„Rzeczpospolita to wielki burdel, konstytucja to prostytutka, a posłowie to kurwy!”
„Tylko dzięki zaiste niepojętej, a tak wielkiej i niezbadanej litości boskiej, ludzie w tym kraju nie na czworakach chodzą, a na dwóch nogach, udając człowieka.”
„Rzeczpospolita to wielki burdel, konstytucja to prostytutka, a posłowie to kurwy!”
„Tylko dzięki zaiste niepojętej, a tak wielkiej i niezbadanej litości boskiej, ludzie w tym kraju nie na czworakach chodzą, a na dwóch nogach, udając człowieka.”
Mój kolega adwokat, człowiek lat prawie czterdziestu i wagi słusznej aby dobrze się prezentować w todze z zielonym żabotem, poznał niedawno kobietę 30-letnią, wolną i atrakcyjną. Zrobiła na nim wrażenie podwójne. Po pierwsze, bo dała mu na pierwszym spotkaniu. Po drugie, bo na pierwszym spotkaniu mu nie obciągnęła. Tak go to ujęło, że się z nią ożenił.
„Słuchaj Pan, Panie psycholog.
W swoim zbliżającym się coraz większymi krokami trzydziestoletnim bytowaniu kobiece wdzięki poznałem w tak wielu przypadkach i jednostkach, że spokojnie mógłbym obdzielić kilku kumpli, którzy z kompleksem nieśmiałości zastygają przed ekranami porno stron, w nadziei, że jutro wydarzy się cud. Cud zmiany, spotkania, magii miłości, zmiany ręki. Właściwie ch*j wie na jaki cud liczą.
1
Stań przed lustrem. Rozbierz się. Powoli, bez pośpiechu. Zamknij oczy. Tak, teraz. Oddychaj. Raz, dwa, trzy. Do dziesięciu. Wyprostuj się. Obejrzyj się. Z profilu się obejrzyj, z boku, z tyłu.
Uda.
Tyłek.
Cycki.
Usta.
Włosy.
Nie potrafisz, prawda?
Wiecie, już nie pamiętam kim chciałem być, kiedy biegałem po podwórku, z kluczem zawieszonym na szyi i kopałem piłkę. Na pewno nie strażakiem ani policjantem. Do annałów rodzinnych przeszło to, jak pytany kim chcę zostać, odpowiedziałem: „Emerytem. Będę robił to co będę chciał, a raz w miesiącu przyjdą do mnie pieniądze i dam listonoszowi 5 zł.” Wzbudziłem aplauz. To jednak było, gdy miałem trzy lata.