Jak z tłustej świni zmieniłam się w miss bikini

Napisała do mnie Zuza, która schudła z 81 kg do 50 kg. Zainteresowani prawda? A raczej powinienem napisać zainteresowane prawda?

Daję jej historię w prostym celu: na pohybel i w pysk wszystkim osobom, które po pierwsze uważają, że się nie da schudnąć a dwa, żeby schudnąć to trzeba po prostu mniej żreć. Trzeba zapierdalać. Do wyrzygania.

Czytaj dalej

Ta notka nie jest dla kobiet (podkreślam)

O tym epokowym wydarzeniu doniósł mi na Facebooku kolega Tomasz podsyłając linka do pewnego serwisu naukowego.

Po przeczytaniu tej informacji konstatuje ze smutkiem, my Europejczycy jesteśmy upadającą cywilizacją. Owszem, mamy te swoje Luwry, te nędzną Sagradę Famílię, te matrioszki i kałachy, ale to wszystko zabawki przeszłości.

A jak wygląda przyszłość? Chińczycy w szpitalu w Nanjing właśnie wprowadzili u siebie „automatic sperm extractor”, czyli automatyczne urządzenie do nie bójmy się tego słowa… obciągania.

Czytaj dalej

Dlaczego pisarze nie lubią e-booków i dlaczego wam się do tego nie przyznają?

Bardzo lubię spotykać się z pisarzami. Zawsze rozmawiają o kasie.

To znaczy zawsze zaczynają od dup, a później są pieniądze, ile zarobiłeś, ile ja zarobiłem i ile on zarobił. A Leon pisze taką szmirę tfu i robi dużą bańkę i jak to kurwa możliwe? A ta Grochola? Albo ta od herbaty i ciasta? Cały czas piekarnik i kawa, wiesz od razu kto się z kim prześpi a co wypuści książkę to 100 tys. sprzedanych egzemplarzy .

Albo literatura celbrytów, którą to twórczość można sprowadzić do mój cellulit jest lepszy niż jej cellulit, co jem, jak biegam i jak dobrze wyglądać po 40 – tce?

I ONI ŚMIOM ZARABIAĆ NA TYM WIĘCEJ?

Toż to kurwa nieestetyczne. Ja zasługuję na to lepiej. A dalej to już jest standard: wódka, śledź i znów dupy i kasa.

Mówiąc szczerze są trzy kasty ludzi którzy rozmawiają aż tyle o pieniądzach: pisarze, prawnicy i kurwy. Przy czym pisarze rozmawiają najwięcej.

Czytaj dalej

Idol (Kobiety są takie same jak my mężczyźni)

Mój ówczesny współlokator Marcin a do dziś przyjaciel był i jest jednostką zasadniczą. Jak był młody grał i ryczał w kapeli metalowej a przez moment Ozzy był jego bogiem.

Miał włosy do pasa i ćwiczył po pięć godzin dziennie. Byli naprawdę nieźli. Mieli nawet swojego hita, który leciał w kilku stacjach i wylądował na kilku listach przebojów.

Tydzień przed tym kiedy mieli podpisać kontrakt na płytę, pokłócił się z pozostałymi członkami zespołu o refren jednej z piosenek, czy ma być wolniej czy szybciej (on chciał szybciej) i czy ma być w nim słowo chuj.

Marcin chciał żeby chuj został, pozostali członkowie kapeli niekoniecznie. I chuj. Zespół się rozpadł.

Czytaj dalej