Jan Nowicki stanął na balkonie w swoim mieszkaniu w Budapeszcie, po czym wywalił za okno całą swoją gażę za film, który właśnie tam zrobił.

„Mówi się, że ktoś wyrzuca przez okno pieniądze. Nigdy tego nie widziałem, więc postanowiłem zobaczyć. I nie żałuję. To fantastyczne przeżycie patrzeć na ludzi, którzy zbierają pieniądze i uciekają, a starcy biegają jak sarenki.”

Jego kobieta Marta wzruszyła ramionami. Była przyzwyczajona już do tego, że jej facetowi zwyczajnie odbija.

Nowicki: „Żeby nie przykładać wagi do pieniędzy, trzeba je mieć. Jeżeli biedak mówi, że nimi gardzi, to co to za rezygnacja? Istota posiadania polega na dzieleniu się z innymi, ale polscy nowobogaccy jeszcze tego nie rozumieją.”

I jeszcze:

„Ciągle biegłem. Moje życie to był galop, wieczny pęd i głód. A na starość okazało się, że i tak najlepiej pamiętam smak ziemniaków, które podjadałem kurom.”

Nie był wierny, nie był grzeczny, nie był milutki. Był legendą

Z moim ziomeczkiem Jackiem mamy nieco innych idoli.

Ja zawsze wolałem Janusza Głowackiego, on Jana Nowickiego, co do którego należę do zauroczonych, ale nie wyznawców (dla porządku – jeden i drugi już nie żyje).

Nowicki budzi wysokooktanowe emocje, mało kogo pozostawiając obojętnym, prezentując przy tym dość tradycyjną wizję relacji kobieta–mężczyzna.

Która, cóż tu kryć, w dzisiejszym świecie, gdzie znany mi celebryta, mający konto na Tinderku, wysyła swojego asystenta na randki, żeby sprawdził, czy warto spotykać się w realu, może lekuchno szokować.

Nowickiego siedem razy wyrzucali ze szkoły średniej.

„Pamiętam, że siedziałem w klasie na lekcji i patrzyłem na Wisłę, za którą były wzgórza. I te wzgórza tonęły w słońcu. Podnosiłem palec: – Czy mogę wyjść? Nauczyciel powiedział, że tak, myśląc, że do toalety. A ja poszedłem w stronę tych wzgórz i już nie wróciłem.”

W szkole teatralnej w Łodzi uchodził za to za niezwykle zdolnego:

„Brałem np. krzesło i udawałem, że to jest dziecko. Takie głupoty, ale to się podobało, robiło wrażenie. Takie popisywanie jak małpa z nudów popisuje się w zoo. Ogólnie łatwo mi to przychodziło. Ale nie tylko to. Seks, wino, zabawa też mi łatwo przychodziły. I tak się temu oddałem, że przestałem chodzić na zajęcia.”

Trafił do kopalni, przez rok pracował jako górnik.

Pojechał do znajomego profesora, który napisał mu list rekomendujący do Akademii Teatralnej w Krakowie.

Leciało to tak:

„Drogi Jerzy. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Wysyłam Ci człowieka, który nigdy w życiu nie będzie aktorem, bo nie ma charakteru. Ale lubię go.”

Później Nowicki został dziekanem tej szkoły.

Najbardziej znany jest z filmu Wielki Szu o wielkim szulerze, który wychodzi po pięciu latach z pensjonatu rekreacyjnego i pragnie już tylko spokoju. Oczywiście go nie znajduje.

„Nieuważnie kręciłem te swoje filmy całe życie, jest ich prawie 250. Albo ze względu na partnerki, albo żeby wyjechać za granicę, albo żeby się wina napić.”

„Wszystkie plany filmowe były nudne i męczące, a role nie do końca udane. W miarę rozgarnięty człowiek, bez względu na to, czy jest aktorem, stolarzem, czy dziennikarzem, żyje w stanie niespełnienia.”

Jak podrywał kobiety?

„Nigdy w życiu tego nie robiłem. Od dawna wyznaję zasadę, że nie chcę kogoś, kto mnie nie chce.”

„Kiedy mężczyzna zaprasza kobietę, to powinien za nią płacić i tego powinien być nauczony od dziecka. Jak nie masz pieniędzy, to nie zapraszaj, nie żeń się, jeśli nie masz dla niej domu. Jak ma imieniny, to kup jej piękny prezent, bo jak się wam nie powiedzie, może go sprzedać i będzie miała na życie.”

„W temacie kobiet mogę tylko tyle powiedzieć, że tak naprawdę to one wybierają nas. Najczęściej w milczeniu i bezkompromisowo. Z różnym skutkiem rzecz jasna.”

I jeszcze to:

„Kobiety nie mają nic przeciwko temu, żeby być zawłaszczane. Problem w tym, że jest coraz mniej mężczyzn, którzy pięknie i odpowiedzialnie umieją zawłaszczać.”

Przez prawie 30 lat pozostawał w związku z węgierską reżyserką Mártą Mészáros (nie, nie była jego żoną).

„Spotkałem ją na jakiejś kolacji i powiedziałem, zresztą zgodnie z prawdą, że kogoś tak brzydkiego w życiu nie widziałem. Powiedziałem: „Pani tak wygląda, jakby dziecko próbowało namalować kobietę na płocie, wszystko u pani jest nie na miejscu”. W oczach Márty widziałem postępujące rozbawienie, dlatego że to, co mówiłem, nie było pozbawione słuszności, choć brutalnej.”

I już później:

„Patrzę, że ona siedzi pod kamerą, taka przykurczona, i ma kolana jak u dziecka, cieniutkie rączki, delikatne i ciepłe palce, miodowe oczy, dobrze pachnie, to myślę sobie, że spotkałem piękną kobietę. Tylko za pierwszym razem nie byłem w stanie tego zauważyć.”

Ona o nim:

„Wysyłał niespotykane promieniowanie, promieniowała z niego siła i tajemniczość (…), pragnęłam go tak bardzo, że gotowa byłam spalić za sobą wszystkie mosty.”

„Nowicki nigdy mi nic nie obiecywał: ani małżeństwa, ani kariery, ani pieniędzy, ani rodziny; sam również nie prosił o nic.”

Żyli w otwartym związku.

Były inne kobiety?

Mészáros: „Akceptowałam to. Jak mogę nie akceptować, jeżeli żyję z aktorem, który codziennie gra inną rolę, pali, pije, wciela się w szaleńców? Mam świadomość, że żyję z wariatem. Poza tym ja w Budapeszcie, on w Krakowie – każdy ma swoje życie. To było podniecające, fajne. Rozumiałam, że inne kobiety mogą go pociągać fizycznie. Nigdy nie byłam zazdrosna.”

W końcu się jednak rozstali.

„On nie lubi mówić prawdy. W sztuce jest szczery. Tak. Gdy wyraża postać. Ale prywatnie – nie. Kiedy okazało się, że trzeba żyć zwykłym, banalnym życiem, porozmawiać o codziennych sprawach – on nie umiał.

Starałam się z nim rozmawiać o tym, że coś jest nie tak. W końcu spakowałam walizki. I wyszłam z mieszkania z ulgą.”

On o niej:

„Kochałem Martę – zresztą dalej ją kocham, aleśmy się rozstali.”

Żony dwie, dwójka dzieci, jako ojciec ponoć był słabiutki. Poprawiło mu się dopiero na stare lata.

Rozstania?

„Za każdym razem, gdy kobieta i mężczyzna się rozstają, bezpowrotnie ginie ten piękny język, w którym nazywało się swoje ciała. Wraz ze śmiercią miłości umiera wszystko: zapachy, słowa, spojrzenia. Miłość zabiera do grobu wszystko i wszystkich.”

– Ale pamięć o poznanym ciele zostaje?

U mężczyzn bardziej, u kobiet mniej. To normalne, bo ona następnemu musi przynieść w wianie kolejne dziewictwo.

I wiele osób powie: co za buc, „nie ma co robić z niego bohatera, żadna sztuka być zwykłym utracjuszem, naprawdę.”

Czyż on nie żył jak dzisiaj ziomki z dużych miast, klepiące po udach kolejne matche, liczące kolejne zaliczone pusie, zbierając w folderach kolejne nudesy?

Z tą różnicą, że Nowicki lubił kobiety, szanował kobiety i był dżentelmenem.

A dzisiaj jest jak w tym memie: „To nieprawda, że dżentelmeni wyginęli. Widziałem faceta, który trzymał parasol nad swoją żoną, gdy zmieniała koło w aucie.”

Dzisiaj coraz częściej kobieta jest tylko po to, aby jej użyć. Szacunku, lubienia, flirtu nie ma. Nie ma fascynacji.

Są ściemy, złudzenia, triki i stawanie na portfelu.

Najlepszym na to dowodem jest to, jak wyglądać ma seks. Robienie loda, dojście i następna, proszę.

Można być złamasem, ale traktować kobiety tak, że będą cię pamiętać przez lata. I wspominać z uśmiechem. I drżeniem warg.

A można być złamasem i sprawić, że kobiety będą cię wspominać latami jako swoją największą pomyłkę.

Nowicki potrafił to pierwsze, świat zmierza w tym drugim kierunku.

Zmarł na wszystko. Żył jak chciał. 

Wuj Nowickiego zmarł, mając 70-kilka lat. Nowicki pojechał do szpitala i zapytał lekarza:

– Na co zmarł mój wuj?

– Na wszystko.

– I tak należy żyć – spuentował Nowicki.

On też tak żył. Zmarł na zawał serca.

Po śmierci został ubrany w mundur strażacki oraz skremowany.

W Wielkim Szu powiedział:

„Graliśmy uczciwie: ty oszukiwałeś, ja oszukiwałem – wygrał lepszy. Jak widzę, nie masz do mnie pretensji.”

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych notkach?

Z tej książki się dowiesz:

  • Jak rozpoznać „zjeba” i odróżnić go od normalnego mężczyzny?
  • Jak rozpoznać wariatkę i odróżnić ją od normalnej kobiety?
  • Dlaczego nie mogę nikogo znaleźć?
  • Kiedy rodzi się rozwód?
  • Jak odbudować swój związek?
  • Jak poznać, że manipuluje tobą narcyz/narcyzka?

E-booka, który zmieni Twoje związki w cenie jednej kawy kupisz tu:

https://www.empik.com/zwiazki-de-luxe-piotr-c,p1539364267,ebooki-i-mp3-p

Wolisz posłuchać? Audiobook czytany przez Filipa Kosiora jest tutaj:

https://www.legimi.pl/ebook-zwiazki-de-luxe-c-piotr,b1387162.html

https://audioteka.com/pl/audiobook/zwiazki-de-luxe/

https://www.bookbeat.com/pl/book/zwiazki-de-luxe-1639271

https://www.storytel.com/tv/books/związki-de-luxe-11225328

Oto moja nowa książka
Zmień swoje związki

4 uwagi do wpisu “‘Nie masz kasy? Nie zapraszaj, nie żeń się’

  1. Prawda ale coś …zostały Kobiety..które czytają i tamtego zwal jak zwał nie ma nawet jaj na majówkę pojadę do trójmiasto na Orłowo…07 zgłoś się i tak po prostu na ulice…Wysłano z mojego urządzenia Galaxy

    Polubienie

  2. Pan Janek miał świętą rację też w tym, że mężczyźni bardziej i dłużej pamiętają kobiety, niż kobiety mężczyzn.
    Mężczyzna jeśli naprawdę kochał kobietę, to po rozstaniu będzie ją wspominał bardzo długo, czasem całe życie, nawet jeśli będzie on potem w związku z inną kobietą.
    Kobieta będzie natomiast pamiętać faceta do momentu jej stosunku seksualnego z następnym facetem – taka jest niestety brutalna atawistyczna prawda, i wbijcie sobie to panowie do głów.
    Kobiety bardzo szybko zapominają.

    Polubienie

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.