Dostałem list:

„No cóż, jestem studentką, mam małe cycki, jestem wysoka i dość szczupła, ale jak na moje oko jeszcze nie bardzo. Ale zima jest, na dietę, stop, będę mniej żarła na wiosnę. Wiesz, pierwsze wiosenne miłostki, itp., trzeba jakoś wyglądać. Aa, no i jestem dziewicą. I mam ZAJEBISTY problem. Dodam, że momentami jestem trochę wulgarna, a otwieram się bardziej po odrobinie alkoholu, ale to chyba jak każdy, bądź większość.

Że się zakochałam, to może za duże słowo, ale ZAJEBIŚCIE podoba mi się jeden facet. I zaczynają się schody. Jest żonaty, dzieciaty. Żona, bliźniaki. Ma trzydzieścikilka (haha, znasz to?) lat. Dodam, że ja.. 20. No, mniejsza. Jesteś facetem, masz duże doświadczenie, zapewne, chociaż kto wie, co kryje się za tym wszystkim, ogólnie to wychodzę z założenia, że wszycy kłamią, ale zmienia się jedynie to, na jaki temat, bądź o czym, to z House’a. Bo fanką jestem. Kurde, nie wiem, miałabym to wszystko w dupie, gdybym mimochodem się do niego nie przyzwyczaiła. Rozmawiamy dużo, o wszystkim w zasadzie. Tyle, że to nie jest taka.. zwyczajna znajomość. Bo widzisz, nie mieszkam w mieście (Kielce), gdzie studiuję, dojeżdżam. Koleś jest kierowcą, prowadzi busa, którym prawie codzinnie wracam. Ale znam go już dość długo. Wygląda to śmiesznie, ale mnie już nie bawi. To, że ludzie sie na Nas gapią dziwnie i już zapewne insynuują różne rzeczy, też w zasadzie mam w dupie, bo gdybym się tak wszystkim przejmowała, to bym chyba z domu nie wyszła. Mniejsza. Póki co, nic się TAKIEGO nie wydarzyło. Dużo obietnic, żadna niespełniona. Za dużo słów, nad którymi się zastanawiam, co mogły oznaczać. Dużo myślę o tej sytuacji. Ale chyba baby tak mają, że wszystko analizują. Póki co, gra słów, flirt. Nie wiem, jak się to wszystko dalej potoczy, bo sam mi się przynał (!!!), że trochę się tego wszystkiego obawia. Ja w zasadzie też. Boję się konsekwencji. Momentami męczę się, najbardziej w nocy, kiedy wszyscy śpią, a wybraźnia pracuje, płata figle. Oooo, nawet nie wiesz ile razy w mojej głowie kochał się ze mną. Ale nie to mnie męczy, bo każdy może sobie pofantazjować. Nie wiem, czy byłabym zdolna do tego, aby zburzyć komuś poukładane życie. Przed świętami prawie świra dostawałam, nie wiedziałam co ze sobą zrobić, to poszłam do spowiedzi. Taką zjebę od księdza dostałam, że pewnie kilka osób słyszało. Wydarł się na mnie, że mam go zostawić, bo to jest droga diabelska i on jest poświęcony innej kobiecie, bla, bla. Nie wiem, nie wiem, nie wiem! On też nie jest całkiem w porządku, bo gdyby był taki święty, wierny swojej żonie, to nie oglądałby się za innymi. Ja raczej nie rzucał słów na wiart. Ale jest za dużo słów z jego strony, z którymi nie wiem co mam zrobić. Mówi, że się stęsknił, że dużo o mnie myślał, itp. Niejedna by na to poleciała! Ja chyba też.

Możesz zrobić z tą wiadomością, co chcesz. Szukasz inspiracji, ale przy okazji okaż trochę współczucia i może i Ty mnie zjeb równo. Bo już nie wiem.

patrycja.”

Jutro ja napiszę co sądzę o tym przypadku. A co wy byście jej doradzili?

7164_8f1d

94 uwagi do wpisu “Rzucam wam ją na pożarcie

    1. Mam u siebie w zespole prawie dokladnie taki sam przypadek. Kobieta, kiedy miala -nascie – 20 lat, zakochala sie w kierowcy autobusu, starszego od niej o ca 15 lat. Romans sie rozwinal, mimo, ze on mial/ma zone i dzieci, w sumie za cicha akceptacja calego otoczenia (male masteczko).
      Kobieta wiekszosc zycia poswiecila temu zwiazkowi, teraz, kiedy ma 55 lat, on 70 i jest chory, nie widuje sie z nim wcale, gdyz opiekuje sie nim zona. Ona stala sie zgorzkniala, agresywna w stosunku do ludzi, ciagle sama, bez zainteresowan, znajomych, dzieci etc…
      Doradzilabym autorce listu, aby dala sobie spokoj.

      Lubię to

  1. sorry, straciła mój szacunek po zdaniu o spowiedzi, a najlepsze jest to że pedofil w sukience wielce się oburzył a zaraz potem pewnie poszedł zwalić gruchę…

    Lubię to

  2. ale to niekoniecznie prowokacja, a wlasnie dobra historia jest – co najlepsze, ZYCIOWA. mam tylko nadzieje, ze nie sypialysmy z tym samym kierowca, tzn – patrycja w swojej glowie, ja w roznych dziwnych miejscach. co prawda z kielcami nie laczy mnie zupelnie nic, ale zakladam, ze moga byc alegoria innych kielc, lomianek czy kartuz. zdarzylo mi sie pare razy z takiego busa skorzystac i los chcial, ze prowadzil zawsze ten sam facet po trzydziestce, z dziecmi i kobieta w domu. ale nikt wyrzutow sumienia nie mial, ani do spowiedzi nie chodzil, wiec polecam wyzbycie sie obiekcji natury moralnej, tylko zmniejszaja przyjemnosc.

    Lubię to

  3. życiówka, trend taki jest, wprawdzie jestem po rozwodzie, ale tez na mnie poleciała taka studentka i to po tym jak mnie z dzieciakiem zobaczyła, dojrzałość kręci takie młode.

    Lubię to

  4. No cóż, gdyby byl w porzadku jak to insynuujesz to zgadza sie: by taki nie byl. i po co to by tobie zrobil tak samo jak sie mu znudzisz. wszystkim bol sprawisz

    Lubię to

  5. dlaczego to obca kobieta ma się przejmować inną kobietą skoro jej własny facet średnio się nią przejmuje? spotykając się z zajętym facetem również nie trzeba mu rozpierdalać całego życia. ja stworzyłam sobie relację z zaręczonym chłopakiem. miałam chwile wahania, że może byc lipa jak któreś zgłupieje i się zakocha, ale o wszystkich wątpliwościach i nawet śladowych uczuciach rozmawialiśmy sobie otwarcie na bieżąco. trwa to prawie 3 lata. on dalej jest ze swoją (już) żoną, ja żyję sobie swoim życiem. spotykamy się 1-2 razy w tygodniu i wcale nie opiera się to wyłącznie na seksie. ludzie nie sa z nautry monogamiczni to wymysł nowoczesnego społeczeństwa mający usystematyzować i uprościć pewne rzeczy, po części również wymysł religii… ja wyznawałam zasadę „żyj i daj żyć innym” i może nie jestem dumna z tego że ten facet oszukuje swoją kobietę, ale przynajmniej oboje jesteśmy pewni, że on jej dla mnie nie zostawi, a ja nie będę go nigdy próbowała odbić ani nie powiem niczego tej kobiecie co mogłoby ją unieszczęśliwić. patologia kontrolowana 😉

    Lubię to

    1. Jestem ciekawa, czy te sama zasadę i te same poglądy będziesz głosić, gdy w końcu się zakochasz i pojawi się w życiu twojego partnera laska, która bedzie wierzyc w dokładnie to samo, co ty teraz.
      Poza tym, wydaje mi się, że na związek monogamiczny się decydujesz, to nie jest wymysł społeczeństwa, a już na pewno nie nowoczesnego. Zapytaj rodziców, lub dziadków, jak to u nich było.

      Lubię to

    2. A ja słyszałam o innej teorii – że laski które się puszczają z chłopcami będącymi w relacjach z innymi kobietami, mają ciężkie kompleksy oraz zaburzenia emocjonalne różnego typu. Masz seks bez zobowiązań raz, dwa razy na tydzień z męską szmatą? WooW. Nie bardzo jest się do czego publicznie przyznawać. Niezależnie od tego, czy ludzie „są z natury monogamiczni” i abstrahując od tego czy ludzie mają z natury włosy pod pachami, to jak ktoś się decyduje na monogamiczny związek to powinien go szanować albo się nie wiązać. Albo związać się z kimś kto ma takie same podejście. Nie wiem kto jest bardziej obleśny, ty czy Twój przydupas…A na weselu się w krzakach czaiłaś czy w kiblu?

      Lubię to

    3. Jakie to smutne, że my kobiety same to sobie robimy. Bierzemy cudzych mężczyzn bo nas gryzie samotność albo kompleksy, ale jakby to o naszego męża chodziło to byśmy ździrom oczy wydrapały i do gardła skoczyły. Nie mam nic przeciwko poligamii, wiele społeczeństw się na tym opiera i ludzie są w tym szczęśliwi. Ale warto byłoby zapytać szanowną żonę tego Pana czy jej też taki układ odpowiada. Nie ma dla ciebie miłych słów ani wytłumaczenia. Takich rzeczy nie robi się innym z czystej przyzwoitości – jak się ją ma.

      Lubię to

  6. śmieszą mnie komentarze typu „piękna prowokacja”/ „hahaha co za głupota”. Mam wrażenie, że ludzie, którzy je piszą nie mają emocji. Zdaję sobie sprawę, że są różne typy charakterów i w tym takie, które nie pozwalają sobie nigdy na opanowanie mózgu przez emocje i obalenie rozsądku – ale skoro jesteście takimi intelektualistami – zrozumcie (lub chociaż czysto teoretycznie przyjmijcie), że są też inne typy ludzi, takie, gdzie człowiek nie potrafi podejmować ŻYCIOWYCH decyzji inaczej niż poprzez emocje. Należę do takich, chcę jakoś godzić serce z rozumem, analizuję na wszystkie sposoby sytuacje w jakich się znajduję, dochodzę do logicznych wniosków, które mówią „tak będzie lepiej, zobaczysz, nie rób głupstw, jesteś na to za duża” a i tak za chwilę pomyślę „ALE JA TAK NIE CHCĘ! JA CHCĘ TO I TO…nawet jeśli mam żałować” Tak, dla mnie też to wygląda na czystą głupotę… ale nie mam na to wpływu, nie umiem oszukać siebie lub też kierować tymi silnymi uczuciami – to one kierują mną. Z całych sił staram się kierować rozsądkiem, bo emocje są zdradliwe, szybko ulegają zmianom i to dość drastycznym – ale nie umiem, nie mogę, nie potrafię. Jesteśmy biedni jak te listki na wietrze, miotani ciągle falami namiętności, zarówno tych przyjemnych jak i bolesnych. Nic w tym śmiesznego. Cieszcie się po prostu, że jesteście stabilni, stali, o niewzruszonej mądrości i rozwadze, podobni do tych skamielin, które od tysięcy lat wyglądają i pachną tak samo.

    Lubię to

  7. [bluzgi]. Nie mogę już czytać tych głupot, że „spotykając się z zajętym facetem również nie trzeba mu rozpierdalać całego życia”, „ludzie nie sa z nautry monogamiczni to wymysł nowoczesnego społeczeństwa mający usystematyzować i uprościć pewne rzeczy”. Albo jesteśmy cywilizacją albo tylko przedłużamy gatunek. Albo gramy w otwarte karty i decydujemy się na pewien układ/związek albo adios. Co to znaczy, że mam się nie przejmować kobietą faceta, który do mnie startuje? No jasne, każdy ma własny mózg i nie widzę powodu, żeby myśleć za kogoś, ALE! Jak można wpierdalać się w czyjś związek? Mając świadomość, że ta druga strona o niczym nie wie? Ja pierdolę. A jakaś moralność? I religia (czy jej brak) nie ma tu żadnego znaczenia. Może jakaś przyzwoitość? Nie chciałabym być w związku, w którym facet fruwa na lewo i prawo, a ja albo o tym nie wiem albo dowiaduję się przypadkiem. Jasne, ma taką ochotę-proszę bardzo, ale nie w związku ze mną. To jest ZDRADA. Zdrada powinna być piętnowana, a nie tłumaczona i akceptowana.
    Zrobisz, jak zechcesz i w zasadzie nikt nie ma prawa Cię oceniać. Miej jednak świadomość, z czym będzie Ci dobrze-także psychicznie oraz, że nie jesteś bezludną wyspą i Twoja decyzja może dotknąć osoby trzecie (w tym np żonę tego faceta).

    Lubię to

    1. Autorce listu doradziłabym, aby zaczęła 4razy w tygodniu biegać, pływać, chodzić na aerobik – cokolwiek. Wtedy jej wzburzona 20letnia dziewicza krew nieco się ochłodzi czy tam ciśnienie jej opadnie, miejmy nadzieję przywróci jej to zdolność racjonalnej oceny sytuacji i będzie w stanie uważniej wybrać sobie pierwszego kochanka. Albo niech sobie kupi rower i na rowerze nap.ierd.la na uczelnię. Nie mają tam jakichś imprez integracyjnych ze studentami AWF czy coś??? p.s. dziewczynki jak masz tyle tych wątpliwości zawsze możesz zadzwonić do jego żony po poradę 😉 A później faceci o takich mówią: „no wiesz ja z nią tylko gadałem ale ona chciała się bzykać to miałem nie skorzystać”?

      Lubię to

  8. Droga Patrycjo,
    Jesli potrzebujesz rady oto i ona – wez sie dziewczynko pier*olnij mocno w czolo czyms bardzo ciezkim, mozesz tez uzyc sciany, tylko wpierw upewnij sie, ze zrobilas wystarczajacy rozbieg celem skuteczniejszego efektu i skoncz te brednie. Jestes mloda, co jestem w stanie zrozumiec, ale kierowca busa? Seriously? Zonaty i dzieciaty? For real? Czy to jest cos co chcialas w zyciu osiagnac? Usystematyzuj priorytety, a dziewictwo mozesz stracic z kazdym, uwierz mi, nic wielkiego, gdy sie patrzy na to z perspektywy czasu. Miejsce moze grac role w Twoim przypadku, a mysle, ze jako przykladna katoliczka (swietojebliwa w moim odczuciu) nie chcialabys by bylo to tylnie tudziez przednie siedzenie smierdzacego busa czy podkielecki zajazd ‚Pod Debami’ rodem z epoki Le Corbusiera w gierkowskim wystroju – to pierwsze primo. Drugie primo to kwestia perspektywy, ktora zmienia sie w monencie kiedy to Twoj przyszly stary uprawia takie flirty za 15 lat z jakas gupią siksą jak Ty (bez urazy) podczas gdy Ty siedzisz w domu z obsranym dzieckiem w jednym reku i z tluczkiem do ziemniorow w drugim. Ogarnij sie bo slabo sie robi na takie nalomiasteczkowe historie z pekaesem w tle. Ufam, ze stac Cie na wiecej i zrobisz jak Twoj Pan Bog Ci przykazal.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s