Jestem z takiego pokolenia, że w Internecie spędziłem tylko 40 proc. mojego życia, za to zacząłem w momencie, kiedy tak naprawdę kształtowałem się jako osoba, którą teraz jestem.

Ja, jeszcze pamiętam obraz świata przed siecią. Większość z was – patrząc po statystykach – pamięta go jednak słabo, a jest tu spora liczba osób, która nie pamięta go właściwie w ogóle.

Opowiem Wam o momencie, kiedy dowiedziałem się dużo o tym, że Internet kłamie. 

Poznałem wtedy w sieci kobietę, która była blondynką, tancerką (do tej pory mam słabość do tancerek, może chodzi o to w jaki sposób ruszają biodrami albo w sposób jaki chodzą).

Dziś nawet nie pamiętam, jak miała na imię. Wtedy, przez moment, była fascynująca. Co dzień rano albo jeszcze w nocy wysyłałem do niej emaila. Ona odpowiadała mi po południu, kiedy kończyła pracę w pewnym szklanym biurze.

Kiedy raz tego nie zrobiłem, była bardzo zła. Uważała, że przestało mi wirtualnie zależeć.

Bardzo dużo rozmawialiśmy przez ICQ (i seek you). Wiele osób, spośród Was, nawet już nie wie, co to jest ICQ. Powiedzmy, że jest to komunikator, jak gadu – gadu, ale wiele osób już nawet nie wie, co to jest gadu – gadu. 

Oczywiście, że w końcu się spotkaliśmy.

Siedziałem w barze w białej koszuli, moja kora nadnerczy wytwarzała w szybkim tempie kortyzol, co zgłuszyłem ginem. Ona weszła i była naprawdę piękna.  Widać, że włożyła w to, a więc we mnie, też dużo czasu. Łatwo to było poznać, bo miała włosy w lekkim nieładzie, tak, jakby przeczesała je tylko palcami, a one od razu ułożyły się w loki. Taki nieład, o czym wiedziałem już wtedy, wymagał co najmniej wizyty u fryzjera i półgodzinnego czesania.

Siedzieliśmy tam ze trzy godziny, ale rozmowa się nie kleiła. Kompletnie przechodziliśmy obok. Nie wiem na czym to polega, ale czasami spotykasz ludzi i od razu między wami zaskakuje. Było off – jest on, i po chwili wiecie wszystko o sobie. Rozmowa przypomina wtedy pędzący strumień. Skaczecie z tematu na temat i mówisz: o, ty tez to lubisz? Też to znasz? I w pewnym momencie przestajesz grać, uchylasz lekko osraną z przerażenia zbroję i zaczynasz być sobą. 

A ja siedziałem z nią (absolutnie piękną kobietą) piłem gin (już trzeci) i wydawało mi się, że siedzę w błotnistym stawie i błoto mam już koło ust. Znaliśmy już filmy, które lubimy, opowiedzieliśmy to sobie przez sieć, znaliśmy książki, które czytaliśmy, znaliśmy swoją ulubioną muzykę, a nawet pozycje w łóżku.

Znaliśmy, a nie znaliśmy.

Spotkaliśmy się tak ze cztery, czy pięć razy. Na dwóch z tych spotkań w akcie desperacji poszliśmy nawet do łóżka i było to nawet przyjemne, bo pójście do łóżka z piękną kobietą zazwyczaj jest przyjemne, ale problem polega na tym, że miało być mistycznie. A ja nie czułem tej mistyki nawet jak jej wargi zaciskały się na fragmencie mojego ciała całkiem nieźle przystosowanym do tej czynności.

Rozstaliśmy się pełni rozczarowań. Spodziewaliśmy się czegoś absolutnie innego. Czegoś, czego nie dało się spełnić.

W Internecie żyjesz swoimi wyobrażeniami o drugiej osobie

Odtwarzasz swoje pragnienia, potrzeby, oczekiwania, które masz wdrukowane pod kopułą mózgu. Przenosisz je na nią. Wkładasz w tę osobę to co chciałbyś/chciałabyś w niej zobaczyć.

Oczywiście ten błąd popełniałem później wiele razy. Ale w końcu, waląc głową o ścianę, odsunąłem się krok w tył.

To błąd pierwszy – i ona i ja stworzyliśmy kogoś, kto nie istniał. W sieci łatwo to zrobić. I łatwo się przez to pogubić. I pół biedy jeśli kończy się to tylko zdjętymi majtkami i nieudanym rżnięciem.

„On lajkuje moje posty, więc na pewno mnie kocha. Komentował kilkakrotnie zdjęcia mojego psa, więc ma dobre serduszko i lubi zwierzęta. Będziemy mieli w domu trzy psy i kota, a on do ślubu założy granatowy garnitur bo świetnie wygląda w tym kolorze.”

Co myśli on? „Ona ma świetne cyce, ciekawe jak wygląda odwrócona tyłem i wypięta.”

Teraz błąd drugi – odbieramy pozory jako prawdę

W Internecie jesteśmy, jak na sfiltrowanym zdjęciu wrzucanym na Instagrama. Nierzeczywiści i lepsi.

Możemy się kreować w dowolny sposób. Jest to miejsce, gdzie mamy plus 10 do urody, plus 10 do ataku, i plus 1000 do lansu.

4316_53d4_500

Facebóg mówi nam cały czas jak fantastyczne życie mają ci, którzy nas otaczają. Internet ma narrację reklamy. I jest równie prawdziwy jak ona. Ma przepalone barwy, filtry, wiecznie nienaganny makijaż, słońce i uśmiech na twarzy.

Jeśli musimy tak mocno wywierać wrażenie na innych, że nasze życie jest tak fantastyczne, to chyba sami nie jesteśmy do tego przekonani. To znaczy, że wątpimy we własną wartość, to znaczy, że nie zaakceptowaliśmy jeszcze kim jesteśmy, to znaczy że uważamy że jesteśmy tak nieciekawi w środku, że musimy kreować pozory naszego ciekawego życia.

Wreszcie, Internet przyzwyczaja nas do nietrwałości i do natychmiastowej dostępności. Gdzie wszystko możesz dostać na jedno, dwa, góra trzy kliknięcia.

Jak wyglądają sieciowe serwisy randkowe?

Jeśli ona nie wywołuje natychmiastowego bonera? Won. Skoro żyjemy w świecie gdzie cały czas mamy prawo do kolejnego wyboru, nie przywiązujemy się do niczego. Te zachowania z Internetu przenosimy na normalne życie. Jeśli nie da się przynajmniej porządnie obmacać na pierwszym spotkaniu? Won. Jeśli pojawia się problem? Won.

Będzie następna/następny. Czekają w kolejce.

Tutaj powinna być jakaś szokująca puenta. Problem w tym, że wcale, za specjalnie, nie wiem co zrobić z tą wiedzą.

Jestem z pokolenia, które załatwiało pewne rzeczy inaczej. Świat poszedł naprzód. To znaczy, że zmieniły się też prawdy o świecie. Można się zapdejtować. Albo nie. Może po prostu za jakiś czas wahadło wróci w to samo miejsce.

PS. Tak, określenie „jestem z takiego pokolenia” zerżnąłem od Walkiewicza. 

12195792206_2ab99cd464_oPhoto by Ferran Jordà a Creative Commons license

 

50 uwag do wpisu “Dlaczego w internecie żyjesz wyobrażeniami o drugiej osobie

  1. Wszystko się zgadza, jedynie z ostatnią częścią śmiem się nie zgodzić z hipotezą o wahadle. Jak sam napisałeś – świat się zmienia i zmieniły się prawdy o świecie. Za jakiś czas znów się zmienią, ale choć (boć może) tendencje powrócą, to powrócą na całkiem inny grunt, który je wypaczy. I właśnie dlatego będzie tak samo, ale mimo wszystko inaczej.

    Lubię

  2. Świat sie zmienia ale jedyne co ma wahadło to moda i nie poza tym . Ja jeszcze pamietam jak dzwiek wydawal z siebie modem ktory sluzyl do laczenie sie z internetem . Jak i czas kiedy nie istanialo Google :O Wahadlo nie istnieje w zyciu co najwyzej czlowiek moze byc glupi i sie nie uczyc na bledach .

    Lubię

  3. Pozadanie bez sympatii przyjaźni w koncu milosci to jak wypalenie podlego skreta.niby jest przyjemność ale posmak kwaśny.dlatego ja po 3 latach zaloby podobnie jak grace czekam niekoniecznie.na księcia z monaco.może się niedoczekam ale itak conagle to po diable.a mężczyźni towwielu przypadkach hipokryci wiem coś o tymi bezmistyki wezmą kobite w swoje wnyki.zresztą ladni faceci są przez panie rozpieszczenii jak jakas odmawia to nie problem.terazjeszczeportale w których większość kłamie na swój temat a potem reali rozczarowanie.
    Niewiele ludzi łączy więź silna i stała bez zalaman jak wiazka światła laseru.raczej więcej rozpadow związków.napewnonie wartobawic sieczyimis uczuciamibo samemu zostanie się wykasowanym.a co to jest ta mistyka.za wyjaśnienie napiszedla panowjak odróżnić kobietę warta grzechu od zwykłej francy.

    Lubię

  4. a ja uparcie PROSZĘ o wyjaśnienie terminu mistyka. Skoro bez tego cos nie poszlo tak z piekna blondynką. Wiele kobiet tez chciałoby na pewno wiedzieć jak stać się bardziej mistyczne 😉 mistyka na przykład w powieściach fantasy bardzo ladnie się komponuje z tekstem .;)

    Lubię

      1. To nie mistyka Czorny….to hormony ;)…..mały homronalny haj….chcesz misytki to wrzuć meske albo dobre LSD 🙂

        Lubię

      2. kobieta warta grzechu; urodziwa, namiętna i sexowna,urocza i miła..W ludziach widzi cechy dobre, nie sądzi ich ,nie porożnia , raczej godzi.Na pierwszej na drugiej i trzeciej randce nie zada facetowi pytań typu : ile zarabiasz, gdzie pracujesz i czy będzie slub.Cieszy się nim tu i teraz. Bystra ,niewylewna , czasami niepoprawna ale rozwija się wyciąga wnioski.Ma jakies hobby, czyta pisze itp.Lubi się upiększać i swoje otoczenie. Wspiera tego z kim jest . Jak trzeba skrytykuje otwarcie. nie lubi intryg awantur i gierek.Jest na pozor krucha i ale. to zludzenie Bo wie ze z miekka kobieta nikt się nie cacka .Ogolnie mila babka .Niekoniecznie miss superstar ale to cos ma i wie o tym .Franca robi odwrotnie ale tez potrafi być piękna i dlatego niesczesnicy wpadają jak muchy w sieć. taki skrot rozwinę potem bo za chwile wskakuje do basenu.

        Lubię

  5. Jestem młodą kobietą i w pełni się z Tobą zgadzam. Jesteśmy pokoleniem zmian. Ciągle szukamy czegoś nowego, innego, niezwykłego, stwarzamy swoją kolorową rzeczywistość i jest nam wspaniale. Bo to nasza sceneria. Wymarzona. Zastanawiam się tylko, jak będzie kiedy nam się to znudzi. Zabraknie pomysłów na SUPER życie. Czy bedziemy na tyle kreatywni, żeby wymyślić napisy końcowe i zacząć coś normalnie. Bez maski. PS Dzięki za ten wpis 😉

    Lubię

  6. Pierdolenie. Po raz kolejny w ogole sie z autorem nie zgadzam. Idzie na latwizne, umawia sie z tymi laskami, ktore sa chetne, ktore sa bardziej plytkie…??? Bez sensu. Troche ambicji!!! Sproboj poznac kogos, kto wydaje sie byc inteligentniejszym od ciebie, bardziej pomyslowym, przebojowym czy po prostu wulgarnym. Ot taka mysl…

    Lubię

      1. Z tym że… Pan Ikea w rzeczywistości(moim zdaniem)boi się takich kobiet…Pomysłowych i przebojowych, i wulgarnych, i inteligentnych… 🙂

        Lubię

    1. moim zdaniem, ale tylko moim, to Panikea jest w związku i to stałym….a te wszystkie laski to sa wcześniejsze przebrzmiałe historie, oraz historie zasłyszane, wszak lubi słuchać 🙂

      Lubię

    1. rozmowa jak płynie, a w łóżku jest świetnie, do tego postrzegacie świat w takich samych barwach..nie lubicie tego samego, uwielbiacie za to wiele rzeczy razem..spędzacie czas we dwoje..widzicie coś na ulicy i od razu chcecie powiedzieć to właśnie jemu/jej 😉 do tego rozchodzicie się i wracacie do siebie bo nie jesteście w stanie życ bez siebie..do tego macie takie samo wredne, cyniczne i czarne poczucie humoru to i tak Ci powie,ze nie stać go/jej na uczucia wyższe, ,ze Ty bardziej się angażujesz..a on/ona jeszcze nie jest na to gotowy…,ze w ogóle ni jest gotowa/y…wszak..trzeba próbować ;P
      pozwodzenia, ja wysiadam

      Lubię

  7. „Keep looking. Don’t settle”, jak mawial „mistrz” i to nie ten z „Wahadla (…)”
    ps. a gry na kasetach i srubokret, to kto pamieta?

    Lubię

    1. Ja pamietam, Commodore 64, Atari. Na commodore mialem swoja pierwsza porno gre, nazywala sie SEX GAMES, bylo 5 plansz i na kazdej trzeba bylo doprowadzic babe do orgazmu:D Prosta gierka ale jaka zajawkowa, machalo sie joystickiem w lewo-prawo, albo gora-dol, w zaleznosci od planszy. Najlepsza byla 5 planasza – gang bang 4 chlopa na jedna babe :D:D

      Lubię

  8. Czarny, popraw pliz ten szablon, poprzednio się lepiej czytało.
    Pokolenie bez Internetu już tego nie pamięta, a to, które było przed nim jest z Internetu wykluczone. Zatrzymało się na etapie telefonu, radia i kolorowej telewizji z kilkoma kanałami. Wiadomości SMS traktuje jak telegram. Ma jednak wielką przewagę – umie traktować człowieka z szacunkiem. Tak, jak się to robić powinno.

    Lubię

  9. A ja poznałam swojego chłopaka przez serwis randkowy. Co prawda przed nim było wielu innych, ale warto było czekać, nasza pierwsza randka trwała 6 h, a dziś mijają już 2 lata odkąd jesteśmy razem. Moja rada: im szybciej się spotkacie w realu tym lepiej, nie warto tracić czasu an tworzenie wizji osoby która nie istnieje.

    Lubię

  10. Wiesz, co Ci pWiesz co Ci powiem? Całe moje życie opiera się na ludziach poznanych przez internet.
    Mój pierwszy facet. Czat, te sprawy, jeszcze za dzieciaka, znaliśmy się 6 lat, oczywiście tylko wirtualnie. Realnie przeżyliśmy ze sobą tylko pół roku, w ciężkich męczarniach. On ciągle powtarzał „jesteś tylko wyobrażeniem, nie umiem żyć z realną Tobą”. Dzisiaj wiem, jak żałośnie wyglądał ten związek. A mimo to… znów jestem z facetem poznanym w internecie, na tym samym czacie, o ironio. Z tym, że 6 lat później.
    I masz rację, jesteśmy wyobrażeniem, jesteśmy cholernym hipsterskim sfiltrowanym zdjęciem z instagrama, problemem nie jest to, że mamy z tym jakiś problem, że nam to nie pasuje i chcemy to zmienić. Problemem jest pogodzenie się z rzeczywistością, zaakceptowanie i rozdzielenie świata wirtualnego i realnego.
    W listopadzie miną dwa lata odkąd z Nim jestem. Czasami sama w to nie wierzę, bo przecież takie związki nie mają szans na przetrwanie. To miało być spotkanie na seks, podobno byłam fajną małolatką, którą można na sobie posadzić, miałam świetne cyce i zajebiście wyglądałam odwrócona tyłem i wypięta.

    Wahadło nigdy nie wróci w to samo miejsce
    Pogódźmy się z czasem, mamy więcej szczęścia w nieszczęściu niż nasi dziadkowie. owiem

    Lubię

  11. Drogi Piotrze C
    Opowiem Ci historię, chcesz?
    Nawet jeśli nie chcesz to i tak Ci opowiem 😀
    To co chcę napisać ma trochę wspólnego z Twoją notką ale nie będzie się sztywno trzymać tematu.
    Jakiś czas temu poznałam mężczyznę, pewnie Cię to zdziwi ale poznałam go w świecie rzeczywistym, realnym, czy jak tam chcesz sobie to nazwij. Wprawdzie nie szukałam mężczyzny tylko fachowca, ale zdarza się tak, że znajdujemy coś zupełnie innego niż szukamy ;). (tzn fachowcem też jest, tylko jakby nie lubi swojej pracy, czy też nie zajmuje go ona w odpowiednim stopniu ). Odbyliśmy kilka spotkań, nazwijmy je biznesowymi, podczas których miałam szansę go trochę poznać ( a może raczej on dał mi szansę przejść przez swoje obwarowania) i myślę , że jak na taki krótki kontakt poznałam go całkiem nieźle. Później drogi Piotrze, poznawałam go już tylko przez internet ( czyli taka trochę odwrotna sytuacja, niż ta którą ty opisujesz). I wiesz co nawet jeśli trochę sobie nadbudowałam na jego temat, to wiem jaki jest, wiem jakie ma problemy, bo nie pozwolił mi na trwanie w świecie złudzeń ( nie jest to problemem, bo i tak nie mam do tego inklinacji ) To jest oczywiście maleńki fragment tej historii, najważniejsze jest to, że zarówno w świecie realnym, jak i wirtualnym czuję się z nim dobrze ( chociaż tak naprawdę nie powinnam )

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s