Deska od kibla była biała (standard), twarda (to chyba dobrze) i generalnie dość wygodna. I wszystko byłoby w porządku gdybym na niej nie usiadł. Dobra, przyznaję się – skłamałem.

Nie usiadłem sam.

Deska – przypomnijmy biała i twarda –pękła w cholerę.

Wliczyłem ją w koszty. Połamane kawałki plastiku wrzuciłem do kosza. Jednak otwór sedesowy niczym nie zakryty przypominał trochę melinę, więc już po trzech tygodniach zaczęło mi to delikatnie przeszkadzać.

Bohatersko również zignorowałem podsuniętą przez Olgę ideę aby zasłonić otwór poduszką.

Odpaliłem google, wyszukałem model sedesu, następnie model deski i już miałem kliknąć na koszyk, kiedy sprawdziłem cenę.

Jedyne 500 zł polskich.

Przyznaję to mnie trochę zaskoczyło. Nie pamiętałem ile zapłaciłem za deskę bo kupowałem ją z wyposażeniem całej łazienki.

Nie przypuszczałem, że dożyliśmy czasów kiedy deska na kibel kosztuje 40 proc. pensji minimalnej. Nic to, zamówiłem, zapłaciłem. Co miałem zrobić? Ukraść z centrum handlowego?

Deska przyjechała po dwóch dniach. Kurierem. Była zapakowana w kartony i folie jak dzieło sztuki. Nie dziwię się. Za takie pieniądze, to powinna być eskortowana przez dwóch Czeczenów z uzi.

Nic to, rozpakowałem. Przyznaję ze wstydem chciałem być leniwy i zamiast instalować całą nową deskę, przełożyć tylko klapę.

Niestety, w przypadku mojego kibla wypuszczono na rynek nową serię klap (kolekcja Minge 2014). Od poprzedniej różniły się niewiele poza kluczowym dla mnie elementem czyli typem śrub.

Tłumacząc to na język polski: samej klapy, za cholerę nie dało się zmienić. Trzeba było zastąpić cały komplet, to jest deskę plus klapę.

Kiedy ostatnio to robiłem (dekadę temu) cała procedura sprowadzała się do odkręcenia dwóch śrub, wyrzucenia starego zestawu, założenia nowego i przykręceniu dwóch śrub. Które uwaga – ważna wskazówka techniczna, były  na wierzchu.

W domu posiadam jednak sedes podwieszany z geberitem. Ten, aby zachować smukłość linii, oraz nieskazitelność kształtów śruby ma wpuszczone w ceramikę.

To oznacza że aby je odkręcić, trzeba uparcie kręcić w jedną stronę, a jeszcze lepiej wprowadzić przez niewielki otwór zalepiony zaślepką bardzo długi klucz, który posłuży do przytrzymania miniaturowej śruby.

Przypomina to mniej więcej próbę zdjęcia skinny jeans z ładnej kobiety, która nie ma jednak na to ochoty i wierzga nogami obutymi w ostre szpilki.

Nie będę zniechęcał was jednak szczegółami technicznymi. Powiem tylko, że pierwsza ze śrub padła już po 15 minutach. Uczciłem to lampką 12 letniej whisky. Jak się okazało przedwcześnie.

Śrubą drugą kręciłem równie bezowocnie jakbym szukał chętnej, cycatej blondynki na gejowskim , męskim przyjęciu.

Minęło pół godziny. Poszedłem do kuchni, wyjąłem jeden z kolekcji moich niezwykle drogich noży odpornych na wszystko, przytrzymałem go przy śrubie aby ją usztywnić. Czubek noża odpornego na wszystko, który kosztował jakieś 150 zł  pękł z trzaskiem.

W tym momencie się już wkurwiłem. Poszedłem do schowka w poszukiwaniu piły. Postanowiłem tę wredną, niewdzięczną śrubę up… to jest UPIŁOWAĆ.

Tyci problem. Piłki a i owszem znalazłem dwie. Ale obie do drewna.

Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się moi mili parafianie czy można piłować piłą do drewna żelazny trzpień śruby – odpowiadam, że można.

Ale tylko raz i dość krótko.

Mokry jak szczur, przerwałem piłowanie po 10 minutach ostrego rżnięcia kiedy obie piłki były tępe jak klasyczny reprezentant naszego parlamentu.

Chuj.

Postanowiłem ją powyginać. Może dziwka pęknie.

Po 15 minutach dorobiłem się ładnego odcisku na prawej ręce. Śruba była zaś krzywa, niczym penis w męskiej szatni.

I co zrobiłem w tym momencie?

Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak radzi sobie w obliczu klęski.

Nalałem sobie dubeltową porcję whisky. Wyrzuciłem cały śmietnik (nóż, stara deska, piły, opakowania po nowej desce) na śmietnik.

Po czym wykręciłem numer do pana Krzysztofa. Pan Krzysiu wziął stówę i sprawę zamknął w 15 minut.

Trzeba znać swoje ograniczenia. To chyba oznacza, że dorosłem.

4514363440_ae2768cf09_oPhoto: Marc Becher  a Creative Commons license

18 uwag do wpisu “Deska

  1. Czarny, prawda jest następująca: w 100 % dorasta się wtedy, gdy nie podejmujesz nawet walki z tymi śrubami itp. tylko od razu dzwonisz po Pana Krzysia, a sam siadasz i czekasz na niego ze szklaneczką czegoś dobrego i mocnego. Oszczędzasz swój bezcenny czas i masz o jednego siwego włosa mniej.

    Polubienie

  2. Teraz jestem już w 350% przekonana, że dla Czarnego pisze kilka osób i to jest właśnie tekst jednej z nich (pomijam Sukę, ofc). Jeśli teksty, o których myślę, pisze Piotr C., to ten na pewno nie jest jego.

    Polubienie

      1. jaką rzecz?
        wpisy o desce i tarasie – super! choć spoza głównego nurtu. Z pomysłów na problem ze śniegiem na tarasie przytaczam ten: niech leży, przyjdzie wiosna, to stopnieje 😉
        ale zdjęcie to tekstu – wyjątkowo mało apetyczne!

        Polubienie

    1. moim zdaniem, w ramach załamania formy lub braków pomysłów (w końcu kiedyś historie znajomych znajomych się kończą zwłaszcza jak się bywa ciągle z tymi samymi osobami) oryginalny autor publikował jakieś nadsyłane wypociny typu suka etc.
      widać forma wraca, życie dalej się toczy i przynosi nowe historie
      rzeczywiście dwa czy trzy ostatnie teksty były naprawdę ok

      Polubienie

  3. Mam kwity na wyższe techniczne wykształcenie..i ostatnio pan inż nacisnął taki przycisk na routerze tp link, bo był, to nacisnął.. szlag trafił hasło, poręczne, krótki, w miejsce którego wygenerował się ciąg 30 cyfr..uczciłem nagły skok swojego geniuszu butelką wina, poprawiłem połową drugiej..:-))

    Polubienie

  4. Przypomina to mniej więcej próbę zdjęcia skinny jeans z ładnej kobiety, która nie ma jednak na to ochoty i wierzga nogami obutymi w ostre szpilki. – przedtem śmiesznie , potem śmiesznie ale ten tekst …
    Powiedz , jak już piszemy szczerze – zdarzyło ci się zgwałcić kobietę i opisujesz to z autopsji czy to tylko brednie wstrętnego szowinisty o perwersyjno -zboczonych fantazjach???

    Polubienie

  5. a ja chciałem sie spytac? czy ten Pan kogoś ma? czy tylko te gadkio siadaniu we dwoje na kiblu to bajki? chcialbym wiedziec, bo ze swoja połowica jak usiedlismy(mozna to tak nazwać 😛 ) raz to nic sie nie stało

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s