Miej wyjebane a będzie ci dane vol 2.

Dostaję wiele listów w których piszecie: „jestem w związku, od ośmiu lat, jak sprawić aby znów były takie emocje jak na początku” (rzuć go i weź sobie nowego, manewr powtarzaj co trzy lata).

Albo: jak sprawić żeby on wrócił? (naprawdę laska chcesz aby koleś wrócił i rzucił cię za chwilę jeszcze raz?).

Kobiety mają to do siebie, że oddają, oddają, oddają wszystko, co kurwa mają facetom. Swoje ciało, swój czas, swoje zainteresowania. Aż w końcu dla nich samych już nie zostaje nic. I w pewnym momencie się dziwią. Jak to, byłam taką zajebistą laską, a teraz on jest moim całym życiem i już mnie nie chce?

Czytaj dalej

Miej wyjebane a będzie ci dane vol 1

W te święta upłynęło pięć lat od kiedy skończył się jej związek. Związek, który trwał dekadę, a został jej po nim rozwód, 7 letni syn, chujowa praca i dom. Dom właściwie był stanie surowym.

Katarzyna w pierwsze święta (równo 30 dni po rozstaniu, faceci jak widać lubią rzucać żony zimą) położyła sobie pod choinką rajstopy. Na więcej nie było jej stać. Zarabiało słabo. A alimenty? Alimenty to było 400 zł. Potem był rok odreagowywania i oswajania się z nową sytuacją. O facetach nie myślała. Seks? Brak. Jak czegoś się jej chciało to szła na basen. Albo na siłownię. Produkować endorfiny, aby poprawić sobie nastrój.

Była… obojętna. Zdrętwiała emocjonalnie. Uschła.

Na kolejne święta nie chciało się jej ubierać nawet choinki. Przemogła się z trudem. Dla syna. Cieszył ją tylko on. Sylwester był koszmarem. Matko kochana, przecież trzeba się dobrze bawić. Gdzie iść? Z kim? Jakoś przeżyła. Kolejny rok był już nieco lepszy. Zaczęła się ogarniać. Tak, to popularne słowo. Słyszała je wcześniej wiele razy. Każdy jej to powtarzał. Nawet były mąż. Czytaj dalej

Największy błąd kobiety

 

Olga mawia, że ulubionym komplementem z ust mężczyzny, który doprowadza ją do stanu absolutnej ekstazy, niczym kota słyszącego dźwięk otwieranej puszki z tuńczykiem, jest stwierdzenie – uwaga – „nikt mnie nie potrafi wkurwić tak, jak ty”.

A jeszcze – mawia Olga – niech ta fraza popłynie z ust człowieka na co dzień spokojnego, niczym golden retriever albo jezioro Natron w Tanzanii, który ostatnio zdenerwował się w okolicach 1980 roku, kiedy pani przedszkolanka odebrała mu niedokończony jeszcze budyń, tak wtedy kobieta może poczuć się spełniona.

Bo to emocje są w związku najważniejsze. To oczywiście błąd. A nawet, jakby powiedział pewien łysy eksbramkarz, wielbłąd. Czytaj dalej

Jak uwieść kobietę? (w wielkim mieście)

Kiedyś dawno, dawno temu byłem w Niemczech. To chyba było Monachium. Towarzyszył mi radca prawny, który zbliżał się już do końca swojego życia – miał może nawet jakieś 45 lat.

Trzeciego dnia, kiedy mieliśmy wolne popołudnie poszliśmy na zakupy. Szukał prezentu urodzinowego dla swojej żony. Chodziliśmy długo po centrach handlowych.Proponowałem mu biżuterię – odmówił. W końcu zatrzymaliśmy się przed artykułami gospodarstwa domowego, gdzie wybrał prosty, biały, elektryczny czajnik za jakieś 29,99 euro.

Od razu wsadził go do koszyka zadowolony jakby mu ktoś w kieszeń nasrał.

– Stary nam się zepsuł – wyjaśnił radośnie.

– Czekaj, chcesz żonie kupić czajnik? -zapytałem.

– No tak – odpowiedział.

– Czajnik na urodziny? – dopytałem bo zrobiło mi się nieco słabo.

Pokiwał energicznie głową, że wszystko się zgadza. Przez moment proponowałem mu jeszcze drewnianą miskę, która moim zdaniem była również okropna jako prezent na urodziny. Ale z całą pewnością lepsza niż pieprzony czajnik.

Odmówił.

– Moja żona lubi praktyczne prezenty – wyjaśnił.

I wiecie co? Po latach zrozumiałem, że miał rację. Czy jego żona chciała dostać coś innego? Być może. Ale to ona wybrała go na męża – zakładam z pełną świadomością wad i zalet.

Czytaj dalej