Pierdolona podstawówka, później liceum (wy teraz macie bardziej przejebane, bo jest jeszcze gimnazjum, nigdy nie chwytałem o co chodzi z tymi gimnazjami), punkty, więcej punktów, dodatkowa matematyka, bo trzeba, angielski, niemiecki, chiński i norweski, bo się przyda.
Teraz kursy doszkalające, kursy zdawania egzaminów, szydełkowania na bananie, jebane korepetycje, studia, praktyki, staże a wszystko po to aby pewnego dnia dostać własne biurko w szklanym budynku i monitor.