Jakub dostał nową ksywkę. Chuj, po prostu Chuj. Albo Jakub Chuj, pasuje mu jako nazwisko.

Ale musimy się cofnąć jeszcze do czasu, kiedy był tylko Jakubem.  Do tej pory nie wiem czym dokładnie się zajmował, ale dużo siedział w biurze, często wyjeżdżał na tak zwane delegacje. Często pojawiał się w pracy nie na czas i równie często jeździł służbowym samochodem.

Teraz pewnie sobie myślisz, że jestem jedną z tych lasek, którym wydaje się, że faceci to 24h bankomaty, ale nie. Otóż nie, wypieram się.

Chociaż wiem, że ego wam rośnie, kiedy w restauracji to wy wyjmujecie portfel, w myślach zastanawiając się pewnie ile jeszcze takich wyjść przeżyje wasza karta do końca miesiąca. Ale patrzcie na mnie, oto ja, moja złota karta i moja zajebista dziewczyna, za którą płacę.

Zatem żeby nie odbierać tych małych przyjemności Jakubowi, zapraszałam na wypasione kolacje do siebie, kupowałam ładne koszule. Błękitne koszule. Na widok przystojnego, dobrze pachnącego faceta w błękitnej koszuli robi mi się słabo w kolanach i mokro pomiędzy nogami.

Kiedyś spełniając jedną ze swoich fantazji seksualnych (ja – nago, deska do prasowania, błękitna koszula, żelazko i obserwujący mnie facet, który sam to zaaranżował), tak bardzo zaabsorbowałam się całą otoczką sytuacji, że nie dałam w końcu kolesiowi poruchać, bo byłam wystarczająco spełniona.

Jakub pojechał w delegację. Nie dopytywałam.

Kończyło się to oczywiście wyciem w poduszkę, do którego nigdy mu się nie przyznałam. Nie miałam ochoty widywać się wtedy ze znajomymi, ani nawet jechać po nową parę butów. To jest właśnie chujowe we wszystkich związkach, nie ważne jakiego rodzaju, że popadasz w taki pieprzony marazm, kiedy nie masz ochoty widywać nikogo więcej, tylko JEGO. Nic nie jest tak wspaniałe, jak spędzanie czasu z NIM. Tylko JEGO towarzystwo jest balsamem dla Twojej duszy. Rzyg, ale jednak.

Na moje szczęście – lub nie – ten marazm szybko mi mija. Jako osoba ze skrajnym zaburzeniem osobowości, za swój życiowy priorytet obieram szukanie skrajnych emocji.

Zatem, skoro Jakub jest w delegacji, doszłam do wniosku, że już dawno nie szwendałam się po mieście sama..

Z przyzwyczajenia szykowałam się jak na weekendowy one night stand, tylko założyłam buty na płaskim obcasie.

Długo zastanawiałam się, w którą stronę mam iść, ale jakoś melancholijnie w nawiązaniu do Jakuba, udałam się na jego imprezowy plac zabaw, czyli na Mazowiecką. Dwa razy zmieniałam klub, żeby znaleźć taki, w którym ilość sylikonu w cyckach i botoxu w ustach dała mi spokojnie oddychać. Nie wiem, kurwa, skąd te niunie się biorą. Stylówa na droższą dziwkę, ale tańszą Natalię Siwiec jednak robi swoje.

Siedzę, próbuję whisky, której nie lubię, ale lubi ją Jakub.

Z wielkim grymasem, jakbym sobie kreta na język wysypała i pokropiła cytryną. Dostaję dzikich spazmów i wydobywam z siebie przeciągłe ‚bleeeeh’. Udaję oczywiście, że nic się nie stało, bo w końcu kobieta od momentu kiedy zaczyna połykać facetowi, połknąć jest w stanie już wszystko.

Dyskretnie zerkam w lewo, widzę lekko rozpiętą, błękitną koszulę. Dopasowana marynarka, ładne buty. Buty są bardzo ważne. Trochę za niski i za szczupły jak na mój gust. Zbyt delikatne rysy twarzy, ciemny blondyn – też nie mój typ.

Ale uśmiecha się do mnie, więc nie będę leszczem i odwzajemniam.

– Nie pamiętasz mnie – oznajmił. Zaczęłam mu się konkretniej przyglądać, ale pokiwałam przecząco głową.

– Marta, prawda?

– Mhm… Cześć?

(skąd ja go znam???)

Za każdym razem kiedy ktoś mi się przedstawia, zbyt mocno skupiam się na jak najlepszym zaprezentowaniu swojej osoby i wyrecytowaniu seksownym głosem swojego imienia, co kończy się tym, że nie pamiętam kompletnie komu się przedstawiałam i jak ta osoba miała na imię.

– Michał  – dodał.

Okazuje, się że to kolega Jakuba i że poznaliśmy się dwa tygodnie temu i że byłam pijana.

Jak pech to pech. Jakub mnie sprawdza? Nasłał na mnie kumpla??? To może mu na mnie zależy!!!!

Pijemy, idziemy do Mety, pijemy dalej.

Mocno już pijani, wychodzimy zza rogu Nowego świata i idziemy w stronę Palmy.

Zaciągam go na ławkę do parczku przy Sogo. Siadamy, różowe neony świecą nam po oczach. Ja robię się melancholijna i zaczynam długi wywód o tym, jaki to Jakub jest cudowny, troskliwy, kochany.. Oczywiście to, co mówię, to mój mały pokaz zdolności teatralnych. Czekam na jego reakcje, którą mnie nie zawodzi. Nagle dowiaduję się jaki Jakub jest naprawdę i że taka „zajebista dziewczyna jak ja, nie zasługuje na takiego skurwysyna”.

Michał rozwija myśl, ja udaję zaskoczoną.. Robię się smutna. Robi się, kurwa, całkiem romantycznie w świetle neonów Sogo. Zaczynam dramatyzować i oznajmiam, że idę do domu.

On dobrze wie, że mieszkam niedaleko, więc włącza mu się poalkoholowy dżentelmen i stwierdza, że za nic na świecie nie będę teraz szła sama. Chwilę protestuję, żeby jeszcze bardziej wkręcił się w rolę mojego bohatera i pozwalam się odprowadzić.

Jakieś dziesięć minut później stajemy przed moją bramą. Żadne z nas nie chce zacząć się żegnać jako pierwsze, więc odwracam się i zaczynam wpisywać kod do bramy

Przyciska mnie do ściany. Wsadza mi rękę pomiędzy nogi, przesuwa nią delikatnie w głąb. – Jakub też Ci tak robi? – pyta.

– Tak – odpowiadam.

– Nooo… to zaraz zobaczymy, który z nas robi to lepiej.

CDN

didi-medina-222264Photo by: unsplash.com

17 uwag do wpisu “Wyznania suki 3 – Męska przyjaźń

  1. W życiu nie dałabym facetowi, który szkaluje swojego przyjaciela – lub choćby kolegę – i usiłuje się dobierać do jego kobiety, nawet takiej, której ów nie traktuje serio, tylko bzyka od czasu do czasu. Zaprawdę powiadam, choćby wyglądał jak Chris Hemsworth i mówił językami ludzi i aniołów, w głębi ducha jest szują i ostatnim chujem (żeby uniknąć nieporozumień – w drugą stronę wygląda to tak samo, żadne gładkie słówka i ładne mówki nie są w stanie wybielić takiego podkładania komuś świni).
    Howgh.

    Lubię to

    1. pewny siebie ten Jakub testował już wiele kobiet to i gadke wyćwiczył (tak żigolaki mają gładka gadke ) . Sabetho zrobiłaś mi smaka na tego Hemswortha( ciacho to on jest -ten prawdziwy ) -ale podróby tez bym nie uwodziła szkoda mego uroku 😛

      Lubię to

      1. No ba – cytując Marti Sodergren dałabym mu i na jeżu, ale na pewno nie w wyżej opisanych okolicznościach. Acz nie jestem taką hipokrytką, żeby napisać, iż odmowa przyszłaby mi bez żadnego trudu 😉

        Lubię to

  2. Nie ma co dorabiać ideologii do kurewstwa – chcesz mieć wartościowego i sensownego faceta, to sama taką bądź. Obciąg taksówkarzowi lub rozłożenie nóg przed kumplem kumpla, oznacza że kumpel ów funkcjonujący z tobą dłużej niż 24h posuwa kelnerki na delegacjach i chętnie przeleciałby twoją siostrę. Ciężko traktować cię poważniej niż (parafrazując klasyka) szmatę, w którą spuszczają się podwarszawskie chuje. Normalnie Warsaw Shore, czy inna Ekipa z Warszawy się robi i jeszcze ma pretensje 😉

    Lubię to

  3. W uzupełnieniu: daleki jestem od potępiania tego typu zachowań – co więcej, napiszę, że mi się podobają 😉 Jednak utyskiwania panny obciągającej co weekend innego penisa męskiego, w kwestii marności rodu męskiego i niemożności znalezienia miłości swojego życia nie do końca mnie przekonują 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s