Dzieci

– Kupisz Antkowi mieszkanie jak dorośnie?

– No pewnie bałwanowi kupię. Bo kto mu kupi jak nie ja? – prychnął Marian.

– A samochód? – zapytałem.

– Z niechęcią wielką. No może jakiegoś fiata. Ale góra pięcioletniego. Albo jakiegoś używanego swojego mu oddam. To będzie najlepsze wyjście. Przynajmniej się uczciwie zmarnuje.

Czytaj dalej

Praca

Ponieważ ludzie wyobrażają sobie nie wiadomo co.

– Co tam Krzyśku? – jowialnie rozpoczął JO.

Krzysztof siedział zmierzwiony, poniekąd zmartwiony, patrzył spode łba.

– Coś się stało słoneczko? – JO czekał cierpliwie na odpowiedź.

– Nie, nic, do sądu nie mogę się dodzwonić.

– Recheche. I ciebie to dziwi?

– Dziwi, bo to już nie te czasy co kiedyś, teraz wszędzie da się dodzwonić.

– W sumie prawda. A który to sąd taki niedobry?

– Kielce, rejon, spalić, zaorać, zasiać na nowo.

– Z nimi zawsze był problem – zasępił się JO – Widzisz, teraz to i tak jest Ameryka. Kiedyś, żeby załatwić jakiś drobiazg, to dopiero wisiałeś na linii, ho! ho!. Wiesz misiu co to jest teleks?

Czytaj dalej

Prezent 2

– Dobra ponieważ nie potrafiliśmy osiągnąć porozumienia co do prezentu dla Krzysztofa, robimy losowanie – uroczyście oznajmił JO. – W bębnie maszyny losującej – wskazał na swój kapelusz typu stetson, który trzymał tylko w biurze – są nasze propozycje – dokończył.

– Masaż tantryczny jest? – upewnił się Marian.

– Jest. Jak go nasza sierotka, ups przepraszam Marlenka wylosuje, Krzysztof będzie miał struganie kołka. Marlenka pocałuj pana!

– Nikogo nie całuję – powiedziała Marlenka i dygnęła niczym pin-up girl, prezentując przy tym wszystko co miała najlepszego.

Czytaj dalej

Masaż

Poczułem zapach Chanel Allure. Czyli jaśmin, mandarynka i chyba róża.  Zapach zakradł się do mnie od tyłu i zaczął bardzo profesjonalnie robić masaż karku.

– Trzy centymetry niżej.  Dzięki, że mnie odwiedziłaś kiedy byłem chory – mruknąłem z wyrzutem.

– Chciałam. Ale co Twoim zdaniem miałam powiedzieć Andrzejowi??? Że gdzie idę wieczorem?

– Jeszcze trochę w prawo. Prawdę. Żyć należy prosto. Idziesz odwiedzić kolegę z pracy.  Który może skonać w każdej minucie.

– Czarny Twoja reputacja cię wyprzedza. Zgodziłby się gdybym szła z wieńcem na twój grób. Poza tym nie nudziłeś się. Olga cię odwiedzała.

– A co by było na szarfie na wieńcu? – zainteresowałem się.

Czytaj dalej