Dopalacze 2

– No daj – zaskomlał Marian.

– Mało zostało, poza tym brukiew jesteś, nie dostaniesz – prychnął JO.

– Jakie mało? Masz jeszcze przynajmniej z pół litra!

JO patrzył litościwie:

– I to jest według ciebie dużo?

– A pól litra wódki to dla ciebie dużo? – zapytał Marian.

– A pół litra piwa? – zripostował JO i spojrzał bykiem.

– Dasz, dasz. Masz dobre serce.

– I ty prosisz mnie – wskazał palcem na siebie – Ty, mnie – pokiwał palcem pokazując siebie i Mariana – Najpierw kpisz a teraz chciałbyś…

– No chciałbym.

– Nie masz wstydu, honoru i godności. Za grosz.

– Nie mam – zgodził się z Marian szczerząc zęby.

Gruby westchnął i sięgnął po literatkę.

– Czekaj.

– Co znowu?

– Masz jeszcze tej guarany przy sobie?

– Mam.

– Dosyp – poprosił Marian.

– Po co?

– Bo na mnie na pewno taka ilość nie podziała.

– Jesteś chudszy.

– Ale odporniejszy – zauważył Marian bystro.

– Żebyś nie przedobrzył, to jak z dosalaniem jajecznicy. W pewnym momencie okazuje się, że możesz ją wyrzucić tylko do kosza – ostrzegł JO.

– Nie pierdol – wyszczerzył zęby Marian.

JO ponownie westchnął i sięgnął do teczki wyciągając torebkę z mieloną guaraną.

Sypnął łyżkę.

Marian ziewnął: – Więcej.

– Kurwa, sobie dosypałem trzy, teraz czwartą. Bebechy ci wywróci na drugą stronę.Traktuje cię jak przygłupiego kuzyna ze strony siostry mojej matki. Czyli lubię, uważam, że jesteś idiotą, ale w końcu rodziny się nie wybiera.

– Nie bądź żyła, posyp jeszcze – ziewnął Marian.

„Chuj ci w dupę, ostrzegałem”, pomyślał JO. Dosypał jeszcze dwie czubate łyżki. „Gorzkie, niedobre, a żeby mu odbyt spaliło”.

Marian uśmiechając się pod nosem zamieszał w literatce, i dziabnął setę. Oblizał się.

– Dobre, słodko-gorzkie, jeszcze!

JO polał na drugą nóżkę i zaczął się zastanawiać czy Marian zaraz nie padnie usieczon.

Marian siedział. Jego serce do tej pory bijące powoli,, nagle przypomniało sobie do czego służy. Zaczęło pompować krew jak szalone. Tadam, tadam, tadam, krew zaczęła huczeć w uszach Mariana. Ciało zaczęło się rozgrzewać. Poczuł potężną falę gorąca rozchodzącą się od żołądka we wszystkich kierunkach. Chwilę później poczuł pot pod pachami i w okolicach odbytu. Jedno mu nie grało. Że czuł się ożywiony to rozumiał. Ale zaczynał czuć dziwne stężenie w rozporku.

Jego Helmut, jego jedyna ponad 20 centymetrowa duma budził się do życia. I to jak się budził!

CDN

Dopalacze

– Ty gruby, co ty tak latasz? – Marian wybałuszył oczy na JO, który wykazywał podejrzaną nadaktywność.

Był tu, za chwilę gdzie indziej, grzebał w aktach, wrzeszczał do telefonu. Rumiane zazwyczaj policzki teraz tryskały zdrową, przaśną, intensywną, wiejską czerwienią zbliżając się kolorem do świeżo przekrojonego buraka. Krople potu perliły się na czole.

Pytanie było jedno. Co przedawkował? Red Bull? Kawa? Magnez? A może…

– O co ci chodzi? – błyszczące oczy wierciły Mariana na wylot.

– Nic, nic – Marian zdecydował, że trzeba zbadać teren – Dziabnąłeś coś może? Przecież zaraz klient ma do ciebie przyjść. Seteczka? Dwie? Chuchnij!!!

– Spierdalaj ciulu – szczeknął JO. – Nic nie dziabałem! Odwal się! I nie klient tylko Aśka!

JO aktualnie był na etapie szukania wuzetek czyli dokumentów wydań towarów nazewnątrz i zamówień do jakichś faktur.

– No nie wyglądasz normalnie. Kręci cię, jak chwilę po zeżarciu sześciu bigmaków z czterema sznikersami –  zatroszczył się Marian. – Znam to, byłam tam, za 10 minut będziesz miał energetyczny zjazd. No chyba, że dołożysz do tego litra coli. Najlepiej light.

Krzysztof zaciekawiony co się wyprawia, jak surykatka podniósł łeb, węsząc rozróbkę. Ocenił pospiesznie sytuację, niespiesznie schylił się i wlazł pod biurko.

Jak się okazało słusznie, bo JO niesiony kosmiczną energią podskoczył do Mariana, objął wielką łapą jego szyję i przydusił. Marianowi oczy wyszły z orbit, obaj się zatoczyli i wpadli na biurko Krzysztofa.

– Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz! – ryknął JO.

– Ej, uważaj matole, mój Digel!! – Marian zaczął się miotać.

– Przyciągnę cię do pały, obciągniesz elegancko, to spożytkuję mój nadmiar energii – zarechotał JO, po czym puścił Mariana i odskoczył jak łania skacząc na dwóch nogach.

– Wariat – Marian poprawił gajer – Guzik byś mi urwał cymbale!

– Moje homoseksualne skłonności dały o sobie znać… – JO patrzył z rozmarzeniem na Mariana.

– Eeee…

– Poczułem do ciebie mięte… – wyciągnął długi język i zamiótł nim w lewo i prawo. – Widziałeś Krzysiu ten tyłeczek?

– Yyyy… Marian się zaciukał.

JO uznając dyskusję za zakończoną zaczął się kręcić dalej. Realizował chyba z 5 tematów naraz. Był niezmordowany. Jakby zaraz miała nastąpić apokalipsa. Co jakiś czas podchodził przy tym do szklanki i dolewał sobie dziwnego krwistoczerwonego płynu.

Marian patrzył spode łba obserwując. W końcu nie wytrzymał.

– Co tam masz? – zapytał JO.

– Soczek – wyznał niewinnie JO.

– A skąd masz kochasiu ten soczek? – wiercił Marian.

– Żona mi zrobiła.

– I co tam wsadziła?

– Normalnie. Jabłko, burak, imbir, seler naciowy, trochę aloesu.

– To nie rozumiem.

– A ja dosypałem trochę testosteronu i guarany, tak dla zdrowotności. Kupiłem w sklepie dla kulturystów.

Marian z Krzysztofem popatrzyli na JO i zaczęli się ryczeć ze śmiechu.

– No o co wam chodzi? Ja wam do kubków nie zaglądam nie? – popatrzył wyniośle.

– A dasz spróbować?

CDN

Dzieci

– Kupisz Antkowi mieszkanie jak dorośnie?

– No pewnie bałwanowi kupię. Bo kto mu kupi jak nie ja? – prychnął Marian.

– A samochód? – zapytałem.

– Z niechęcią wielką. No może jakiegoś fiata. Ale góra pięcioletniego. Albo jakiegoś używanego swojego mu oddam. To będzie najlepsze wyjście. Przynajmniej się uczciwie zmarnuje.

Czytaj dalej

Prezent 2

– Dobra ponieważ nie potrafiliśmy osiągnąć porozumienia co do prezentu dla Krzysztofa, robimy losowanie – uroczyście oznajmił JO. – W bębnie maszyny losującej – wskazał na swój kapelusz typu stetson, który trzymał tylko w biurze – są nasze propozycje – dokończył.

– Masaż tantryczny jest? – upewnił się Marian.

– Jest. Jak go nasza sierotka, ups przepraszam Marlenka wylosuje, Krzysztof będzie miał struganie kołka. Marlenka pocałuj pana!

– Nikogo nie całuję – powiedziała Marlenka i dygnęła niczym pin-up girl, prezentując przy tym wszystko co miała najlepszego.

Czytaj dalej

Ściany

– Znowu się drze małpa! – Marian nakrył głowę poduszką.

Co to za blok kurwa? Miało być cicho, a jest jakby ktoś mu nad głową kręcił film hardporno.

Czy ona nie może ciszej jęczeć?

– Słyszysz? – szturchnął żonę.

– Ty się Marian nie buntuj, Ty się ucz – skomentowała Weronika, przewróciła się na drugi bok i zasnęła w 30 sekund.

Czytaj dalej