Jakub dostał nową ksywkę. Chuj, po prostu Chuj. Albo Jakub Chuj, pasuje mu jako nazwisko.
Ale musimy się cofnąć jeszcze do czasu, kiedy był tylko Jakubem. Do tej pory nie wiem czym dokładnie się zajmował, ale dużo siedział w biurze, często wyjeżdżał na tak zwane delegacje. Często pojawiał się w pracy nie na czas i równie często jeździł służbowym samochodem.
Teraz pewnie sobie myślisz, że jestem jedną z tych lasek, którym wydaje się, że faceci to 24h bankomaty, ale nie. Otóż nie, wypieram się.