Pacjent miał 65 lat. Był łysy, żonaty, typowy Janusz. Przyszedł na badanie USG. Pani doktor wzięła głowicę w dłoń i zaczęła robić Januszowi USG brzucha. Po kolei oglądała nerki, wątrobę aż w końcu znalazła prostatę.

Była bardzo zadowolona ze swojego osiągnięcia, bo przy jej zerowym doświadczeniu w tym zakresie wcale znalezienie prostaty nie było to łatwe.

– Tu pacjent ma prostatę – powiedziała dumnie do swojego kolegi po fachu, który nadzorował badanie.

Kolega kiwnął głową potakująco, zabrali się więc i wyszli.

Tyle, że Janusz stwierdzenie: „tu ma pan prostatę” zrozumiał jako ciężki wyrok, chorobę terminalną. Uznał ze umiera. Rzucił żonę, wybzykal sąsiadkę, sprzedał samochód i pojechał żegnać się z życiem do Egiptu. Kiedy wrócił po dwóch tygodniach udał się do lekarza po dalsze instrukcje co do tego umierania.

Najbardziej się bał, że będzie bolało.

Był bardzo zdziwiony, kiedy usłyszał, że właściwie to jest zdrowy jak koń a każdy facet na świecie ma prostatę.

Ba dym tss.

Janusz rażony impulsem zrobił wszystko, aby poczuć że żyje, że oddycha, że jego krew jest jeszcze pompowana przez serce, że chce zobaczyć jeszcze coś, kawałek świata o którym kiedyś słyszał, a nigdy go nie oglądał, bo zawsze odkładał to na później.

To w sumie smutne.

Bo jeśli uważasz, ze umierasz i pierwszą twoją myślą jest to, że chcesz zostawić osobę z którą jesteś, albo że chcesz rzucić momentalnie swoją pracę, to znaczy, że od dłuższego czasu byłeś/byłaś nieszczęśliwy.

Kiedy jesteśmy młodzi, wydaje nam się, że jesteśmy nieśmiertelni. Oczywiście śmierć gdzieś tam jest. Ale czai się w ukryciu. Wiemy, że jest ale nie rozumiemy, że jest.

A gdyby jutro był ostatni dzień twojego życia?

Co Ty byś zrobił/a?

Dziwki? Gołda? Dragi?

Co jest najlepszym wspomnieniem twojego życia?

(Tego wam nie powiem. Ale pamiętam wschód słońca na Oahu. I zamglone, pokryte śniegiem szczyty Tatr. Wielki Kanion)

Co chciałbyś powtórzyć?

Z kim chciałbyś się spotkać i pożegnać?

Jaki byłby Twój ostatni posiłek?

(Zjadłbym kilogramowego steka, lekko krwistego z kawałkiem masła położonego pośrodku, posypanego świeżo zmielonym czarnym pieprzem, z belgijskimi frytkami i sałatą a do tego wypił czerwone wino, najchętniej malbeca lub  médoca).

Nie wiem co bym wziął na deser.

Kiedy jesteśmy młodzi mamy wiele marzeń. W miarę upływu czasu jest ich coraz mniej i mniej, bo nie tyle nawet godzimy się z rzeczywistością co ona nas przygniata.

Mój dobry przyjaciel, mecenas M. kiedy ostatnio było losowanie Lotto i można było wygrać 30 milionów, stwierdził, że jeśli wygra, to następnego dnia bierze całą bandę królika i jedziemy na Zanzibar. Aby na tamtejszych plażach czarnoskóre panie nalewały nam drinków do kokosa.

Miał trójkę, zainkasował 24 zł.

(Chciałbym przez rok zamieszkać w Stanach i przemierzyć je wzdłuż i wszerz. Mam nadzieję, ze na to jeszcze zarobię. Może brakuje mi tego, że mając 22 lata, nie spakowałem plecaka i nie pojechałem w świat, głodny nauki o ludziach. Może byłbym teraz lepszym człowiekiem. Ale, to było, minęło, nie wróci. Już nigdy nie będę miał 22 lat).

Kiedy rozmawiam z ludźmi, którzy są naprawdę chorzy powtarzają tą samą historię. Że na początku, kiedy lekarz coś im mówi jest rozpacz. Później gniew. Później racjonalizacja i wyparcie. Zaczynają chodzić do kościoła i szukać odpowiedzi: dlaczego, tak?

A później część  problemów przestaje dla ciebie istnieć.

Nagle zaczynasz być szczerym.

Nagle przestajesz się bać, tych rzeczy, które do niedawna wydawały ci się niemożliwe do przeskoczenia. Nagle idiotycznym staje się fakt, że nie możesz podejść do nieznajomej kobiety aby z nią porozmawiać. Idiotycznym jest to, że ktoś ci zepsuł błotnik w samochodzie lub, że nie stać cię na nowy telefon.

Dlaczego nie potrafimy tego robić na codzień? To proste, bo odrzucamy myśl o własnej śmiertelności. O tym, że w każdej chwili umieramy. Dociera to do nas, kiedy właściwie jest już za późno. Kiedy stoimy na szczycie góry i mówimy: o szybko minęło. 

Bo przez cały czas chcemy zrozumieć świat, a nie rozumiemy siebie. Więc zastanów się teraz: 

Czy to jest życie jakie chcesz mieć?

Czy to jest osoba z którą chcesz być?

Kim chcesz być?

Co chcesz osiągnąć?

Jeśli o czymś marzysz to po to sięgnij. Bo niewiele czasu nam zostało.

12820803684_1bdcc772ef_b

Photo by Magdalena Roeseler/CC Flickr.com

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych notkach?

Chcesz więcej takich opowieści? 

Kup „Solistę”

https://www.empik.com/solista-czyli-on-ona-i-jego-zona-c-piotr,p1284827987,ksiazka-p

„Solistę” dostaniesz w każdej księgarni stacjonarnej. A w wersji elektronicznej jest tu:

➡ Legimi https://www.legimi.pl/ebook-solista-czyli-on-ona-i-jego…

➡ Storytel https://www.storytel.com/…/solista-czyli-on-ona-i-jego..

➡ Jest też w aplikacji Empik Go. Sprawdzałem, naprawdę jest.

➡ e-booki i audiobooki, dla tych którzy nie lubią abonamentów: https://upolujebooka.pl/oferta,144642,solista__czyli_on…

Chodź ze mną do łóżka

39 uwag do wpisu “A gdyby jutro był ostatni dzień twojego życia?

  1. Przez ostatnie 3 dni leżałam w łóżku. Gorączka dość wysoka. Ok 40 stopni. I tylko to. Zero kataru, kaszlu… pomyślałam kilka razy…, czując MOCNY ból w całym ciele, o tym co piszesz. nie można przewidzieć własnego losu, jego zakończenia… ale na pewno warto na „swój czas, TU DANY, wpływać”, kiedy naprawdę możemy, I POWINNIŚMY. to co napisałeś, smętnym pieprzeniem, nie nazwałabym… Podobało mi się. Co bym zrobiła „gdyby…”? nie wiem…

    Polubienie

  2. „Czasem w ludziach, nagle tak,
    Zajdzie zmiana.
    I zrzucają
    Swe przebrania!

    Potem na przekór biegną w noc,
    Jakby Azteków mieli moc.
    Już nic nie muszą.”

    Dalej mam 22 lata i nie jestem zadowolony ze swojego życia. Studiuję, siedzę na dupie i smaruje soczyste linijki kodu. I wiesz co? Marzy mi się rzucić to wszystko w cholerę. Wyjechać, daleko, jak najdalej z tego kraju. Z daleka od Tusków, Kopaczów, Kaczyńskich, Palikotów, kościoła, moherów, bezsensownej edukacji… Ale nie potrafię. Bo się cholera boję o przyszłość. Bo nie chcę zostać w tym kraju i za parędziesiąt lat umierać z niedożywienia i halucynacji dzięki ZUSowi. I pierdolę gadanie o patriotyzmie – kocham Polskę, ale nie chcę stracić jedynego życia. Ale gdybym miał umrzeć jutro… Kto wie? Pewnie pojechałbym do dziewczyny, w której się zakochałem long time ago (nie, nie dała mi. Żadna mi nie dała) i spędził z nią ostatnie chwile. Taka ostoja szczęścia. Hmm.. poczucie bliskiej śmierci jest prawdziwą wolnością, I guess.

    Polubienie

    1. Skoro tak uważasz to nic z tego nie zrozumiałeś przecież studia są teoretycznie szansa na lepsze jutro a skoro Ci się nie podobają to rzuć je zacznij inne walcz z Tuskami 😛

      Polubienie

    2. „Książka ta nie powinna była zostać nigdy przeczytana ani sfilmowana. To nic innego, jak odzwierciedlenie żałosnego społeczeństwa. Życie nadal oferuje nam znacznie więcej, niż tylko obrzydliwe perwersje ludzkiego serca… Potrzebujemy Boga.”

      Polubienie

  3. Gdybym wygrała 30 mn w lotto, to…hmmm kredytu i tak spłacić nie mogę jeszcze przez kilka lat, drugiego mi się tykać nie opłaca, więc pewnie zrobiłabym remont w domu, założyła dziecku fundusz powierniczy, który by powąchało dopiero w wieku 26 lat (albo i 30tu – niech najpierw nauczy się samo utrzymywać), i spokojnie wstałabym w poniedziałek rano i pojechała do pracy. i choć kusi myśl o zmianie męża na nowszy model, to jednak lepszy diabeł, którego się zna;)

    A gdybym dowiedziała się, że umieram? Walczyłabym. I może wreszcie odżałowałabym kasę na jakąś mega-drogą, mega-markową i mega-zbędną torebkę. W końcu jestem kobietą, więc nieracjonalne decyzje są tak jakby wpisane w kod 😉

    Czarny, bierz plecak i jedź do Wujka Sama. Pisać tam też można.

    Miłego!

    Polubione przez 1 osoba

  4. Piotr, dziwne to uczucie czytać ten tekst, gdy 4h temu dowiedziałam się, że bliska mi, cudowna osoba zmarła (w wieku 40 lat!). A był to człowiek wielki, jakkolwiek to patetycznie zabrzmi – inteligentny, mądry, empatyczny, kreatywny, kochający ludzi i SWOJE ŻYCIE. Staram się być taka jak on, pomimo, iż dorównać mu będzie trudno. Dziwna koincydencja, ta śmierć i ten Twój tekst dzisiaj. Jest mi bardzo, bardzo smutno, a jednocześnie tak bardzo, bardzo dobrze – wiedząc, że kocham swoje życie i doceniam je tak, jak On. Dziękuję, że rozprzestrzeniasz „ideę życia” (znów ten patetyzm, ale nie umiem dzisiaj inaczej) – tak, jak robił to T. i jak staram się robić ja, na swoim blogu.

    Polubienie

  5. Raaanyy.. to jest smutne i przerażające, że.. ja nie wiem jakiego życia chcę. Pracę generalnie bym rzuciła, ta kanca mi nie leży, studia? to prawo jak kula u nogi, a zawsze sądziłam,że tego pragnę. Rychła śmierć uwolniłaby mnie od tego, co mnie tak dołuje i … nie, nie.. śpiewać? Robić to, co zawsze się chciało, ale wiedząc,że z tego się nie utrzymam? Z jednej strony PIĘKNIE. Z drugiej? robić to,co się zawsze chciało i wiedziec,że niedługo to się skończy, a dopiero się po to sięgnęło! Ja tam odwagi nie mam, a żyję tak, jak leci z dnia na dzień, jak niby być powinno i tak, żeby mama była dumna. Do bani.

    Polubienie

  6. W wieku czternastu lat ubzdurałam sobie, że popełnię samobójstwo, ale najpierw zrobię to, to i tamto, no i zaczęłam żyć. Przestałam przejmować się tym, co inni mogą o mnie pomyśleć. To dało mi niesamowite poczucie wolności.

    Potem… pocałowałam najprzystojniejszego chłopaka w szkole, by dać mu potem kosza, co sprawiło, że nagle większość chłopców zaczęła się mną interesować. Przeczytałam wszystkie książki z biblioteki i wygrałam konkurs poetycki. Zaczęłam jeździć na mecze jako kibic, a nie tylko oglądać je w tv, co przerodziło się w trwałą pasję. Robiłam wszystko, na co miałam ochotę i robię to nadal. Dzisiaj mam dwadzieścia cztery lata; studia i pracę, związaną z zainteresowaniami, wspaniałego faceta i oddanych przyjaciół, pasje i przygody, których sama sobie czasem zazdroszczę. Udało mi się zwiedzić prawie całą Europę i ciągle jeszcze jestem głodna świata. Mam też poczucie tymczasowości wszystkiego, dlatego nie przywiązuje się do niczego i nie boję się robić rzeczy, które są uznawane za niebezpieczne, np. jazda na stopa, palenie trawki na dachu wieżowca, czy skok na bungee.

    Jestem szczęśliwa.

    A gdyby jutro był ostatni dzień mojego życia?

    Cóż… „Mogę nawet dziś umierać. I tak przeżyłam więcej niż przeciętniacy, bo nie bałam się wziąć mojego życie w swoje łapy” 🙂

    Polubienie

  7. Dobry tekst. Potrafisz pociągnąć kanapoleniuchów do aktywności. Lubię czytać takie teksty. Niestety nie zawsze „chcieć to móc”. Nie rzucę pracy, bo ją w sumię lubię, a że nie mam lepszej alternatywy to muszę godzić się na to co mam. Nie spakuję walizy i nie będę szukać szczęścia w odległym zakątku, bo nie mam za co. Nie utrzymam się bez stałego źródła dochodu.
    Męża nie zmienię, ale za dużo pisania dlaczego.
    Od kiedy ciążyła nade mną wizja strasznej choroby faktycznie zaczęłam patrzeć na wszystko trochę inaczej.
    Szkoda tylko, że wybory których dokonujemy są podyktowane forsą. Ale na kasie świat stoi i na takie marzenia i ich realizację mogą pozwolić sobie ci, którzy nie muszą wypatrywać promocji w lidlu…

    Polubienie

  8. Ty skurczybyku widziałeś Wielki Kanion!!! To jedno z moich marzeń, a inne z wielu to przejechać jeepem z Kalifornii do Connecticut….mam nadzieję, że chociaż jedno z nich spełnię 😉 Pzdr

    Polubienie

  9. Często mamy problem ze skonkretyzowaniem tego czego chcemy, tego co byśmy zrobili. Pomijając spontaniczne momenty, gdy nagle podejmujemy decyzję, że wypijemy drinka, a nie wino, powiemy coś głupiego zamiast poprawnego. Takie życie 🙂

    Polubienie

  10. Prosiłbym uprzejmie Pana Autora o odpier*.* się od tego imienia. Po co podchwytywać pomysły gimbazy z Internetu? Brak własnych pomysłów?

    Polubienie

  11. Nic odkrywczego, niby każdy gdzieś tam wie to wszystko, ale intensywnie zagłusza. Bo każdy boi się życia. Dobrze, że napisałeś, a ja przeczytałam.

    A dziwnym przypadkiem właśnie jestem w szpitalu i dwie godziny temu wybudziłam się z narkozy.

    Drugi raz ‚trafiłeś’ z notką w odpowiednim momencie.

    Polubienie

  12. „Nie traktuj siebie tak poważnie, bo nikt poza tobą tego nie robi”. Ot co. Teraz wiem. Co lepsze, sprawdziłam i ogłaszam wszystkim, że DZIAŁA.

    Mam 25, a nie 65 lat, i mam guza wielkości słonia. Może dla typowego Janusza i jego ‚problemu’ życie się skończyło i faktycznie musiał zostawić żonę i nabrać kredytów. Ja – no cóż – nie mam męża/partnera/kochanka/kogoś kto mógłby wypełniać większość moich chwil, ani tym bardziej zdolności kredytowej by móc przeżyć kolejne 25 lat w tydzień.

    Nie polecam widzieć min lekarzy, ani słyszeć tego ich bełkotu na widok czegoś podobnego, do tego gówna, które upodobało sobie mnie na żywiciela. Jak się ma świadomość, że to taki bój jeden na jednego, ze świadomością, kto jest silniejszy, nieco przeraża.

    Tak. Na początku jak wrócisz do domu to jest rozpacz, ale jak sobie trochę popłaczemy, to się zrobi lepiej.

    Wpadłam w dziwny stan, bo gdzieś uciekały mi ostatnie miesiące mojego życia i nie bardzo wiedziałam co dalej. Dookoła wszyscy jak na zawołanie złączyli się w pary, biorą/będą brać ślub, urodzili/rodzą/będą rodzić dzieci, robią karierę /albo pracują jako korpoludy , jeżdżą po świecie, otwierają się na nowe, a ja co? Siedzę jakaś przestraszona życia w kocu i ewentualnie wysłuchuje łzawych melodramatów moich ‚przyjaciółek’ o samotności, bo mąż/narzeczony/partner wybrał wizytę w pubie z kumplami i piwo, a nie kolejny wieczór przy komedii romantycznej. Zastanawiałam się, czy którejś wpadnie do głowy, że u mnie jest tak jakby, ktoś wyszedł i zapomniał, że miał wrócić. Żadna na to nie wpadła. Podobno mam dobre serce i anielską cierpliwość. I nie czuje się jak „silna niezależna kobieta” z problemami. Z tych słów pasuje do mnie tylko „kobieta”.

    Świadomość tego, że to co mam nie wygląda dobrze, doprowadziła do tego, że w przeciągu kilku godzin przeprowadziłam analizę 25 lat życia. I wiesz co? Przestałam ryczeć, bo zorientowałam się, że poza ostatnim czasem, całe to życie było MOJE, dobre, z pięknymi chwilami, miejscami ludźmi. Moje.

    Masz rację. Człowiek w pewnym momencie przestaje się bać. Odważyłam się nie być taką ciapą jaką wydawało mi się, że się stałam. Potrzebuje czuć się seksownie, potrzebuje realizować swoje marzenia według jakiegoś tam wymyślonego planu, potrzebuje być szczęśliwa robiąc to wszystko. Jestem. Wszystkie potrzeby przeobraziłam w BYT. Dzieje się. I jest to coś niesamowitego. Szybko nauczyłam się cieszyć małymi rzeczami. Jeśli ktoś tego nie umie, to nigdy duże rzeczy go nie ucieszą. A kredyty zostaną.

    Może to co się stało jest pewnego rodzaju sygnałem, żeby zastanowić się nad swoim życiem i jeszcze coś zmienić. Jeśli tak, to chyba nawet jestem losowi wdzięczna, bo wraz z tym co przyszło i co nie jest fajne, to od początku tego roku mam wrażenie, że moje życie wywróciło się do góry nogami i ZNOWU żyję po swojemu, tak jak tego podświadomie pragnęłam.Trzeba brać ile się da. Życie jest jedno, nasze, stanowczo za krótkie by przejmować się wszystkim dookoła. I naprawdę ubolewam, widząc jak żyją ludzie, którym nie brakuje nic, bo mają miłość(lub coś podobnego), mieszkanie, samochody, zdrowie, dzieci, kota, bla bla bla i mówią mi, że nic im się w życiu nie udało, mają pierdyliard problemów i że „ja to mam szczęście”.

    No najwidoczniej mam. Nie czuje się z tym źle.

    PS. Normalnie tylko lajkuję, ale przy takim temacie, takim problemie, pozwoliłam sobie wrzucić tu moje trzy grosze 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  13. Gdyby moje życie miało się skończyć dziś. Czuła bym niedosyt, ból bo tak wielu rzeczy nie zrobiłam. Nie zrobiłam bo czasami możliwości nas ograniczają.
    Ale zgadzam się z Tobą, ludzie na wieści o śmierci potrafią rzucić wszystko i wszystkich bo odzyskują odwagę żeby coś zmienić.
    Szkoda że odwaga wraca za późno…

    Polubienie

  14. Gdybym miała umrzeć jutro (co nie jest do końca wykluczone, bo tysiąc kilometrów przede mną), umarłabym szczęśliwa, bo wiem, że żyję pełnią życia, a na pewno się staram. Prawdopodobnie bardziej przejęłabym się tym, że zniknę z życia wspaniałych ludzi, zostawiając w ich sercach wielką dziurę niż planami, których nie miałam czasu zrealizować.

    Polubienie

  15. W zasadzie rok temu, po diagnozie lekarzy dokładnie na takie pytanie odpowiadałam w swoich myślach. Nie byłam pewna kolejnego dnia ale tak sobie pomyślałam, że nie będę robić nic szczególnego bo w końcu co ma być to będzie. Chciałam by było normalnie i najlepiej żeby nikt się nie dowiedział, że taka sytuacja może zaistnieć, że po prostu to może być tak szybko. Szkoda dodawać zmartwień najukochańszym osobom, a przecież każdy z nas się jeszcze zapewne wyszaleje, gdzieś tam gdzie odejdziemy 🙂

    Polubienie

  16. Tak, wiem, że to nie ma znaczenia dla idei tekst, ale, głowicą do badań brzucha (convex), nie da się zobrazować prostaty!! (niestety możliwe jest to tylko poprzez pewien otwór ciała).Taki mały szczegół, ale razi obeznanych z tematem. Pozdrowienia od sonograferki 😉

    Polubienie

  17. Ostatnio rozmawiałam z moją współlokatorką na temat bycia przeciętnym. Doszłyśmy do wniosku, że tak właśnie się czujemy. I czy to dobrze, czy źle? Czy gonitwa za wyróżnieniami i byciem doskonałym to coś co ma towarzyszyć mi w każdej minucie mojego życia? Mam 21 lat, a tak mało zrobiłam. Ale z drugiej strony mam bardzo dużo marzeń. Tylko… Nie mogę rozszyfrować tego, dlaczego ich nie spełniam. Autodestrukcja? Moje własne bariery…
    NIEEEEEEEEE WIEEEEEEEEEEEEEEEM.
    I chcę się w końcu od tego uwolnić.

    Polubienie

  18. Witaj Ikea, czytam Twoje blogi, pomimo faktu, iz prawie w ogole sie z nimi nie zgadzam to podoba mi sie ich forma, ale jak widze wyrażenie na co dzien zapisane za pomocą tylko jednej spacji to mnie krew zalewa. Poprawiaj 🙂

    Polubienie

  19. Dziwki, zdecydowanie dziwki. I jeszcze bym zajeba* paru osobom, które mnie wkurwiały… Tylko wtedy, jak bym to z siebie ‚wypuścił’ to żal by było odchodzić. Bo tu na Ziemi jest fajnie, tylko że sami sobie te miejsce zepsuliśmy. Tak, zdecydowanie dziwki !

    Polubienie

  20. Życie na Ziemi jest prostsze niż myślisz, komplikujemy je sami. Sięgamy po filozoficzne lub szekspirowskie „być albo nie być”. a jeśli już być „co robić” Choroba to też ludzka rzecz, w końcu na coś trzeba umrzeć. Więcej optymizmu, bo to co nas spotyka na tej planecie – to dopiero początek naszej wędrówki we Wszechświecie. Głowa do góry pesymiści i chorzy z urojenia!

    Polubienie

  21. Wspanialy tekst! Na co dzień nie myślimy o tym, że właściwie w każdej chwili możemy umrzeć – wypadek, zawał itd. Często doceniamy niektóre wartości dopiero, gdy je tracimy.

    Polubienie

  22. Gdybym dowiedział się, że to ostatni dzień (dni) mojego życia? nic bym nie zmienił.
    jeślibym mógł, żyłbym dalej tak jak teraz. pewnie wykonałbym kilka telefonów, żeby załatwić sprawy organizacyjne.
    nie musiałbym mówić ludziom, że ich kocham, bo ci, których kocham o tym doskonale wiedzą. Ci których nie lubię, również wiedzą o moich uczuciach.
    Nie rzucałbym pracy i nie obrażał szefa na odchodnym – sam tę pracę wybrałem, mam ten komfort, że jeśli przestanie mi się podobać, mogę szybko zmienić.
    Mam wspaniałą, kochającą Żonę (jesteśmy parą od liceum) i o nią zacząłbym się martwić, ale mamy przyjaciół więc pewnie zatroszczyliby się o nią (mam na myśli relacje, finansowo da sobie radę). Zmartwiłbym się, że nie pojadę już na zaplanowane wycieczki, bo lubimy podróżować w nowe miejsca.
    No i umierałbym spokojnie, bo jako osoba wierząca (nawróciliśmy się kilka lat temu) wiem, że to nie koniec. Po prostu czekałby na mnie nowy rozdział.
    Jest coś, czego bardzo jednak boję – ból fizyczny, jakby się dało, to chciałbym umierać bez bólu.
    Czy są rzeczy, których nie zrobiłem i żałuję? nie, są raczej są takie, które zrobiłem i teraz żałuję albo się za nie wstydzę.
    Wiem, że to dla wielu osób zabrzmi śmiesznie, ale patrząc wstecz widzę, że nawrócenie dało mi jedną rzecz, której nigdy nie mogłem kupić – spokój wobec takiej sytuacji.

    Polubienie

  23. Odświeżone, przeczytane i odpowiem na to dwoma własnymi wpisami, bardzo pasującymi:
    Pierwszy: 02.02.2020 – pierwszy raz po 909 latach. Żal nie uczcić.
    Przychodzi taki moment kiedy jest za późno o jeden telefon. Za późno o jedną wiadomość. Za mało lub za dużo o jedno słowo. Za dużo myśli w głowie, których nie przekazaliśmy odpowiednim osobom lub w ogóle nikomu. Życie to kwestia wyborów. Nasze życie jest niczym wobec całego świata, nasze problemy tym bardziej. I chyba tak na prawdę każdy styka się z tym i dopiero tak głęboko uświadamia to sobie kiedy ma styczność ze śmiercią, kiedy los zabiera kogoś bliskiego. Bardzo bliskiego. Niczego wtedy już nie powtórzysz – pozostaje tylko żal tego, czego się nie zrobiło. Czas jest bezlitosny. Jest za darmo ale jednocześnie jest bezcenny. Nie możesz go kupić, ale możesz wykorzystać. A to się dzieje ciągle, wszedzie, w ciagu każdej minuty. Zakończę cytatem znanym chyba każdemu: „Albo sam pozmieniasz życie albo życie Cię pozmienia.” – czesto o tym myślę, czesto staram się w rozsądny sposób mieć tą myśl w głowie aby chyba po prostu nie bać się żyć, być i czerpać.
    Drugi: „Refleksyjnie ~ piekno przeminie, tapeta się zmyje, a kwas kiedyś wypłynie. Afirmacja za pomocą poprawy wyglądu. Tylko pielęgnacja relacji pozostawia człowiekowi coś pewnego. Coś nienamacalnego i bezcennego. Coś czego jesteś pewny niezależnie od tego czy ktoś jest z Tobą na codzień lub raz na jakiś czas. Wiesz, że jest. I to jest piękne – czysta świadomość wartościowych ludzi. A często za kurtyną dobrych wrażeń nie jedno ku.estwo się okaże 😉. Obecnie nie ma sentymentów – są interesy.” – bo pomimo wielu zawodów na ludziach wciąż w nich wierzę, to oni są esencją życia, tacy twoi, z tej samej gliny. Wciąż na nich czekam, nie szukam. Bo takich poznasz zawsze, trafi swój na swego i to w odpowiednim czasie.
    Wracając do pytania co bym zrobiła? Nie wiem… ale na tyle na ile siebie znam to chciałabym być po prostu szczęśliwa, ta czysta dziecięca radość i to samo dać bliskim. I mam nadzieję, że po swojej śmierci spotkam gdzieś tych, którzy byli z tej samej gliny co ja ale los postanowił ich już zabrać z tego świata:). Śmierć jest dla mnie jednocześnie końcem czegoś wielkiego lub początkiem. W jej obliczu wszyscy jesteśmy równi i bezbronni – żyjąc tak po prostu czesto o tym zapominamy. Życie w sumie to forma umierania bo od narodzin się do niej zbliżamy.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.