Oto Karolina. Powiedzcie cześć Karolinie. Ma dla mnie? dla was? historię. I prosi o strzał w twarz. Albo w goły tyłek. Gotowi?

„Nie wiem ile takich historii dostajesz dziennie na skrzynkę, ale jest poniedziałek, ja mam jeszcze trochę kaca (nie moralnego, co to to nie) a robota…robi się póki co sama więc mogę do Ciebie napisać.

O co się rozchodzi? O kubeł zimnej wody, strzał w twarz, ewentualnie w goły tyłek z otwartej dłoni. Mam dwadzieścia sześć lat, jestem pięć lat po ślubie, nie mam dzieci, za to dwa koty, duże mieszkanie w centrum średniego miasta, i praca która jest ciekawa i bardzo dobrze płatna.

Jednym słowem jest dobrze, a dzięki wewnętrznemu poczuciu że gdzieś tam ludzie mają lepiej, mam motywację i siłę żeby dążyć do czegoś więcej. W całej tej układance jedno ogniwo nie daje już rady. Krótko o moim mężu: Jest facetem wysportowanym z sześciopakiem  na brzuchu – tarką wręcz. Do tego inteligentnym jak sam diabeł. Jest wrednym, pewnym siebie egoistą który myśli iż to ja „złapałam Pana Boga za nogi”.

I żebym chociaż faktycznie była pokraką głupią! A ja naprawdę, pomimo całej swojej skromności, jestem naprawdę ładną, zadbaną, wysportowaną i ogarniającą kobietą! Ale do rzeczy.

Zmieniając pracę na obecną, już pierwszego dnia poznałam faceta który jest totalnym przeciwieństwem mojego męża a mianowicie troskliwy, zapatrzony we mnie, całkowicie nastawiony na mnie. Poleciało…. Pierwszy wypad na rower tylko we dwoje, pierwszy blant za miastem, pierwsza wycieczka do innego miasta, pierwszy hotel, pierwszy raz…..

Nie powiem, w tym czasie totalnie nie mogłam porozumieć się ze swoim mężem, ale też nie zbierałam się w te pędy żeby go zostawić. Minął już rok od kiedy potajemnie widuje się z panem….nazwijmy go Panem X.

Niejednokrotnie wbijał mi do głowy iż w porównaniu do mojego męża, on zrobi wszystko by było mi z nim dobrze. Ja jednak czuje iż zaczyna się dziać „TO”. Chyba każdy kto był w takiej sytuacji wie o czym piszę. Pan X przestał już pytać czy zostawię swojego męża, nie pisze czy mówi już o tym że mnie kocha, co więcej, ma „dziewczynę” z którą widuje się kiedy ja nie mogę wyrwać się z domu (bo czuje się samotny, a ja nie mogę mu tego wytknąć bo jakby nie było mam męża) .

Nadal się widujemy, rozmawiamy, uprawiamy seks (akurat seks z Panem X jest przeżyciem niezwykłym, dodatkowo ma najpiękniejszego penisa jakiego widziałam). Ale dziś rano, jak już wspomniałam na kacu, spojrzałam w lustro, uroniłam łzę, i stwierdziłam że jestem idiotką. Mam dwa argumenty ale żaden do mnie ostatecznie nie przemawia.

Po pierwsze, gdybym kochała mojego męża, to nie zdradzałabym go przez rok, a jednak patrzę na niego nieraz, zapominam jakim jest pieprzonym egoistą i mam ochotę to naprawić. Po drugie Gdyby Pan X faktycznie mnie tak kochał, walczyłby do upadłego, no i nie organizowałby sobie dziewczyny na samotne noce ( swoją drogą jej tez współczuje). Długi to list, ale też i sytuacja się długo ciągnie. I szczerze – jestem tym wszystkim umęczona. Jakaś rada?”

Taki piękny układ prawda?  Mieć ciastko i zjeść ciastko jednocześnie. Być w związku i nie być jednocześnie. Być zazdrosną o jednego i drugiego. Czuć do obu prawa.

Mieć nowy seks z tym romantycznym (okazjonalny, ekscytujący i zakazany) i stary, dziki z tym ogrem, który na co dzień jest obok, ale zapewnia stabilność.

A z drugiej taki piękny dramat naszej generacji:  dookoła jest tyle osób, skąd mam wiedzieć, że ta przy której jestem to ta właściwa? Przecież w ułamku sekundy mam możliwość spróbowania z innym, inną,  a może tracę właśnie najpiękniejsze chwile życia? A może gdzieś jest dla mnie ten wymarzony, ta wymarzona a ja tkwię  w zawieszeniu między jednym a drugim.

Związki się zeszmaciły.  „Na zawsze” i „nie opuszczę cię aż do śmierci”  przeszło w „najwyżej się rozstaniemy, jeśli nam nie wyjdzie”.

Zmieniło się nasze nastawienie do życia. Skoro mogę wymienić telewizor, mieszkanie samochód na nowy, lepszy to dlaczego nie osobę z którą jestem?

Karolino – coś innego musi być spierdolone w twoim życiu poza mężczyznami, skoro się tak rzucasz od jednego do drugiego w poszukiwaniu wrażeń.

Ma ci to przykryć jakąś pustkę. Jaką? Nie wiem. Może po prostu postanowiłaś sobie, że nastąpił czas aby coś zrobić ze swoim życiem. Może uzmysłowiłaś sobie, że to właśnie jest czas aby coś zrobić i cię to przygnębia.

Moim zdaniem to nie tak. Każdy z nas ma niezbywalne, jebane  prawo dążenia do szczęścia.

Zrób coś co sprawi, że będziesz szczęśliwa. Potrafisz?

8373450452_9cc34d1ed6_b

Photo by kevin dooley a Creative Commons license

90 uwag do wpisu “Gdybym kochała mojego męża, to nie zdradzałabym go przez rok

  1. Nie ma w ankiecie mojej odpowiedzi: Wyznaj mężowi i zobacz czy zmądrzeje?

    Z drugiej strony tylko kretyn kompletny w takiej sytuacji walczy do końca. Bo w takich sytuacjach często nie ma końca puki facet sam sobie nie powie że to koniec. Bo co to znaczy koniec? Moment kiedy uświadomi sobie że nigdy Cię nie zdobędzie? Moment w którym mu to powiesz? A może ma walczyć do śmierci (swojej lub twojej). Podsumowują – to że znalazł sobie dziewczynę nie znaczy że Cię nie kocha. To znaczy że nie jest kompletnie pozbawiony instynktu samozachowawczego…

    Polubienie

  2. Iwona – pod ołtarz jak pod nóż ?;-) Nie potrzebowała zdradzać męża, żeby wiedzieć, że go nie kocha, skoro mówi o nim egoista i cotamjeszcze. Szkoda egoisty, być może gdzieś czeka na niego ktoś, kto go będzie szanował.

    Polubienie

  3. wygląda na to że rasowy pies nie był uległy, więc przygarnęła kundla ale wiernego, po czym kundel poszedł na suki bo nie dostał poczucia stada…. sam nie wiem, powiem krótko nie żeń się ;P

    Polubienie

  4. Myślę, że nie da się dobrze doradzić Karolinie w takiej sytuacji. Moim zdaniem sama nie wie czego chce i dlatego znalazła się w takim „zawieszeniu”. Cokolwiek postanowi, zmieni to jej życie diametralnie. Absolutnie nie pochwalam zdrady i żadne argumenty nie powinny jej tłumaczyć. Jak dla mnie to Karolina jest w tym wypadku egoistką, tak jak napisałeś: „mieć ciastko i zjeść ciastko”. A tak się nie da i trzeba w końcu podjąć jakąś decyzję.

    Polubienie

  5. Zdecydowanie powinna w dalszym ciągu używać środków antykoncepcyjnych. Trudna to musi być sytuacja w której dziecko jest bardziej dojrzałe niż rodzic. Zatem niech na wszelki wypadek się nie rozmnaża i w dalszym ciągu wytrwale robi sobie bałagan z życia. Widzę, że znów wracamy do organizacji „igrzysk”. Przez poprzednie blog olała część sensownej publiczności.

    Polubienie

  6. Karolino, czemu tak potrzebujesz strzałów w twarz? Nie wystarczy ci narcystyczny mąż (to już chyba wystarczający masochizm)?
    Czemu facet, dla którego coś znaczysz jest sprowadzany do roli bezmyślnego kochanka?
    Skoro zadaje same pytania, to jeszcze jedno:
    Co ma robic owy „bezmyślny kochanek”, czekac „na co” z twojej strony?

    Polubienie

  7. Po
    1. Absolutnie nie informować męża!
    2. Zastanowić sie, skoro małżonek jest egoistą to egoista być nie przestanie- to sie niestety nie zmienia, niezależnie od płci.
    3. Skoro kochanek znalazł sobie inna to nie ma sie juz na co ogladać. Koniec kropka.
    4. Ustanowić sobie hierarchię wartości i tego się trzymać.

    Polubienie

  8. To nie związki sie zeszmaciły tylko pokolenie egoistów wyrosło… to bezstresowo wychowywane jedynaki dla których liczy sie tylko JA,JA,JA.
    Związki nie są po to żebyś ty czy on miał lepiej , to nie sklep gdzie kupisz nowy telewizor … związki są po to żeby wychować wspaniałe dzieci , sam mam dwóch świetnych synów i wiem co mówię.Bez normalnie funkcjonującej rodziny to NIEMOŻLIWE i całe to gender pierdolenie nic nie zmieni.
    Tylko że do aktualnie panujących przekonań to zupełnie nie pasuje , ale to nie moja sprawa;) co więcej w dupie to mam jak żałośni jesteście w pogoni za gówno wartym blichtrem(ipody,macbooki srajfony,i reszta gówna)… te laski szukające wiekszych wacków czy te ścigające się na rycerzy na białych koniach (znalazły się wioskowe księżniczki)
    PS.Rycerze wyginęli.

    Tymczasem wystarczy wyłączyć prąd żeby całe wasze puste zycie straciło sens ,bez internetu ,telewizji,laptopów smartfonów i całego badziewia za które dalibyście się pozabijać… a dajecie tylko rżnąc się korporacjom jak biali niewolnicy.
    Polecam sprawdzić… spróbujcie przeżyć JEDEN dzień bez prądu, jeszcze 50 lat temu tak miało jakieś 50% ludzi 😉 dziś wy się pochlastacie. po 2 godzinach z rozpaczy!!!
    I tyle warte te wasze elektroniczne wydmuszki .Coraz częsciej cieszę się że mam 45 lat i całe to gówno zwali się na wsze łby jak ja juz bede naprawdę stary…
    sie ma róbta co chceta ;)))))))))

    Polubienie

    1. Wreszcie jakis madry komentarz! 😉
      Nie rozumiem jak mozna mowic, ze zwiazki sie popsuly. Ja widze dookola tyle udanych zwiazkow, malzenstw, ktore sa z MILOSCI i sa bardzo udane.

      Lubie Cie Czarny, ale jesli chodzi o zycie to jestes zyciowym niedorozwojem, bo uwazasz, ze skoro Ty i Twoi znajomi nie sa zdolni do milosci i zwiazkow to tlumaczysz, ze to takie czasy.. Myslisz sie:)) Ale co mi tam, wazne, ze takie zycie daje Ci szczescie 😉

      Polubienie

    2. Zamiast podawać nieco rozwlekłą definicję, wystarczyło napisać pojęcie – konsumpcjonizm. Uzyskał on niestety obecnie status religii, gdyż ma miliony wyznawców oraz liczne świątynie zwane dla niepoznaki galeriami handlowymi. W ramach owej religii ludzie pozwalają też prezentować siebie jak towary na półkach, lecz od tego są domy towarowe zwane klubami, sklepy internetowe zwane portalami randkowymi oraz sprzedaż bezpośrednia zwana sponsoringiem. Dobra wiadomość jest taka, że da się to leczyć.

      Polubienie

      1. Simon sam konsumpcjonizm to nie cały problem, brak normalnych relacji międzyludzkich , świat internetowy staje się ważniejszy od rzeczywistego ,jestem z wawki wczoraj pierwszy raz od 100 lat zgasło światło na osiedlu(większa awaria).
        Zero prądu i nagle „nastała taka głucha cisza”… do tego 6% naładowania komóry i zero radia, tv ,internetu ja pier.. co tu robić;) nic tylko iść spać o 10.00 wieczorem:)) pierwszy raz od 25 lat chyba.Dobrze że zona romantyczka i świece w domu zawsze są;)
        Ja mam co robić ,zawsze mogę poczytać np. klasyczna książkę ..wiesz taka papierową;)nie ze tableta;) ale mój 20 letni syn nagle znalazł się na bezludnej wyspie… cały jego świat ZNIKNĄŁ .Gdyby to miało potrwać kilka dni to zacząłbym sie martwić o jego zdrowie psychiczne;)

        Polubienie

      2. Nie mylmy skutku z przyczyną. Przedmiotowe, a nie podmiotowe traktowanie ludzi jest wynikiem konsumpcyjnego podejścia do świata, gdyż człowiek podobnie jak iphone ma bawić, a jak się znudzi to wymienia się go na lepszy model. Nie ma tutaj znaczenia, czy taką postawę wpoili rodzice, którzy nie mieli czasu bądź też nie umieli dziecka wychować, czy jest to efekt słabego charakteru i zasobności portfela. Natomiast uciekanie w internet absolutnie mnie nie dziwi, gdyż w świecie realnym człowieka nie da się wyłączyć, a w sieci można dać bana lub wyłączyć okienko z rozmową i po problemie. Co do książek całkowicie się zgadzam, wersja papierowa ma swój nieopisany czar.

        Polubienie

      3. Lepiej bym tego nie ujęła 🙂 i tak jak napisales dalej: „czlowieka sie nie da wylaczyc”, juz nie wspominajac o tym, ze kiedys dzieciaki bawily sie na podworkach i tam uczyly sie nawiazywac pewne relacje. Kiedys na topie bylo harcerstwo-mapy, budowanie obozow, mala budowlanka i przetrwanie w niewygodach bylo przygoda. Guz na guzie i siniaki zadrapania brudne ubrania zgubione zeby-to bylo na porzadku dziennym. W seks i alkohol wchodzilo sie o wiele pozniej niz dzisiejsza mlodziez. Ja mam wrazenie, ze tak naprawde moglby byc kazdy z kazdym. Wystarczy tylko decyzja, ze chcemy, ze przetrwamy. A nie -zobaczymy jak bedzie i ile wytrzymamy. To juz rodzi pewne wzajemne asekuranckie zachowania zamiast poznawac sie powoli i planowac wspolna przyszlosc partnerzy czesto strasza sie nawzajem ze odejda lub flirtuja zeby wzbudzic zazdrosc, pokazac zobacz pozadaja mnie inni, badz dobry, bo odejde albo sie nudza soba zamiast sie uczyc siebie nawzajem i razem zdobywac nowe umiejetnosci-czlowiek to studnia bez dna mozna go studiowac cale zycie, co niektorzy od razu umawiaja sie hurtowo z kilkoma zeby sie zabezpieczyc i wybrac najlepsza opcje albo zeby sie zabawic. Wiele jest powodow dlaczego wspolczesni ludzie zaczynaja zwiazki, bo partner to ktos szanowany, bo mozna sie z nim czy z nia pokazac, bo ladny, inteligentny, dobry, zaradny, kasiasty, bo samotnosc, bo dziecko, ale coraz rzadziej po to zeby poprostu ze soba byc. Mam kumpla, ktory nie potrafi nawiazywac zdrowych relacji z ludzmi, wiec wszelkie doswiadczenie w relacjach jakie zdobywal to tylko przez lozko.

        Polubienie

      1. a co mnie obchodzą „chwilówki”?? co będzie ten zwiazek trzymało w kupie jak nie ma dzieci ?? wspólny kredyt na 30 lat? no to gratuluję .choć popieram głupota nie powinna się rozmnażać i tak jej w koło za dużo.

        Polubienie

    3. Hahaha, popieram w całej rozciągłości. Jakby moje słowa. Z resztą miałam okazję obserwować taki ”popłoch w kurniku, gdy po nawałnicy całe miasto przez 6 godzin nie miało prądu.

      Polubienie

  9. Chciała macho, a teraz tęskni za troskliwym misiem. Jak jest z misiem to brakuje jej twardziela. Najlepszy byłby taki troskliwy misio, który tylko od czasu do czasu jest ch..em.

    Polubienie

    1. A moze to jakis damski ideal? Ja mam troskliwego misia, ktory w lozku rznie mnie jak ostatnia szmate i jakby swiat mial sie skonczyc – sama go tego nauczylam i wszystko gra 🙂 oczywiscie duzo rozmawiamy a nasze obawy obracamy zart, jak starzy przyjaciele. Np czemu nie odbieralas przez 8h telefonu? Bo mialam swoje zajecia. Jakie? A wiesz wpadl na chwile moj byly, chwile pogadalismy. Potem samo jakos tak sie potoczylo i wiesz co musisz sie wyprowadzic… no doobra ( smieje sie i juz wie, ze zadal glupie pytanie) a co robilas tak naprawde? A nic. Ok. 🙂

      Polubienie

  10. Tkwiłam w bardzo podobnej sytuacji, z tym że to ja byłam tą którą spotkał Pan z dorobkiem życiowym w postaci żony. Trwało to 1,5 roku i wniosek jest taki, że kochałam własne wyobrażenie o człowieku, który tak naprawdę nigdy nie miał odwagi zacząć wszystkiego od nowa. Patrząc z perspektywy czasu i moich doświadczeń, nie dziw się że pan X spotyka się z inną, bo ile może czekać aż Ty podejmiesz decyzje? Przemyśl sobie jak chcesz, aby wyglądało Twoje życie i jakiego człowieka potrzebujesz u swego boku. Nigdy nie jest za późno na zmiany. Powodzenia!

    Polubienie

    1. „Nigdy nie jest za późno na zmiany”… uuuuch, straszny banał, z resztą nie bardzo prawdziwy. Czasami są powody, dla których zmian życiowych zrealizować się nie da. I już.

      A tak już poza konkursem to bardzo zabawne jest to święte oburzenie widoczne w większości komentarzy. Prawie dałam się nabrać, że – zdrada? Wy to nigdy… przenigdy… a fe!

      Polubienie

  11. typowa kobieta, nie wie czego chce i co wybierze to będzie nieszczęśliwa. Tu by chciała kochanka na wyłączność, a jakby się dowiedziała że mąż ją zdradza to pewnie też byłaby obraza.
    Tylko proszę nie mów mężowi, że go robisz na boku, żaden facet nie chce się dowiedzieć, że ma rogi – ignorance is bliss.

    Polubienie

  12. Czuję się, jakbym czytał Bravo Girl. Cóż za dramat: mam przystojnego i niegłupiego męża, ale wolę brzuchatego miśka, który twierdzi, że mnie kocha. Jakbyś nie miała czego do garów włożyć sobie i rodzinie, nie miałabyś takich dylematów.
    A cytując klasyków: „Wy nie jesteście głupie – wy jesteście pojebane!”

    Polubienie

  13. Byłem 10 lat w związku, bez ślubu. Wspólne życie i dzieci zweryfikowało kim byłem dla niej. Przydawałem się gdy coś trzeba było zrobić, nic po za tym. Śmieć. Znalazłem kogoś innego, w podobnej sytuacji i zostawiłem wszystko. Finał jest taki, że zostałem sam z problemami. Byłem gotowy czekać na nią, nawet do końca życia, bez jakichkolwiek zapewnień z jej strony. Czy jestem egoistą, kiedy oddałem całego siebie? Nie potrafiłem inaczej żyć. Nie ma wyjścia z takiej sytuacji tak aby nikt nie cierpiał. Karolina nie masz dzieci, nie masz pewnych obowiązków, pomyśl z kim jesteś szczęśliwa, kto Cię rozumie i kto dla Ciebie odda życie. Można to zrobić.

    Polubienie

  14. Odpowiedź jak najbardziej odpowiednia do opisanej historii…Ja też uważam,że człowiek ma przede wszystkim prawo dążyć do szczęścia.To powinno być jego priorytetem.I sama zadaję sobie codziennie pytanie,co właściwie potrafiłoby mnie uszczęśliwić?I,czy potrafiłabym sobie to ofiarować bez wyrzutów sumienia?

    Polubienie

  15. Najlepiej – chociaż jak to brzmi, skąd możemy wiedzieć, co dla danej osoby, będzie najlepsze? Brnąć jednak w to dalej, najlepiej byłoby wziąć rozwód i uciąć kontakty z kochankiem. Już nawet nie dlatego, że każdy z nich zasługuje na szczęście, którego autorka maila nie potrafi im dać. Dlatego, że jej samej potrzebny jest dystans.

    Może za szybko pobrała się? Może to błąd, że niektórzy chcą tak szybko zasmakować stabilizacji? Może autorka w ten sposób zrekompensowała sobie jakieś braki z dzieciństwa?

    Chyba dobrze byłoby, gdyby Karolina po prostu spróbowała pobyć sama, poczekała. Wcale nie jest powiedziane, że po 26 rż już nie można spotkać miłości. A tej jak widać po liście autorka jeszcze nie spotkała.

    Oczywiście najbardziej prawdopodobne jest, że zostanie z mężem, który daje jej poczucie bezpieczeństwa i będzie szukać kolejnych kochanków. Takie czasy?

    Polubienie

  16. Spodziewałam się słów krytyki i zarzut o egoizm. Zgadzam się z tym iż ktoś na pewno będzie cierpiał, ale to nie jest też tak, że ja czuje się jak ryba w wodzie, że jaram się tym dreszczem ryzyka. Że zostanę z mężem, a kochanków będę wymieniać by poczuć to coś. Nie zrozumieliście. Po prostu chciałabym być szczęśliwa, ale nie wiem gdzie to jest, jak to jest, jak tam trafić. Mam dwa światy, w obu występują iskierki szczęścia ale też są pełne łez. Nie chce łapać dwóch srok za ogon, nie chce by w domu macho skręcał mi szafki, a ten Misio w pokoju hotelowym wyznawał mi miłość. Chciałabym wiedzieć jak możliwym jest kochanie dwóch osób jednocześnie, a jeśli tak się nie da, to jak to nazwać. I czy skoro już jedną nogę przełożyło się przez próg, to czy jedynym logicznym końcem jest dostawienie tam drugiej?

    Polubienie

    1. Jestem obecnie w identycznej sytuacji oprocz tego malzenstwa. Zmiast tego dlugotrwaly, 8 letni zwiazek. Moj partner zle mnie traktowal latami (zdrady, zaniedbania, ponizanie, wieczne awantury, manipulacje i jeszcze kilka „pieknych” zagran, o ktorych nie chce pisac). Sam mnie zostawil, musialam sie wyprowadzic z mojego wlasnego miejsca i zaczac wszystko sama od nowa. On sobie po jakims czasie przypomnial (z inna dziewczyna mu nie wyszlo). Spotykalam sie z nim od czasu do czasu zaznaczajac ze ze soba nie jestesmy. Czuje ze w ajkis spoob go dalej kocham ale tez bardzo nienawidze za to wszystko co mi zrobil.

      W miedzy czasie poznalam kogos niesamowicie cieplego, dobrego, z sercem na dloni kochajacego mnie bardzo mocno. W pewnym momencie powiedzialam dosc. Napisalam staremu, ze tak byc dluzej nie moze i zeby mnie zostawil. Ze chce zaczac nowe zycie bez niego. Wtedy stary sie obudzil i zaczal za mna biegac jak nigdy w zyciu, oswiadczyny, deklaracje poprawy, lzy i czysta rozpacz ze on mnie tak strasznie kocha ze zycia sobie beze mnie nie wyobraza.

      Jestem zmecozna ta sytuacja ale nie wiem jak wybrac zeby bylo dobrze. Nie wiem w ktorym ukladzie bede szczesliwa. Starego kocham i nienawidze ale czuje dalje jakies przywiazanie. Z nowym lubie spedzac czas ale nie wiem czy go kocham. Napewno nie tak jak starego. Ale czy ja jeszcze bede wstanie kogolwiek pokochac tak jak starego?

      I tak, jak autorka listu robie sobie burdel z zycia i nie umiem pojsc dalej podejmujac trzezwa decyzje.

      Polubienie

      1. Miałam podobną sytuację, tylko, że to ja zerwałam ze „starym” albo wlaściwie to zrobiliśmy to razem, bo dostałam ultimatum.
        Na początku myślałam, że spotkałam księcia z bajki – wspólne tematy, miłe chwile, dobrze zarabiał, więc czułam się bezpiecznie (oczywiście sama tez pracowalam i miałam pieniądze na swoje wydatki), myślałam, że to właśnie z nim widzę wspólną przyszłość, ale… nigdy nie byłam szanowana. Były różne akcje, myślę, że nawet pewnie podobne do Twoich. Wyprowadziłam się od niego, a on po krotkim czasie próbował wszystkiego, żebym do niego wróciła. Róża za wycieraczką samochodu, smsy, no cuda wianki. Ale poznałam mojego „obecnego”. Dosyć cichy, ale czuły, trochę płochliwy i panikarz, ale pomocny, godny zaufania. I co? Był moment zawahania, ale pewne zdarzenie pokazało jak bardzo mu na mnie zależy, ile potrafi poświęcić, abym tylko była zadowolona i szczęśliwa.. co potrzeba więcej?

        Dziewczyny, naprawdę szukacie chui, przez których będziecie kolejną noc płakać bo was wyzwał czy uderzył? Będziecie się zastanawiać czemu nie chce poznać was ze znajomymi, rodzina, czemu nie planuje z wami dzieci czy wspólnego domu? Są jeszcze tacy na świecie, trzeba się długo naszukać i czasem sporo nacierpieć, ale warto.

        Polubienie

  17. Tkwię w takim samym chorym układzie jak i ty już dwa lata …nie pomoże i nie zrozumie Cię nikt kto tego sam nie przeżył ….ludzie nie rozumieją jak niekiedy ciężko jest znaleźć własne szczęście w życiu i jak niekiedy człowiekowi wydaje się, że to szczęście już ma w zasięgu ręki, po czym wszystko nagle legnie w gruzach… czar pryska! Dlatego nie zwracaj uwagi na tak negatywne komentarze pod Twoim adresem. Ja też wciąż niestety szukam tego szczęścia w życiu jak i Ty …póki co ani jeden ani drugi nie daje mi go na tyle aby w końcu coś postanowić…i zdecydować się w końcu na życie tylko z jednym. Ale wiesz co to oznacza ? Ani ten ani ten nie jest niestety najprawdopodobniej dla Ciebie …. Mimo wszystko mam nadzieje jednak że obie w końcu to szczęście znajdziemy i podejmiemy decyzję która TYLKO i wyłącznie dla Nas będzie najlepsza 🙂 Bo w życiu niestety trzeba być niekiedy egoistą …. i myśleć tylko i wyłącznie o własnej dupie….Życzę powodzenia i wytrwałości!

    Polubienie

    1. a nie przyszło ci do główki słowo kompromis?? to jedyna metoda żeby dwoje mogło żyć razem.
      Niestety jak się czyta twoją wypowiedz to poza użalaniem nad sobą w każdym zdaniu aż bije w oczy twój egoizm.Ty zawsze myslisz tylko o własnej dupie…
      Dlatego nigdy nie znajdziesz ” tego szczęścia w życiu” bo jesteś za bardzo skupiona na swoim chorym ego.
      Żeby w życiu coś dostać to trzeba tez umieć coś dać , bezinteresownie, z uczucia, z chęci bycia razem.

      Jest tez druga możliwość , jesteś z „tych kobiet” które całe życie szukają i nie znajdują bo wciąż wydaje im się ze gdzieś za rogiem jest lepiej… wiecznie nieszczęsliwa

      Polubienie

      1. Przez pierwsze lata mojego małżeństwa mogłam mieć równie dobrze ” na drugie” kompromis. „Żeby w życiu coś dostać to trzeba tez umieć coś dać , bezinteresownie, z uczucia, z chęci bycia razem.” Też tak uważam, ale nikt nie jest szczęśliwy jeśli tylko daje. Wyobraź sobie naprawdę głupi przykład. Jesteś z kobietą 7 lat, nigdy nie słyszysz komplementów, ciepłych słów, nie czujesz się doceniony. Oczywiście nie jest tak, że chcesz jedynie pochwał bo inaczej sam się nie cenisz, ale jednak to byłaby miła odmiana. I nagle BUM. Znajduje się ktoś kto widzi to wszystko w Tobie. Twoje zalety, wady też, ale potrafi mówić o jednym i drugim. Ciężko nie ulec pokusie. Co więcej dla tych którzy mówią o rozmowach – gardło zdarłam na wyrażaniu swoich potrzeb. O tym że chce czułości, więcej błahych pieszczot, miłych słów – skoro ja potrafię to co za problem dla niego. Niestety…. Jak grochem o ścianę. Łatwo jest później powiedzieć- to go zostaw skoro Cię nie docenia. Ale realizacja…Dramat

        Polubienie

      2. Simon ma racje , widziały gały co brały, jeśli nie słyszałaś komplementów od początku, to jakie masz prawo oczekiwać ich teraz? Niestety niektórzy są tak skonstruowani że nie widzą potrzeby prawienia komplementów.
        Gdyby cię komplementował na początku a teraz przestał to mogłabyś mieć jakieś podstawy do reklamacji;)
        Być może z wiarą w swoje możliwości „urobienia” swojego mężczyzny po prostu się przeliczyłaś … na pocieszenie mogę dodać jak miliony innych kobiet.

        Polubienie

      3. Popełniasz pewien podstawowy błąd logiczny. Żaden rozsądny i świadomy swojej wartości człowiek nie da się pomiatać przez siedem lat. Natomiast, jeśli na to pozwala to albo ma kompleksy, albo jest naiwny i wierzy w to, że ludzie się zmieniają. Skoro piszesz, że problemy były od początku małżeństwa, to albo pobraliście się po kilku dniach (nie)znajomości, dajmy na to w Las Vegas, albo naiwnie starałaś się te problemy przed ślubem zignorować. Będzie naprawdę najlepiej dla Ciebie, jeśli postarasz się nie przerzucać na nikogo odpowiedzialności za swoje decyzje, zawłaszcza te trudne i sama uporządkujesz swoje życie. Anonimowy tłum internetowy, który nie zna tak naprawdę Twojej sytuacji, nie jest w stanie poukładać Ci życia.

        Polubienie

  18. sprawa jest prosta te w,w opisane 3 osoby śa zwyklmi egoistami, skupionymi na swoich doraznych zachciaonkach .Wątpię czy laczy ich jakaś wiez głebsza niż tylko seksualna a to rodzi poczucie niespelnienia . Już kiedyś pisałam na temat tego ze osoby egoistycznie nastawione do swiata nie zrozumieją się nawzajem bo nie będą umiały nic drugiej stronie dac .Na początku jest żądza potem zauroczenie i w końcu powinna być jakaś przyjazn a jak kobieta zdradza to znaczy ze nie czuje ona wiezi i bliskości emocjonalnej a to sprawia że szuka tego gdzie indziej.To działa tez w druga stronę .Panowie szukający towarzystwa na tak zwanym boku to sa samotni niedoceniani ojcowie i mezowie ktoych żony zrobily z nich automaty do produkowania kasy. taka jest tprawdą na kasie teraz świat się oparl a gdzie zwykly szacunek .Ja stracilam milosc mego życia w dramatycznych okolicznościach i wierzcie mi nie szukam nikogo bo wiem jak wiele jest niedopbranych par.wiem że milosc czy tez szczęście cokolwiek z nich przychodzi tak nagle jak tęcza i trwa sekundy. Latwo to przeoczyć jak nie patrzy się poprzez pryzmat swego serca ale tez nie każdemu jest to dane . Każdy ma cos innego przeznaczone 😉 i każdego prowadzi jego gwiazda oby była szczęsliwa . 😉

    Polubienie

    1. Jako kobiecie trudno ci to będzie „zrozumieć” , ale faceci zdradzają także kobiety które kochają,
      Nie pochwalam tego, ale po prostu tak mamy..Później czasem żałujemy ,a czasem chcemy powtórzyć;) w ostateczności staramy się czymś zagłuszyć wyrzuty sumienia (prezencik , kolacyjka itp) ale każdy facet z jajami to pies na fajne laski… ,
      Mówiąc modnie jebłem to jebłem nie drąż;)

      Polubienie

      1. do pawcia wiem o co chodzi filozofia dupy.każdy ma prawo wyboru. Ja nikogo nie sądze. tylko czy chcialbys aby to zona tez robila ci na boku ?( jak się dowiesz to będzie zdziwienie ) albo twoja corka miała kogoś takiego u swym boku . Ale rzeczywiście faceci z jajami tacy sa cos za cos . Samo życie .:)

        Polubienie

  19. Panie C rada żeby zrobić coś, co sprawi że będzie szczęśliwa jest do dupy delikatnie mówiąc. Ona chce mieć wszystko i właśnie to sprawia, że jest szczęśliwa, taki typ zachłannych ludzi, a to że nie wie co ma zrobić świadczy tylko o tym że ma trochę sumienia i się boi. Czego ? Tego że straci wszystko i jest duże prawdopodobieństwo, że tak będzie mąż się dowie i powie dość ( a wtedy na moment stanie się najlepsza rzeczą jaka ją spotkała) kochanek postanowi stać się wiernym „dziewczynie” i na tym cię skończy. Moja jedyna rada: Żyj i bierz ile się da od tego życia 😉 w najgorszym razie pomyśl o opcji zapasowej 😀

    Polubienie

  20. Podejrzewam, ze maź jest zamożniejszy od kochanka, a do luksusu człowiek sie szybko przyzwyczaja. Myśle, ze gdyby egoista był biedny, a romantyczny bogaty miałaby Karolina juz orzeczony rozwód, ciuchy letnie i zimowe w szafie romantycznego, zamieniłaby starych znajomych na znajomych nowego kochanka i tłumaczyłaby sobie przez resztę zycia, ze odejście od meza było aktem uwolnienia z tyranii i zycia pełnego burz, a złe wspomnienia leczylaby kupujac sobie wystawne zycie za pieniądze bogatszego z dwójki bohaterów i wierząc, ze na to zasłużyła, bo swoje w życiu wycierpiała. No ale skoro kochanek jest biedniejszy, to i scenariusz zycia należało Karolinie odpowiednio zmienić. Byc moze to bezczelne, ale uważam, ze w gruncie rzeczy problem Karoliny sprowadza sie do pieniędzy. I bez znaczenia jest tu kwestia czy rzeczywiście ona sama dobrze zarabia, tylko to ze z bogatszym bedzie miała jeszcze wiecej.

    Polubienie

  21. I weź tu teraz gdzies pojedź rowerem z kolega – nim sie obejrzysz, a będziecie sie bzykac, a potem on zrzuci na Ciebie ciężar całej swojej miłości i kurwa bedziesz szła przez zycie targajac ten Mandżur, słuchając na youtube „too much love will kill You ” , znosząc krzywdy z powodu braku zrozumienia ze strony męża, ktory nie dostrzega Twojego dramatu. Kurwa jak sobie o tym pomyśle, to mi słabiej. Trzymaj sie Karolina i powtarzaj sobie: nic nie dzieje sie bez przyczyny lub inne dostępne w internetach mantry typu: ze żałuje sie tylko tego czego sie nie zrobiła, albo dość popularne, ze każdy ma prawo szukać szczęścia – koniecznie w pakiecie z „kto szuka nie błądzi”. To powinno pomoc. Najgorsze w tym wszystkim, ze jesteś ładna i zgrabna, bo takie kobiety gorzej przechowa dramaty życiowe.

    Polubienie

  22. Ewidentnie wina meza, gdyby nie on ten anioł by sie nie zeszmacil. A teraz ona cierpi podwójnie – bo nie robi wrażenia na mężu i przestaje robic na kochanku. I cały misterny plan wzial w pizdu. A miało byc tak pięknie, jak w filmach.

    Polubienie

  23. Nawet nie chce mi się czytać większości z tych komentarzy. Dopóki nie jesteś w takiej sytuacji NIE WYPOWIADAJ SIĘ. Czasem człowiek ma takie dylematy, że żaden psycholog, ani przyjaciel Ci nie podpowiedzą !!! Życie samo pisze scenariusze !

    Polubienie

  24. Jestem w dokladnie takiej samej sytuacji od prawie 5 lat, miec ciastko i zjesc ciastko , moj facet,maz innej kobiety ma ciastko i je ciastko dosc długo, do tego tez sie idzie przyzwyczaic,przestalismy juz sie rzucac przy lada okazji lub bez niej bo i tak nic z tego nie wychodzilo ,jak sie to rozwiaze czas pokaze,czasami jestesmy bezsilni ….

    Polubienie

  25. Moim zdaniem zachowanie tego kochanka to typowy przykład na panujące obecnie równouprawnienie obyczajów między kobietami i mężczyznami. Tak jak dziewczyna pozwala się czasem na imprezie adorowac sredniakowi że swojej „frend zone” po to tylko żeby wzbudzić zazdrość tego właściwego kolesia . Który nawiasem mówiąc ją kompletnie zlewa. Tak samo nasz kochanek znudzony czekanie aż księżniczka się zdecyduje umawia się z inna żeby pokazać – hej! nie będę na Ciebie wiecznie czekał. Na razie mam tylko dymanko na boku ale kto wie co z tego wyniknie jeśli się nie ogarniesz

    Polubienie

    1. Kochanek może po prostu przeżył krótką ekscytacje(podoba się mu,że kobieta,która teoretycznie należy do innego mężczyzny poszła raz,drugi,trzeci to pójdzie i kolejny). Może on potrzebuje Twojej obecności bo w ten sposób radzi sobie z innymi problemami,zagłuszania je-boi się samotności. Słowo kocham jest często tylko słowem. Dlaczego inteligentna osoba nie potrafi sama wyciągnąć wnioskow?!?! Kobieto,jak dla mnie nie zaslugujesz na żadnego z nich. Obudzilas się z ręką w nocniku i mam nadzieję,że mąż egoistą dowie się o wszystkim a Ty zostaniesz sama i ktoś kiedyś potraktuje Cię tak samo. Nie pozdrawiam.

      Polubienie

  26. Trzymaj się! I bądź szczęśliwa. Wiem dużo na ten temat z wlasnego doswiadczenia. Nauczyłem się jednego to rownia pochyla. Uważaj jeżeli nie potrafisz odbijać się od dna. Wiesz kiedy rozwiążesz ten galimatias poczujesz ulge. Ogromna ulge. Pogadal bym z Tobą chętnie…

    Polubienie

  27. Ale co wy pierd.oolicie, gdyby to była odwrotna sytuacja, że facet bez dzieci mieszka z jakąś babką i czuje się niedoceniany, ale poza tym to ma dobrą pracę mieszkanko etc. i sobie znalazł pocieszycielkę i ją bzykę, zapina ją w styję jak jakąś tuftę, i nie wie czy kocha ją czy swoją żonkę (oczywiście dzieci nie mają) to zaraz by się gromy od wszystkich dziw..ek kobiet posypały, że typowy facet, niedojrzałe dziecko, nie wie czego chce, że trzeba w dupe kopnąć.

    Więc to samo kryterium to karoliny – tufty lachocią…ga, trzeba by cię w doopę kopnąć i tyle, gówniara jesteś niedojrzała i koniec tłumaczenia… ślub to ślub…

    szacun dla tych nielicznych babek co wygarnęły tej tufcie gdzie jej miejsce!

    Polubienie

  28. Ja miałam historię podobną ale bez ślubu on zdradzał przez rok swoją kobietę ze mną potrafił mówić że mnie Kocha ,ale inaczej (czyli sex) ? owszem ale twierdził że nie tylko ,ale nigdy w to nie uwierzyłam chodź jest tym prawie ideałem ,nie chce jej rzucić i wiem że ją kocha chociaż czasami tego nie widać .Więc mogłaś mieć kochanka a Kochać męża

    Polubienie

  29. Boli mnie degeneracja moralna tego społeczeństwa. Robienie wielkiej otoczki z własnego braku konsekwencji, priorytetów i jakichkolwiek zasad moralnych. Przeraża mnie myślenie większości użytkowników – jak patrzę na tę ankietę i odpowiedzi, to nie jestem w stanie uwierzyć, jak wielka ilość z Was to pieprzeni egoiści, którzy nawet nie mieliby odwagi zmierzyć się z własnymi błędami. Jeżeli nie kochasz męża, to podejmij kroki w kierunku rozwodu. Jeżeli nie odpowiada Ci taki jaki jest, to nie trzymaj go w iluzji. Obiecywałaś mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską, ale chyba to dla Ciebie nic nie znaczy. Czemu sie go jeszcze trzymasz? Pieprzysz o uczuciach, których nie ma, a trwasz w tym, bo daje Ci jakąś stabilność w życiu. Z kolei co to za słaby fiutek, ten Twój Alvaro, który wpier***a się w cudze małżeństwo, niszczy je przez długi czas, a potem traktuje Cię jak worek i znajduje sobie inną, a Ty dajesz mu się posuwać co jakiś czas. To jest jakaś degręgolada moralna. Źródłem swoich problemów jesteś Ty sama. Myślę, że ktoś Ci to musi dobitnie napisać. Ucieczka, czy to metaforyczna w postaci oddalania się emocjonalnego, czy w znaczeniu bezpośrednim – „wyjazd w pizdu” jest dla słabych ludzi. Jesteś słabym, egoistycznym człowiekiem, jak i wszyscy Ci, co zagłosowali w ten sam sposób.
    Nawet jeżeli Twój mąż nie daje Ci emocji, których byś oczekiwała i wydaje Ci się, że go nie kochasz, to uważam, że powinnaś mieć odwagę z nim porozmawiać.
    Życzę Ci szczerze, żeby Ci sie to wszystko poukładało, a innym użytkownikom tego forum, żeby mieli odrobinę dobrej woli do poprawienia jakości życia dookoła siebie i nie zapatrywania się ciągle w siebie i swoje potrzeby.

    Polubienie

  30. Karolino,
    Może powinnaś się- zająć sobą(?)
    Zastanowić się, czego tak naprawdę chcesz i potrzebujesz…?
    Czego oczekujesz od życia? Od siebie? Od związku? Od mężczyzny? Jak wyobrażasz sobie siebie i swoje życie za rok/dwa/pięć (jak chciałabyś, aby wyglądało)?
    Poukładać sobie wszystko…

    Porozmawiać poważnie z mężem – choć nie wiem, czy mówienie mu konkretnie o zdradzie w czymkolwiek pomoże. To Ty musisz zrobić ze sobą porządek, uporać się z różnymi rzeczami (może też – z przeszłością?, z jakimiś deficytami z dzieciństwa/dorastania), drugi człowiek (mąż/Pan X/ przyjaciel/psycholog) może Cię w tym co najwyżej wspierać.

    Pozdrawiam ciepło!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s