Za pierwszym razem było inaczej prawda? Ty miałaś pryszcze, on miała pryszcze, słuchaliście dziwnej muzyki i to było na kocu nad jeziorem, albo w namiocie, albo na łóżku twoich rodziców.

I on doszedł dość szybko, i ciebie może trochę bolało.

Ale nawet jeśli nie był w trakcie czuły, to i tak było uniesienie, były motyle, było patrzenie w oczy, były długie chwile zawieszenia na zasadzie: ale ona mnie kocha, kocha KOCHA!!!

Albo on mnie kocha, kocha, KOCHA!!!

Kurwa mać.

Nie było w tym kalkulacji, nie było drogiego wina, taksówek, kupowanej za ciężką kasę bielizny, było za to więcej prawdy.

Pamiętam jak mój kumpel z liceum Daniel dorwał dziewczę rok młodsze z naszej szkoły. Ona była dość nisko zawieszona, miała włosy do pasa, duże usta i nawet ładną twarz. Pieprzył ją na długiej przerwie w szkolnym radiowęźle wykorzystując do tego swego 21 cm kutasa, który później urósł mu do 23 cm a może 25 cm.

Był krzywy – Bóg istnieje.

Jakże ja mu zazdrościłem!! Nie tego pieprzenia, to miałem. Zazdrościłem mu chwil, kiedy patrzył jej w oczy, ona patrzyła w niego i świat dla nich właściwie już nie istniał.

Szczeniacka miłość.

Ale było łatwiej prawda?

Świat był prostszy. Nie to co teraz.

Mieliśmy fizykę, chemię, matematykę, język polski, długie godziny angielskiego, ale nikt nas nie uczył jak sobie poradzić z sytuacją pod tytułem: on jest toksycznym chujem albo w wersji męskiej, jeśli już ktoś wpadł na pomysł aby się związać: dlaczego ona jest taką wredną dziwką? Dawniej taka nie była.

Może w ramach wiedzy o społeczeństwie powinien wychodzić przed klasę koleś koło 70 – tki i opowiadać, jak udało mu się szczęśliwie przeżyć 40 lat swojego życia z jedną kobietą?

Dlaczego to nam teraz nie wychodzi?

Jeśli wasz związek oparty był tylko na seksie, tylko na tym jak zgrabną ona miała dupę, która wywoływała u ciebie ostry podjazd w górę to jasne, że to nie mogło wyjść.

Jeśli się nie lubicie, nie lubicie ze sobą spędzać wolnego czasu, nie macie chwili kiedy widzicie coś na ulicy i od razu budzi się w was myśl: muszę jej/jemu o tym opowiedzieć to od razu jesteście na straconej pozycji.

Mamy więc zasadę pierwszą. Pieprzenie służy tylko do pieprzenia. Nie ma w nim głębszej filozofii poza wypchnięciem bioder, twardymi sutkami, dzikim jękiem i paznokciami wbijającymi się w plecy.

Wiem, co mówię, akurat na tym się znam. Ba, kobieta może ci być bardzo wdzięczna za to, że dobrze ją zerżnąłeś a nie dałeś fałszywych nadziei na przyszłość.

Nie ma nic złego w szukaniu kogoś, kto zmieni całe twoje życie na mniej więcej 2 godziny z hakiem a później zamknie za sobą drzwi i nigdy nie wróci. Tylko po cholerę się z taką osobą wiązać???

Zasada druga to: daj mu/jej wolność.

Nikt nie jest w stanie spędzać 100 proc. czasu nawet z osobą, którą kocha. Patrzę dookoła siebie i widzę mnóstwo par, gdzie on nie może wyjść wieczorem z kumplami, bo ona mu nie pozwala, gdzie on zabrania jej rozmawiania z innym facetem, bo to jest zdrada.

Nigdy nie rozumiałem zaborczości. Jeśli jesteś z kimś dlaczego chcesz go uwiązać jak psa na łańcuchu do budy? Do osoby, która jest ubezwłasnowolniona traci cię szacunek.

A jeśli uważasz, ze zakazami uda ci się osiągnąć to, że ktoś cię nie zdradzi albo nie zostawi to po prostu wzięłaś/wziąłeś niewłaściwą pigułkę. LSD jest u dealera na Wiejskiej. Dodatkowo będziesz widzieć smoki w kuchni.

Za tym idzie kolejna zasada: szanuj prywatność. Grzebałaś w jego telefonie prawda? Grzebałaś w jego komputerze, sprawdzałaś co ma na swoim koncie na Facebooku.

Czy to co znalazłaś sprawiło, że byłaś bardziej szczęśliwa? Ludzie mają swoje brudne tajemnice. Każdy je ma. Ja je mam. Ty też je masz.

Wchodząc na jego konto wysyłasz do niego/do niej komunikat: nie ufam ci. Jesteś kłamcą.

Naprawdę sądzisz, że na takiej podstawie da się cokolwiek zbudować? Czy sądzisz, że wchodząc na jego pocztę powstrzymasz go/ją przed odejściem? Przecież to śmieszne.

I tak, prędzej czy później on/ona się o tym dowie.

I tak dochodzimy do zasady ostatniej (byłoby ich więcej, ale ta notka i tak już zrobiła się za długa, aby ktokolwiek ją przeczytał do końca): wybaczaj naprawdę.

Jeżeli ktoś cię szczerze przeprasza i przyjmujesz jego przeprosiny to nie ma powodu aby wytykać mu jego winę co każde trzy miesiące, przy każdej kolejnej kłótni.

To czysta manipulacja: chcesz aby on/ona poczuł się źle teraz w tym momencie, za coś co zrobił w przeszłości, i za co już wielokrotnie przepraszał/przepraszała.

Nie twierdzę, że w ten sposób rozwiążę wszystkie, wasze problemy. Ale wiem, że czasami wystarczy jeden błysk, jeden moment aby zmienić właśnie wszystko.

3901342286_20534a20f5_oPhoto by CIA DE FOTO a Creative Commons license

 

63 uwagi do wpisu “Najbardziej wkurwiające rzeczy w związku mężczyzny z kobietą

      1. Lepiej niech zatrudni kolegę, bo jak sam wrzuci do dziewczyna go zapędzi w kozi róg tekstami typu „UWAŻASZ, ŻE JESTEM ZABORCZA? A MOŻE JESZCZE GRUBA?” i nic z tego nie będzie. Niestety dla was panowie, mamy wrodzoną zdolność wzbudzania w was poczucia winy 😉

        Lubię

      2. W takiej sytuacji jedno jest murowane – awantura. ‚ Wrzucanie na walla żeby wszyscy widzieli jaka jestem wkurwiajaca? A może powiedziałeś koledze jaka jestem tragiczna i teraz on Ci doradza?’

        W samym tekście jest rada, a Wy jej nie widzicie: szczerość, związek świadomy, zdolność zauważenia błędów, omówienia ich ze sobą bez obrażania się. Na spokojnie. ‚Ja Ci powiem, co czasem mnie drażni, przez co jestem dla Ciebie mniej miły, a Ty zrób to samo – powiedz mi, co chciałabyś abym zmienił abyś była ze mną szczęśliwsza. A ja wtedy będę starał się tak Cię uszczęśliwić. ‚

        Wytykanie błędów = bunt i niezrozumienie. Omówienie problemów z zaznaczeniem, że jest się świadomym obopolnej roli w drobnych problemach = najlepsza metoda na konstruktywne zmiany 🙂

        Lubię

    1. Zaryzykuj, wyślij i już, jak nic z niego nie wyciągnie dla siebie/Was, to daj sobie chłopie spokój i bierz ja taka jaka jest albo ja zostaw, i nie licz na cud, ze nagle ja olśni i się cos zmieni.

      Lubię

  1. nie było facebooka, nawet nk wtedy nie było, więc liczyłam wszystkie przysłane do mnie smsy
    były wtedy pakiety 600 smsów za 6 zł
    jeśli liczba się nie zgadzała=zdrada
    lata świetlne temu 🙂

    Lubię

  2. No cóż, najbardziej dla związku zabójcze są oczekiwania. Gdy masz naście lat ważne jest tylko to, że kochacie się jak szaleni. I już. To wystarczy, byście byli razem do grobowej deski… Później wszystko się zmienia. Oczekujesz kwiatów i czekoladek, prezentów na walentynki, spontanicznych wypadów do restauracji, pamiętania kiedy się poznaliście, kiedy pierwszy raz pocałowaliście, a potem świętowania każdej rocznicy. I ciągle coś dokładasz- chcesz niegasnącego romatyzmu, odgadywania emocji w ułamku sekundy, codziennych czułości, stabilizacji, a jednocześnie nieustannego zaskawiwania. Później oczekujesz wspólnego mieszkania, odpowiedzialności, dzielenia się obowiązkami, udziału w codziennych wydatkach, zdolności mentalnej i biologicznej do spłodzenia potomka. Dalej wszystko się nawarstwia, oczekujesz zaręczyn, ślubu, wspólnych wakacji, lubianych przez oboje znajomych, bezwzględnej szczerości, wierności psychicznej i fizycznej, a do kompletu jeszcze większego mieszkania, lepszego auta, wyższych zarobków, kolejnego dziecka. I tak dalej – oczekujesz oczekujesz, oczekujesz… Zawsze dokładasz do wózka, nigdy nic nie ściągając. Nie pamiętasz jak na początku związku zastanawiałeś lub zastanawiałaś się czy pójdziecie razem na ślub kuzynki, który odbędzie się za 3 miesiące. Teraz już przecież wiesz, że za 30 lat będzie wam lżej, bo spłacicie kredyt za mieszkanie i samochód. I chociaż on jest starym chamem, albo ona grubą jędzą, to przecież już zawsze będziecie razem, bo macie wobec siebie oczekiwania, które będą was unieszczęśliwiać aż do śmierci.

    Lubię

    1. fajnie napisane a w praktyce jak poradzic bez tych oczekiwan ?
      przeciez jakies fundamenty sa zawsze
      rozmowa czy chcesz dzieci ile gdzie chcesz mieszkac jaki rodzaj zwiazku to mozna ustalic w pierwszych etapach – tylko ze nikt nie rozmawia o tym wierzac ze jakos to bedzie. rozmawiajac ludzie mysla ze zapesza czy co ?

      Lubię

      1. A wlasnie ja mialam szczescie trafic na partnera, z ktorym moglam od razu porozmawiac o wszystkim. Ze marze o domu, z ogrodkiem i wlasymi warzywami, kurkami i kózką, w gorach, trojka dzieci a on wyliczyl ile lat i ile pieniedzy bedziemy musieli odkladac zeby bylo nas na to stac i realizujemy ten cel razem. Od razu sie zareczylismy i zaplabowalismy za ile mniej wiecej chcemy miec pierwsze dziecko i plan awaryjny jakbysmy nie mogli. Nigdy nie sprawdzam mojego partnera, bo mu ufam w 100%, ale zaufanie nie jest za darmo. Jezeli podejrzewasz, ze cie zdradza to sprawdzaj owszem, jezeli sam nie ma jaj zeby sie przyznac przynajmniej ty mozesz wybrac czy chcesz z kims takim byc-ale tylko wtedy jezeli dowody sa niepodwazalne, bez niepotrzebnych paranoi. U mnie sprawa jest prostsza. To byl przemyslany wybor i ja jestem jego pierwsza. Sam dlugo zyl w czystosci i czekal na ta jedyna. To sie rzadko zdarza. I tak jest najlepiej. Bo wchodzi w zwiazek bez bagazu emocjonalnego, ja nie mialam na tyle rozumu i musial sie przebijac przez moje zasieki,ale wytrzymal to dzielnie. Nie boje sie, ze mnie zdradzi, bo nie lubi chodzic na imprezy ani pic. Taki ma organizm poprostu nie moze i go odrzuca, wiec nie mam podstaw sie obawiac, ze zrobi jakas glupote. Ja tez nie lubie miec kaca ale kiedy mialam partnerow lubiacych alkochol sama tez sporo pilam. Potem odkrylam, ze wole wysilek fizyczny, sztuke, muzyke, dobra ksiazke czy obiad od alkocholu. Alkochol bardzo wplywa tez na nastroj i zmienia psychike oraz bilogie mozgu. Co do mojego partnera, nie jest ciota i lewusem, mimo, iz go tak najpierw piczatkowo ocenilam-ja krolowa imprez z byle kim sie nie zadawalam. Przynajmniej tak mi sie zdawalo. Mialam swoj zespol i wspolpracowalam z wieloma gwiazdami. Potem zajelam sie sportem i to skierowalo moja uwage jeszcze bardziej do wewnatrz. A potem medycyna. Wrecz promieniowalam zajebistoscia nie chcialam spojrzec na takiego lewusa 🙂 moj przyjaciel mi uswiadomil jak wielki blad popelnie. Ale do tego trzeba miec przyjaciol 🙂 na szczescie ten jest po 50 i potrafi doradzac. A teraz jest bosko, az do tego stopnia, ze przekroczylo to moje najsmielsze oczekiwania! Ciagle myslalam, ze za duzo wymagam a dostalam duuuzooo wiecej niz oczekiwalam. Nawet faceci na portalach randkowych pisali mi ze mam za duze wymagania. A jednak ich spelnienie jest mozliwe. Nie rezygnujcie z marzen. Wszystko w granicach rozsadku. Musicie sie kontrolowac aby nie zamienic listy oczekiwan w koncert zyczen. Trzeba sie poznac. Postawic sie w roznych sytuacjach. Sprobowac wielu rzeczy, przekraczac swoje granice lęku i zmeczenia. Przelamywac sie. Co do mojego partnera, seks tez jest zajebisty, wiec jestem mega szczesciara 🙂 zupelnie sie nie boje, ze mnie zdradzi a moglby wiele szczescia dac kobietom 🙂 ale… nie byl z poczatku super atrakcyjny. Byl przystojny, jednak zle ubrany i uczesany a delikatna cera sprawiala ze po goleniu mial pelno pryszczy, do tego otyly i niesmialy. Caly czas zajety praca i studia i przede wszystkim mlodszy. Dziewczyny nie patrzcie na to ! Te zmiany trwaly chwile i teraz jest mega ciacho, silka, fryzjer i ciuchy a w bonusie dostalam wielkiego kutasa i doskonalego kochanka, a chcialam tylko faceta, ktory bedzie bardzo za mna i bedzie mi pomagal we wszystkim – reszty moge nauczyc 😉 dziewczyny nie patrzcie na showmanow, tyle fajnych i niesmialych chlopakow sie kreci. Potraktujcie ich jak nieoszlifowane diamenty. Przeciez lubicie zmieniac faceta? To wezcie takiego, ktory wam na to pozwoli i bedzie chcial. Wskazecie droge a pozniej staje sie samodzielny. Spojrzcie na tych, na ktorych nie chcecie spojrzec, ale patrzcie na charakter-reszta to pestka! Boicie sie o seks? To natura, lekko naprowadzicie i samo sie dzieje. Przestancie biegac za bawidamkami i alkocholikami. Taki partner seksualny wcale nie musi byc najlepszym kochankiem. Kazdego mojego kochanka musialam szkolic. Jednych mniej a drugich bardziej i o dziwo nie wiedzieli wiecej ci, ktorzy uwazali sie za specow bo ruchali jak najwiecej, tylko ci, ktorzy mieli wrazliwosc i empatie. Ja czasem naprawde lubie brutalnie, a jezeli da sie partnerowi zielone swiatlo to w kazdym samcu to siedzi-energia zdobywcy-wystarczy ja rozbudzic-nic wielkiego, troche komplementow na podbudowanie wlasnej wartosci, ale szczerych i rozmowa a nie klotnie i awantury. Szanuj jego niezaleznosc, ale kiedy sie leni daj mu popalic 🙂 Poprostu nie rob z chlopa baby i nie staraj sie nim na sile rzadzic a bedziesz miala prawdziwego mezczyzne w domu. Wyznacz sobie wyrazne granice. A taki pijak i bawidamek skaczacy z kwiatka na kwiatek juz nigdy sie nie zdecyduje, bo ktos taki boi sie bliskosci i zawsze bedzie wybieral kobiety, w ktorych cos im nie pasuje do konca, bo tak sie nie zakocha po uszy, bo boi sie odrzucenia, najczesciej tez w domu nie bylo pozytywnych wzorcow, zawsze patrz na rodzine, czy tam jest czulosc i milosc, przytulanie, buziaki i mowienie kocham cie oraz wspieranie ale takze dyscyplina. Beznadziejne przypadki to zazwyczaj patologia tylko taka, ktorej nie widac na codzien, ukryta – przypadek, moj byly, znam go doskonale i dalej sie przyjaznimy, pomimo, i zrobil mi tyle swinstw, ze ledwo uszlam cala. I wszystkie takie przypadki sa takie same-beznadziejne i zawsze trafiaja na kobiety o niskim poczuciu wlasnej wartosci-jakkolwiek nie maskowanym duma, pycha i beszczelnoscia, bo nimi mozna latwo kierowac. Czarny-to tez do ciebie 😉 ja sie wyleczylam z toksykow dopiero jak pobylam sama, dorobilam kilka waznych i prestizowych szkolen oraz uprawialam nieskrepowany seks bez zobowiazan. Dzieki temu cisnienie mi zeszlo i stalam sie bardzo niezalezna i pewna siebie. Jezeli lecisz na takiego kolesia to cos z toba nie tak. Zatrzymaj sie, daj sobie czas, rozwin skrzydla. Nie przywiazuj sie. Potraktuj to jak prace badawcza. Poznasz wiele roznych charakterow, zaczniesz dostrzegac zaleznosci, podobienstwa i schematy. Bedziesz potrafila ocenic bardzo szybko czy partner sie nadaje. Nie po zarobkach-to nie jest oznaka zaradnosci, a czesto pazernosci, nie po wygladzie- przystojny to niekoniecznie okaz zdrowia fizycznego i psychicznego a przebojowy nie znaczy ani madry ani inteligentny. Naucz sie oddzielac seks od zycia najpierw a potem zespol to razem. A najlepiej nie trac swojej niewinnosci za szybko i wybierz raz a dobrze i ucz tego swoje corki 🙂

        Lubię

      2. Musisz tez czyms facetowi imponowac. Zapewne wiesz jak nie lubisz kiedy ktos sie wymadrza a nie ma nic do powiedzenia. A zeby miec cokolwiek do powiedzenia potrzeba doswiadczenia. Roznych doswiadczen. Potrzeba sie w cos zaglebic. Dziedzina niewazna, w kazdej dziedzinie na pewnym poziomie dochodzi sie do tych samych wnioskow, jednak trzeba naprawde sie zaglebic, skonczyc z zachowaniami asekuranckimi i odwazyc sie na cos. Pchnac sie w sytuacje bez odwrotu -jak skok ze spadochronem, gdzie bedziesz zastanawiac sie co ja tu wlasciwie robie i ci wszyscy ludzie wokol licza na mnie, ze dam rade a ja mam ochote schowac sie w najciemniejszy kat i zalewa mnie panika. Goraco, dusi w gardle, kreci sie w glowie, nie dasz rady slyszysz mantre. To bylo glupie na co sie pirwalas co sobie myslalas?Ale potem zaczynasz dzialac i dziala adrenalina i sie dzieje jakby samo jakbys stala obok. Jezeli jestes dobrze przygotowana zadziala automat. I udaje sie kimo, iz trzeba sie rowniez liczyc z pirazkami ale jezeli pare razy dasz rade i przekroczysz te granice paniki i wlozysz sporo pracy w jakies przedsiewziecie to jestes silniejsza, bo wiesz ze dasz rade. Przeanalizujesz bledy jeszcze raz i zrobisz to jescze raz i bedziesz probowac az sie uda-nic strasznego. Tylko to musi byc twoje. Cos co tobie sprawi przyjemnosc i zagwarantuje rozwoj nie tępa robota. Nie cos dla kogos i na rzecz kogos. Ogolnie trzeba z czyms sie caly czas zmagac, scierac. Miec cos co nam przypomni jacy maluczcy i ograniczeni jestesmy 🙂 ze mozemy sie mylic. Potrzeba duzo krwii, łez, potu i straconych nocy zeby wyszlifowac charakter. Jezeli chcesz cokolwiek wymagac od faceta najpierw wymagaj od siebie. Mlodosc to odpowiedni czas na to. Szkoda go marnowac na romanse, lepiej sie rozwijac, potem mozna lepiej wybrac, bo sie wie czego chce i ma sie cos do powiedzenia. Kiecki, tipsy, makijaze i imprezy nie zastapia kobiety z charakterem. Taką facet szanuje, bo taka wie co jest najwazniejsze, ma odpowiednio ustawione priorytety. Takze warto zamiast na impreze zapisac sie na joge czy na silke czy na karate, czy spiew, malarstwo czy chocby nawet kurs szydelkowania lub …szybowania. To bedzie tez i twoj wentyl bezpieczenstwa kiedy zycie cie przygniecie :)nie bedziesz wtedy wisiec na facecie i oczekiwac, ze nagle sie stanie lekiem na cale zlo-nikt nie jest w stanie uniesc takiego ciezaru i tak samo w 2 strone nigdy nie staraj sie byc 2 mamusia, nie skacz wkolo faceta, musi sam potrafic zadbac o siebie i o dom, ugotowac obiad itd, ale ty tez naucz sie przykrecac srubki. Uczcie sie od siebie nawzajem 🙂 wiele kobiet popelnia blad w stulu: pozwolilam mezowi zeobic pranie ale nigdy wiecej juz tego bledu nie popelnie, bo powiesil pogniecione i zafarbowane. Nie, to znaczy, ze ty mu zle powiedzialas, ze zalozylas, ze skoro dla ciebie to jest latwe dla innych tez, a wszytko trzeba tlumazyc jak dziecku i z cierpliwoscia i dac sobie margines bledu. W kazdej strefie. Tak samo jak dziewczyny mowia, ze jedna zdrada i koniec zwiazku-ja tak nie uwazam, kazdemu moze sie powinac noga, wszystko zalezy od sytuacji, ale nigdy nie dajcie sobie wmowic, ze skoro facet was zdradza od wielu lat to wasza wina, bo najczesciej dlatego kobiety pozostaja w takich zwiazkach, bo czuja sie winne. czarny bada sfere seksualna homo sapiens, nie mozesz jednak zapominac o intelekcie. Nigdy nie powinno sie oddzielac duszy od ciala. To podstawowy bląd kontrybucji- placimy za to ogromna cene, za to aby byc jak wszyscy i miec poglady jak wszyscy, wtedy nie jestesmy atakowani. Zyjemy niesprawdzontmi schematami i bierzemy je na wiarę. Budda ponoć mawial, ze wszystko w co wierzysz musisz zanegowac. Sam przed sobą, poklocic sie ze soba i powtarzac ten zabieg czas i nie przywiazywac sie do zadnych poglądow a wtedy bedziesz wolna. A wlasnie w calym tym wariactwie trzeba odnalezc siebie i nauczyc sie szanowac inne barwne osobowosci. Trzeba starac sie zrozumiec kazdego. Nie oceniaj kazdego z gory, staraj sie dociec co przezyl, ze jest w tym miejscu a nie innym. Za kazdym menelem kryje sie jakas tragiczna historia. Rozmawiaj z kazdym i sluchaj kazdego, bez agresji. Akceptuj, nie musisz sie zgadzac ale akceptuj, nie zmieniaj na silę. Jezeli chcesz cos zmienic mozesz to zrobic tylko swoją postawą. Przykładem. Nie kazdemu da sie pomoc i nie kazdy oczekuje pomocy, uszanuj to. Czasem od takich trzeba spierdzielac jak najdalej, bo tonac ciagną na dno i ranią wszystkich wokół i nie widzą tego. Nie jesteś matka teresa ani cudotwórczyni. Od takich facetow spierdalaj jak najdalej. Najlepiej sama intuicja ci podpowie-to proste-bądź tam, gdzie czujesz się dobrze i swobodnie, nie musisz nikogo udawać i zasłaniać się dyplomami. A twoj facet ma cię akceptować taką jesteś. Co nie znaczy, ze nie bedziesz sie starac zmienic na lepsze. Tez bedzie cie czekalo sporo pracy nad uswiadomieniem sobie swoich wad i ograniczen oraz swoich dobrych stron. Do tego trzeba chciec się rozwijac a pomaga w tym pasja 🙂 ciag dalszy do komentu poniżej….. i rozwijasz się, nie traktujesz wtedy życiowych problemow jak wielkich tragedii tylko jak problem, ktory nalezy wziąć na logikę i poprostu rozwiązać. Np myli ci się prawa ręka z lewą ręką. Załóż bransoletkę na lewą rękę i zerkaj na nią przed każdą decyzją wymagającą znajomości stron. Kiedy jestes w zwiazku problemy sa podwojne. Jezeli nie radzisz sobie solo, ten ktos ci nie ponoze. Bedziesz gotowa na zwiazek dopiero wtedy kiedy facet bedzie ci do niczego nie potrzebny. Jezeli masz wady powiedz partnerowi o nich razu zamiast udawac ósmy cud swiata. On ci pomoze. Ja od razu powiedzialam, ze mam problem z wydawaniem pieniedzy i to on musi sie zajac finansami. Ja nie umiem oszczedzac on potrafi. Kiepsko u mnie ogolnie z systematyką działań, dlatego trudno mi czuwac nad nudnymi obowiazkami, nienawidzę rutyny i muszę sobie uatrakcyjniać każdą domową czynnosc a czasem poprostu wyjechac w gory -sama. Kazdy potrzebuje samotnosci raz na jakis czas chocby nie wiem jak tesknil za partnerem. Nie dajcie sie zwiezc glupim romantycznym historyjkom. Wyrzuccie do kosza gazety dla bab-nie ma tam nic mądrego. Wyjedzcie na wies, porobcie przy gawiedzi chociaz przez tydzien, pomozcie jakims gospodarzom na agroturystyce przy koniach i kurach w sadzie i ogrodzie -ubrudzcie sie i zniszczcie fryzure i paznokcie, to nie jest najwazniejsze. Jezeli bedziesz brzydzila sie sprzatnac konska kupe to jak chcesz sprzatac kupy swojego dziecka-przerosnie cie to. Jezeli plabujesz dzieci czympredzej idz na wolontariat do najblizszej stadniny koni 🙂 facet to nie kot ani pies, dasz zrec, posprzatasz kuwete i wsio bedzie ok. Facet to dzikie zwierze-jak kon, nie okielznane do konca i mogace niespodziewanie cie zranic bardzo mocno, bo jest silny, czasem tylko dlatego, bo sie czegos wystraszy. Jezeli nawiązesz więz z koniem i bedziesz w stanie ujezdzac to ogromne zwierze, poznac jego potrzeby, pokochac je i zapanowac nad nim, bedzie ci latwiej. I przestaniesz sie skupiac na tym jak wygladasz. Ja w ogole o tym nie mysle-mam za duzo zajec, zycie jest zbyt ciekawe a czasu jest tak malo :))))) jeszcze chwila i zaczniemy chorowac, zaczna sie ograniczenia finansowe, fizyczne i obowiazki w zwiazku z dziecmi -jezeli chcesz wejsc na mount blanc to kiedy jak nie teraz 🙂 wiele kobiet ma tyle marzen i marudzi, ze chcialoby cos zrobic ale „samej to mi sie nie chce” i czekaja na tego wystrzalowego przebojowca, ktory wezmie je w gory i na zagle, pokaze kawalek swiata. Tylko, ze dla takiego faceta jestes nudna. Mozna czegos nie wiedziec, ale sa 2 rodzaje ludzi-niektorych wszedzie trzeba ciagnac i wola siedziec w domu a na spacer chodzic kolo bloku, a sa tacy, ktorzy nie usiedza na miejscu. Fajnie jest sie odwazyc mimo wszystko na cos szalonego, jednak nie licz na to, ze taki przebojowy facet z toba wytrzyma a ty z nim, bo bedziesz mu robic wyrzuty dlaczego go caly czas nie ma w domu. Nic nie da gotowanie i sprzatanie jezeli nie bedziesz potrafila zrozumiec jego pasji i tego, ze czasem nie ma sily na seks i na rozmowe. Nie zrozumiesz tego, dopoki sama nie doswiadczysz. A zdobyta po drodze samoswiadomosc i swiadomosc wlasnego ciala pozwoli ci lepiej poznac swoje oczekiwania i stawiac granice oraz uruchomic zmysly-przez co seks jest duzo lepszy 🙂 nie osiagniesz spelnienia i szczescia bedac wiecznie czyjas sluzaca-w pracy i w domu. Musisz przelac niespelniona potrzebe kontroli na energie tworczą, na pasję a nie na faceta 🙂 pozdrawiam wszystkich i zycze powodzenia w szukaniu wlasnego szczescia. Nie wiwm czy moje sposoby moga byc uzyteczne dla kogokolwiek, ale jezeli moga pomoc choc 1 osobie bede sie cieszyc 🙂

        Lubię

    2. Jesteśmy tylko ludźmi. Oczekiwania są wpisane w naszą naturę.
      Oczekujemy od partnera, od dzieci, od pracodawcy, od klientów, od życia a nawet od siebie…
      Sorry ale tak jest.
      Inną kwestią jest jeśli ktoś tylko oczekuje a nie daje nic w zamian.
      Ty oczekujesz od partnera a on oczekuje od Ciebie.
      W związku ważny jest kompromis i dostrzeganie potrzeb drugiego człowieka.
      Jeśli liczysz się Ty i TYLKO TY to długo taki związek nie wytrzyma.

      Lubię

      1. Kompromis nie jest dobry na wszystko. Czasem trzeba postawic na swoim a czasem ustapic. Nie da sie wszystkiego ciagle dzielic na pol, bo traca obie strony i nikt nie jest szczesliwy. Np kompromis w wydaniu polskim, kobieta chce jechac nad morze a facet na wyscigi motocrossowe, rozw a: kloca sie a potem koncza na dzialce razem, rozw b: jada do ciechocinka, rozw c: koncza u babci na wsi, zamiast zostawic dziecko u rodzicow i facet jedzie na motocross a kobita nad morze. Brak rodzicow ? Raz jedno zabiera dziecko raz drugie. Potrzeba troche zdrowego egoizmu. Nie da se vyc caly czas ugodowym. Nie wiem jak ty pojmujesz kompromis. Moze podobnie jak ja. Ja opisuje to co obserwuje. Wiekszosc par chce spedzac czas na sile razem, kobieta czesto uzywa argumentu dziecka i jego potrzeb oraz potrzeb i warunkow domowych zeby zmusic faceta do czegos i baby sa cholery msciwe. Ja nie pojade nad morze to ty nie pojedziesz na motocross. I zamiast powiedziec dobra jedz ja wezme dawidka nad morze ale potem go zavierasz ty, to mowi cos w stylu dawidek lepiej by sie czul na wsi u babci, ostatniej zimy sporo chorowal musi pooddychac swierzym powiwtrzem i caly czas siedzi przed kompem tam sie rozrusza. I lipa kompromis po polsku. Obydwoje lądują wkurzeni u babci, zli na siebie i dawidek tez nieszczesliwy, bo np tam nie ma kolegow. A najlepiej plabowac cos wczesniej: zbierac przez caly rok na wakcje, oszczedzac a nie brac pozyczki tuz przed, dziecko wyslac na kolonie i sobie zostawic na przyjembosci jakie sie chce. Natomiast czesto mamy tendencje do deprecjonowania potrzeb partnera: a to tylko glupi cross czy glupie gry. Nie rozumiemy, ze cos moze byc wazne dla kogos i to rownie wazne jak szara codziennosc, rachunki, pieluchy itd. Kompromis to niekoniecznie dobry sposob na wszystko, bo jednak czasem tez trzeba powiedziec partnerowi stop grasz za duzo czy wydajesz na gry za duzo pieniedzy albo nie pojde z toba na mecz do baru bo mnie to nie rajcuje, nie pojde z roba na zakupy, bo za duzo czasu spedzasz pomiedzy polkami idz z przyjaciolka, i nie obejrze romantycznej komedii z tobą, bo nie przepadam. Tutaj nie ma miejsca na kompromis. A jezeli damy partnerowi swobode samodzielnego wyboru w sytuacjach kiedy kompromis bedzie konieczny latwiej wezma na siebie odpowiedzialnosc obowiazkow 🙂

        Lubię

      2. Musi jedno trzymac piecze nad czyms a deugie nad czyms innym w zaleznosci od mozliwosci, ale musi byc obecny lider. Jezeli chce sie zwiazku na zasadach rownosci raz jedno dominuje w czyms a raz drugie w czyms innym w zaleznosci od tego kto ma wieksze przygotowanie do danej dziedziny, bo umiejetnosci nigdy nie sa rowne. Czasami trzeba podejmowac decyzje za oboje partnerow i ponosic ich konsekwencje, bo nikt nie jest alfa i omega i kazdy sie myli a czasem trzeba pozwolic komus popelnic sobie swoje bledy, zycie samo da mu nauczke. Nie ochroni sie partnera przed wszystkim. Ludzie czesto wyznaczaja sobie granice, ktorych nie przekrocza w zwiazku a potem przesuwaja ciagle granice w nieskonczonosc. Nikt nie wie jakie beda konsekwencje tego, ze poswiece sie i zostane z dzieckiem a moj partner pojedzie sam na impreze firmowa, bo ja tam nikogo nie znam i nie chce. Moze bede mu ten koncert wypominac latami w klotniach a moze on tam pozna kochanke. Trzeba liczyc sie ze wszystkim. Najwazniejsze zauwazylam to wiwrzyc w to, ze bedzie dobrze. Tylko oboje musi wierzyc, ze cokolwiek sie stanie chcecie byc razem i poradzicie sobie. Niby proste, w koncu wystarczy tylko chciec, byc na tak. A jednak ciezko nam zaakcwptowac takie blachostki, ze partner nie chce dzisiaj sprzatac, bo chce isc z kolegami na piwo-dziwne…. 🙂

        Lubię

      3. A juz w ogole najwiekszym bledem kobiet jest wymaganie zeby facet czul to co one. Pamietasz jak uderzyl sie w duzy palec mlotkiem albo byl chory? I co czulas cos? Bolalo cie czy sie rozchorowalas od tego? No nie. To on moze tak samo nie czuc i nie rozumiec twojej potrzeby kupna rozowych butow akurat w tej chwili a nie np za 10 dni jak bedzie wyplata. Faceci jednak dosc czesto ustepuja, a baby stosuja szantaz emocjonalny rodem z piaskownicy. Facet raczej czesciej posluguje sie fochem, zawinie kite i idzie i w dupie wszystko. Albo jest tylko nie uczestniczy w zyciu domowym. A najgorzej jak faceci zaczynaja sobie nawzajem tlumaczyc zachowania kobiet i vice versa drogie panie. Lepiej porozmawiac z partnerem niz z kolezankami, ktore walna cos w stylu pewnie nie kocha cie, bo nie chce ci kupic tych butow, sknera przeciez go stac. A moze zbiera na cos innego dla ciebie czy dla was albo poprostu chce sobie kupic zegarek zamiast tobie setna taka sama pare butow jak i sto innych rozniacych sie tylko jakims drobnym szczegolem. Musimy sie tez kontrolowac. Nie przeginajmy za bardzo. Nie wymagajmy aby ciagle udowadnual, ze rozumie i kocha. Zrozummy, ze nie rozumie a mimo to kocha 🙂

        Lubię

  3. Czarnego uwielbiam za szczerość i powiew świeżości w polskiej literaturze, ale te kucharskie mądrości u mnie, osoby wykształconej gastronomicznie i pracującej w zawodzie (hasła typu „trzeba”, „koniecznie”, „najlepiej”), wywołują zgrzyt zębów.

    Lubię

  4. Czarny zgadzam się z tym wpisem w 100%. Dodałbym jeszcze jeden ważny wątek – NIE próbuj go/jej zmieniać. Nie ma nic gorszego niż baba, która chce zmienić swojego faceta- najgorsze jak jej sie uda, nagle dostrzega w nim totalna pizde bo zmienila go na woje kobiece podobienstwo i facet przestaje byc atrakcyjny. To samo działa w druga strone, sa faceci ktorzy chca zmieniac swoje laski. Po co ?

    Lubię

    1. Po co? Ponieważ tak jest wygodniej… Łatwiej kogoś wychować (jak kocha, to się zmieni) niż się do niego dostosować. Zbudowanie związku partnerskiego zajmuje za dużo czasu.
      Czasy wychowały nas na egoistów, samotników, koty łażące własnymi ścieżkami… Natura zaś każe nam poszukiwać drugiej osoby, która da nam szczęście (choćby chwilowe), ale takiej która dostosuje się do nas, da więcej od siebie niż będzie oczekiwać w zamian.

      Lubię

      1. Zmiana jest możliwa, i nie warto jej unikać. Nie mówię na siłę (no, może czasem) ale trudno się bez niej obyć. Kiedy się poznajemy często jestesmy szczeniakami, przyzwyczajonymi ze za wszystko zrobi nas coś mama (zwłaszcza panowie). Przerzucenie oczekiwań stawianych wobec mamy (chce mieć czyste ubrania, gotowe obiady i czysto w domu jak koledzy przyjdą) na swoją kobietę skutkuje tym, że czuje się za nas odpowiedzialna, ergo: wychowuje nas – „zdejmij nogi ze stołu, wczoraj go szorowalam; czy mógłbyś czasem robić coś innego poza graniem na kompie? Wróć wcześnie, bo jutro idziesz do pracy”… stąd kobieta powinna właśnie na tyle zmienić pogląd pana na związek, aby czuł się wspolodpowiedzialny za dom, za dzieci itd. Wtedy sam będzie wiedział co ma robić, w zależności od zapracowania obu partnerów i ciazacych na nich wspólnych obowiązkach.

        Jedną z lepszych rzeczy dla zdrowia mojego związku było nadciśnienie ciążowe-dla bezpieczeństwa dziecka powinnam była nawet wstawanie z łóżka ograniczyć do minimum. Mój kochany zajął się wtedy sam całym domem – porządkiem, obiadami, zakupami… i teraz wie ile to pracy, dzieli się wszystkim ze mną zależnie od posiadanego wolnego czasu. Przy urodzeniu dziecka wydoroslal, sam zaczął pamiętać o wszelakich obowiązkach, zaczął sam planować naprzód (wcześniej tylko ja to robilam), słowem – zmienił się. W większości sam z siebie, trochę moimi prośbami (głównie o trzymanie porządku :)). I on tez mnie zmienił – łatwiej mi rozpoznać kiedy jest NAPRAWDĘ zmęczony i potrzebuje spokoju i wygód, polubiłam wspólne wyjścia (bo znaleźliśmy balans między przebywaniem razem a z innymi ludźmi) a także samotne weekendy raz na jakiś czas… wniosek: kiedy znajdzie się właściwą osobę trzeba się tylko trochę „dotrzec”, nie przerywać NIGDY dialogu i raz na jakis czas dac sobie czystą kartę, jak za dużo pierdol się nazbiera. I da radę 🙂

        Lubię

  5. Jeżeli w związku jest coś do wybaczenia, to tak naprawdę tego związku nie było.
    Albo się układa albo nie…
    Problemy się rozwiązuje , ale nie bawi w wybaczanie…
    Panowie za dużo piją,a panie za dużo oglądają seriali.
    Jednym i drugim zalecam zejść na ziemię.
    🙂

    Lubię

    1. „J.” – radykalność w związku na pewno się nie sprawdza.Niejednej i niejednemu powinie się noga i to nie dlatego,że tak chcą,a dlatego,że człowiek z natury jest ułomny.Nie ma dwóch takich samych ludzi.Cechuje nas (na szczęście) różnorodność.Także w zachowaniu.Moim zdaniem dwoje ludzi tworzy związek całe życie i obrączka bądź jej brak nie jest wyznacznikiem czegokolwiek.
      A Panu Panie Ikea gratuluję kolejnego,mądrego wpisu. 🙂 Proszę trzymać poziom. 😉

      Lubię

  6. Boże !!!ludzie z jakimi potworami wy się wiążecie!!!! Kto z kim przystaje takim sie staje. Odpśćcie sobie i innym po co takie straszne teksty wypisujecie a najgorsze jest to że są takie wciągające bo każdy Polak lubi dowiedzieć się że ktoś inny ma gorzej. A ja wam powiem ze moje życie jest super i każdy mój ex jest super !!! I cieszę się , że przeżyłam to co przeżyłam a wy się pogrążajcie w niezaspokojeniu , złości i nienawiści skoro tego potrzebujecie . Jak dobrze , że ja nie 🙂

    Lubię

      1. bo czasem niestety tak jest ,że ktoś rozwija skrzydła i staje się orłem a partner pozostaje kurą, i wtedy trzeba się w przyjacielskiej atmosferze rozstać. A jak taki facet od życia chce codziennie tylko kanapy i tv , to czy warto mu zatruwać życie ? Na pewno nie, każdy ma prawo do życia o jakim marzy , po co się spinać, po co denerwować….jeśli komuś takie życie odpowiada to ok.

        Lubię

  7. Czarny wiele Twoich tekstów trafia w sedno, ale tak jak ten to jeszcze żaden nie wyłożył kawy na ławę. Ale niektórym, nawet jak weźmiesz młot i będziesz wbijał pewne rzeczy do głowy i tak zaraz wyjdzie drugą stroną…

    Lubię

  8. Kurcze, to nie jest nic odkrywczego, za to prawdziwe i zawiera wiecej spostrzezen niz niejeden opiniotworczy bohomaz. Zwiazek, w ktorym ona ma kolegow a on kolezanki, trzebaby, wg wszelkich spolecznych norm nazwac otwartym? A gdziez zdrada bez mentalnego i fizycznego jej chcenia? Przeciez posiadanie znajomych, przyjaciol i urwipolciow od adoracji cechuje kazdego, zaobraczkowanego, zareczonego, czy bedacego w zwiazku czlowieka. Bez wzgledu na plec. Na przyzeczenia. Na niuanse i pierdologie zwiazkowe. Jestem mezatka i nigdy nie zmienilam na ten temat zdania, zgadzam sie wiec panie ikea. A to milo zawsze, gdy ktos przyzna opiniodawcy blogowej racje, hm? Heh, rozpasanie sprzyja rozpisaniu, zdaje sie 🙂

    Lubię

  9. No dobra w większości narzekacie na kobiety, a co zrobić z facetem, który nie rozumie zdania ” wyskocz gdzieś z kumplami, odpocznij” itp. Chcesz mieć wolny wieczór dla siebie, a a zwierzak pasie się przed telewizorem. I koniec z cichym samotnym wieczorem, bo trzeba zająć się samcem.

    Lubię

    1. aaaa! prawda piekna, czesta takze i coz wtedy? Wtedy… no trzeba sie ze wzruszeniem ramion (niezauwazalnym wszakze dla owego kanapowego samca) zajac stworem nalezycie… albo… pogladac z nim whatever on wtedy oglada… z telefonem w reku badz tabletem badz ksiazka badz… bladym usmiechem. Bywa! ;p

      Lubię

  10. Jak to cholerstwo uwagi się domaga. Marze niech sobie z kolegami pójdzie, ja wtedy babski wieczór zrobię, a on nie… Z babami woli siedzieć i oczami wywracać.
    Może by go któraś poderwała? Miałabym mu o co awanturę zrobić 🙂

    Lubię

  11. Dla mnie ten blog jest jest pewnego rodzaju „zoo”. Wchodzę tutaj, aby pooglądać różne okazy, które zbyt często nie występują w naturze, poczytać o ludziach, którzy są tak odlegli ode mnie w pojmowaniu świata, że ich historie stają się dla mnie osobliwą rozrywką i odskocznią od normalności. Przy czym zaznaczam, że normalność w moim przypadku nie oznacza nudy.

    Jeżdżę starym autem, mieszkam w mieszkaniu, które wyremontowałem za taką kwotę, jaką przeciętny bohater tego bloga przeznacza na sam parkiet w salonie. Łażę w ciuchach jakich nie przyjąłby już żaden lumpeks, wolę piwo w plenerze niż lans w drogich knajpach. W kategoriach pracowników korpo, to wszystko składa się na obraz nieudacznika, a jednak trochę w życiu poruchałem, trochę świata zwiedziłem.

    Na liście moich ex jest jedna tzw. „klasyczna piękność”, która stereotypowo (o zgrozo!) była również mocno sukowata. I o ile zdarzało mi się do niedawna z rozmarzeniem wspominać chwile spędzone z byłymi, to akurat o tej jednej myślałem z niesmakiem. Jeżeli ktoś przedkłada dobre cycki, zajebisty tyłek i twarz jak u modelki ponad zalety osobowości, to będzie się pakował w toksyczne relacje wciąż od nowa. Dla mnie zalety ciała to za mało, żeby zrezygnować z siebie i zacząć grać kogoś innego.

    Nie wrzucam na Mordoksiąg każdej foty zrobionej na zagranicznych wojażach, nie kupuję rzeczy na które mnie nie stać (leasing auta + OC + AC = 2000zł/mies, mieszkanie w grodzonym (sic!) osiedlu, itp. itd.). Dzięki temu mam hajs, żeby wyskoczyć z dziewczyną na dwa tygodnie w trasę, spędzając po kilka noclegów w różnych miejscach, planując max. 2 dni do przodu. Nie uważacie, że moczenie tyłka w basenie za hotelowym murem, na olinkluziw gdzieś w Egipcie jest po prostu zabawne?

    Liked by 1 osoba

  12. Cóż, świat jest w sumie prosty, prosty jak licealny chuj Daniela i tak samo głęboko lubi penetrować nasze życie (w przypadku Daniela byłoby: rzycie), a ten małżeński czy związkowy, to już w ogóle…

    Lubię

  13. A tak w ogóle, to ten pomysł dotyczący siedemdziesięciolatka opowiadającego w szkole jak udało mu się przeżyć 40 lat zjedna kobietą – jest bardzo dobry. Tylko że to chyba nie do końca chodzi o to, żeby przeżyć, bo przeżyć to pewnie da się też ze żmiją jak się ją omija z daleka i w odpowiednim momencie podrzuca żarło. Tu chodzi o to „jak przeżyć i to tak, żeby oboje byli szczęśliwi”!?

    Lubię

    1. Niestety nasze pokolenie nie potrafi tak żyć.
      Ile razy idąc ulicą widać pary 60. lub 70. latków którzy idą i trzymają się za ręce. Okazują sobie miłość i szacunek.
      A pary dwudziestoparolatków… Zaborczość, kontrola, brak szacunku, brak romantyzmu…

      Lubię

  14. wszystko to tak ładnie brzmi, że już prawie uwierzyłam i poczułam że świat jest piękny 😉 ale prawda jest taka że jeśli tylko kobieta się zastosuje do tych porad, to statystyczny mężczyzna od razu straci nią zainteresowanie

    Lubię

  15. A co jeśli sie spojrzy w tego głupiego Facebooka, w ten głupi telefon bo sie cos przeczuwa i okazuje sie ze nie do końca jest szczerość z drugiej strony? Generalnie prawda jest, aby cenic swoja prywatność bo to ważne i dowodzi tez zaufaniu, ale każdy z was tutaj ma intuicje (ehh kobiety szczególnie) i ta skubana intuicja czasami rodzi ten straszny wewnętrzny niepokój, bo kochasz człowieku na zabój, połówka podobno żyć bez Ciebie tez nie moze, ale boisz sie ze wlasnie jestes oszukiwany. I teraz pytanie: to co robic? Udawać ze nie widziałeś tych wiadomosci? Zatruwać sie mówiąc ze trzeba ufać i udawać ze tego nie ma? Przeciez nie wyobrażasz sobie zycia bez niej/niego.

    A jak radzić sobie z tym, ze „kochasz ale on jest chujem/ona jest”. Znajomi pytają dlaczego wciąż w tym trwasz a Ty kochasz jak małolat, wierzysz w cuda, czekasz na zmiany i wiesz ze czasami jest dobrze i to podtrzymuje ten związek. W głębi serca ciagle sie zastanawiasz czy to przetrwa te wieki o których marzysz, czy poddasz sie i odejdziesz ze złamanym serduchem i deprecha bo w koncu nadejdzie moment przesilenia.

    Ludu kochany, zeby to wszystko było takie czarno-białe..

    Lubię

  16. Akurat to co piszesz sprawdza się dokładnie w relacjach damsko-damskich (tak ludu, lesbijskich, fala krytyki super widziana). Ze swoją drugą połówką jestem już 3 rok, było dużo wzlotów i upadków, ale jedno wiem na pewno. Ani kontrola wiadomości, ani spędzanie ze sobą 24/24 nie prowadzi do niczego dobrego. Czy w związku hetero czy homo. Ważna jest kwestia którą między innymi poruszyłeś – czy się lubimy? Seks jest fajny, ale związku nie zastąpi. To dodatek dla długodystansowców. Istnieje coś takiego jak: kocham Cię, ale niespecjalnie Cię lubię. Nie mówmy, że nie. Może nie zawsze, ale istnieje. Trzeba lubić tego kogoś, nawet jak Cię wkurwia do granic możliwości, chcesz go trzepnąć przez łeb, ale w dalszym ciągu lubisz. Kochanie to odmienna sprawa. Kochać się, a się nie lubić to chyba najgorsza z możliwych kwestii. Polubisz partnera/partnerkę jesteś na dobrej drodze. Nie chodzi o to, że ma Ci zastąpić przyjaciół. Polubmy się ludzie, naprawdę warto. Wtedy powiedzenie komuś „kocham Cię” ma sens. Mało ludzi się nad tym zastanawia, czy lubi, a nie tylko kocha. Kiedy nie chce się z tym kimś spędzać jedynego wieczoru w tygodniu po pracy, kiedy się woli iść do kina/teatru/pubu tylko ze znajomymi warto się zastanowić czy to dlatego, że kocham, ale kocham bo tak wypada i nie warto na tym etapie związku myśleć inaczej, czy się zwyczajnie nie lubi, nie chce, ale podobno kochać kogoś trzeba.
    Niby durne i śmieszne, ale dla mnie – prawdziwe.

    Lubię

  17. Jakie to głębokie… Głebsze od najgłębszej kałuży, w którą wdeptuje się zawsze bladym świtem, zawsze przypadkiem, i zawsze wychodzi się z niej brudnym i wkurwionym.. .

    Lubię

  18. jest zaufanie, jest przyjaźń, dajemy sobie wolność, są dzieci… ale po 10 latach małżeństwa brakuje dobrego rzniecia… z nieznajomym w kiblu na imprezie najlepiej 🙂 warto poprzygladać się mężatkom po 30 stce. dobry case na kolejne artykuły. pzdr

    Lubię

  19. Chcesz wiedzieć dlaczego Twoje życie jest do bani i wiążesz się wciąż z niewłaściwymi kobietami/ mężczyznami? Przyjrzyj się swojej relacji z ojcem i matką, a wtedy zrozumiesz dlaczego ciągnie Cię do pewnych typów. Twój ojciec pił – będziesz przyciągała mężczyzn alkoholików, kobieciarzy, maminsynków – wiecznie niedostępnych jak on. Twoja matka była usłużna i miła, mimo że ojciec tego nie szanował, jest ogromna szansa że będziesz to powielała w swoich związkach, lub Ty mężczyzno będziesz wybierał takie kobiety i nimi gardził. Nie szanowałeś matki, teraz masz takie kobiety. Twój ojciec Was opuścił, teraz kurczowo trzymasz się każdej osoby i boisz się porzucenia, powtórki z rozrywki. To odpycha dobrego partnera i sprawia że w konsekwencji jesteś poraniony(a) i sam(a). Wszystko zaczyna się w dzieciństwie i weź się w garść. ZACZNIJ TO PRZEPRACOWYWAĆ !!! Jak nie dajesz rady sam/a idź na terapię to działa!!! Nie krzywdź więcej ludzi i nie pozwól się krzywdzić!! Pozdrowienia dla tych co zrozumieli.

    Lubię

  20. bardzo płynnie przeszedłeś z tematu pierwszych miłości do tematu zaufania, bycia razem itp. A gdzieś między tym zagubił się wątek tych związków-nie związków, co to po latach, po tych pierwszych prawdziwych milosciach, i brak odpowiedzi na trudne pytanie: co zrobić, żeby teraz po tych prawdziwych znajomościach sprzed lat powtórzyć tę „prawdziwość” pośród droższych szampanów i bielizny, cynizmu i łatwych kontaktów… Przecież dalej tego chcemy, dalej pociąga nas taka bliskość naprawdę, na dłużej etc. A jednak coś kurna nie tak już styka;-/

    Lubię

  21. Czesem jak czytam tutaj na temat toksycznych związków od razu poprawia mi się humor że udało mi się z takiego wyrwać 🙂
    P.S. Literóweczka 😉
    Nigdy nie rozumiałem zaborczości. Jeśli jesteś z kimś dlaczego chcesz go uwiązać jak psa na łańcuchu do budy? Do osoby, która jest ubezwłasnowolniona traci cię szacunek.

    Lubię

  22. Ciagle na tym forum czytam o tym jak kochaja kobiety. A jak kochaja mezczyzni? Wcale nie za dupe ani za cycki ani za tony makijazu czy zwiewne kiecki. Za obiady czy porzadek i opieke nad dziecmi-wielu tak wybiera z wygody, bo nie znajduja tego czego chca i najczesciej zdradzaja wtedy na boku. Sami sobie czesto tez sa winni przez brak zdecydowania a czesto winne sa kobiety zawistne, zaborcze, wymagajace, wariatki, furiatki, zazdrosnice i takie, ktore chca nimi wciaz rzadzic-facet tego nie lubi, musi czuc, ze kobieta go szanuje. Chetnie sie na wszystko zgadza i czasem oddaje wladze ale na zasadzie masz pobaw sie dziecko korona. Mezczyzna jest ostoja spokoju i opanowania, jak taki leniwy lew wygrzewajacy sie w sloncu, niby spi i nic nie robi ale 1 okiem caly czas patrzy czy lwicy i malym nic nie zagraza -taki zdrowy i prawdziwy. Nie ma miesiazek i naglych wzlotow. Mezczyzna jest prosty jak jego orgazm. Dopiero od mojego dowiedzialam sie jak naprawde to czuja….
    Mezczyzni kochaja drobne szczegoly, usmiech kiedy jestes szczesliwa, glos, twoja mine, nikt, ktory kocha nie zwroci wiekszej uwagi na to, ze przytylas pare kilo czy nie ogolilas nog, wiadomo, ze kazdy chce miec zadbana kobiete to tak jak i ty nie przespalabys sie z menelem, ale nie przywiazuje do tego az takiej wagi jak ty… mezczyzna kiedy kocha naprawde uwielbia sprawiac kobiecie przyjemnosc i to sprawia mu najwieksza radosc i nadaje sens zyciu. Doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze nigdy nie bedzie mial takich orgazmow jak kobieta. W lozku zazwyczaj to on kontroluje sytuacje i siebie bardzo, zeby nie dojsc za wczesnie zeby kobieta miala kosmiczny odjazd. Robi to swiadomie. Oczywiscie tez mu jest dobrze 🙂 ale zauwazylam, ze jak facet kocha naprawde to kobieta i jej sczescie jest dla niego wazniejsze niz jego samego. Brak zaufania moze wtedy wszystko zniszczyc. Kobiety nie doceniaja swoich mezczyzn-szybko siebwtedy izoluja, uciekaja do bezpiecznej strefy, lubia spokoj. To bylo prostsze kiedy mezczyzna tylko pracowal i dbal o dom. Bronil go i honoru swojej kobiety. Chcesz takiego miec to o niego dbaj. Ale nie pierz mu skarpet nie usluguj, chociaz to tez jest wazne-tylko dbaj o to, zeby czul sie w twoim towarzystwie dobrze, zeby wchodzac do donu zostawial caly zly swiat za soba. Ja jestem feministka i jestem za podzialem obowiazkow domowych kiedy 2 osoby pracuja. Nie uwazam ze trzeba byc sluzaca aby cie kochal. Trzeba potrafic docenic jego starania. Mezczyzna naprawde potrafi kochac bardzo mocno, oddac calego siebie. Nie wymagaj wtedy wiecej. Zadbaj o niego, nawet jezeli o to nie prosi on czesto zapomni o sobie. Wiekszosc kobiet w ogole sobie tego nie uswiadamia jak bardzo na codzien otacza ja opieka, mysli o tym zeby sie nie uderzyla, zeby nie napieral na nia calym ciezarem jak na niej lezy, bo jest duzo ciezszy a ona jest delikatna, mysli o pieniazkach i planuje przyszlosc. Dba o ciebie jak o skarb. I cieszy sie kiedy ty sie cieszysz. Oczywiscie ma swoje potrzeby-jak kazdy, poprostu pozwol mu na wszystko. Chce byc sam-niech bedzie sam. Energia męska to energia opiekuncza, dba o rodzinę. Często daje kobiecie ułudę, ze to ona wszystkim rządzi i jak kobieta znowu czegos zapomni to poprostu mysli o niej jak o malym roztargnionym stworzonku, ktore czasem sie smieje, czasem placze ale bardzo potrzebuje jego opieki. Jezeli facet cie olewa to cie poprostu nie kocha. Moze lubic cie posuwac i nawet pogadac, poswirowac, spedzac z toba czas ale jezeli kocha to odczujesz to na pewno, odczujesz, ze sie o ciebie troszczy. Pytania kobiet czy on mnie kocha sa bezsensowne. Jezeli kocha to kobieta jest tego stuprocentowo pewna.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s