Ja i Ona jesteśmy młodzi, poniżej 25, nawet mocno. Ja rok starszy. Poznaliśmy się przypadkiem, spodobała mi się od razu, po miesiącu byliśmy razem. Trwamy w związku od 5 lat, z 3 miesięczną przerwą. To dłużej niż niektóre małżeństwa.

Co tu dużo mówić – jak dla mnie to jest bomba – długie włosy, duże cycki, czasami lekko niezaradna, ale takie, które potrzebują pomocy i mają duże cycki są najlepsze. Skubana ma coś w sobie, że rzuciłbym wszystko i jechał za nią na drugi koniec świata, prócz Niemiec, gdyby  była taka potrzeba.

Nie chcę używać słowa, którego podobno faceci w rozmowach miedzy sobą nie używają, ale tego, że ją kocham jestem pewien. I można mówić, że to młodzieńcze zauroczenie, tyle, że ja mentalnie zawsze byłem i jestem kilka lat przed moimi rówieśnikami. Gdyby nie deficyt budżetowy na koncie to bym się oświadczał.

Ale gdzie leży problem?

W niej. O ile ja ją kocham, a Ona kocha mnie, to dogadać się nie możemy. Oczywiście może być super przez 2-3 miesiące, ale jak następuje kłótnia to wszystko lata, zaczynając od szerokiego wachlarza słów, po przedmioty. Wtedy następuje absolutna nienawiść pod moim kierunkiem, nawet ciężko to opisać, bo normalni ludzie się tak, chyba, nie kłócą.
Po mojej długoletniej analizie stwierdzam, że:
RAZ jest zbyt ambitna, bo wszystko w pracy czy na studiach musi zrobić najlepiej, pierwsza i choćby miała siedzieć całą noc i nie spotkać się z nikim przez 3 dni.
DWA: Robi powyższe bo ma zaniżoną samoocenę, którą i tak nieźle podbudowałem przez ostatnie lata. Wina leży w dzieciństwie, ale tu nic się nie cofnie.
TRZY: Nikt inny nie da Jej tyle, nie mówię o kwestiach finansowych, ile ja. Bo nikt inny Jej tak nie zrozumie i nie będzie kochał. Poza tym po każdej kłótni i tak Ona ryczy i zagłębia się w pracy i nauce, ale upiera się dobre kilka dni, że wina leży we mnie – a potem i tak patrzy realnie i przeprasza za swoje zachowanie. Z płaczem. I nie tylko.

I co ja mam z tym głupkiem, występującym w osobniku żeńskim, zrobić?

Mógłbym zostawić, mógłbym zdradzić, mógłbym się oświadczyć. – ale to nic nie zmieni. Poza tym na dwa pierwsze nie mam ochoty, a na trzecie wystarczająco gotówki.

PS: Rady dotyczącej innych kobiet, koleżanek i dziewczyn na jedną noc nie przyjmuję, bo w czasie niejednej kłótni miałem okazję i stwierdzałem, że NIE – bo żadna z potencjalnych kandydatek nie dorastała mojej do pięt. Do pięt.

Imię pozostawię anonimowe, przyjmijmy, że Adam, ten od Ewy.

Mógłbym napisać że nie wierzę w związki które zaczynają się bardzo wcześnie, bo prędzej czy później albo ona (zaskakująco często jest to ona) albo on będzie chciało nadrobić to co stracili nie kopulując z dostatecznie szerokim wachlarzem osobników płci przeciwnej.

Ale odpowiem ci tak: rób to co robisz i pogódź się z tym. Jeśli miota ciężkimi przedmiotami, robi awantury, ryczy znaczy, że kocha i że zachowuje się jak klasyczna kobieta.

Jak przestanie – znaczy, że przestało jej zależeć. Koniec. Kropka.

PS. Co nie znaczy że powinieneś się zachowywać jak miękki flet. Kobiety strasznie lubią podporządkowywać sobie facetów a później są rozczarowane, że się to im udało.

2936_ac63

1596_f4e1

75 uwag do wpisu “Co ja mam z tym głupkiem, występującym w osobniku żeńskim, zrobić?

  1. całe życie kobiety próbują wleźć facetowi na głowę,cały sekret tkwi w tym,żeby On się nie dał..to tak jak z gonieniem króliczka,zabawa się kończy gdy już go dorwiesz…tak naprawdę żadna z nas nie chce być z pantoflem 🙂

    Lubię to

  2. Jakbym czytała o sobie, ba, mam na imię Ewa.
    To ona kiedyś odejdzie. Znajdzie kogoś, kto jej zaimponuje. Nie pozwoli wariować. Kto nie będzie znosił, a da sygnał zwrotny, że tak się nie robi i koniec.I jej się to spodoba. Kto będzie stanowczy. I w jakiś sposób podobny do niej.
    To jest typ, który rzuca słowa na wiatr. Słowa, które, gdyby sama je od bliskiej osoby usłyszała, sprawiłyby, że by się załamała. Typ, któremu najłatwiej ranić najbliższych. Konfrontacji z innymi może i się nawet bać.
    Ale ta zmiana wymaga szoku adaptacyjnego. Za dużo bezpieczeństwa sprawia, że żyje w bańce, która nie daje jej szans rozwoju tych obszarów, które odpowiadają za jej poczucie własnej wartości. Ona nie ma do tego dostępu.
    Ale jak już do uzyska, nie zamieni na nic innego.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. jakbym drugi raz, wers pod wersem, czytala o sobie.
      jak znalezc dostep? konfrontacji sie boje, unikam, z obcymi, bliskich ranie…banka bezpieczenstwa. wiem, ze jest we mnie potencjal, ale nie wiem jak go wydobyc;(

      Lubię to

  3. Kuba, oklaski. zgadzam się. to dlatego ja jestem taką wredną suką, po prostu nikt mnie dobrze nie przeleciał od dawna 🙂 ale to już nie do końca moja wina 🙂

    Lubię to

  4. Hej hej,

    mam lekko podobny problem. W nieokreślonym punkcie mojego związku z dziewczyną stałem się pierdo… pantoflem. Nie wiem jak, kiedy i dlaczego. Przysięgałem sobie, że nie zrobię błędu mojego taty, który tupie w rytm orkiestry mojej mamy. Ale stało się. Gdy się kłóciliśmy z K., nie ważne kogo była wina, po jakimś czasie (max 3 dni) wsiadałem w samochód, jechałem przez góry, doliny, lasy, wysypiska śmieci te 30km i wyciągałem ręce i nogi na zgodę. I wtedy dopiero było w porządku. Ale ostatnio się coś pochrzaniło. Dużo pracy, dużo problemów rodzinnych, dużo prac zaliczeniowych na studia. Problemy po mojej i K. strony. Więcej było rozmawiania o tym jak rozwiązać to czy owo niż cieszenia się z życia. Po męczącej rozmowie kładliśmy się spać (nie mieszkamy razem, mieszkamy każde u swoich rodziców, po prostu po jakimś czasie wstawałem, wsiadałem w granatowego mustanga i śmigałem do domu w widoczności drogowej do 10 kurwa metrów). Zero seksu przez ostatnie dwa miesiące. Uciążliwe dla mnie jak i dla niej. W końcu gdy chciałem coś od życia, coś zmienić, żeby w końcu moje sprawy też były ważne, nie tylko jej koleżanki, jej rodzina, jej to sramto pierdanto, powstała rozmowa (wolałbym żeby już rzucała wtedy we mnie czymś niż żeby to była rozmowa, miałbym poczucie, że mam za coś przeprosić). Po tej rozmowie tydzień milczenia. Nic, zero kontaktu. Liczyłem na to, że chociaż jeden raz kurwa w życiu to ona wyciągnie inicjatywę i będzie chciała przeprosić. I czekałem. Jak na jakiąś Mikołajkową z wielkimi cyckami, długimi nogami i niespełnionymi marzeniami seksualnymi. Odezwała się wczoraj. Chce się rozstać. No kur… mać. A ja chciałem, żeby choć raz w życiu zawalczyła o mnie! That’s all!

    Powiedzcie co mam robić. Znowu się podłożyć żeby wszystko było ok?

    Lubię to

      1. @Kuba, chciałbym być tego pewien.

        @highlime bardzo Ci dziękuje za poradę.

        Może ktoś jeszcze podzieli się jakąś poradą? W sumie dzisiaj wieczorem to wszystko chciałbym rozwiązać/rozstrzygnąć i wiedzieć, czy dziś ostatni raz będę omijał Golfem przebiegające sarny.

        Lubię to

      2. @pan ciastkowy. Miej swoj honor i posluchaj hig highlime. Madrze mówi. Pusc wolny. Nie ma nic gorszego dla kobiety ktora zosrawia faceta niz on upokarzajacy się i blagajacy o jej powrót… działa to w większości przypadków odwrotnie a tak zacznie myśleć ze zbyt latwo jej poszło i zacznie sie zastanawiać czy dobrze zrobila.

        Lubię to

      3. Ciastkowy, kto by Ci jak dobrze nie radził, to i tak za nią polecisz, z myślą, że dasz rady coś naprawić. A później będziesz płakał.
        Powiedziała o rozstaniu to niech się liczy ze słowami. Gdyby się naprawdę z Tobą bardziej liczyła i chciała być z Tobą, to takie głupoty by jej nie przychodziły do głowy.

        Lubię to

    1. ona ciebie chłopie nie szanuje… jej teraz potrzeba chuja w dupie co by jej kręgosłup moralny wyprostował i poustawiał priorytety

      daj sie przylapac z jakas inna lala na kawie, albo zadbaj aby dowiedziała sie o tym jej dobra koleżanka…

      generalnie potraktuj ja jako opcje rozrywkowa na przyszłość, ale nie jako temat główny na życie…

      Lubię to

    2. nie, nie, nieeeee – skoro chce się rozstać to proszę bardzo. miej chociaż trochę godności i resztki męskości zachowaj dla siebie. może wtedy zrozumie co straciła… kolejny raz jak będziesz błagał to udowodnisz jej, że ma cie na każde kiwnięcie paluchem

      Polubione przez 1 osoba

    3. ale jesteście zajebistą ekipą! nie wiedziałem, że w ogóle dostanę jakąś odpowiedź. pomyślałem „a ch**, wstawię w internet moją historyjkę, może mi będzie lżej”

      jeśli ktoś jeszcze ma jakiś pomysł to bardzo proszę!

      Lubię to

      1. Wcale nie chce się rozstać. Moim zdaniem Cię sprawdza. Tylko tym razem nie bądź „mientki”, bo straci do Ciebie resztki szacunku, a szacunek to podstawa. Powiedz, co czujesz, ale nie błagaj o powrót. Coś w stylu, że szanujesz jej decyzję i godzisz się na nią, choć sam chciałbyś inaczej: chciałbyś, żeby liczyła się z Twoimi potrzebami, a nie tylko ze swoimi. Jeśli nie jest w stanie dla Ciebie tego zmienić to „żegnaj, było miło”. W tym momencie nie będziesz miał sobie nic do zarzucenia, obojętnie, jaki efekt to przyniesie. A dziewczyna nie będzie miała przed samą sobą usprawiedliwienia, że to Ty ją tak olałeś, nie zawalczyłeś itp.. bo przecież powiedziałeś co czujesz, ALE również uszanowałeś jej decyzję i po męsku przyjąłeś rozstanie, a nie upadłeś jak ciota na kolana błagając o wybaczenie. STANOWCZOŚĆ to podstawa.

        Polubione przez 1 osoba

      2. @ja , bardzo Ci dziękuje 🙂 posłucham jeszcze wypowiedzi innych.

        Dzięki Wam wszystkim, każde z Was bardzo dużo racji!

        Wieczorem dam Wam odpowiedź jak to wszystko się potoczyło.

        JESTEŚCIE ZAJEBIŚCI!

        Lubię to

    4. olać. odpuścić. jeśli ona nie chce spędzać z Tobą czasu, to po co masz marnować na nią swój czas?… 🙂
      wyobrażasz sobie życie, w którym cały czas nawet jeśli to nie Twoja wina wyciągasz rękę i przepraszasz? Stary, zawał serca nim skończysz 35 lat gwarantowany. Ciśnienie w pracy, ciśnienie na uczelni, w ramach dokładki osoba która ma Cię wspierać też zapewnia Ci tachykardię?… Come on.

      Lubię to

    5. nie bądź głupi… młody jesteś (wnioskuje że nie robisz studiów po 40tce) ułóż sobie życie z kimś komu choć trochę na Tobie będzie zależeć…
      z takim podejściem jej do tematu jakie wynika z Twych słów to prędzej czy później i tak pojdzie w siną dal.. wchodzsz do dupy – źle.. olewasz czekasz na nią – tez źle..
      laska jest nieogarnięta..
      ale rozumiem Cie doskonale bo do takich zawsze mnie ciągnęło też..

      Polubione przez 1 osoba

    6. Hej hej, to znowu ja

      Po bardzo długiej rozmowie (dłuższej niż 4 odcinki The Big Bang Theory) doszliśmy do jakiegoś kompromisu. Według Waszych rad nie okazywałem żadnych emocji i cały czas stawiałem sprawę jasno: chcesz być ze mną, to zmień to i to, jeśli nie chcesz, zaakceptuje to i pogodzę się z tym, nie będę Cię trzymać na siłę. Kompromis wyglądał tak, że obiecała, że zmieni dużo rzeczy. Zobaczymy na ile i w jakim stopniu.

      W każdym razie po podsumowaniu długi i namiętny seks. O kur…, jak dawno się tak z nią nie kochałem. Jak za pierwszym razem. Może jestem frajerem, ale jednak jest w niej coś co mnie przyciąga.

      Mam inne pytanie: jak przestać być pantoflem i „wychować sobie kobietę”? Nie chce żeby doszło do takiej sytuacji znowu, bo to bije na mózg trochę.

      Lubię to

      1. Mojborze, oby to naprawdę była tylko prowokacja zmontowana przez Autora bloga. Chyba, że faktycznie blog pierdolnął własnie epicko o dno i czeka z nadzieją na pukanie od spodu. Niemniej wydaje mi się, że jedna kafeteria.pl w zupełności zaspokaja popyt internautów.

        Lubię to

      2. Stanowczość – nic więcej. Powiedziałeś A, czyli postawiłeś na swoim, to teraz cały alfabet przed Tobą. Tylko, żeby to nie poszło w drugą stronę.
        + cieszę się, że niejako pomogliśmy Ci w końcu zaliczyć 😀
        Czy tak się czuje skrzydłowy?

        Lubię to

      3. Cieszym się razem z Toba :] Stanowczość po pierwsze, szanuj dziewczynę, nie manipuluj i po trzecie najważniejsze: szanuj siebie.

        Lubię to

      4. Jako przedstawicielka płci żeńskiej stwierdzam wobec powyższego:

        a) albo chce z Tobą być
        b) albo nie chce.

        Z nami już tak jest, drodzy Panowie, że mówimy jedno, myślimy drugie, a robimy trzecie :). Czas się z tym pogodzić.

        Lubię to

      5. @taka ja – nie napisałaś trzeciej, jedynej słusznej opcji (a i b równocześnie) i mającej identyczne skutki ale przeciwną motywację opcji czwartej (nie a i nie b – równocześnie)
        Gdybyż, ach gdybyż była pewna że jak się rozstanie to kochanek ją przygarnie :), no ale – nie ma takiej pewności więc obstawiam opcję 3 lub 4 🙂

        Lubię to

    7. Jedno jest pewne – jak znowu zaczniesz przepraszać i błagać o kolejną kurwa szansę – ona odejdzie na bank. Chcesz ją z powrotem? To musisz zacząć mieć jaja. Co i tak nie gwarantuje, że razem będziecie, ale będziesz się czuł jak mężczyzna a nie jak pierdoła.

      Nie piszę tego, bo przeczytałem parę książek i jestem taki mądry. Wszystko przerobiłem na sobie i słuchałem mądrzejszych.

      Lubię to

    8. Olej. Może ona wróci za jakiś czas prosząc o drugą szansę, może nie(zakładam, że tak, ale nie o to powinieneś się martwić). Obyś i wtedy był w olewczym nastroju. 🙂

      Lubię to

    9. Przyzwyczaiłeś swoją kobietę, że ZAWSZE, ale to ZAWSZE, kiedy się kłócicie, to Ty pierwszy wyciągasz rękę na zgodę.
      Moja rada? Nie rób nic. Jeśli jej zależy, po jakimś czasie przerwie milczenie. Jeśli jej nie zależy, to trudno. Zapomnij i idź własną drogą. Przetestowałam na własnej skórze, nie ma co przyciągać do siebie kogoś, kto przyciągany nie chce być.
      Pomijając fakt, że trzeba walczyć o siebie w równym stopniu. Inaczej związek nie ma sensu.

      Lubię to

  5. @Pan Ciastkowy Ja, ja bym to rozegrała na zimno. „Chcesz się rozstać? Ok. Skoro Ci nie zależy…” i tyle. Ona, jak każda kobieta zacznie dociekać. „Jak to – MI nie zależy??” i tu jest Twoje 5 minut na to, żeby wyliczyć ile razy się płaszczyłeś, a ile razy ona schowała dumę do kieszeni.

    Lubię to

  6. Ale jest niesmak jak się zerwie(albo życie żałosnego pantofla po grób/rozwód) jeśli się ich nie zerwie.
    Wygląda na to, że czas na ‚reset’, raz spantoflony facet NIGDY już nie będzie facetem dla tej kobiety, będzie tylko buntującym się pantoflem, coś jak piesek szarpiący się na smyczy.
    A z doświadczenia wiem, że jak kobieta jest popierdolona, to jest i będzie. Można ją tylko zamienić, nie można zmienić. można tylko na krótki czas wprowadzać reformy, co po jakimś czasie i tak kończy się powrotem na utarte koleiny.
    I też z doświadczenia wiem, że część facetów jest genetycznie ukształtowana na ofiary, przygarniają te popierdolone, a one instynktownie się do nich garną. Biorą anorektyczki, depresjonistki, borderlajny, grubaski – i męczą się z nimi i marnują swoje życie, ale nie potrafią inaczej. A one im mówią że z nikim innym nie mogłyby być. A oni czują ze są tacy wyjątkowi, że tkwią w tych toksycznych układach, ale tzw. normalne życie bez problemów z psyche jakoś ich przeraża 🙂
    Jesli to taki przypadek…to fakt, oświadczać się. I tak będzie przejebane, a ta przynajmniej jest ładna 🙂

    Lubię to

    1. MrMansjo – mógłbyś rozwinąć tą myśl? „Biorą anorektyczki, depresjonistki, borderlajny, grubaski – i męczą się z nimi i marnują swoje życie, ale nie potrafią inaczej. A one im mówią że z nikim innym nie mogłyby być.”

      Pytam Cię ponieważ… pytam. Z góry dzięki i stawiam piwko. 🙂

      Lubię to

      1. Są faceci ponadprzeciętnie empatyczni i zorientowani na słuchanie i rozumienie. Z jednej strony to wielka zaleta, pod warunkiem trafienia na właściwą partnerkę ktoś taki może stworzyć fantastyczną relację opartą na zrozumieniu i przyjaźni a nie tylko na bzykanku.
        Ale to niestety powoduje, że do takich facetów instynktownie garną się, delikatnie mówiąc, kobiety z problemami i zaburzeniami. Bo tacy faceci są w stanie wysłuchać, zrozumieć no i pomóc.
        Jeśli z tego wykluje się związek, to z tego co widzę – po latach przekształca się w „on się z nią męczy ale nie jest w stanie jej zostawić, ona to czuje i jeździ po nim jak po łysej kobyle” i mamy układ popierdolony bluszcz i jego nosiciel który tkwi w dodatku w stanie błednego koła niemożności uwolnienia się 🙂
        Oczywiście to generalizacja, nie zawsze tak musi być, piszę tylko co widzę, a że latka swoje mam to niejedno widziałem. I tak się dzieje. Ona z czasem ani mniej popierdolona nie bedzie, ani jej zaburzenia nei znikną, ani nadwaga. Przeciwnie, z biegiem czasu idzie na gorsze

        Lubię to

      2. No właśnie kolego trafiłeś w sedno. Od pewnego czasu że tak powiem – uczę się omijać ciężkie przypadki. Jak tylko wyczuję, że laska ma problemy (DDA, DDD, trudne dzieciństwo itp.) to spierdalam. Spierdalam daleko i dość szybko. Niestety – kiedyś byłem głupszy i to bagatelizowałem. A pytałem Cię aby usłyszeć to co myślę od kogoś innego niż ja sam – brzmi wiarygodniej niż własne myśli. Dzięki.

        Lubię to

      3. Heh, wszyscy kiedyś byliśmy głupsi, naiwniejsi i (w przypadku facetów) – brzydsi 🙂
        Oglądając różne takie, doświadczajac na własnej skórze…to guzik prawda że co Cię nie zabije, to wzmocni. Uczyni Cię zranionym, dziwniejszym i..i tyle. Masz tzw. dobre serce – unikaj wampirów, to dla nich jak wisienka na torcie 🙂

        Lubię to

    2. MrJansjo jeśli chodzi o wampiry to za punkt honoru postawiłem sobie pokazać jednej wampirzycy, że to ja jestem górą. Udało mi się to i jestem z siebie bardzo dumny . 😉 Niestety mam taką osobowość, że do wiedźm mnie po prostu ciągnie. Nie potrafię docenić szarej myszki. Miałem szansę, ale zjebałem sprawę dokumentnie… Tak czy siak – obecnie jestem na etapie Czarnego. Dzieci Ci nie dam, małżeństwa Ci nie dam, ale dam Ci emocje. Co ciekawsze – chyba widać to po wyrazie mojej twarzy – nigdy wcześniej w moim 31-letnim życiu nie byłem tak lustrowany przez kobiety. Po prostu – idąc do sklepu po pieczywo na kolację po pracy, idąc rano do biura. Samo się dzieje. Dzięki jeszcze raz – utwierdziłeś mnie tylko w przekonaniu, że moja głowa ma się bardzo dobrze – to kobiety mają problemy ze swoimi bańkami. Dobrej nocy!

      Lubię to

      1. Cześć Panowie BOFH i Mr Jansjo 🙂
        tak się składa, że jestem dda 🙂 z jednej strony macie rację, że ciężko z taką osobą żyć, bo ma ona problemy wynikające z dzieciństwa. Taka osoba nie jest winna temu, że jest jaka jest, ma lub miała rodziców, dzięki którym stała się według społeczeństwa „normalnego” dziwadłem. Chciałabym Wam jednak uświadomić, że tego typu osoby mogą uczęszczać na terapię DDA/DDD, która pomaga im odblokować klepki w głowie i wracają one do normalności. Nie są skazane na destrukcję, mogą naprawić własne życie i prowadzić je normalnie jak reszta „normalnych” ludzi. Proponuję Wam poczytać trochę na temat DDA/DDD fachowej literatury, może wtedy zrozumiecie o co chodzi. Poza tym osoby z tym „syndromem” są dużo bardziej empatyczne niż przeciętny „normalny” człowiek. Zastanówcie się sami nad sobą, czy przypadkiem Wy nie jesteście z tej grupy osób. Do ddd należą ludzie z rodzin dysfunkcyjnych, a mówimy tu o dysfunkcjach typu: śmierć któregoś z rodziców, rozwód rodziców, przemoc psychiczna, fizyczna, seksualna. Jeśli jest alkohol w domach, są alkoholicy, tam będą dzieci dda… my sobie nie wybieramy rodzin… ale wybieramy w przyszłości własne życie! Znam pary, w których jedna z osób jest ddd lub dda a druga jest „normalna” lub obie są ddd lub dda i są to szczęśliwe pary, nie ma odpałów, chorych zachowań. Często jest tak, że osoby ddd, dda przyciągają również drugą osobę z problemami i wtedy są jazdy… Zachęcam, żeby się zastanowić nad tym aspektem…

        Lubię to

  7. Każdy się kiedyś wypala i ona dostrzeże że karmienie korporacji swoją wiedzą i umiejętnościami nie ma na dłuższy dystans sensu . Korporacja – przemiele , przemiele i wypluje , a wtedy . pozostanie najbliższy sercu człowiek . Trzeba więc się odrobinkę przemęczyć . To w końcu jej minie .

    Lubię to

  8. Proponuję poczytać trochę o DDA i DDD, nasz kraj niestety roi się od takich osób. Dziewczyna na terapię, a Tobie sporo cierpliwości i zrozumienia życzę. Z taką osobą trudno stworzyć związek, ale jak się popracuje, to nie ma mocniejszej więzi na świecie.

    Lubię to

  9. jak kocha ją więcej to wytrzyma wszystko a jak nie kocha to szkoda czasu niech kupi jej pozegnalna róże i zmyka.. A jak będzie nieszczęśliwy to się niech do mnie zgłosi bo ja jestem kobitka do rrany przyłóż i zawsze umiem nawet najcięższe przypadki zneutralizować swoją bezposrednioscia , humorem i nie chwalac się czarem i urokiem . A w ogóle to do dziewczyn -chcecie mieć udane związki to nie wydziwiajcie za wiele , więcej uśmiechu dla swojego pana, żartu i nie czepiania się o jakieś pierdoły .Jak się baba za bardzo wykształci to potem facet się zdołuje na ogół do kochanek mniej inteligentnych ale przyjemnych w kontaktach wracają .;)

    Lubię to

  10. w każdym związku tak jest. w szczególności po kilku latach są takie punkty milowe ze jak są kłótnie to na całego. wtedy dopiero wychodzi czy będziecie dalej razem czy nie. nie jestes pierwszy ani ostatni który to przechodzi

    Lubię to

  11. Teraz już przynajmniej wiadomo o co chodziło z zakończeniem książki. Autor zrzucił kajdany korporacji, by zostać wolnym człowiekiem z misją, jednak by ochronić swoją prywatność, zamiast otwarcia gabinetu zmienił profil bloga. Ma to tę dodatkową zaletę, że diagnozy poparte być mogą mądrością ludu. Polska to jednak kraj ogromnych możliwości, gdzie prawnik może zostać terapeutą, a elektryk prezydentem. Taki „hamerykański sen” po polsku.

    Lubię to

  12. Eeee tam. Mając lat grubo poniżej dwudziestu pięciu (tak w okolicach późnego liceum, na studiach samo przeszło, choć lekkie nawroty się zdarzały), też nie byłam ani bardzo zrównoważona, ani rozsądna, uwielbiałam się awanturować, stawiać na swoim i oczekiwać, że to on będzie przepraszał, nawet jeśli wina ewidentnie leżała po mojej stronie. Większość młodych dziewczyn tak ma. I większość z tego wyrasta.

    Lubię to

    1. Sabetha, ale jest ZASADNICZA różnica między ‚pewnym niedługim okresem w procesie kształtowanie się dorosłej osobowości’ a ‚permanentną, utrwaloną cechą dorosłej osobowości’. To czy wyrasta…cóż. To wiedzą współmieszkańcy ich czterech ścian, nie byłe koleżanki z ogólniaka. I wreszcie, żadna pociecha z tej wyrastającej większości, jeśli przypadkiem wpakujesz się w relację z przedstawicielką mniejszości co nie wyrosła 🙂

      Lubię to

  13. Notka w stylu „Droga Judyto…” (dawno dawno temu by zdobyć względy pewnej pięknej kobiety musiałem obejrzeć to to… było warto 😉 ). Co do meritum – Facet! take it or leave it! Jak już teraz się zastanawiasz to raczej leave it.

    Lubię to

      1. Uciekaj od niej bo ona nie ma dla ciebie szacunku! Jeśli juz teraz nie ma, to co będzie pózniej? Jak ludzie zakochani nie widza wcześniej pewnych przesłanek, wkopuja sie w relacje, małżeństwa i niszczą sobie zycie. Nie ona jedyna jest na tym świecie, znajdź sobie inna z długimi włosami, dużymi cyframi czy innymi atrybutami ale PRZEDE wszystkim aby Cie szanowala. Powodzenia!!

        Lubię to

      1. Wszystko sie da, i po ludzku i bez liczby Eulera. Czasem trzeba zjeść chleba z kilku pieców, żeby stwierdzić, który najlepiej smakuje.

        Lubię to

  14. gdzie są lisice? gdzie pani od papierowej torby na głowę? nawet Krzysztof i ufo mogą być
    czy naprawdę autor nie ma już żadnych historyjek, ciekawszych niż problemy nastolatków?

    Lubię to

  15. To nie tylko problemy nastolatków,mili państwo.To realny problem, na który nie ma złotego środka, są jedynie mgliste świadectwa ludzi, którzy to przeżyli, zostali złapani przez kosmitów którzy wkładali im do dupy szczypce.
    Osiemnaście lat małżeństwa sam się szmaciłem, o nie – Ona wcale tego nie chciała, po prostu płynęła po fali. Ja się zgadzałem na wszystko, nawet się uparłem,że przetrwam romansik pracowy, o którym doskonale wiedziałem..że niby to taka Jej metoda na odreagowanie stresu czy tam czego. I byłbym pewnie wytrzymał, gdyby się Ona nie wzięła i zakochała. No i poprosiła o rozwód na który się grzecznie zgodziłem. Wiecie już, czemu nie chwalę się personaliami. Pan Ikea pewnie teraz tarza się ze śmiechu pod firmowym wypasionym biurkiem, ale cóż, ma prawo, takie rzeczy się zdarzają.
    Jak się po wszystkim ogarnąłem,poznałem fajną dziewczynę, chociaż wcale nie chciałem. Wtedy zapaliła sie lampka, wziąłem obgryziony ołówek i wypisałem wszystkie swoje dawne błędy.Potem już prosto – nie popełniłem ich drugi raz. Ona, ta nowa, szaleje, życie płynie jak tęcz rzygów, wszyscy są szczęśliwi, wystarczyło po prostu powiedzieć kilka razy NIE, i powtórzyć w razie potrzeby. Wszyscy, kurwa, szczęśliwi są.
    A teraz najlepsze – zakopany został topór wojenny, moja była sama wzięła łopatę do ręki i kiedyś powiedziała – czemu taki nie byłeś od samego początku??
    Panowie – ołówki w dłoń :-))

    Lubię to

    1. „Myly Państwo” Panu Jackowi Rz. należy się nagroda Nobla powiedzmy z filozofii, albo chociaż dobra łycha, gdyż po wielu latach przemyśleń potwierdzonych empirycznie, objawił przed nami, że w życiu trzeba znać swoją wartość.

      Lubię to

  16. Zakładając że to coś w rodzaju prawdziwej (??) historii, to nie kobieta jest głupkiem, ale ten facet. Tkwi w związku, w którym jest coś (ktoś) nie tak i o tym miałczy.
    Życie jest jedno, szkoda go spędzać obok osoby robiącej jakieś draki.
    26 lat to być może zbyt mało, żeby zauważyć że gdzieś tam jest zgodna kobitka z jeszcze lepszymi cyckami. I że lepiej kobitkę wymienić w wieku lat 26 niż np. po 50-tce.

    Lubię to

  17. Wyhoduj sobie ambicje. Nie mam pewności ale wydaje mi się poniekąd prawdopodobne że ona w tym temacie Cię przewyższa. A niedobranie w tej kwestii chyba może być zabójcze dla związku. Jak masz problem z hodowanie ambicji to nie wiem, znajdź sobie hobby, W moim życiu 3 dni kiedy nie mam czasu się z kimkolwiek spotkać (czy nawet pogadać) to wcale nie jest coś wyjątkowego. Zdarzyło się kiedyś że przez tydzień nie miałem czasu, wybaczcie że będę obrazowy, porządnie się wysrać (tzn. usiąść sobie na kiblu i spokojnie bez pośpiechu załatwić to co mam na nim do załatwienia). Przy tym wcale nie mam ambicji być najlepszym w tym co robię. Walczę tylko o przetrwanie. Poza tym nie bądź taki pewien tego że „nikt inny nie da Jej tyle, ile ty”. Życie czasem zaskakuje w tym temacie.

    Lubię to

  18. Jak w szpitalu psychiatrycznym. Dosłownie jak w psychiatryku.
    Nie znoszę awantur. Nie cierpię sytuacji konfliktowych, czyjegoś PMS, kupowania śledzi o pierwszej nad ranem i takich tam głupot.
    Ja tam bez seksu wytrzymam, gwarantuję i głowę daję.
    A skoro mi seks do niczego nie jest potrzebny, to po nagłą cholerę robić sobie z życia „Pokolenie Ikea” w realu?
    Niech się szlajają po barach, dają i biorą d..ę każdemu poznanemu po pijaku człowiekowi – mnie to w ogóle nie kręci. Jak mam ochotę się napić, to idę do piwnicy, przynoszę utoczoną z gąsiorka śliwkową albo gronową dobroć nakapaną przy świetle Księżyca przez jakąś dobrą duszę i sączę setkę przez godzinę pod fajny film. I nie muszę się krzywić wyobrażając sobie, co komu połykane jest jeszcze gorsze.
    Ale bohaterka ma rację, whisky monopolowa to jakby kreta na język nasypał…

    Lubię to

  19. Wszystko jakby się zgadza. Ale nie rozumiem jednej rzeczy. Dlaczego, Wy Mężczyźni przyjęliście za fakt, że kobieta jak robi awanturę to znaczy, że jej zależy na facecie? Otóż jest zupełnie inaczej. Jestem kobietą i powiem Wam jak to jest.
    Usidli taka faceta, albo on sam się przyklei. Nie istotne. Od początku zaczyna się manipulacja, gra… ale to normalny etap. Obie strony zdobywają. Problem jak baba poczuje się pewnie. Już go ma w swojej władzy. Wtedy zaczyna się mozolna kastracja. Awantury o byle co, czepianie się i poniżenie. Musi być tak jak ona chce. Zwykła przekora.
    W domu jakoś ujdzie. Ale kiedy zaczyna robić to publicznie, to jest to już koniec związku. Ona zwyczajnie nie ma szacunku, ani do niego ani do siebie. Jest głupią pindą i może mieć tylko do siebie pretensje, że odcięła mu jaja. A facet, żeby podnieść swoje poczucie wartości zdradzi.
    Drogie Panie, nie tędy droga. Szanuj, jeżeli chcesz być szanowana. Chcesz, żeby traktował Cię jak księżniczkę, to naucz sie być damą i nie zachowuj się jak baba ze wsi. Mamy wyrafinowane sposoby na to, żeby mieć władzę. Krzyk i przemoc są oznaką słabości. I na ulicy robicie wstyd sobie. O nim już i tak każdy myśli, że przepadł.
    A co do Panów, przestańcie wierzyć w głupi stereotyp. Pozwalacie na to, bo zaakceptowaliście, że tak powinno być. A to tak na prawdę gówno prawda. Równie dobrze możecie położyć swoje penisy na pniu i czekać na odrąbanie albo zrobić to samodzielnie, następnie ładnie spakować i oddać wybrance w prezencie. Gwarantuje, nie doceni poświęcenia, tylko zgniecie, rozdepta i spuści w kiblu. I w życiu nie ma co liczyć, że władczyni doceni cokolwiek… wychodzi bowiem z założenia, że wszystko, absolutnie wszystko się jej należy.

    Lubię to

  20. Mam zaburzenia adaptacyjne od pol roku lecze sie na psychoterapii. Czy to cos daje? Zaczelam mowic ze mam problem z kilkoma rzeczami I informuje o tym na poczatku jezeli kogos to przerasta to sie wycofuje w pore. O dziwo jednak silni faceci bo takich wybieram nie wycofuja sie. Wynika to zapewne z mojego poedejscia. Boje sie sytuacji konfliktowych na krzyk kule sie. Dlatego na poczatku mowie na co cierpie, jak sobie ze mna radzic. I o dziwo okazuje sie ze w normalnym zyciu w parze moje zaburzenia nie odgrywaja duzej roli. Jezeli kobieta zdaje sobie sparwe ze ma problem pracuje nad soba ale tez informuje partnera jasno o emocjach oczekiwaniach.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s