Teatr

– Jak mogłaś mi to zrobić? – zapytałem.

(Rolę Charona gra demoniczny dyrektor kliniki Ryszard (Adam Woronowicz) wspierany przez Martę (Małgorzata Buczkowska), asystentkę i kochankę zarazem, oraz pełnego wątpliwości młodego lekarza Piotra (Rafał Maćkowiak). Wieczór jest szczególny: to ostatni dzień roku, a zarazem ostatni dzień działalności kliniki, która decyzją władz ma zostać zamknięta. Dyrygent i jego żona są ostatnimi „pacjentami”, swe życie chcą zakończyć przy muzyce z ulubionej operetki – „Zemsty nietoperza”.)

– A co nie podobało ci się? – zdziwiła się teatralnie Olga.

– Nietoperz?

– Tak?

– Ale Nietoperz???? Sztuka o eutanazji?? Miała być Liszowska i Ksiązkiewicz – zamarudziłem.

– I?

– Ksiązkiewicz mi się podoba.

Czytaj dalej

Frytka

Marlenka była kobietą na której wrażenie mogło zrobić postawienie jej kufla ciemnego piwa i talerza grubo ciętych, holenderskich frytek.

Jej wielką życiową rozpaczą było to, że nie mogła jeść. A właściwie mogła. Tyle że jakakolwiek frytka spożyta przez jej organizm odbijała się od razu na wielkości jej tyłka.  I to z czterokrotnym przełożeniem. Jakby w tej frytce uruchamiała się kaloryczna reakcja łańcuchowa prowadząc do eksplozji tłuszczy typu trans i powstania super nowej wielkiej dupy. A każdy kufel ciemnego piwa widoczny był od razu w postaci fałdy na brzuchu.

Marlenka do wyjścia na saunę szykowała się więc cały tydzień. I tak czuła się gruba. Była za niska i miała za duży tyłek. I za duże cycki. Nosiła stanik 34 D.

Miała 172 cm wzrostu,  88 cm w biuście, 63 cm w talii i 92 cm w biodrach.

Jej waga wahała się między 57 a 59 kilogramów.  Owszem przyjmowała do wiadomości że jej świadomość jest zgwałcona przez photoshopa i dyktat kobiecych kolorowych magazynów z błyszczącymi okładkami.

Ale co innego rozumieć a co innego czuć. Marlenka wiedziała, że jest atrakcyjna ale czuła, że żyje w świecie niepewności.

Po tygodniowym nie jedzeniu kolacji, nie picu wina i ekstra 30 minutach na steperze w fitness clubie gdzie była pięć razy w ciągu siedmiu ostatnich dni znajdowała się aktualnie w dolnych widełkach tej skali.

Chciała wyglądać naprawdę dobrze.

Wyciągnęła nawet z dna szafy czarne bikini od Victoria’s Secret, pamiątkę po czasach kiedy Andrzej jeszcze kupował jej podobne rzeczy. I bieliznę. Marlenka nawet go rozumiała. Bo jaki jest w końcu sens wydawać ciężkie pieniądze, na rzeczy których nie oglądasz albo oglądasz raz do roku???

Bikini było bez żadnych ozdób poza niewielkim złotym kółkiem z literami VS wplecionym dokładnie między łączeniem jednej i drugiej miseczki.

Góra była wyzywająca. Marlenka musiała to przyznać.  Przypominała mocno rozchyloną literę V. Jej cycki trzymały na miejscu tylko szerokie bo ponad dwu centymetrowe  taśmy wiązane na szyi.

Do tego był dół. Zdaniem Marlenki za bardzo pokazujący jej tyłek.

Wyszła na basen skromnie w ręczniku. Zdjęła go niby mimochodem. Siadła na plastikowym krzesełku, zakładając nogę na nogę i poprawiając klapek.

Patrzyłem na nią z góry. Moje oczy zaczęły lewitować. Jej piersi skakały mi przed nimi jak dojrzałe gruszki.  Jak słodkie klapsy, jak gigantyczne kule mozzarelli.

Marlenka coś do mnie ewidentnie mówiła ale nie byłem za bardzo w stanie zrozumieć o co jej chodzi. Zmuszałem się żeby jej patrzeć w oczy. Gdyby ktoś mnie zapytał, co ma na sobie, czy ma spuszczone czy spięte włosy, jaki jest jej rozmiar tyłka czy kolor paznokci nie byłbym w stanie udzielić odpowiedzi.

Co innego gdy Marlenka była ubrana.

– To co idziemy do mokrej czy suchej? – zapytałem w końcu przerywając jej niegzecznie.

– Wiesz co – Marlenka dotknęła mojej dłoni. – Chodźmy popływać. Później postanowimy co dalej.

CDN

 

4957_0fa0_500

8612_e7d1

Samochód

– Fajny golf – skomplementowałem Marlenkę. – Podkreśla wszystko co masz najlepsze.

– Dzięki. Kupiłam go z premii. Ale Andrzejowi się nie podoba.

– Dlaczego?

– Bo ja mu się nie podobam.

– A seks?

– Rzadko.

– Czyli?

– Kiedy ostatnio uprawiałam seks z moim mężem? – zastanowiła się Marlenka. – Czekaj, miesiąc temu? Nie półtora miesiąca.

– Nie masz ochoty?

– To nie tak.

– Słaby jest?

– W łóżku? Nie skąd. A dlaczego miałby być słaby – zdziwiła się Marlenka. – Gdyby był słaby to bym za niego nie wyszła.

– Ma za małego?

– To nie twoja sprawa, ale nie. Ma jednego z największych z facetów z którymi byłam.

– Słabą pracę językiem?

– Taką sobie. Ale ujdzie.

– Brakuje ci nowości? Nie targa za włosy? Nie częstuje szampanem w trakcie? Nie zdziera ci majtek w windzie? Nie smaga cię po tyłku paskiem o spodni?

– Nie. Ale nie o to chodzi.

– A o co? – zdziwiłem się.

– Nie jest miły.

– Aha. To facet musi być miły żebyś poszła z nim do łóżka?

– Nie. Czasami najfajniejsi sa tacy który sa bardzo źli. I bardzo niegrzeczni. Ale mąż musi być miły. Inaczej to nie ma sensu.

CDN

9941_1c85

9477_143c

Przygnieć ją

Olga mawia: znajdź mi kobietę, która nie lubi być przyparta do ściany. Co prawda Olga mawia również „bywam suką, ale mam jakieś zasady” ale akurat w tym pierwszym przypadku – ze ścianą – zgadzam się z nią całkowicie.

Zjechaliśmy z Marlenką do garażu. Była dziwnie milcząca. Ubrana na czarno. W spodnie, co zdarzało się jej rzadko i czarny golf. Włosy rozpuściła. Na ustach miała dziwny kolor ni to róż, ni to czerwień. Płaszcz kończący się przed kolanem. Buty na wysokim obcasie, w którym prawie dorównywała mi wzrostem.

Kiedy szliśmy do samochodu potknęła się i chwyciła mnie za ramię. Od kiedy skończyłem 18 lat i spędziłem wakacje nad Bałtykiem w towarzystwie mniej i bardziej letnich dziewcząt w bikini i z podejrzanych dyskotek nie wierzę w przypadkowe potknięcia kobiet w towarzystwie mężczyzn.

Poczułem jej ciężkie i twarde piersi. Och jakie ona miała cycki! Twarde. Obfite. O ostrych końcach. Kobiety, które mają duże piersi mają dwa rodzaje sutków. Przypominające wielkie ciemne plamy. Doprowadzić je do stwardnienia jest trudno. Kiedy ci się uda wyglądają jak poryta kraterami powierzchnia księżyca.

Są dzikie i niepokojące. Pierwotne. Raz drażniłem kobietę z takimi sutkami przez trzy godziny. Tarzaliśmy się pijani po łóżku.

Dużo białego wina.  Dużo tandetnych chwytów.  Nie chciałem w nią wejść. Drażniłem ją palcami. Wściekła zdarła w końcu ze mnie spodnie. Rzuciłem ją na łóżko i trzymałem za dłonie obserwując.

Przygniatając ją. Sprawując nad nią całkowitą kontrolę.

Są też sutki proporcjonalne. Wielkości góra pięciozłotówki. Z niewielkim zgrubieniem pośrodku. Wyglądają niczym okładka Playboya. Elegancja. Styl. Szyk. Kobiety z nimi są jednak mniej dzikie. Przypadek?

Nigdy dostęp do bezproblemowego seksu nie był tak łatwy jak teraz gdy rządzą korporacje, stres delegacje i długie godziny pracy. Niedawno związek trwał średnio 20 lat. Później koleś odwalał kitę od fajek, taniej wódy pędzonej na szczurach,  złego żarcia albo i wcześniej nabijając się na kule z kałacha. Teraz monogamia ma trwać ponad 40 lat.

To gdzie startuje ta zdrada? W momencie kiedy masz zapięty o jeden guzik za mało? Kiedy przyjmiesz zaproszenie na basen od kolegi z pracy? Kiedy idziesz z nim na saunę? Kiedy celowo pokazujesz mu kawałek piersi? Dajesz jej dotknąć? Dajesz mu się obmacać w składzie na szczotki albo korpo – kiblu? Kiedy ci się to macanie podobało? Gdy nurkujesz ustami miedzy jego udami? Dajesz się pijana przelecieć w trakcie służbowego wyjazdu o którym przecież nikt nie wie?

A czy zdrada w odpowiedzi na zdradę jest wyrównaniem rachunków czy zwykłym kurestwem?

CDN

1635_c1b4

1371_4786_500