Kobieta miała na imię Heidi. Heidi Roizen. Była blondynką, miała cycki, czasami ubierała się na różowo a dzięki swojej sieci kontaktów zrobiła sporą karierę.  Aha, skończyła Stanford, była szychą w Apple, później miała swój własny fundusz itp.

Pewnego dnia studentów podzielono na dwie grupy. Jednej przedstawiono jej życiorys z prawdziwym imieniem Heidi. Heidi – super laska.  Drugiej grupie przedstawiono jej życiorys ale z imieniem Howard. Że to wszystko osiągnął super facet.

I wiecie co?

Wszyscy docenili to, że Heidi i Howard zrobili karierę.

Ale nikt nie polubił Heidi. Wszyscy uwielbiali za to Howarda. Super kolo nie?  A ona? Jakaś korpo bitch w mundurku. Wredna jak cholera skoro udało się jej osiągnąć aż tyle.

Bo wiecie –  laska powinna siedzieć w domu na dupie, dawać się rżnąć dwa razy dziennie, porządnie obciągać, zajmować dziećmi i nie robić problemów. W zamian od czasu do czasu może stanąć na karcie kredytowej męża.

Uproszczenie? Hej laska a ile razy poszłaś do łóżka ze swoim facetem, bo chciałaś aby coś zrobił albo coś Ci kupił?

Biznes to męski świat. Kobiety tam trafiają na szczyt jeśli mają jaja. Są zmaskulinizowane. Rywalizują jak faceci. Kopią jak faceci. Prowadzą jak faceci. Klną jak faceci. Ba, są lepsze od nich bo oprócz tego, że nabywają męskie cechy z natury są okrutniejsze.

Jak traktuje się w biznesie laski?

Mamy klienta, który szefuje dużej spółce giełdowej. Ma z pięć sekretarek, które wypożycza jak materace swoim kontrahentom. Bardzo dobrze zarabiają. Mają blond włosy i tipsy.  Robi to już ładnych kilka lat więc kilka z tych lasek znalazło w ten sposób mężów.

Kiedyś jeden z naszych klientów zapytał Gustawa na poważnie czy w ramach płaconej prowizji nie mógłby zerżnąć Marlenki (w pierwszej kolejności) albo Olgi (w drugiej kolejności) bo za taką kasę coś się mu należy.  Trudno mu było przyjąć odmowę. Nie zrozumiał tego.

Lubię silne kobiety.  Lubię suki w garsonkach. Ale powiedzmy sobie szczerze o wiele łatwiej jest żyć i rżnąć kury domowe. Ko ko ko Kurwaryku. A Ty kim jesteś? Kurą domową czy korposuką?

7004_e45c_500

—-

Podobało się? Przeczytaj „Pokolenie Ikea”

352x500

64 uwagi do wpisu “Dlaczego kobiety odnoszące sukcesy to wredne suki

    1. na wybiegu , facet jak ma powera to napalonych kurek nie zabraknie , figi , stringi bez końca a ze teraz babki lubia sie bawic bo sa bardziej wyzwolone to koguty maja uzywanie -kazdy zeyje wedlug swojej filozofii 😉
      gorzej jak kogut będzie w latach i przyjdzie mu nosidelko z malym bobasem nosic a mloda żonka na dyskoteki bedzie latala do mlodych kogucików 😉

      Lubię to

  1. jedno nie wyklucza drugiego.. inteligentna kobieta robi korpo karierę do wieczora, a później wraca do domu „posłuszna” swojemu mężczyźnie.. balans mój drogi, balans… i wilk syty i owca cała…

    Lubię to

    1. kur..ą czy idiotką o ile się założymy, że wiecej kur..w, no bo jak… być idiotką.. absolutnie nie przystoi, w dzisiejszych czasach co najmniej niemoralne 😀

      Lubię to

  2. Mój mężczyzna, wczoraj na moje narzekanie, że staje mi wizja bezrobocia po powrocie do Polski uroczo powiedział, że „przecież ustaliliśmy, że zostaniesz corpo-bitch” 😉
    PS. kurą domową próbowałam być dla jednego mężczyzny (3 miesiące), w ramach eksperymentu, skończyło się to tym, że został on jedynym mężczyzną w moim życiu który mnie zostawił. Nigdy więcej!!!

    Lubię to

  3. Z racji wykonywanego zawodu bywam w pewnym sporym biurowcu na Mokotowie..rzuca się tam w oczy, że „korpo-suki” z cyckami i w ołówkowych kieckach na chadzają raczej w pojedynkę, a te zgrzebne dupeczki z mankamentami – raczej w rozchichotanych grupkach, często oblegane przez facetów typu ciacho.. przypadek, czy demonstracja niezależności i zlewki na otoczenie…?

    Lubię to

  4. 1) jak facet ma jaja to o sex zapyta bezpośrednio laske
    2) jak nie ma jaj i pyta jej szefa to i tak ustawia sie na tej gorszej pozycji…
    no ale niech wam będzie panowie, że to Wy rządzicie światem…hahahaha

    opcja bitch – ale w wersji sexi, nie robokopo-korpo… 😉

    Lubię to

  5. jakie to małe…
    wybieram opcję: perwersyjna pani domu. w pracy jest biczą odnoszącą sukcesy, po pracy je z mężem/ konkubentem kolację w perfekcyjnym domu, pomaga dzieciom w lekcjach, a przed snem 7 razy w tygodniu uprawia z mężem/ konkubentem perwersyjny seks.
    wierzę, że się da. choć, po pracy to mi się nawet nie chce pralki włączyć.

    Lubię to

  6. Jestem chyba dwulicowa. Wygląd korposuki, ucieleśnienie marzeń pryszczatych nastolatków i miejscowego folkloru spod budki z piwem (rozm. 38, biust 30 GG polskie 65 K) charakter- udomowionej kury.

    Lubię to

    1. jak to mówią, gorsze od byciu rudą suką, jest tylko bycie z rudą suką… kręcisz jak narkotyk, chociaż każda ze stron wie (prędzej czy później), że to ślepa uliczka…

      Lubię to

  7. w pewnym sensie wole byc bardziej kobietą-pracownikiem , wykonująca dobrze swoje obowiązki zawodowe , szanowaną za to jaka jestem dla ludzi , za empatie umiejętnośc wczuwania sie w ludzkie problemy, za bycie wrażliwą na czyjąs krzywdę, za to że darzę szacunkiem kazdego nieważne co ma i jak wygląda,bo w każdym widze czklowieka.No oczywiście unikam ludzi wyrachowanych i bezwzględnych, którzy po trupach daza do swoich celów -kiedyś świat im odda kopniaka za krzywdy innych. .Bycie korpobitch mnie nie kreci wole na pozór byc slodka i niewinna a jednak kompetentna.Ale wiele kobiet musi tak robic ,bo zostaly same a ich partnerzy okazali się albo egocentrykami albo maminsynkami. Moja kuzynka rozliczala wielka korporacje jako biegly rewident i wiecie co po latach rzucila to w diabla i oddala sie pasji zalożyla szkoly tańca sama tańczy -twierdzi ze to bardziej kobiece.nie chce byc macho baba.Kobieta która sie rozpędzi w robieniu kariery staje się niekobieca,dzieci i mąz s awiecznie sami z pretensjami bo ona w firmie non stop.Niech się jakies kobiety realizują szefując firmom itp , ale wtedy niech raczej zrezygnuja z zakladania rodzinybo zawsze będa gdzies niedostatki emocjonalne.

    Lubię to

    1. „Niech się jakies kobiety realizują szefując firmom itp , ale wtedy niech raczej zrezygnuja z zakladania rodzinybo zawsze będa gdzies niedostatki emocjonalne.”
      MASAKRA ALE MASZ PUSTY ŁEB. to facet nie musi wybierać czy rodzina czy kariera a kobieta tak? dlaczego?

      Lubię to

  8. jakiś mi się taki nastrój zrobił…aż muszę to gdzieś napisać. a gdzież indziej mogę jak nie tu- w cyckowym miejscu on line —….lekko rozchylone usta, dreszczyk wzdłuż kręgosłupa idący, lekko stwardniały sutek drażniący się materiał bluzki … chyba coś mi się chce…. mhm 😉

    Lubię to

  9. Hmmm, ja chyba w jakiejś alternatywnej rzeczywistości żyję… W takiej, gdzie nie muszę być żadną korpo samicą psa, albowiem z racji usposobienia i poglądów na świat kompletnie nie nadaję się do robienia olśniewającej kariery, a gdzie jednocześnie sama jestem w stanie zarobić na swój chleb z masełkiem i rżnąć (jeśli już musimy używać tego słowa) daję się wtedy, gdy sama chcę. Nie wiem jak innym, ale mnie taki stan rzeczy szalenie odpowiada. Najbardziej na świecie (oprócz orzechowych lodów i bajki o Muminkach) nie lubię czegoś musieć. I to musieć kompletnie wbrew sobie.

    Lubię to

    1. Rzeczywistość z definicji jest alternatywna, bo to co nazywamy rzeczywistością to subiektywne postrzeganie bardzo wąskiego jej wycinka. Ale to o czym piszesz to tylko i wyłącznie Twoja osobowość. Introwertyczka, obserwatorka. Nacisk na prywatność, intymność i własną przestrzeń, raczej zrozumienie i logikę niż emocjonalny „mish-mash” niechęć do pozerstwa, błazenady, niekontrolowanych emocji. Alergia na głupotę. Można Cię namówić(byle z sensem) do wszystkiego, zmusić do prawie niczego. Zrezygnujesz z awansu, żeby nie musieć wychodząc z pracy otrzepywać się z ekskrementów 🙂
      Wizja wygłoszenia mowy do pełnej sali przeraża Cię bardziej niż rok na pustyni.
      MUSISZ mieć poczucie wyboru, choć wcale nie masz tendencji do szerokiego korzystania z wszystkich możliwości. Chodzi o komfort…ze możesz.
      Zgadza się? To jaka znów „alternatywna rzeczywistość”…normalny i ceniony przez wielu pakiet cech.

      Lubię to

      1. Bo ja wiem, czy normalny? Pakiet, o którym mówisz, staje się ostatnimi czasy rzadkim dobrem, a wymienione wyżej cechy – frajerstwem, głupstwem i życiowym upośledzeniem. Dziś blond sekretarka z tipsami, bez protestów godząca się na bycie wypożyczaną, bo szef dobrze jej płaci, to przebojowa kobieta sukcesu, a bzykający ją kontrahent gratuluje sobie w duchu, jak to dobrze mu się w życiu ułożyło i napawa się poczuciem władzy, którą niewątpliwie daje pieniądz. Korponiewiasty walą do celu po trupach (bo że jest im ciężej niż facetom, w to wierzę święcie), ponieważ liczy się cel, a nie jakieś tam środki i półśrodki, a ich wartość jako ludzi w oczach innych koniec końców i tak wyznaczy Torebka Od Projektanta O Znanym Nazwisku.
        Czy to dobrze czy źle, wie jedna tylko cholera. O środowisku, w którym obraca się Pan Ikea, mam mniej więcej takie samo pojęcie, jak o wpływie zorzy polarnej na płodność wielbłądów. Między innymi dlatego zaglądam na tego bloga. W ramach poszerzania horyzontów 😀
        PS Lubię rozmawiać z ludźmi, więc nie mam oporów przed wystąpieniami publicznymi 😉

        Lubię to

      2. Przepraszam że odpowiadam obok zamiast pod Twoją odpowiedzią. Z jakiegoś powodu forum nie pozwala.
        Nie wiem, Sabetha, czy „ostatnimi czasy”. Owszem, mnóstwo mamy wieszczów zagłady i głosicieli okropieństwa naszych czasów, chwila nieuwagi i zaszczepią takie myśli w głowie…ale spokojne zastanowienie się owocuje przeciwnym wnioskiem. Takim mianowicie, że chyba jeszcze nigdy w historii nie było tak dobrze(co nie znaczy że jest idealnie). O ile się orientuję, to wynalazkiem naszych czasów jest ajfon a nie natura „bitch”, a wskaż w historii taki moment kiedy ludzie mniej sobą pogardzali, a podziały na kasty społeczne były łagodniejsze niż teraz. To że kobieta teraz ugania się za torebką od Znanego, a nie za kawałkiem czegoś czym można uratować rodzinę od śmierci głodowej, raczej ani nie ujmuje tej współczesnej ani nie przydaje tej dawnej. Księżniczki, baronówny i damy dworu za sznur pereł zawsze grzecznie wypinały tyłeczki, nie wmówi mi też Autor że to pomysł współczesnych szefów zatrudniających sekretarki, aby nimi „poczęstować klienta” bo jak raz przypomina mi się biblijna scena częstowania znamienitego gościa domowym „inwentarzem kobiecym”. Różnica taka że wtedy odmowa kosztowała kobietę życie, dzisiaj pracę. Nie jest źle.
        p.s. – rzeczywiście, lekko pojechałem z projekcją 🙂 Też uwielbiam rozmawiać z ludźmi, ale publiczne wystąpienia…no nie. Stąd nieuprawniony co nieco wniosek.

        Lubię to

      3. Nigdy bym nie pomyślała, że blog z seksem w podtytule zmusi mnie do pisania komentarzy dłuższych niż zwyczajowe „like it” albo bardziej swojskie „ojapierdolę”. Cóż, Ikea docet, Ikea (non) nocet 😀
        Jeśli patrzeć na to w ten sposób, to faktycznie jesteśmy uprzywilejowani – a przynajmniej ci z nas, którzy nie mieli pecha urodzić się w jakimś zapowietrzonym zakątku Ziemi, gdzie choroby wciąż się zamawia, a córkę sprzedaje pierwszemu z brzegu nabywcy za kozę i dwa wielbłądy. Szkoda tylko, że skurwysyństwo coraz częściej robi u nas za zaletę, a uczciwość za idiotyzm…

        Lubię to

      4. O, trafiłaś w mojego głęboko skrywanego stracha zwanego bojem :). Ja się nie boje utraty pracy czy przejścia ze stanu żonkoś do singlowania. Mam dwie rączki, głowę działającą…zasadniczo wszystko co trzeba żeby sobie poradzić, a że może nie być łatwo, to i cóż z tego 🙂 Ale boję się że mógłbym kiedyś utknąć w takim właśnie zapowietrzonym kawałku planety.
        Na wszelki wypadek więc trzymam się dużych miast. Rzecz jasna, mają swoje wady, ale jeśli ktoś potrafi przeskoczyć tłum i ścisk w zamian za prawo do bycia dumnym nosicielem pakietu kilku niszowych i niemodnych cech 🙂 – to i taka Warszawa całkiem pulchra est. Wbrew pozorom nie każdy przyjeżdza tu dla kasy, a słynne słoiki to w gruncie rzeczy nieznaczący pozdbiór wszystkich urodzonych gdzie indziej. Kiedyś mieszkałem we Wrocławiu, zaryzykowałbym że tam procentowo słoików(większość studentów 🙂 jest kilka razy więcej. I nikt z tego powodu podśmiechujek nie robi.

        Lubię to

  10. Myślę, że masz nieco spaczony pogląd przez branżę. Mimo wszystko są także takie, gdzie można odnosić sukcesy będąc w granicach rozsądku miłą. Bu już dawno udowodniono, że i w ten sposób karierę można zrobić – ludzie lubią miłych ludzi wokół. Oraz ładnych.
    Zawsze pozostaje droga trzecia – przez łóżko.

    Ja suką nie jestem, ale staję się coraz twardsza, zmieniam strategię. Ale kurą domową z racji poglądów na świat nigdy nie zostanę. Tak jak powyżej – nic musieć nie mam zamiaru. Mogę chcieć zrobić laskę (podobno najlepiej) mogę chcieć upiec ciasto. Ale mogę też mieć ochotę na coś zupełnie innego.

    Lubię to

  11. Mam to szczęście że jestem bizneswoman 🙂 I do tego nawet jeszcze w miarę młodą bo przed 30 🙂 I nawet męża mam i rodzinna tez jestem, aha i nie mam tipsów i moje wymiary to 88-61-90, wzrost 175 🙂 W porzo nie?

    Lubię to

      1. hahaa, no może przegięłam, ale teraz tak sobie myślę, bo ciągle słyszę „ona się w czepku urodziła”, „miała szczęście” itp, jakoś nikt nie wierzy że sama mogłam zajść tak daleko… pewnie dlatego muszę się nieraz dowartościować 😉

        Lubię to

  12. Zależy z kim mam do czynienia. Jeśli z duporyjem nie liczącym się z nikim to jestem bitch nad bitche, wówczas „wypadki chodzą po ludziach”. W mojej firmie nękanie psychiczne jest wpisane na stałe w kulturę org. Tyczy się zwykle bezbronnych i nie potrafiących walczyć o swoje kobiet, często widzę jak ryczą po kątach. Cóż robię kiedy mi frajer jedzie po ulubionej koleżance? Kręcę łajzie jazdę, jak trzeba będzie to kiedyś któremuś przypierdolę, 2 dni temu nie wiele brakowało… co jest najgorsze? Konstruktywna krytyka i szeroko zakrojona rzeczowa, grzeczna argumentacja do wieprzy nie docierają.
    Myślę, że wieprze uważają mnie za MEGA sukę. I masz rację – dotrzeć do nich można ich własnym językiem – Co jest kurwa!?!

    P.S. Prowadzę dobrze, lubię to 🙂 trasę do Londynu biorę na raz! Lewą stroną żaden z kolegów nigdy nie chciał pojechać, zawsze ich wyręczam. I kto ma większe jaja?

    Lubię to

  13. Ten wpis na blogu wywołał większa burze niż wpis o analu, god damn it. Gdzie ten świat zmierza? Gdzie te czasy dobrej nuty, tabletek extasy, wylizanych kartoników LSD, badejków Axela Rose’a, muminków na dobranoc i kurwa mać rowerów BMX. Teraz wszystko jest spedalone, nawet niektóre kobiety…..

    Lubię to

    1. Świat, za którym tęsknisz Ciawa wykreował takie paszkwile 🙂 w koszulce z dżizasem Axla nakręcona dobrą nutą sprzątam chatę lub wpadam do znajomych na grila, z LSD i extasy przerzuciłam się na jazz (sporadycznie, ale czasem przypalę) a na muminki jestem już za stara.

      Lubię to

  14. This design is spectacular! You definitely know how to keep
    a reader entertained. Between your wit and your videos, I
    was almost moved to start my own blog (well, almost…HaHa!)
    Fantastic job. I really loved what you had to say, and more than that, how you presented it.

    Too cool!

    Lubię to

  15. Korposuką 2.0, bo zwykle nie pracuję w biurze, tylko w laboratorium, czasem w terenie. Upodobania też takie na pół korposukowe (dobre whisky, dobre deskorolki).

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s