– Kupisz Antkowi mieszkanie jak dorośnie?

– No pewnie bałwanowi kupię. Bo kto mu kupi jak nie ja? – prychnął Marian.

– A samochód? – zapytałem.

– Z niechęcią wielką. No może jakiegoś fiata. Ale góra pięcioletniego. Albo jakiegoś używanego swojego mu oddam. To będzie najlepsze wyjście. Przynajmniej się uczciwie zmarnuje.

– A Ty Gustaw?

– Po moim trupie. Nie kupuję dzieciom żadnego mieszkania. To niewychowawcze.

– Taki z Ciebie Polak i katolik – zapytał Marian. – Dziecku kurwa nie pomożesz?

– Nie – odparł Gustaw. – Nic tak dzieci nie psuje jak to nieustające w Polsce pomaganie. Do późnej starości później je rodzice utrzymują. A gdzie duch przedsiębiorczości? Walki? Polegania na sobie? Ja bym tam wolał w Polsce zamiast katolickiego miłosierdzia zdrowy protestantyzm. W życiu trzeba się ryżu z dżemem nawpierdalać. I wylądować parę razy w sytuacji kiedy w połowie miesiąca masz w kieszeni 6 zeta i idziesz na piwo. To uczy kreatywności. Nie odkreja od normalnego życia. Miałem w podstawówce takiego kolegę. Jego brata  wychowali na zimno, bo komuna była. I wyrósł z niego rozsądny herbatnik, własną firmę założył. iKoparki teraz sprzedaje i mu nieźle idzie. Tak między A4 a A6. Sam musiał wszystko zdobywać.

A ten mój kumpel trafił już na lepsze czasy, kiedy rodzice już trochę kasy mieli bo biznes otworzyli i nagle im się zaczęło dobrze powodzić. Dostał się na prawo na dwóch uczelniach. Niegłupi był. To mu od razu kupili w Poznaniu mieszkanie i samochód. Bo gdzieś mieszkać musi. Pracować przecież w McDonaldzie nie będzie żeby do studiów dorobić, bo uczyć się ma a zresztą wtedy to jeszcze i McDonaldów dobrze nie było. Dostawał więc 2 koła na miesiąc. A dwa koła panowie wtedy to było nie wiem jak dziś z 6. Ależ on robił imprezy. Ja pierdolę. Co chłopak majtek z lasek pozdejmował to jego.

– No i gdzie ta niewychowawcza część? – zapytał Marian.

– Studiował dziewięć lat. W końcu skończył je zaocznie, ale na żadną aplikację się nie dostał. Wrócił do nas do rodzinnego miasta. Rodzice kupili mu dom i samochód. Uczy angielskiego w liceum. I dyma małolaty. Z jedną nawet zamieszkał to mu nóż w tyłek wbiła.

– Za co? – zainteresowałem się.

– Dowiedziała się, że ją zdradza z 17 latką. Powiedział jej zostaw ten nóż bo co z nim zrobisz? Jajka będziesz obierać? I nie zostawiła.

8lb94cisruq-christopher-campbellunsplash.com

11 uwag do wpisu “Dzieci

  1. normalnie jak z mojego życia wzięte. Mąż w czasie dziennych studiów musiał pracować, bo jego rodzice kasy nie mieli. Dokładał im nawet sporo. Teraz mąż zarabia całkiem ładne pieniążki, martwić się specjalnie o nic nie musimy, w sumie to jedynym zmartwieniem jest to skąd wziąć kasę, żeby spłacić jak najszybciej chole..y kredyt mieszkaniowy. Siostrzyczka młodsza, akurat jak zaczęła studia, to się w domu sytuacja finansowa poprawiła. Nie dość, że panna poszła na jakieś zarządzanie na kiepskim uniwersytecie, zaocznie oczywiście, to przez całe studia pierdziała w stołek, nie robiła nic, po za wydawaniem kasy rodziców. Dostawała tego 3,5 tysiąca miesięcznie i wszystko szło na kremiki za ponad 500 pln sztuka i nie wiadomo jak drogie buty, które do tej pory ma poupychane po szafach. Oczywiście jak już skończyła te studia, to pracy szukała pół roku, a teraz robi w sklepie, za jakieś 1,5 tys, i cały czas rodzice jej dokładają, bo na samo paliwo jej połowa wypłaty schodzi. Oczywiście pannica, nie może pojechać do pracy tramwajem, bo jej korona z głowy spadnie. W dodatku cały czas mieszka u rodziców, mimo, że ma teraz prawie 30 lat, za nic nie płaci, i jeszcze kasę od nich wyciąga. Na szczęście już mniej niż wcześniej, ale to zasługa męża, bo się wkurzył i powiedział, że jemu nigdy kasy nie dali, że mamy kredyt na mieszkanie, a jego siostrunia przpier…ła na kosmetyki tyle, ile nam do spłacenia zostało.

    Lubię to

    1. a co cie to obchodzi na co i ile jej daja?? zazdroscisz ? cos czuje ze twojemu mezowi nie przeszkadzaloby jakby nie byl podjudzany przez ciebie. liczysz ze wlasnej corce na buty nie dadza, zeby wam splacic kredyt i wtedy tobie wiecej zostanie ? nie dziw sie ze ona ma wszystko a twoj maz musi sobie radzic sam, takie osoby jak ty nietrudo wyczuc. gdyby moj syn ozenil sie z taka lafirynda tez nawet grodza by ode mnie nie dostal. a co powiesz o swoich rodzicach ? dlacczego oni wam nie pomoga? tesciowie powinni a rodzice juz nie? taka jest wlasnie roznica miedzy synem a corka… co sie da corce to jest tylko dla niej, a co synowi to jest dla niego i dla jego dup. dlaczego wiec dawac cokolwiek jakims larwom jak mozna dac swojej corce? jesli natomiast dostaje sie cos jako para to po rowno od rodzicow jednej i drugiej strony.

      Lubię to

  2. Ha, w końcu zabiorę głos w sprawie, która mnie dotyczy.

    Jestem o.m.c. inż. i rodzice dają mi na mieszkanie i żarcie. Na obrzydliwie drogie buty i bieliznę zarabiam sama. Zostaje mi jeszcze na stare aparaty fotograficzne i osprzęt do nich. Zostaje mi też na Fotografa, ale on akurat jest samofinansującą się zabawką. Miło.
    Bo, jak to Fotograf mawia, życie składa się z przyjemności i paliwa.

    Dziękuje, do widzenia.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s