Nic nie pomagało.

Ani plaża, ani alkohol, ani nawet zakupy (kupiła bikini, całkiem niezłe jego zdaniem, bo kuse i opięte w odpowiednich miejscach). Tylko dupę miała za dużą.

Ryczała, mazała się a raz rzuciła w niego lampką ze stolika nocnego.  Miał teraz wielką śliwę.  Wyglądał jakby ktoś go pobił. Przypudrował swoim pudrem pizdę pod okiem i kazał jej posprzątać lampkę. A kiedy nie posłuchała (ryczała dalej) zrobił to sam. Wredna dziwka.

W odruchu desperacji Sebastian zabrał ją nawet na kolację do restauracji mimo, że kończyła mu się już kasa.

Ona nie miała apetytu.

Nie szkodzi, jadł za nich dwoje. Połknął jagnięcinę, żeberka, sporego steka, serca kurczaków, kawałek pikantnej kiełbasy chorizo (wszystko z grilla) i jeszcze michę Feijoady czyli czarnej fasoli z wieprzowiną i kiełbasą.

To mięso leżało mu mocno na żołądku a mimo to przemógł się i ją jeszcze zerżnął wieczorem.

Dla dobra sprawy.

Było całkiem nieźle nie licząc jednego momentu kiedy zaczęła płakać i opowiadać coś o tym, że nie może przestać myśleć o tym jak to spał z inną, ale Sebastian zatkał jej usta i dokończył swoje.

W sumie pod koniec to jej przeszło.

Zostawił ją na białej pościeli i poszedł zapalić na balkon.  Było parno. Kiedy wrócił do łóżka ona udawała, że śpi. Pasowało mu to.

Kiedy wrócili do Warszawy umówili się w czwórkę na spotkanie. Tak, w czwórkę. On, zaciążona, jej chłopak, który był ponoć nieco zdziwiony całą sytuacją, ale przyjął ją dzielnie i Anka.

Anka była potrzebna, bo jako pielęgniarka znała lekarzy. A lekarze byli potrzebni żeby jak to obrazowo ujął Sebastian: usunąć problem.

Poszli do Batidy na Placu Konstytucji.

Było nieco surrealistycznie. Wyglądali jakby się umówili na spotkanie handlowe. Ubrani w garnitury i pod krawatem – to oni. Laski były odstrzelone jak szczur na otwarcie kanału.

Anka założyła nawet jakieś wyszczuplające gacie pod kieckę. Jakby chciała jej pokazać, że jest seksowniejsza od Justynki.

Nawet – tak się realnie zastanawiając,  była seksowniejsza. Ale Sebastian za bardzo się już do niej przyzwyczaił. Bo i faceci zawsze się przyzwyczajają. Nie ważna sroka w garści, ważny wróbel na dachu.

Poza tym spasła się i miała za duży tyłek.

Zamówił sernik i kawy (płacili na pół). Anka patrzyła na tamtą jak srok w gnat.

Po 45 minutach dyskusji Justynkę wysłali do klinki na Słowację, bo jak stwierdziła Anka po przepytaniu znajomych lekarzy (oczywiście chodziło o dobrą koleżankę)to jednak najbezpieczniej. Skrobanka kosztowała 400 euro (zrzucili się znów na pół razem z tym gościem).

Ten koleś – pomyślał Sebastian był zresztą całkiem w porządku. Co prawda odszedł od Justynki miesiąc po zabiegu, ale pracował u dużego dealera samochodowego i załatwił mu dobrą zniżkę na zrobienie zawieszenia w samochodzie.

I chyba chciał Justynkę od dłuższego czasu rzucić i tylko szukał pretekstu.

Sebastian czuł się dumny, że załatwił to wszystko w tak dorosły i dojrzały sposób. A Ance kazał iść na aerobik, czy coś podobnego.

1288351147_d3e79ff46b_b

Photo: mark sebastian Creative Commons

23 uwagi do wpisu “Typowy skurwiel vol3

  1. I pomyśleć, że nie dalej niż wczoraj piekliłam się na najdroższego, że zapomniał kupić kawę 😀
    A poważniej, nie wierzę. Ni chuchu nie wierzę, iż dorośli ludzie załatwiają takie sprawy w taki sposób. No, kurwa, way, jak mawia jeden mój znajomy.

    Polubienie

  2. w każdym razie wszystkim życze miłości tej niesamolubnej co patrzy sercem nie chłodną kalkulacja umysłu, To jednak ten sk… kochał Ankę W 1 procencie może….

    Polubienie

    1. SF? chyba żartujesz…dla porównania taka sytuacja: żyjesz sobie spokojnie, aż tu nagle dowiadujesz się, że Twoja matka ma romans, idziesz do niej po wyjaśnienie, a tu ona zrzuca na Ciebie bombę: ojciec wie i ma również romans i że tak się dogadali. Myślisz sobie: what?! i nie wierzysz w co słyszysz… ale obserwujesz i widzisz, że to jakoś funkcjonuje: jest wsparcie, szacunek itp…i wtedy dostajesz potwierdzenie na to co zawsze myślałeś: monogamia jest bez sensu 😛

      Polubienie

      1. Królowa ,to nie jest norma ,to jest patologia.Jesli tak funkcjonuje wasza rodzina to nie rozmnażajcie się. Takie wzorce zachowań niech umrą razem z wami.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s