Dlaczego tak naprawdę polscy influ przenoszą się do Dubaju?

– Kleszcze są w Polsce, po drugie komary, błoto, psie kupy – tako rzecze Aniela z Tygryskiem, którzy właśnie przeprowadzili się do Dubaju.

Ostatnio czuję się jakbym oprowadzał ludzi po zoo, prezentując ogółowi bliżej nieznane okazy. Problem w tym, że one są znane a nawet bardzo znane.

Czytaj dalej

Wstrząsające historie z Bukaresztu: karaluchy i kebab

Taka opowieść na dziś. Jeśli pytacie, jak było w Bukareszcie, to mrau. Sraczka i mrok.

Wycieczka jest tradycyjna o tej porze roku, albowiem kolega Marcin obchodzi urodziny. Zaskakująco o tej samej porze roku.

Czytaj dalej

Czy iść na spotkanie byłej klasy, aby porównać, kto odniósł w życiu większy sukces? 

Mam 15 lat. Mam kreszowy dres, najmodniejszy w tym sezonie. Mam ciemne okulary i włosy jak młody Kevin Costner. 

Idę na pierwsze zajęcia do nowej szkoły. Nie znam tam jeszcze nikogo ze swojej klasy. 

Jeszcze nie wiem, że zaprzyjaźnię się z Jackiem i nasza przyjaźń przetrwa do teraz. 

Jeszcze nie wiem, że za kilka lat będziemy stać pośrodku głównej ulicy Kombinatu, pijani czerwonym Johnnie Walkerem (smakował nam nieszczególnie, ale był to ówczesny podmuch luksusu), jedząc lody, a nasz kumpel, który wyglądał jak znany włoski piłkarz Paolo Maldini, będzie rzygał do śmietnika. 

Takie sceny budują coś niedostrzegalnego. Więź. 

Jeszcze nie wiem, że wiele lat później napiszę w Brudzie

„Przyjaźń wymaga dużej ilości taniego alkoholu, długich rozmów do świtu, długich podróży zapchanym pociągiem, a czasem i trzymania za włosy, gdy ktoś rzyga do kibla, choć to ostatnie to raczej w przypadku kobiet.

A w miarę upływu czasu coraz trudniej jest poznawać kogoś nowego, bo zamykamy się na takie doznania, stajemy się coraz bardziej cyniczni i podejrzliwi. Nie jesteśmy w stanie już się otworzyć, tak jak to było, kiedy się miało osiemnaście lat.”

Czytaj dalej

Grażyna, wróć do rzeczy, które kochasz (jak uprać swoje życie) część 2

Mój kolega ze studiów, Wasyl, miał ogromne powodzenie u kobiet. Nieduży, w sensie niewysoki, w barach raczej też niezbyt bujny, ostrzyżony na łyso. Uroda w sumie nikczemna, za to ubrany był zazwyczaj dobrze. Na twarzy miał gorzki uśmiech, jakby zakładał prawy but na lewą nogę. 

I zawsze dookoła niego wirowała jakaś piękna blondynka, brunetka, bądź – ku mej rozpaczy – ruda, z cycami jak bomby lotnicze. Wzdychały do niego, emablowały go straszliwie, a on, ze wzgardą, ich starania odrzucał. To znaczy… spał z nimi, ale szybko rzucał i wymieniał na nowe. Jak my mu tych kobiet zazdrościliśmy! Jak on to robił? Skąd się brała ta dziwna, żeńska namiętność do tego konusa? Rumcajsa nie miał szczególnie wielkiego, bo to zostało po zajęciach w-f bezapelacyjnie stwierdzone. 

W końcu miałem okazję zobaczyć Wasyla w akcji. Na pewnej imprezie wypatrzył prawdziwą gwiazdę, która wyglądała jak młoda Agnieszka Włodarczyk, ze sławnego wtedy filmu “Sara”. Stała na środku sali i dawała się mężczyznom podziwiać. On zaś bez namysłu podszedł do niej, spojrzał badawczo, po czym rzucił ze zdziwieniem w głosie: “Ale ty masz wielką dupę! A tak w ogóle – Wasyl jestem”. 

I co? 

I zadziałało!

Udało mu się ją przekonać, że skunks ma trąbę!

Czytaj dalej