w zyciu… NIE ROB PRIORYTETU Z KOGOS KTO MA CIE TYLKO ZA OPCJE

    Lubię

  8. Da się żyć bez seksu, można się bawić bez alkoholu, ale nie da się żyć bez złudzeń swoich i cudzych. Nie jestem fanką nadmiernej szczerości. Sorry PanieIkea

    Lubię

  9. Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cię tylko za opcję – jaka PRAWDZIWA świetna (i chyba święta) myśl!

    Warto zapoznać się z filozofią Osho (książki albo youtube), który podkreślał na każdym kroku, że nie możemy ‚obarczać’ innych odpowiedzialnością za nasze szczęście. Mamy kochać, ale przede wszystkim siebie i jak już, to obdarzać tą miłością innych po drodze. Jeżeli będziemy oczekiwać, że to ktoś ma nam dać miłość i jeszcze (o zgrozo!) zrobimy z tego priorytet, to otwieramy sobie drogę do zranienia, niezadowolenia i ciągłego niedosytu…

    Lubię

  10. Czesto jest tak, ze wiazemy sie z kims i jestesmy, meczac sie przy tym ale boimy sie samotnosci. Szukamy idealu, a takich nie ma. Ile razy bylo tak, ze nowo poznana osoba stawala sie naszym calym swiatem a pozniej odchodzila, cierpielismy ale zyje sie dalej. Nie potrafimy wyciagac wnioskow z popelnionych juz raz bledow. Popelniamy je ciagle. Jestesmy naiwni. Nie tylko kobiety.

    Lubię

  11. A ja odniosę się do ostatniego zdania i prosze by panikea napisał i rozwinął post o treści ; Kochałem kobietę, która …………………………………………. I jeszcze za co ją kochał czy tylko za piękną aparycję..Tu dla wielu czyteniczek byłoby ciekawe jakie argumenty przewązyły ,ze owa kobieta była ukochaną , czy tylko walory wizualne. JAką kobietę wogóle panikea był zdolny kochac ? a jeśli nie to dlaczego kocha a jednocześnie nienawidzi i krzywdzi potencjalne w nim zakochane nieszczęsne i mało świadome . Bo sądzę że wiele kobiet poległo po ukąszeniu tego żądła , któe zostawiło w nich słodka a jednoczęsnie gorzką ranę.Jednak nie liczyłąbym na zbyt skomplkowane opisy.A moze się mylę.chociaż mysle ze faceci na ogół kochają zawsze gorsze od nich diablice.i inteligentne kłamczuchy zręcznie udające naiwne potulne niewiasty.Uwaga są one jak miny zostawią duze blizny ,

    Lubię

  12. Panikea taki jesteś stary jesteś a nie pogodziłeś się z samym sobą i w dodatku okłamujesz tez innych to naprawde ewenement Ale kłamstwo ma krótkie nogi 😛

    Lubię

  13. do punktu 2 dodałabym „on/ona się zmieni…..NA GORSZE”;) choć byśmy nie wiem jak na początku zamykali oczy, zaciśkali powieki, zęby, tłumaczyli sobie, że te wszystkie rzeczy, błahe, ale działające nam na nerwy w tej naszej naukochańszej drugiej osobie, tak naprawdę nam na te nerwy nie działają, że nam to nie przeszkadza, bez względu na to, czy będziemy starali się to zmienić czy też nie, to niestety z biegiem czasu zacznie nam to wszystko przeszkadzać. bo po pierwsze z biegiem tego cholernego czasu wychodzą na jaw wszelkie skazy charakteru. a po drugie – wychodzą nie tylko w tym jednym, jedynym (jednej/jedynej), ale też w nas:p i szlag trafia różowe okulary

    Lubię

  14. Tak już jest, że od czasu do czasu poczytuje te Twoje notki. Niby bez entuzjazmu, nawet nie krytycznie, bo po co? Ale tak już jest, że od czasu do czasu – o czymś mi mówią te Twoje notki. Dzięki.

    Liked by 1 osoba

  15. A według mnie można zmienić podejście i faceta i kobiety. Można nad tym pracować, oczywiście każdy przypadek będzie inny. Oczywiście, to co napisałeś ma tu kluczowe znaczenie – akceptacja samego siebie. Jeżeli kobieta czy mężczyzna czuje się niedowartościowana, jasną sprawą jest, że nasz partner również to czuje, co psuje i burzy w jakiś sposób uczucia. Nie uczą nas emocji w szkole, nie uczą jak sobie radzić z takimi problemami, odbieramy więc wszystko – tak, jak umiemy, tak jak widzieliśmy na filmach, w domu itd.

    Odpowiednie podejście, i reagowanie dość szybko, może wiele zmienić. Gdzie jest problem ? Przede wszystkim na początku tego związku – kobieta nie mówi nic. Facet idzie do sypialni i pyta: Ruchasz się ? Ona się rucha i nie protestuje. Facet się do tego przyzwyczaja od początku. Wiadomo, że starych drzew się nie przesadza, choć czasami się to udaje.

    Sam znam wiele przypadków, gdzie ludzie wchodząc z wiązek – akceptują wszystko, i nawet jeżeli coś im się nie podoba o tym nie mówią. Bo ona tego nie zaakceptuje, bo on tego nie zaakceptuje, a może coś z tego wyjść. Mija kilka miesięcy i wtedy domagamy się zmian – wtedy, jest za późno. Tego typu zachowania, trzeba ubijać od początku. A jeśli od początku burzliwie się pokłócimy, szczególnie w okresie tej pełnej fascynacji itd, gdzie organizm zrobi wszystko – byle tylko doszło do stosunku podporządkuje się i facet i kobieta, podporządkuje i przystosuje. To nie działa tylko i wyłącznie na płaszczyźnie seksualnej, a na każdej. Ogólnie fajny temat, z którego można by pociągnąć kilka notek więcej. Pozdrawiam 😉

    Lubię

  16. Czytając te notatki każdy z nas próbuje dostrzec w nich samego siebie,to śmieszne,bo każdy z nas jest inny, wysublimowany , wyjątkowy:) ok ,macie racje historie sie powtarzają sa bardzo podobne,ale zapominamy ze zloty środek na życie nie istnieje,ludzie to nie zwierzaki nie da sie ich wytresować, manipulacja w pewnym swoim stadium nie przynosi juz zadowolenia:)

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s