Mam nadzieję, że ich polubicie.


PAULINA

– Będziesz się czołgał?
Pomasował środkowym palcem nasadę nosa.
– Skoro są tu mikrofony w pomieszczeniach, nie uważasz, że mogą być też kamery? 

– A jak ktoś cię złapie, to powiesz, że czego szukałeś? – zapytałam. 

 Boże. Nie mogę się zaśmiać. Nie mogę. Przecież to jest jakaś pieprzona komedia. Westchnął i cmoknął. 

– Że poszedłem do samochodu po wodę.
– Na czworakach?
Boże, jak dobrze, że on nie musi wymyślać taktyki na karne sprawy. Jego klienci dostawaliby ćwiarę na dzień dobry za takie tłumaczenia. 

– Powiem, że ta golonka mnie straszliwie sponiewierała. Zamknij się wreszcie! 

– Lubię, jak jesteś taki brutalny – powiedziałam szeptem. 

PIOTR

W głównym budynku pensjonatu jeszcze paliły się światła, ale ksiądz proboszcz, podobnie jak trzech młotków z ochrony Wieśka, chyba już się zwinął. Wy- trzeszczyłem oczy, ale poza krzakami i równo przycię- tym trawnikiem nic nie rzucało mi się w oczy.

Paulina wytrzymała w ciszy może piętnaście sekund. – Widzisz kogoś? – Chrząknęła.
– Tak. Księdza proboszcza w masce Zorro i lateksowej bieliźnie.

Po co ja właściwie wyjeżdżałem z Warszawy? Trzeba było od razu odrzucić ten spadek.
Umówiłbym się z jakąś śluzarą, która właśnie po trzeciej piña coladzie zapraszałaby mnie do domu na Netflix & chill. Albo jeszcze lepiej – siedziałbym teraz na kanapie w kancelarii i oglądał sobie jakiś mecz. Ko- biety są przereklamowane. Jak Dubaj i filmy Marvela. 

– Auuuuu!!! – wydarło się coś w lesie.
Paulina podskoczyła.
– Co to było???
– Pies dingo – odpowiedziałem. – A czego się spodziewasz? Jesteśmy w Bieszczadach. W Bieszczadach są wilki, niedźwiedzie, borsuki, skunksy, jelenie i… 

– I wielkie, łyse skurwysyny z bronią? – dodała. 

– Gdzie? 

– Tam. – Wskazała ręką. – Koło pensjonatu. Z boku patrz. W kierunku drogi. 

Dwóch. Trudno było ich dostrzec, bo ubrani byli na czarno. 

Z długimi karabinami w łapach. Ewentualnie były to grabie. Albo szpadle. 

Wyglądało to jednak na nocną straż.
Odczekałem chwilę, aż znikną za rogiem. Chciałem powiedzieć „idziemy”, ale Paulina, stwierdziwszy, że ma w dupie to całe ukrywanie się i kamery, już drałowała w kierunku samochodu. 

Witajcie w Wychujewie

Jedna uwaga do wpisu “WRĘCZĘ WAM FRAGMENCIK MIASTECZKA, DLA WYWOŁANIA CIEKAWOŚCI

Dodaj odpowiedź do Idzie Wiosna Anuluj pisanie odpowiedzi

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.