Siedzę i piję pomarańczową grappę, którą przywiozłem sobie z Włoch. Siedzę i myślę, że magia świąt kończy się w momencie gdy przestajemy być dziećmi.
Pamiętacie te długie oczekiwania na Mikołaja? Tę radość, która czuliście gdy rozpakowywaliście prezenty pod Choinką (wiecie mówię o tych czasach kiedy jeszcze wierzyliście, że istnieje ktoś taki jak facet w czerwonym stroju i laską i nie mam tu na myśli strażaków z pobliskiej brygady przeciwpożarowej)
Do końca życia będę pamiętał jak kiedyś znalazłem pod choinką RADZIECKĄ – tak radziecką, łódź podwodną.
Był to model złóż to sam, ojciec składał mi ją przez dwa lata (zrobię to nie musisz mi o tym przypominać co każde pół roku), ale złożył.
Ze świętami Wielkanocy zawsze miałem problem
Bo jajka kontra pierogi z grzybami kapustą – nie ma wątpliwości, że pierogi wygrywają 1 – 0.
Bo biała kiełbasa kontra karp – karp grzmoci kiełbasę i robi jej nelsona.
Mazurek – kontra makowiec? Tutaj nawet o czym dyskutować nie ma to jakby młodszy Kliczko (makowiec) poszedł z Adamkiem na solo (mazurek). A żurek? Co to do nędzy jest żurek? Po prostu skwaśniała mąka.
No dobra Wielkanoc ma jeszcze sernik, lepszą pogodę (nie licząc śniegu w ubiegłym roku i deszczu w roku bieżącym) i śmingusa – dyngusa.
Pamiętam jak będąc ośmioletnim chłopcem o blond grzywie goniłem rozpędzony po moim starym podwórku w P. siedmioletnią córkę majora LWP. Miała na imię Kasia z długim warkoczem i niebieskimi oczami..
Wylałem jej wtedy na głowę butelkę wody. Major widząc, że ktoś tak spostponował jego ukochaną córeczkę zrewanżował mi się za to całym wiadrem. Wróciłem do domu przemoczony, ale i w wyraźny sposób zauroczony.
9 lat później Kasia oddała mi swoje dziewictwo na twardej wersalce w swoim dziecinnym pokoju i stała się nagle kobietą i od niej chyba lubię jeśli kobieta ma duże cycki.
Wyszedłem stamtąd dumny i drżący i chyba nawet byliśmy ze sobą jeszcze ze dwa albo i trzy miesiące, ale ja zacząłem studia i nasze drogi się rozeszły. Wiem że została wicemiss czegoś tam, ale straciliśmy kontakt i nie wiem co się u niej dzieje i nie mam jej nawet wśród znajomych na Facebooku.
Kiedy dorastamy ze świata magii świąt przechodzimy do świata rytuałów. Magię zastępują zakupy. K jak kiełbasa, S jak ser, P jak pieprzenie.
Jest wódka, jest polityka, są pieniądze. Jest a dlaczego jeszcze jesteś panną, jeszcze nie masz dziecka, a dlaczego ono (dziecko) takie niegrzeczne i czemu kurwa zmarnowałaś/eś sobie życie.
I zawsze jest ktoś, kto musi na imprezie świątecznej zdobyć tytuł dupka roku.
A później jest już tylko ulga, że to się skończyło.
Photo by Lotus Carroll a Creative Commons license



