Dziewięć miesięcy temu napisałem notkę „Posłuchajcie mnie 20 kilkulatki„. Odniosła wielki sukces. Zalajkowało ją na Facebooku ponad 5 tys. osób, została przeczytana ponad 75 tys. razy.

Pisałem w niej że może nie stać cię teraz na wiele rzeczy, które wydają się ważne: mieszkanie, samochód, wakacje, kieckę, buty (wstaw sobie dowolną pierdołę). Ale stać cię na pewno na szczerość. Bo ona nie wymaga kasy. Zastanów się więc co chcesz robić? W czym jesteś dobry/a? A dalej po prostu to rób i idź za marzeniami.

Pisałem żeby mówić często co naprawdę myślisz i czego oczekujesz. Bo asertywni ludzie jak pokazują moje dotychczasowe doświadczenia zazwyczaj dostają to co chcą.

Radziłem wreszcie aby unikać ludzi, którzy cię nie szanują. Z szacunku do samego siebie. Szkoda na nich czasu. Jeśli nie potrafią cię docenić, to jest to tylko wyłącznie ich problem.

Po jej opublikowaniu dostałem od was mnóstwo maili w których domagaliście się ciągu dalszego. Oto więc sześć rzeczy, których dowiedziałem się mając 30 – kilka lat.

1

Wiesz bardziej czego chcesz

Kiedy skończyłem 30 lat byłem głupi. W sensie owszem byłem inteligentny. Owszem znałem dużo uroczych historii, po których kobiety zdejmowały majtki, ale nie byłem zbyt mądry. Nie twierdzę, że teraz jestem. Ale po 30 tce, wzrosła moja samoświadomość.

Wymagamy aby ludzie szanowali nas za to kim jesteśmy, nie wiedząc sami kim jesteśmy.

Nie odkryłem więc na czym polega sens życia. Odkryłem po prostu na czym polega sens mojego życia. Ty też musisz zrobić to samodzielnie. Nikt nie zrobi tego za ciebie.

 2

Uczysz się nie przywiązywać za bardzo do planów

Nie wiesz co wydarzy się za rok, dwa, pięć. Więc przestań o tym myśleć, przestań obsesyjnie planować, bo i tak życie cię zaskoczy.

Nic nie jest na stałe. Żyjąc tyle czasu na tej planecie już wiem, że przez całe nasze życie uderzają w nas dwie siły.

Jedna, która pozwala iść do przodu i ta druga, która nas hamuje. Spotykamy na swojej drodze, niezwykłych, wspaniałych ludzi oraz takich o których zawsze powiemy: o głupi człowiek.

Głupia nauczycielka – bo pyta z lekcji, której nigdy nie omawiała.

Głupi szef, bo rozlicza z rzeczy których nigdy nie zlecił

Głupia żona, bo domaga się od swojego męża, rzeczy których wie nigdy nie dostanie.

Ograniczenia idą z nami przez całe życie. I pewną umiejętnością jest ich przyjęcie. Przetrawienie. I zostawienie za sobą. 

3

Zaczniesz się rozwijać. To dobry pomysł

Tak, wiem udało ci się skończyć kilka szkół. To było nudne prawda? Nasz model szkoły nie zmienił się od czasów Bismarka. Ławki, uczniowie i znudzona laska, albo facet przed tablicą.

Szkoła zabija w nas ciekawość.

Szkoła mówi nam, że mamy wybierać rzeczy stabilne i bezpiecznie.

A jak nam się uda i będziemy naprawdę się starać, to skończymy pracując w korporacji. I będziemy mieć mieszkanie i samochód na kredyt. A sokowirówkę i toster będziemy mogli kupić od ręki płacąc swoją karą kredytową.

Szkoła upierdala nam skrzydła (bardziej robią to tylko rodzice, ale o tym będzie za chwilę).

Jakie pytania zadaje się dzieciom, kiedy stamtąd wracają? Nie, czego dowiedziałeś się ciekawego o świecie, o historii, geografii, muzyce. Rodzice pytają: co dostałeś? Co dostałaś?

A później to pytanie zamienia się w: ile premii? Ile trzeba sprzedać? Ile płacą? Całe nasze życie od małego dziecka jest programowane na ilość.

Po 30 tce zaczyna się zaś czas aby rozwijać się jakościowo. Chciałaś malować? Zapisz się na kurs. Całe życie narzekałeś, że nie znasz dobrze żadnego języka? Zacznij się uczyć. Chcesz podróżować? Do dzieła.

To co masz we łbie – jest Twoje – dopóki oczywiście nie dobierze się do ciebie ta potworna zdzira Alzheimer (swoją drogą mój największy koszmar).

4

Pogodzisz się z rodzicami

Związek z rodzicami przypomina falę na oceanie. Na początku jest spokojnie. Później fala wzbiera, wali o brzeg i zostaje tylko piana. I nagle znowu jest spokój.

Do ósmego może 12 roku życia rodzice są dla ciebie Bogiem/ostoją/supermenem i transformersem jednocześnie. A później wszystko zaczyna się pierdolić. Ty zaczynasz dostrzegać ich wady, oni twoje. Oni usiłują realizować wymyślony przez siebie plan na twoje życie, ty nie chcesz mu się poddać.

Jesteście na nie i tak zostaje przez długie lata.

Rodzice dają nam pewne rzeczy i pewne zabierają. Rodzice nauczyli mnie czytać, nauczyli mnie również mówić przepraszam.

Sprawili, że jestem uparty jak muł i trudny do zajebania niczym karaluch. Ale wykastrowali mnie też emocjonalnie. Coś dzięki nim zyskałem, coś straciłem, czasami pewnie nieodwracalnie.

Dostaję dziesiątki maili w których kobiety pytają się mnie: a dlaczego mi z nim nie wychodzi? A dlaczego on mnie tak potraktował? Dlaczego mnie zostawił? Dlaczego mnie wykorzystuje? Dlaczego mimo, że wiem że mnie wykorzystuje cały czas liczę jak idiotka, że mnie jeszcze pokocha?

Jeśli chcesz wiedzieć skąd biorą się kłopoty kobiet z facetami, spójrz na ich relacje z ojcem. W najgorszej sytuacji są te, które wychowywały się całkiem bez niego, albo z takim, który był atrapą z silikonu i styropianu. Cały czas niepewne siebie i usiłują zasłużyć na uwagę faceta z którym akurat są. A mężczyźni to wykorzystują. Większość tak robi. Czując słabość jak rekin czuje krew.

Później już jako dorosłe kobiety mówią: a bo mój ojciec był taki a owaki. Nie nauczył mnie. Nie pokazał mi jak powinien wyglądać związek. Ok, to już cię nie nauczy. Jest za stary. Musisz nauczyć się sama.

Po 30 – tce, powoli zaczniesz się jednak godzić z rodzicami. Będziecie się obchodzić jak podejrzliwe psy. Dojrzałość rodzi akceptację. Staniecie się partnerami.

Odkryjecie się na nowo. Być może nawet się zaprzyjaźnicie. 

5

Nauczysz się rozstawać. I dowiesz się, że to nic złego

Dziecko ma wspaniałego misia, do którego bardzo się przywiązało. Pojechało gdzieś ,zostawiło go, misio zaginał. Rodzice mówią: nie martw się, kupimy innego. Ale dziecko mówi ale ja nie chcę innego, chcę tego. Taką emocją która jest trudna do akceptacji, jest smutek i rozstanie.

Mając 30 lat już wiesz, że pieniądze przychodzą i odchodzą. Znajomości i przyjaźnie przemijają.

I nie ma w tym nic złego.

Coś się kończy, coś się zaczyna.

Było miło. I należy doceniać chwile kiedy tak było. O czym czy coś jest dla nas dobre czy złe decydujemy sami i to jak sobie z tym poradzimy. W końcu porażki i zwycięstwa są tylko w naszych głowach.

To jak z tymi kredytami we frankach szwajcarskich. No bo z jednej strony chujnia i fatalnie, ale z drugiej strony wow! Bo kto teraz dostanie kredyt na mieszkanie we frankach?

Albo tak jak z Adele. Poznała faceta, zakochała się a później on z nią zerwał. Napisała o nim piosenkę. „Someone Like You”. Że słyszała że się ustatkował, że znalazł dziewczynę, z którą się ożenił, że jego marzenia się spełniły, że ona dała mu to czego Adele dać nie mogła.

I że teraz ona (Adele) jest przekonana, że znajdzie kogoś takiego samego. I że życzy mu wszystkiego najlepszego.

„I heard that you’re settled down
That you found a girl and you’re married now
I heard that your dreams came true
Guess she gave you things I didn’t give to you

/…”

 

Never mind, I’ll find someone like you
I wish nothing but the best for you, too”

A później ta piosenka stała się światowym hitem a ona dzięki niej światową gwiazdą I warto zobaczyć jak Adele śpiewa ją na wręczeniu Britt Awards w 2011 roku

To śpiew ciągle zakochanej kobiety, która potrafiła się rozstać i pójść ze swoim życiem dalej. 

6

Oszczędzanie czy spełnianie marzeń wybór należy do ciebie

Chcesz sobie strzelić tatuaż rzygającego pelikana na pośladku? Zrób to.

Całe życie uważałaś że masz za małe usta? To je kurwa powiększ. Załatw to raz na zawsze.

Chcesz mieć motor? Odłóż i kup. Po prostu.

Zawsze chciałaś zobaczyć Galapagos? Zrób to. Zbierz kasę i jedź.

Kraina ludzi po 30 – to strefa kiedy możesz zacząć robić te wszystkie rzeczy o których mówiłeś/aś, że je zrobisz będąc nastolatkiem. Fajnie nie? 

xxx

Ale wiesz co jest najlepsze w przekroczeniu 30 – tki? Świadomość, że jeszcze masz czas na zmiany. Jestem w najlepszym momencie swojego życia. I każdy dzień jest lepszy niż poprzedni.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Photo by Ferran Jordà/CC Flickr.com

Photo by Daniela Brown Photography/CC Flickr.com

113 uwag do wpisu “6 rzeczy jakich dowiedziałem się przekraczając 30 tkę.

  1. Z tym ojcem to prawda. Ja się wychowywałam bez ojca, ale od 8 lat mam ojczyma, który jest dla mnie jak ojciec. Dużo z nim rozmawiam i moje podejście do facetów bardzo się zmieniło,na szczęście 😉
    Pozdrawiam 😉

    Polubienie

    1. wszystko swietnie ale tylko mozliwe dla msdrzejszej czesci spoleczenstwa, ktora przed 30 nie zrobila sobie bobaska, bo z takim obciazeniem spelnianie marzen to fikcja

      Polubienie

      1. Nie do końca się z Tobą zgodzę… ja strzeliłam sobie bobaska ale dopiero teraz (po 30) dojrzałam do tego, żeby tego chcieć 🙂

        Polubienie

  2. W każdym wieku można mieć ciekawe i inspirujące życie. Wszystko zależy od podejścia. Fajny tekst, pozytywny, rodzynek w bukiecie narzekań i ubolewań nad przedwczesnymi kryzysami wieku średniego i pięcioma zmarszczkami.

    Polubienie

      1. Z puntu widzenia chorego Alzheimer nie jest najgorszym co może się zdarzyć. Koszmar dla otoczenia ale chory nie ma świadomości tego co z nim się dzieje poza krótkimi przebłyskami w początkowych stadiach choroby.

        Polubienie

  3. #5
    Miś, miś, miś. Kiedyś też porównałeś znajomości do babki z piasku, którą łatwo zburzyć, więc czemu nie potrafimy robić tego samego z ludźmi.
    Rozstać się.
    Zapomnieć.
    Iść dalej.
    Już wyjaśniam. Rzeczy nie mają emocji. Rzeczy nie czują. Rzeczy nie wprowadzą obustronnej relacji. Jeżeli z łatwością od kogoś odchodzisz, palisz za sobą most w przeciągu tygodnia, albo ot tak zastępujesz jedną znajomość inną to oznacza, że te osoby tak naprawdę nigdy nie odgrywały większej roli w Twoim życiu. Być może poprawiały Ci nastrój, dawały to, czego akurat potrzebowałeś w sensie fizycznym, bądź mentalnym. Ale prawdziwa relacja rodzi się wtedy, gdy nie oczekujesz niczego od drugiej strony, bo to nie to stanowi o jej wartości. Pogodzić się z odejściem takiej osoby jest ciężko. Łatwość w radzeniu sobie z rozstaniem po 30stce wynika z tego, że po przekroczeniu pewnej magicznej wiekowej bariery ludzie przestają być dla nas istotni i stanowią tylko migawkę w serialu życia. Może dlatego, że stajemy się coraz bardziej obojętni, a nie rozsądni.

    Niektórzy zaś wryli się mocno w strukturę DNA (to zazwyczaj są osoby poznane sporo wcześniej). Tu ciężko poradzić sobie z rozstaniem.
    Ciężko.
    Tu kieruje zasada ‚Znasz wzór na pole kwadratu? To spróbuj zapomnieć’.
    Jeżeli istnieje jeszcze ktoś taki w Twoim życiu to znak, że świat Cię jeszcze nie przytłoczył.

    To oczywiście moje zdanie i ja się z nim zgadzam.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Z tym ojcem to prawda. Mój tata zginął w wypadku gdy miałam 2 latka. Wychowywała mnie mama i babcia. Żadnego faceta w życiu, żadnego. Mama mimo że była młoda nie chciała innego faceta, do tej pory jest sama (ja mam już 22 lata). Ja się z chłopakami dogadywałam zawsze, nawet lepiej niż z dziewczynami. Odkąd pamiętam mężczyźni mnie fascynowali. Chciałam z nimi przebywać, rozmawiać. Byłam w jakiś krótkich związkach, ale nie byłam zadowolona. W wieku 18 lat poznałam fajnego faceta, miał dobrą pracę, zajebiste auto. Ale ograniczał mnie, był cały czas zazdrosny, nie mogłam nigdzie wyjść z koleżankami. Do czasu spotkania z nim praktycznie siedziałam sobie w domciu, czytałam książki, pilnie się uczyłam, byłam taką grzeczną poukładaną dziewczynką i nie przeszkadzało mi to, chociaż czasem czułam się samotna. On pokazał mi imprezy, ogniska i… swoich kolegów. Szczerze, cholernie mi się podobało jak mu zazdrościli, lubiłam ich prowokować, lubiłam jak na mnie patrzyli, jak tańczyli ze mną, dotykali w tańcu, czy dłużej przytrzymywali rękę przy pożegnaniu. A później lubiłam wypominać mojemu że nie docenia mnie, nie szanuje tego co ma, nie widzi jak wspaniała jestem. W końcu rozstaliśmy się. Czy go kochałam? Nie wiem. Był ch*jem, ale fascynującym. Zaraz znalazł się inny (nigdy nie narzekałam na brak adoratorów, co to to nie, i tak, CHOLERNIE mnie to kręci). Zakochał się po uszy, planuje życie ze mną. Ale ja nie wiem. Sama nie wiem czego ja szukam. Kiedy jestem z jednym facetem, nie mogę przestać myśleć o tych innych. Mam mojego romantyka, ale tęsknię za szaleństwem. Wiem, że w moim facecie szukam ojca, kochanka, przyjaciela. Póki co żaden nie spełnił tych kryteriów. I często tęsknię za tamtym. I tu się pojawia też potwierdzenie jednej z poprzednich teorii, że kobiety wolą chamów. Tak, to kręci. Nie wydaje mi się, że dam radę być w związku, chyba jeszcze do tego nie dojrzałam. Jeszcze lubię prowokować, posyłać znaczące spojrzenia, pić wódkę w plenerze o północy, i siedzieć do rana i słuchać męskich opowieści (o dziwo, faceci dużo częściej zwierzają mi się ze swoich problemów i opowiadają swoje historie i mówią że nikt nie potrafił tak ich wysłuchać jak ja, książkę już bym mogła z tych historii napisać). Ale nie chcę wiązać się z jednym. Po prostu mnie to przeraża. Tylu jest facetów, a ja mam wybrać jednego i z nim żyć? Nieee… Może za 10 lat.

    Polubienie

    1. „Sama nie wiem czego ja szukam. Kiedy jestem z jednym facetem, nie mogę przestać myśleć o tych innych. Mam mojego romantyka, ale tęsknię za szaleństwem. Wiem, że w moim facecie szukam ojca, kochanka, przyjaciela. Póki co żaden nie spełnił tych kryteriów. I często tęsknię za tamtym. I tu się pojawia też potwierdzenie jednej z poprzednich teorii, że kobiety wolą chamów. Tak, to kręci. Nie wydaje mi się, że dam radę być w związku, chyba jeszcze do tego nie dojrzałam. ”

      Moja droga, jestem 6 lat starsza i taki sam bajzel we lbie jak Ty.
      Niestety.
      Powoli burdel ukladam i staram sie zmadrzec ale niestety jest to proces dlugi i bolesny.

      Jedyna moja madrosc to to ze jak facet jest ****** za mlodu to niestety jest jeszcze wiekszym ****** kilka lat pozniej jak przychodza powazniejsze rzeczy/tematy, itd.

      Urokliwy ale niestety chuj.

      Kropka.

      Polubienie

      1. skopiuję moją wypowiedź bo źle wstawiłem …więc…

        @Onazdalek … Jak facet ponad 30stoletni napisze ci tak…. dobry facet to… kawał chuja, ale porządnego chuja, a nie obsczymurka co każdą srokę po ogonem chce zapiąć i udawać zdobywcę.

        Z facetami w relacji damsko-męskiej jest nie inaczej jak w przyjaźni facet-facet (bez gejowskich domysłów)
        Niestety chujów spotykamy, tych porządnych już nie.

        Polubienie

      2. Ja tez jestem 6 lat starsza i zawsze chcialam takiego życia. Bez zobowiazan (bo tylu facetow, tyle mozliwosci) i w pelni niezaleznego. Tak naprawde moj ojciec jest kiepskim wzorem i juz za mlodu obiecalam sobie ze nie wyjde NIGDY za maz. Zylam w zwiazkach ale byly one wlasciwie tylko do towarzystwa, bo nic wiecej nigdy nie planowalam. I tak mialam roznych facetow z roznych klas spolecznych z roznymi zaletami i wadami (mam kase wiec ona mnie nigdy nie interesowala, zdarzali sie wiec i bad boy’e). Mialam tez przyjaciela, jeszcze od liceum, nazywalam go swoim bratem. Taki jak to bym kiedys o nim powiedziala taki piesek do przytulania i do wyplakania sie w ramie, absolutnie mnie nie krecil – chudy, wymoczkowaty o nieodgadnionym charakterze (Niby cichy i niesmialy, ale przy swoich przyjaciolach stawal sie party animal’em, potrafil tez postawic sie jak trzebabylo). I taki piesek byl przy mnie przez te wszystkie lata bylismy blisko, ale nie razem. I pewnego dnia, a raczej nocy, kiedy to rozstalam sie z kolejnym facetem,( i to byl pretekst do wypicia wspolnie butelki rumu) pocalowal mnie. Of course wzielam to za wybryk o taki o i nic powaznego i nadal bylismy przyjaciolmi. Potem po ilus dniach w podobnej sytuacji doszlo do czegos wiecej… ale dalej ja oczywiscie utrzymywalam ze jestesmy tylko przyjaciolmi i ze ogolnie to jestem free. Ukrywalismy zwiazek przed znajomymi tzn ja zaprzeczalam, on nie mowil nic, w sumie to nie musial, wiedzial swoje. Potem juz nie bylo czego ukrywac, z reszta nie bylo sensu bo raczej wszyscy w okolo widzieli ze jednak jestesmy razem. W miedzyczasie on juz skonczyl studia, zmienil image i stal sie 2 razy wiekszy, znalazl dobra prace,i stac go bylo na samochod z salonu ( i to wszysyko przed 30 i to dobre kilka lat) i stal sie poprostu pussy magnet’em. ( troche mnie to zastanawia jak, bo niby jakos super przystojny nie jest, ale ma to cos w oczach, co teraz zaczely dostrzegac tez i inne, podobno nic tak nie przyciaga lasek jak zakochany facet). Sam mi przyznal ze bedac obok, on od poczatku wiedzial ze bede jego. Chcial tylko zrobic to dobrze, zaczal czytac poradniki o tym jak zaspokoic kobiete, o zwiazkach potem tez o samorozwoju – i to przez te ksiazki chyba ta zmiana w nim zaszla, zewnetrzna jak i wewnetrzna. Jak dla mnie dojrzal i stal sie facetem…. zajebistym facetem, nie wiem…. ale dla mnie idealem- z odpowiednia szczypta skurwiela, romantyka i poprostu silnego faceta, takiego troche zamknietego i upartego jak osiol.

        Jestesmy juz razem 6 lat, przyznam ze byly i ciezkie chwile i bylismy baardzo blisko rozstania (i to przez bliskich) ale jakos zawsze po jakims dluzszym czy krotszym czasie znajdywalismy droge do porozumienia. Jakies trzy lata temu poprosil mnie o reke. Wie, ze nie jestem przekonana do malzenstwa, i byl swiadomy ze prawdopodobnie odmowie, ale przyjelam pierscionek (oczywiscie tylko dlatego ze lepsza jest dlon z diamentem niz dlon bez diamentu), ale nie chcialam nic slyszec o jakiejkolwiek dacie czy czymkolwiek innym, to bylo poprostu… moze kiedys, po 50tce…

        To co musze wam powiedziec to formula naszego zwiazku, jestesmy partnerami, ale nigdy nie bylo miedzy nami zaborczosci -tak jak ja bym sie wsciekla jezeli by mi wypominal moich partnerow (o ktorych i tak byl bardzo zazdrosny), tak i on by sie wsciekl gdybym zabronila mu spotykac sie ze swoimi fankami z pracy ( laski ktore slinia sie do niego jak do kawalka ciastka! Mmo to ze wiekszosc jest zajeta, malo tego najmocniej slinia sie, wlasnie te zajete! Och jak ja ich nienawidze!) On o tym wie ze jestem zazdrosna, tak samo ja wiem ze on jest o mnie… i to jest piekne bo wiem ze mam o kogo walczyc, ale nie walcze awanturami i wypominaniem, walcze calkowita wolnoscia i szczeroscia. Mowie mu- chcesz z nimi isc na impreze, idz baw sie dobrze i niczego nie zaluj, miej tylko glowe na karku i pamietaj ze ja tu jestem, kocham cie i zerzne cie jak burą suke gdy wrocisz….. Zawsze wraca, ja jestem cholernie zazdrosna i odreagowuje to na nim w luzku, a to ze wraca jeszcze bardziej mnie nakreca. Nie wiem tylko co zrobie jak ktoregos razu nie wroci.. wiem ze igram z ogniem (ale kuzwa to tez mnie kreci!).

        Teraz weszlam w ten wiek ze wszyscy wokolo sie chajtaja i maja dzieci (raz w tej kolejnosci raz w odwrotnej). Zaczelam myslec, obserwowac, marzyc…..heh… ja ktora zawsze z tego drwila…. coz za hipokryzja! Ale chce, chce z pelna swiadomoscia ukladac sobie z nim zycie i wiem ze zalezy mi na tym tak samo jak jemu, i nie jestesmy razem z przyzwyczajenia czy z poczucia obowiazku – bo opcje i pokusy mamy non stop i nie ukrywamy tego, malo tego czesto tez o nich rozmawiamy. ( mamy nawet umowe ze jezeli ktores z nas zakocha sie w kims innym to ma pelna mozliwosc opuscic ten zwiazek bez zlosci i nawet z opcja powrotu po pewnym czasie, bo kazde z nas chce szczescia drugiego – tak co prawda mowie, ale nie wiem jak bym realnie zareagowala).
        Wiem ze chce sprobowac stworzyc rodzine lepsza od tej w ktorej ja dorastalam. W tym roku zaczelismy rozmowe na temat slubu ( uprzedzam,nie odemnie to wyszlo, mi tak naprawde nie przeszkadza to jak jest), ale on ma troche lepszy przyklad rodziny w domu i patrzac na jego rodzicow, pragne miec to co oni w ich wieku. I chce to budowac… nie otrzymac w formie instant, ready to serve.. jak to wymaga dzisiejsza populacja Polokenia Ikea, wiem ze potrzeba duzo pracy zeby stworzyc cos trwalego, dlatego tez nigdy nie odwdziecze sie mojemu mezczyznie, ktory zaczal tworzyc ze mna taka wlasnie rodzine, na dlugo przed tym jak ja sie o tym dowiedzialam 😀 i za to kocham go calym sercem!

        Moze i to wyda wam sie zbyt sielskie, nie jest…. dookola jest mnostwo spraw, ktore psuja nam perspektywe i namnazaja innych problemow. Ale mimo wszystko czuje sie szczesliwa moze jeszcze nie spelniona, ale szczesliwa … i tego wlasnie rowniez zycze czytelniczkom i czytelnikom poszukiwujacym i juz nie.
        Powiem moim poprzedniczkom, ktore ogladaja sie za innmi…. TO NIE TEN! Jezeli go odnajdziecie, nie bedziecie ogladac sie za innymi, bedziecie innych porownywac do niego i dziwnym trafem wynik nieustannie bedzie ujemny!

        Polubienie

    2. Czytam jakby o sobie byłam identyczna. Ale pamiętaj przyjdzie czas, że będziesz chciała być z tym jednym i nie będziesz mogła sobie wyobrazić że kiedyś było inaczej.

      Ale czy to będzie romantyk czy chamski arogant to już inna bajka. Ja się przejadlam słodkimi cukierkami i postawiłam na faceta z krwi i kości stanowczego z własnym zdaniem i mnie to kręci, zresztą każdy z nas potrzebuje równowagi i wszystkiego po trochu 🙂
      Jednak jak go poznałam to dopiero po pewnym czasie doszłam do tego:-) musiałam w nim zobaczyć kochanka, przyjaciela itd…

      Polubienie

  5. Noo… tekst dobry. Tylko ze coś się tu wyklucza. Ciągle zbieramy kase, idziemy na ilość nie jakość, rady typu: zapisz sie na kurs malowania jesli zawsze tego chciałeś albo jedz na Malediwy czy gdziekolwiek tam chcesz…Powiedz to ludziom ktorzy nie mają co do garnka włożyć. I nie sądzę ze po 30 ich zycie się zmieni. Może niektórzy sami są sobie winni, może są leniwi czy wygodni, ale innym po prostu się nie udało.A może własnie rodzice nie mieli dla nich ułożonego planu bo ich też nie było na to stać by pomóc nam go zrealizować 🙂 Czasem to takie rodzicielskie wpierniczanie się w nasze życie wychodzi niektórym na dobre. Już nie wspominając o tym, że wielu dzięki rodzicom ma niezły start w dorosłe zycie.. ale to juz inne bajka.

    Polubienie

    1. Jestem zdania że czym więcej dostaniemy bez wysiłku, tym mniej te rzeczy cenimy. I jak patrzę na losy moich znajomych i przyjaciół, którzy dostali od rodziców mieszkania, samochody etc. to nie wyszło im to na dobre.
      Ludzi od małego trzeba uczyć samodzielności.

      Polubienie

    1. jka to mawiają: są dwa uda. albo się uda, albo się nie uda. więc realizować razem z żoną. a jak się nie da, to się rozwieść;)
      ale pytanie dobre. sama nad tym myślę, chociaż nie z punktu widzenia „marzenia vs rodzina”, a mój zadeptywany i tłamszony egoizm (czyli moje szczęście) vs obowiązek.
      kompromis to wredna sadystyczna suka. bardziej niż życie 😉

      Polubienie

      1. to zależy jak dobrym jesteś aktorem;)
        poza tym to też nie do końca tak, że jest się całkiem totalnie bezkrytycznie nieszczęśliwym. czasem po prostu małe „coś” uwiera.
        w sumie to szkoda, że nie masz żony i 10-letniego (co najmniej) stażu małżeńskiego. ciekawa jestem jak wtedy patrzyłbyś na świat i jak zrewidował (o ile w ogóle) swoje niektóre wpisy 😀

        Polubienie

  6. Wiesz co w tym wszystkim jest najgorsze? Przeczytałam dokładnie tego posta, zrozumiałam, że już przez to wszystko przeszłam, że idę dokładnie tym tokiem rozumowania i związki, przyjaźnie i rozpoczęcie bliższej relacji z rodzicami mam także za sobą. Wniosek do którego doszłam jest inny – nie wychodziło mi z facetami, bo szukałam ich wsród rówieśników. Mam 24 lata, a większość facetów w moim wieku to mentalni gówniarze.. Nie chcę kreować się na dorosłą, ale ten post uświadomił mi moją dojrzałość emocjonalną. Wsród ludzi w moim wieku cieżko będzie znaleźć kogoś wartego uwagi, a starsi niestety z reguły zajęci, a związków żadnych nie zamierzam rozbijać. Przykra prawda z tymi facetami…

    Polubienie

    1. Idealnie Cię rozumiem.
      Też nie mogę zdzierżyć równolatków, większość mentalnie ma 18 a Ci porządni i fajni są już zajęci, podobnie jest ze starszymi o kilka lat facetami. Ci wolni są wolni bo nikt inny ich nie chce albo są playboyami czy mężczyznami po niezłych przejściach.
      Dlatego spasowałam i stawiam na samorealizację a co ma być to będzie :))))
      Pozdrawiam,
      Waćpanna

      Polubienie

  7. A ja mam ojca alkoholika. Jego choroba chcąc nie chcąc stała się moją chorobą, jego problem moim problemem. Skoro to mój problem , jestem za niego odpowiedzialna, nie rozwiąże problemów ojca, ale jestem w stanie pracować nad sobą. Cholernie trudna sprawa…. zaakceptowac siebie, skupić sie na sobie i nie dawać z siebie za dużo.

    Polubienie

  8. @Onazdalek … Jak facet ponad 30stoletni napisze ci tak…. dobry facet to… kawał chuja, ale porządnego chuja, a nie obsczymurka co każdą srokę po ogonem chce zapiąć i udawać zdobywcę.

    Z facetami w relacji damsko-męskiej jest nie inaczej jak w przyjaźni facet-facet (bez gejowskich domysłów)
    Niestety chujów spotykamy, tych porządnych już nie.

    Polubienie

  9. Zmęczyłem ten tekst ale, z całą życzliwością, jest słaby, płytki, pomysły na jego redakcję- oklepane, przejedzone, nieśmieszne. Kolejny autor- bloger, który próbuje dokonać kontrastu na podobieństwo mieszania sacrum i profanum, przez zestawienie, w jego odczuciu, mądrych spostrzeżeń, z wulgarnymi wstawkami. Banał. A, i gdzieś pomiędzy, niby skromnie, niby nie, przemyca do tekstu swoje atrybuty- jaki jest inteligentny, ile lasek ściągało przed nim majtki, oczarowanych jego niezwykłością. Po co? Nie chce mi się nad tym myśleć. Merytorycznie nie poszerzyłem swoich horyzontów w żaden sposób po tym tekście. Są to spostrzeżenia autora, które ma Kowalski każdego dnia i do których zredagowania nie trzeba sięgnąć po żadne fachowe źródło ani nawet głębiej się nad tym zastanowić, wystarczy pisać, improwizować, robić niezgrabny zlepek różnych przemyśleń zebranych z obserwowania rzeczywistości, której nie da się nie widzieć. I co najbardziej przykre- pewnie to jest powodem sukcesu licznych odczytań- systematycznie spadające wymagania czytelnika. Autor doskonale o tym wie, i na tym żeruje, zamiast napisać coś wartościowego.

    Polubienie

    1. Jestem tego samego zdania. Już myślalam, ze tylko ja widze, ze to tekst plaski ( niczym klata Twojej laski). Rady jak z osobistego kalendarza na Nowy Rok.
      I jeszcze komentarze sa super! Tyle dojrzalych emocjonalnie kobiet. Pozazdroscic!

      Polubienie

    2. bo to blog a nie encyklopedia 😛
      jak chcę poczytać coś mądrego, to idę do księgarni. albo biblioteki. blog to pamiętnik XXIw. taki ogólnodostępny darmowy tabloid, gdzie każdy może się wypowiedzieć. raz mądrzej, raz nie. i nikt mi nie wmówi, że każdy kto pisał papierowy pamiętnik, kiedyś kiedyś dawno temu gdy biegały dinozaury, to był z niego Coelho, Rushdie, Sapkowski i reszta plejady.
      blogi to też nie jest źródło wiedzy. twardej, teoretycznej, fachowej (z wykluczeniem oczywiście tych specjalistycznych czy też prowadzonych przez pasjonatów danego konkretnego wąskiego tematu).
      to poprostu plotki.

      Polubienie

  10. Czy to, że mam 23 lata i przerobiłam te wszystkie etapy przez ostatnie… półtora powinno mnie cieszyć czy smucić- sama nie wiem do końca. Owszem, cieszy „kariera”, niezwykle szybka i dynamiczna, bo chyba ogarniętej, upartej i pracowitej nie ma takich wiele w moim wieku. Cieszą perspektywy na nią i w parze idące pieniądze, własne zainteresowania, przyjaciele i znajomi, którzy nieustannie okazują więcej życzliwości niż by się nawet zasługiwało. Cieszy porannosamotna jajecznica z pomidorem i kolejny skecz SNL, w pojedynkę przeżywany koncert/podróż czy kolejny noblista na półce (tak, regału z Ikei!). Smuci natomiast myśl, że te wszystkie piękne rzeczy mogłyby smakować 3 razy lepiej, gdyby obok był człowiek, który potrafiłby je również docenić. Że z kimś ciekawym i mądrym możnaby gdzieś tam zbudować wspaniały mikroświat, jakie powstaje między dwojgiem kochających się, żyjących ze sobą ludzi. Jaki wiek trzeba przekroczyć, żeby przestać chcieć kogoś kochać?

    Polubienie

  11. Mam 25 lat i wcale nie wiem, co jest sensem mojego życia. Wiem natomiast, co chcę żeby nim było. Ale osiągnięcie tego na obecnym etapie mojego życia jest prawie niewykonalne. I to właśnie wywołuje frustrację, ponieważ nieustannie czuję, że jestem w zawieszeniu i nie mogę ruszyć dalej. A to przecież najlepsze lata i od planów do relalizacja niewiele powinno dzielić człowieka.

    Polubienie

  12. 3 dni temu skończyłam 30, wszystkie wskazane punkty już zaliczone ale ja zawsze byłam przodownikiem pracy 😉 W tym wieku fajne jest to, że już nikt ci nie powie, co ci się podoba a co nie, na co masz ochotę a czego zwyczajnie nie chcesz, w czym dobrze wyglądasz a czego powinieneś unikać…to wszystko wiesz już sam/sama, znasz siebie i swoje potrzeby. Jedyne, czego mi trochę żal, to to, że wszystko przeżywa się bardziej spokojnie, statecznie. Teraz się cieszę ale już nie szaleję z radości, niecierpliwię się ale już nie nie mogę się doczekać, kocham ale już nie wariuję z miłości…plusem jest jednak to, że teraz tylko o coś się martwię ale już nie umieram z niepokoju.

    Czekam na jutro, w końcu w tym wieku ma być lesze niż dziś 🙂

    Polubienie

  13. Proste. Dzieci są szczęśliwe, bo gdy mają zapewnione minimum żyją chwilą obecną. Gdy zapytasz dziecko kim chce zostać odpowie strażakiem, lekarzem, kierowcą śmieciarki. Jednak dziecko instynktownie czuje, że w tej chwili jest tylko Beatką, Tomkiem, Zosią. My szczególnie po 20-paru, 30-paru latach bez przerwy
    określamy jakieś wyimaginowane cele typu zrobię doktorat, kupię mieszkanie, będę miał nowy ładny samochód. Zapominamy o tym, że życie polega po prostu i aż – tylko na życiu.

    Polubione przez 1 osoba

  14. Najtrudniejsze dla mnie było nauczyć się rozstawać. Nie dać się zatruć negatywnymi emocjami – moimi lub/i drugiej strony…. Myślałam, że to zawsze będzie bolało tak samo lub mocniej. Że inaczej się nie da. Ale się da. Można nauczyć się rozstawać.

    Polubienie

  15. Mam 26 lat i tak naprawdę nie wiem czy uda mi się ułożyć życie z mężczyzną. Brakuje mi bardzo tego. Mam wszystko oprócz miłości… Kariera która cały czas się rozwija, i której większość w moim wieku pewnie mi zazdrości, mieszkanie na które sama zrobiłam, świetnych rodziców którzy w życiu bardzo mi pomogli… Ale brakuje mi tej jedynej osoby przy której mogłabym się obudzić… Świetnie dogaduje się z mężczyznami, ale nie wiem co jest ze mną nie tak bo związki kompletnie mi nie wychodzą. Czasami mam wrażenie że mężczyźni są oniesmieleni kiedy widzą na jakim etapie w życiu jestem i ile osiągnęłam i chyba myślą że taka kobieta jak jak napewno szuka „księcia z bajki ” a nie takiego faceta jak „On”….

    Polubienie

    1. A może tak po prostu, po ludzku… jesteś brzydka/gruba? To by wiele tłumaczyło! 🙂
      Faceci ogarnięci życiowo szukają atrakcyjnych partnerek – stać ich na to. Zawsze można poszukać jakiegoś nieogarniętego i go utrzymywać – taki sponsoring! Wiesz, do związku Ty wniesiesz pieniądze, a on atrakcyjność. Od taka wolna myśl.

      Polubienie

    2. za bardzo chcesz. i tyle. to widać, słychać i czuć. to chyba Pan Ikea napisał „miej wyjebane a będzie Ci dane”? bo to święta racja. ciesz się tym, co masz. i miej wyjebane na resztę. bo to też widać i słychać i czuć. i to przyciąga ludzi.
      i uważaj o czym marzysz, bo jeszcze się spełni 😉

      Polubienie

  16. Za kilka miesięcy konczę 30 lat, moje związki zawsze kończą się porażką, w każdym czułam strach,starałam się bardziej dla kogoś tracąc swoją osobowośc, zawsze chciałam byc spełnieniem marzeń faceta, Trafiłam tu dzis przez przypadek i przeczytałam najmądrzejsze i najprostrze jednoczesnie stwierdzenie „Jeśli chcesz wiedzieć skąd biorą się kłopoty kobiet z facetami, spójrz na ich relacje z ojcem. W najgorszej sytuacji są te, które wychowywały się całkiem bez niego, albo z takim, który był atrapą z silikonu i styropianu. Cały czas niepewne siebie i usiłują zasłużyć na uwagę faceta z którym akurat są. A mężczyźni to wykorzystują. Większość tak robi. Czując słabość jak rekin czuje krew.”
    Jestem oszołomiona teraz, ja nigdy nie miałam ojca ,nagle chyba bardzo poszerzył sie mój horyzont..dziękuję :*

    Polubienie

  17. A mi od razu nasunęła się sentencja z reklamy banku, którą chyba kojarzy każdy. Młodzi ludzie opowiadają, że chcą żyć po swojemu, po czym leciwa ale zadbana babcia mówi: „Na każdym etapie życia człowiek może żyć ciekawie”. Wypowiada te słowa otoczona jakimś ogrodem, kwiatami, ludźmi. I ja wierzę, że wie co mówi. Najłatwiej jest usiąść, narzekać, użalać się nad swoim losem, a trzeba spiąć poślady i robić to (oczywiście nie tylko to, są jeszcze obowiązki) na co mamy ochotę. Od dawna chciałam wyjść z domu, pójść do parku, pojeździć na rowerze, zobaczyć kogoś kto wyzwala uśmiech. W parku byłam, na rowerze jeździłam, uśmiech gości na mojej twarzy regularnie. Małe marzenia są bardziej realne niż nam się wydaje. Trzeba chcieć.

    Polubienie

  18. No dobra, z wiekszoscia sie zgodze (poza powiekszaniem ust – po 30 zaczynamy na szczescie coraz bardziej docieniac jakie jestesmy piekne, a przestajemy sie przejmowac glupotami). Ale po co to pisac? przeciez nie chodzi o „fast forward”, 20tki sie nie ominie dzieki tym wylewnym radom. I bardzo dobrze, trzeba przejsc przez rozne trudnosci bycia 20latkiem, zeby dojsc do tego wszystkiego jak sie juz przekroczy 30.

    Za to komentarze mnie wkurzaja – dziewczyny, to nie z facetami jest problem, tylko z Wami. Okej, moze i dran i swir i podolec jeden ze traktuje dziewczyne zle, ale Wy sie nie musicie na to zgodzac. Jak Was nie szanuje od poczatku, nie zachowuje sie jak trzeba, to nie trzeba geniusza zeby wiedziec ze sie raczej nie polepszy. Nie wdawajcie sie w zwiazki z idiotami. Ja nie mialam ojca, ale go tez nie potrzebuje zeby wiedziec jak nie chce byc traktowana. Facet do zycia Wam nie jest potrzebny – fajnie jest byc w dobrym zwiazku partnerskim, ale to nie jest tak ze bez tego Wasze zycie nie jest pelne. Wy same powinnyscie byc dla siebie pierwsze i najwazniejsze, spelniac marzenia, cieszyc sie zyciem, rozwijac sie, a jak sie ktos fajny pojawi to super.

    A co do tych co maja 20kilka lat i pisza ze juz wszystko wiedza, bo juz wszystko przeszly i same nie wiedza czy sie smiac czy plakac – przypomnijscie sobie swoje wlasne slowa jak skonczycie te 30 lat – usmiejecie sie szczerze.

    Polubienie

  19. Czytam Twojego bloga od dluzszego czasu i powiem tyle: emocjonalnie nie zyjesz. Jestes emocjonalnym trupem, tyle przynajmniej wynika z Twoich wpisow. Troche to smutne.

    Polubienie

  20. Nie mogę oderwać oczu od tego co się tu dzieje.
    Abstrahując od absurdów dotyczących nas kobiet, ostatnio znacznie większym absurdem jest utrata męskości przez mężczyzn. Teraz to za mężczyznami trzeba chodzić, albo wręcz się uganiać, kombinować starać się. Kilka lat temu mogłam powiedzieć, że świat na ch..ju stanął. Dziś tego nie da sie powiedzieć. Nie szukam męża. Ale nawet potrzeba jasno wyartykułowana pt/ ” słuchaj facet, chce seksu tylko seksu” sprawia, że podkulają mężczyźni ogon i tylko kurz po nich zostaję. Nie jestem słabą kobieta wiec dodatkowo ciężko znaleźć mi silniejszego faceta. Same kobiety są sobie poniekąd winne. Mamy to o co włączyłyśmy, o równouprawnienie, wiec zapierdalamy min. 8 godzin na etacie, potem w domu, a później jedziemy z autem do wulkanizatora wymienić opony czy do warsztatu na wymianę oleju.
    Niestety obawiam się, że jest to stan nieodwracalny.

    Polubienie

    1. Ooo tak, to jest przykre. Ostatnio usłyszałam, że faceci się mnie boją bo mam większe jaja od nich.
      Tak nie powinno być. To facet powinien mieć tę siłę, potrafić podejmować decyzję być niegrzeczny kiedy potrzeba. Zdobywać kobietę, adorować i czasem złapać za włosy 😉

      Polubienie

      1. Tacy faceci, jakich ich widzisz, istnieją. Z tym, że żaden z nich nie pojawi się przy wyemancypowanej kobiecie, bo po co? Mężczyzna chce być mężczyzną dla kobiecej kobiety. Gdy widzi, że kobieta sama w sobie kobiecości ma mało lub wcale (albo dobrze schowane i przed nim nie chce pokazać) to rozumuje, że Jej osoba na zdobycz się nie nadaje i nic tu po nim. I się nie zainteresuje.

        Polubienie

  21. Dobry tekst o dojrzałości. Chociaż nie ma w nim nic dla mnie odkrywczego to czytając komentarze ma wrażenie, że dla wielu osób top prawda objawiona.
    Dojrzałość ma niewiele wspólnego z wiekiem metrykalnym. To bardziej suma przeżytych doświadczeń i wyciągniętych z nich wniosków.
    W wieku powyżej trzydziestki suma doświadczeń jest po prostu większa niż w wieku dwudziestu lat.
    Dopiero, po iluś mniej lub bardziej udanych wyborach życiowych, wiemy czego chcemy. Często wiemy już jak to osiągnąć. Nauczyliśmy się, najczęściej na własnych błędach, co jest dla nas dobre, i że niewielu jest ludzi dla których warto nasze dobro poświęcić.
    Ironią życia jest to, że najważniejszych wyborów dokonujemy bardzo wcześnie, mając bardzo małe doświadczenie – jakie studia (uczelnia, kierunek), jaki zawód, jaki partner. Im później tym trudniej podjąć decyzję. Tym większą mamy świadomość jak wiele można stracić przez jeden błąd. Trzydziestka to dobry czas na zmiany. Jest już świadomość co i jak trzeba robić żeby wyszło dobrze a jednocześnie ma się jeszcze chęć na coś nowego. Do wielu ludzi dopiero wtedy dociera, że jedyne co mogą zmieniać to oni sami i ich życie, i że jest to dużo prostsze, szybsze i mniej frustrujące niż bezowocne próby zmieniania świata wokół.
    Jednak jeżeli rodzice mówią dziecku, że utrata ukochanej zabawki to nic, że kupimy nowego misia to są na jak najlepszej drodze do wychowania emocjonalnej kaleki. I nie ma to nic wspólnego z radzeniem sobie w dorosłym życiu z rozstaniami czy z ogólnie pojmowaną stratą. Ta umiejętność to tylko (aż) kolejny składnik dojrzałości. Zresztą tak samo jak umiejętność budowania zdrowych relacji z innymi ludźmi – takich, w których szanujemy ich decyzje. Także te o odejściu.

    Polubienie

  22. Jak zwykle tekst fajny daje 2/10. Najbardziej urzekla mnie adel jak to rozstala sie ze swoim wybrankiem zapomniala o nim i jebnela piosenke to wiadomka tak musi byc. Moim zdaniem jednak trzeba walczyc o milosc i inne sprawy.a chuj rozstanmy sie pierdol wszystko tak jest trendi i cool bo adele tez tak robi. Trzeba wiary w siebie i w ludzi nie czytajcie tego gowna 😉 ja bede to hejtowal 😉

    Polubienie

  23. Mierzi mnie to …10 rzeczy, 6 najlepszych…5 cech…8 spraw o których…15 książek które…12 filmów jakie….
    Teks jest dobry, piszesz dobrze(chociaż ja oczywiście dużo lepiej) ale naprawdę jest denerwująca ta maniera w polskiej blogosferze…3 irytyjące rzeczy w polskie blogosferze…Po co tak wszystko numerować…Ludzie chyba nie muszą mieć wyliczone i ponumerowane…Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Tekst sam w sobie jest dobry i to jest bardzo ciekawy blog tylko ludowi wmówiono, że musi non-stop rzucać te cyferki 5 sposób, 8 metod, 12 odkryć…I nawet dobrzy blogerzy myslą, że tak trzeba.
      Tymczasem mnie i pewnie nie tylko mnie -odrzuca od razu jak widzę 9 rzeczy które…5 pomysłów…
      Tekst może być dobry a jest zjebany przez te cyferki i robienie takich wyliczanek.
      Gdzie wejdę-wyliczanka, która potrafi zepsuć najepszy tekst.
      Także-blog na pewno ciekawy, będę zaglądał, tylko te wyliczanki mnie dobijają, niszczą płynnośc tekstu.
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  24. Do mnie docierają te słowa na pewno wyjątkowo jasno,bo znam ich sens tak samo przejrzyście jak Pan – Panie Ikea. 🙂 Z zarzuceniem cugli życiu jest trochę gorzej…A brak ojca jest tak samo tragiczny w konsekwencjach dla obu płci.

    Polubienie

  25. Mam 20 lat, nie mam może kredytu na mieszkanie, ani samochodu, ba – nawet prawa jazdy, ale nie czuje, żeby cokolwiek z tych rzeczy było mi potrzebnych. Nie wiem czy kiedykolwiek będę uważała inaczej. Lubię podróżować, czasami robię ze swoim mężczyzną spontaniczne wypady i jest super. Niczego sobie w życiu nie odmawiam, robię co lubię, studiuję co lubię, lubię swoją pracę i znajomych. Choć doceniam ludzi, którzy mnie otaczają staram się mocno nie przywiązywać, bo tak już w życiu jest, że poznajemy mnóstwo osób i po drodze niektóre relacje umierają śmiercią naturalną. Pomimo wieku nie jestem zagubiona – wiem czego chcę od życia i śmiało po to sięgam. Ciężko pracuję nad sobą, ale staram się nie zatracić, bo o to łatwo, kiedy wszystko wokół jest takie niestabilne. Co do relacji z rodzicami, wychowałam się z mamą i w zasadzie od kiedy się wyprowadziłam z domu jesteśmy w stosunkach przyjacielskich, dużo rozmawiamy i dzwonimy do siebie. Podsumowując – myślę, że nie ma określonego wieku na bycie spełnionym. Można mieć wszystko to samo mając 20 lat jak i 30 labo 40. Jest to kwestia wyborów życiowych. Taty w moim życiu nie było, ale nigdy nie miałam problemu z relacjami damsko-męskimi. Chociaż tu też – samoświadomość i praca nad sobą. Nie chcę, żeby zabrzmiało to jak wychwalanie własnej osoby (gdybym się uważała za doskonałą nie potrzebowałabym tyle pracy nad sobą, o której już trzeci raz wspominam). Po prostu nigdy nikt niczego mi nie podawał na tacy, a nawet jeśli, ja nie chciałam brać. Człowiek wiele się uczy, kiedy od najmłodszych lat jest zdany na siebie i świadom konsekwencji swoich decyzji. A im więcej przeżyjesz też złych rzeczy tym łatwiej w dorosłym życiu stawiasz czoła wyzwaniom życia codziennego – rzecz jasna, jeśli nie dałeś się złamać.

    Pozdrawiam ciepło

    Polubienie

  26. Pingback: eve-Linki

Dodaj odpowiedź do Someone somewhere Anuluj pisanie odpowiedzi

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.