Dlaczego mężczyźni kochają zdziry?

Oczywiście, że to pytanie jest tanią prowokacją. Mężczyźni nie kochają zdzir. Kochają je pieprzyć a to spora różnica.

Cały czas jednak nie przestaje mnie zaskakiwać, że wy kobiety zadajecie to pytanie i nie możecie zrozumieć banalnej odpowiedzi. Naprawdę jesteście takimi idiotkami?

Czytaj dalej

Nie jestem patriotą

W sobotę usiadłem przed komputerem i dopłaciłem 5 tys. zł podatku za zeszły rok. Wyliczyłem go uczciwie, bez żadnych trików. Wysłałem PIT, przelałem z konta spełniłem swój obywatelski obowiązek.

KU CHWALE OJCZYZNY KURWA. Wypiłem 50 gram. Gramów. Jednym haustem.

Niech wybudują za to kawałek chodnika, utrzymają metr kwadratowy przedszkola albo wezmą zapłacą pensję jakiemuś posłowi. To najwyższa forma patriotyzmu na jaką mnie stać: dać kasę.

Czytaj dalej

Od kiedy kobiece cycki przegrywają z Cristiano Ronaldo?

Mówią na mnie Chaos. Ja. Kobieta. Lat 25. Magister inżynier przed nazwiskiem, dyplom z budownictwa na 5. Pracuje na budowie (surprise!) w dużym mieście. Kobiety w dzisiejszych czasach pracują na budowie. Tak, domyślam się, Wy prawnicy, bankowcy itd. uważacie, że to mit. Nie prawda! Pracują i jest im tam dobrze. Wyobraź sobie kobietę wokół której 50 facetów (tak średnio z 10 lat od niej starszych) biega jak w zegarku. A i podczas pms’u jest się na kim wyżyć. Tylko nie ma kiedy szpilek włożyć (oj to bardzo boli). Ale ja nie o tym…

Czytaj dalej

Taksówkarz

Marlenka wstała dziś pół godziny wcześniej niż zwykle. Miała bardzo ważną naradę w kancelarii z dwoma Angolami, którzy specjalnie na tę okazję przylecieli z Liverpoolu. Na tyle ważną, że jeszcze wieczorem przygotowała sobie ciuchy.

Zazwyczaj robiła to rano w panice wywalając pół szafy. A i tak koncepcja zmieniała się jej cztery razy.

Odłożyła sukienkę przed kolano, grantową z niewielkim dekoltem (gdyby był duży negocjacje może i poszłyby szybciej, ale Marlenka lubiła jak ją traktuje się poważnie. Ją, a nie jej cycki).

Swoją drogą cycki wsadziła w do bólu klasyczny koronkowy stanik. Na tyłek naciągnęła wyszczuplające majtki. I tak nie miała zamiaru doprowadzić do sytuacji aby ktokolwiek, cokolwiek z niej dziś zdejmował. Do tego cieliste pończochy, ale samonośne.

Założyła jeszcze zwykłe, czarne ale wysokie szpilki a do tego również czarny płaszcz od Monnari. Był z luźnym rękawem na ¾ – `Marlenka go dość lubiła i granatowy pasek.

Długie rude włosy spięła w kok.

Odsmerfowała się na młodą, profesjonalną z sześciocyfrowym dochodem. Tak jakby zaraz miała poprowadzić sesję generalną posiedzenia ONZ.

Śniadanie postanowiła zjeść w pracy. I tak już była spóźniona. Autobus/taksówka czy samochód? – myślała gorączkowo. Na taksówkę trzeba było o tej porze czekać nie wiadomo ile. W autobusie śmierdziało (wiosna, wiosną ludzie nie myli się tak samo jak zimą, ale było ich czuć jakby bardziej).

Samochodem będzie najszybciej. Marlenka rzuciła się do windy, stukocząc obcasami. Zjechała do garażu (w międzyczasie poprawiła szminką usta) i … zdrętwiała. Na miejscu parkingowym nie było jej auta. Gwoli ścisłości nic nie było. Ktoś zaje… UKRADŁ????

Praga owszem rządziła się swoimi prawami, ale do nędzy kupiła takiego grata (Suzuki Jimny – rocznik 2003 – kiedy go produkowano jeszcze była w liceum), że nawet nie przeszkadzało jej, jak ktoś ostatnio zarysował błotnik na parkingu w Promenadzie.

Oczywiście, nie zostawił żadnej kartki z kontaktem ani przeprosinami.

Wróciła do domu w tempie, którego nie powstydziłby się Usain Bolt. Na lodówce znalazła kartkę od Andrzeja: Spóźniony byłem a mój u mechanika . Przyjedź do mnie po samochód. Kocham Cię”.

W Marlence coś pękło. Wyszła z siebie i stanęła obok. No kurwa jak tak można ????!!! I TO BEZ PYTANIA.

Wyszarpnęła telefon z torebki. Napisała do Andrzeja sms w którym podważyła jego męskość i jego długość, zażyczyła mu zatwardzenia i dodała serdeczne życzenia aby oparszywiał.

Po czym zadzwoniła zła jak harpia na taksówkę. Przed blokiem przestępowała z nogi na nogę, aż podjechał stary Opel z kolesiem przed 30 tką wyglądającym jak dresiarz. Miał blond włosy, świński nos, granatową bluzę i obwisłe spodnie.

Marlenka wsadziła głowę do środka, skontrolowała tapicerkę czy się przypadkiem nie ubrudzi, po czym ostrożnie usiadła.

Podała adres, samochód zaczął jechać a Marlenka na służbowym telefonie zaczęła odpisywać na zaległe maile. Jechali dość zgodnie. Taksówkarz się nie odzywał, Marlenka pisała, resory zgrzytały przy lada wyrwie.

W okolicach mostu Poniatowskiego kierowca wrzucił do odtwarzacza CD płytę. Marlence posłuchała pierwszej frazy i z wrażenia nawet przestała pisać.

„To ona! Bogini seksu…

Jest napalona,

Mokra na wejściu.

Suko…

Na początek mogłabyś zatańczyć dla mnie,

Podobno robisz to naprawdę bardzo fajnie.

Chciałbym zobaczyć jak dla mnie kręcisz dupą;

Potem Cię zerżnę, zerżnę Cię, suko!”

Obiecał wokalista i udzielił następnie instrukcji co jego wybranka ma robić, w jakiej pozycji I kolejności:

“Rób to powoli jak profesjonalistka,

Rób tak do woli, jestem po to, by korzystać.

Podejdź blisko, teraz na kolana,

Mam nadzieję, że już jesteś rozgrzana.

Tak… zrób to dla swojego pana!

Tak… ssij go, kochana!

Wiem, że lubisz trzymać go w swojej buzi,

Wiesz? On też to bardzo lubi!”

Taksówkarz zatrzymał się niedaleko ronda ONZ. Spojrzał na Marlenkę, obciął ją wzrokiem, w tym jej niewielki dekolt oraz nogi po czym zapytał jednoznacznie: no to jak? Marlenka zrobiła głupią minę nie rozumiejąc o co mu chodzi.

Taksówkarz uśmiechnął się zawadiacko i zanucił:

„Jestem Dominik i podoba mi się Twoja mini;

Kręcą mnie Twoje cycuchy o wielkości dyni.”

– Ile płacę? – warknęła Marlenka.

– 39 zł – odpowiedział jak gdyby nigdy nic.

Marlenka wręczyła mu 40 zł, po czym wycedziła:

– Pan jest równo popierdolony.

I jebła drzwiami samochodu tak, że aż resory stęknęły.

7981864710_fbee3a85d5_b

Photo by Cedward Brice a Creative Commons license

Dlaczego kobieta nie powinna na siłę zatrzymywać faceta? VOL 2

To męski punkt widzenia. Tego ci twój facet nie powie.

Czujesz, że coś jest nie w porządku? Kobiety to zawsze wiedzą prawda? Nazwijcie to szaleńczą intuicją wyniesioną od prababci czarownicy (co prowadzi nas do wniosku, że wszystkie prababcie były czarownicami). I wiesz co? Zazwyczaj masz rację. Coś jest kurwa nie w porządku.

Zaczyna przychodzić później do domu, strzela fochy o byle, w przypływie szału ciska naczyniami, ba każe nawet ci się w chwili frustracji odpierdolić (za co co prawda przeprasza, ale niesmak pozostaje) i nieustannie pisze do kogoś z telefonu komórkowego, nawet jak jesteście na wakacjach.

Co robi kobieta? Foch, szloch i 007.

Czytaj dalej