Decydując się na spotykanie z celebrytą, mniejszego lub większego formatu, podpisujesz pakt z diabłem.
Zacznijmy od tego, że to bardzo rygorystycznie określona znajomość, jeśli nie weźmiesz sobie tego do serca, wypadasz z gry. Jest wiele niepisanych, niewypowiedzianych zasad, które obowiązują szczególnie stronę nie-celebrycką. Masz działać pod konkretnie określonym schematem, na jego/jej oczywiście korzyść, być bardzo spolegliwym na wszelkie wymogi oraz akceptować to, że generalnie jesteś przy tej osobie NIKIM.
Zanim do tego wszystkiego doszłam, wypadłam z gry, z głośnym hukiem.
On CELEBRYTA ma bardzo ładne mieszkanie, bardzo drogi samochód, bardzo ładną dykcję i bardzo ładną, bardzo znaną, byłą żonę. A nawet kurwa dwie!