Przychodzi pani do sklepu i płacze, że musi sprzedać swoją torebusię, bo dwa lata czekała aby ją kupić, ale kolor dali jej ch… i kompletnie jej się nie podoba.

Miała być czarna, a dostała pomarańczową. I szloch, bo tyle kasy w piach poszło.

Torebusia – minimum 13,5 tysiąca dolarów, ale żeby tak ją widać było, to chociaż z krokodyla w macie być musi za nędzne 46 tysięcy dolców.

Ale nie, że se pójdziesz do sklepu, rzucisz na stół kilo hajsu i powiesz: dej.

Tu musisz się zasłużyć i kupić:

portfelik, wizytownik, jedwabny szaliczek, krawat, bądź ze trzy, sweter, kurteczkę, biżuterię, zegarek, koc, porcelanę, poduszki, siodła, akcesoria do jeżdżenia, szpicrutę (jak nie masz konia to możesz zawsze luksusowo kogoś związać i…XD) oraz pieprzone klapeczki.

I tak sobie kursujesz, kursujesz aż SA (shop assistant) zacznie się do ciebie wpierw powściągliwie uśmiechać, później szeroko, a później rozkłada ręce na twój widok, mówiąc pani Kasiu, jak miło panią widzieć, mam coś dla pani, idealne buciki. Szampanika?

Cała ta ścieżka to budowanie historii zakupów, (tzw. prespend), które mają pokazać daną osobę jako poważnego klienta.

I jak ktoś wyda odpowiednio dużo, to doczeka się oferty kupna Birkin, Kelly i Constance (to modele torebek jakby ktoś nie wiedział).

We flagowych sklepach (Faubourg – Paryż, Madison Ave – Nowy Jork, Ginza – Tokio) trzeba tak przepuścić od 40 000 do 100 000 dolarów przed pierwszą ofertą.

I nie że wejdziesz i kupisz towaru za 100 k, masz się tak włóczyć do tego sklepu rok, bądź dwa lata (serio kupowanie akcesoriów dla konia mocno pomaga XD).

Często pierwsza propozycja to mniej popularny rozmiar lub kolor – test zaangażowania.

Nie weźmiesz to bujaj się na drzewo, widać ci nie zależy, a przed drzwiami na dywaniku mnóstwo czeka kobiet, którym zależy bardziej.

A wiele z nich mocno musi wcześniej pracować, aby móc tu wydawać pieniądze, więc ich determinacja jest naprawdę wielka.

Facetów też to dotyczy bo np. Erling Haaland, ma z dziewięć toreb od Hermesa a swojej kobiecie kupił nawet model Himalaya (rodzaj krokodyla) za ponad 400 tysięcy dolarów.

Witamy w świecie Hermesa.

W ubiegłym roku trójka konsumentów z Kalifornii oskarżyła Hermesa o naruszenie amerykańskiego prawa antymonopolowego poprzez uzależnienie sprzedaży torebek Birkin od wcześniejszych zakupów innych produktów marki.

Twierdzili, że cena detaliczna Birkinów to „iluzja”, a w rzeczywistości działa „ukryty system loterii”,

Sprawa została oddalona we wrześniu 2025 r. przez sędziego federalnego Jamesa Donato. Albowiem jak stwierdził: „Być może, jak sugerują powodowie, Hermes rezerwuje torebkę Birkin dla swoich najbardziej dochodowych klientów, ale samo to nie stanowi naruszenia prawa antymonopolowego”.

Powodowie złożyli odwołanie, sprawa trwa dalej, wyrok będzie ponoć niedługo XD

W przypadku podobnego rodzaju torebuś nie chodzi o to, że są one wyjątkowo i urokliwie piękne.

Chodzi tutaj o to, aby inne osoby patrząc na pannę z taką torebką myślały: ooooo ona to ma światowe życie i ma duży hajs. A następnie skręcały się z zazdrości.

Innymi słowy jest to manifest.

Ja dodam tylko tyle, że jak ktoś ma duży szmal to unika produktów po których na pierwszy rzut oka widać cenę.

Weźmie sobie Moynat bądź Delvaux, a jak mówimy o ludziach sławnych, które lubią się popisać ale bez ostentacji to bierze The Row stworzone przez siostry Ashley i Mary-Kate Olsen, gdzie nie ma logo.

Bowiem brak logo jest najwyższą formą ostentacji XD

Moją nową książkę MIASTO, napisaną razem z Pauliną Świst, znajdziecie tutaj:

https://www.empik.com/miasto-swist-paulina-piotr-c,p1755562207,ksiazka-p#ReviewsBox

Okładka książki 'Miasto' autorów Piotra C. i Pauliny Świst. W tle panorama miasta nocą.
Miasto cię wciągnie 

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.