Fryzjerka zatańczyła na nogach na samym początku wypięła tyłek (a ma co wypinać, jest mały, ale wypukły, zgrabmy i opięty do granic możliwości w skinny jeansy, nie wiem jak ona jest w stanie się w nich pochylić, albo je zdjąć).

A później prezentuje cycki, przebijającej się przez białą koszulę, sterczące ostentacyjnie,  prawie wsadzając mi je w twarz (ale nie są za duże, raczej drapieżne, raczej takie jakie chcą mieć kobiety, małe i zgrabne).

Normalnie by mnie to brało, dziś nie bierze. Jestem na nogach od 19 godzin.

Od wczoraj nie jadłem nic normalnego.

Mam w sobie cztery red bulle,  trzy batony z automatu, który stoi w holu, kawałek zimnej niedobrej pizzy i chyba ze dwa litry kawy, którą wysikiwałem regularnie przez ostatnich kilka godzin.

To już oficjalne. Kawa na mnie nie działa.

Kobieta na mnie nie działa.

Jestem wrakiem.

Chcę się obciąć, trafić do domu, położyć do łóżka i wyłączyć telefon ignorując wszelkie zaproszenia na imprezy.

Piątek, piątunio, syf, malaria i karoshi.

Ludziom się wydaje jak fajnie jest pracować w kopro. Jak fajnie jest zarabiać pieniądze, jak fajnie pracować w szkle i wjeżdżać w garniturze ze skórzaną teczką na górę patrząc na świat jako miejsce do podbicia.

Czasami tak właśnie na niego patrzę. Ale nie dziś. Dziś jestem zmęczony.

Ludzie się bawią – ja pracuję. Oni śpią – ja pracuję. Oni wychodzą z pracy o 17 – ja tam zostaję.

Wracam nocą. Obserwuję światła.

Ale nie dziś. Dziś wyszedłem wcześniej. Będzie fryzjer. A później łóżko. Moje nowe, kurewskie łóżko z lustrem w oparciu. Kiedy je zobaczyłem w nowym mieszkaniu od razu wiedziałem, że ten pokój będzie mój.

Agnieszka tańczy przede mną biodrami i nie wie jak zacząć. Przerobiliśmy już wszystkie standardowe tematy (jak obciąć? Z boku trzy milimetry, górę proszę zostaw dłuższą).

Widzę, że o coś chce zapytać. Czegoś chce, bo mnie uwodzi. Kobiety zawsze tak robią, kiedy to im zależy.

Każda ma swojego ulubionego kutasa.

Ale ja nie jestem jej ulubionym kutasem. To widać od razu. Ona gra.

5611594783_8e9a533564_b

Photo by by Ira Gelb a Creative Commons license

CDN

19 uwag do wpisu “Kobiety są takie same jak my mężczyźni. III

  1. Jesi kobieta uwodzi, to często wie i czuje że ma przewagę, jeśli ma przewagę to tak jak mężczyzna stara się ją wykorzystać, ale jeśli wykorzystuje ją przeciwko Tobie , to jesteś raczej leżysz w niższych partiach jej gradacji
    Jeśli kobieta uwodzi to jej zależy , ale nie zależy jej na Tobie , żadna z nas nie uwodzi nikogo kogo kocha, to raczej czysta kalkulacja, co dzięki temu będę miała , dobry seks, wiekszy blichtr , lepsze mieszkanie, czy może poprostu moment skupienia i uwagi , to zawsze jest gra o jakąś stawkę.

    19 godzin to znowu nie jest tak strasznie dużo, bez zbytniego przesadyzmu.

    Polubienie

  2. Właśnie biorę 12 miesięcy urlopu bezpłatnego od korpo, przygotowywuję się pijąc Vinho Verde w ciepłym lecz wietrznym Parque das Nações. Korpo pożera, nie zawsze nadmiarem roboty, często nadmiarem nonsensu.
    Szkoda tylko że nie ma urlopów od żony…. żony pożerają bardziej niż korpo!!!! Nie tylko psychicznie ale też 50% dochodu…
    Po 13 latach w tym samym korpo i 10 z jedną babą libido mam na poziomie -1. Jak to się leczy?

    Pędzę po kolejne Verde i po carb cleaner zanim mi Continente zamkną.

    Polubienie

    1. wychodzi na to że korpo powstało jako przedłużenie zwiazków monogamicznych, zawsze jakaś zależność liniowa musi trwać, lek na to jest banalny, co 5 lat zmiana stanu skupienia, istnieje co prawda ryzyko że po 70 ani korpo ani żadna żona nie będzie Cię chiała … no chyba że bedzie sie jak Hugh Hefner , korpo to ja , a żona to kórlczek playboya , co miesiąc tysiace marzy o dostaniu się na nową rozkładowkę

      PS
      Czarny poprawiłeś tekst o kawie , no chwali się , chwali 🙂

      Polubienie

    2. Mam takiego kumpla. pracuje w korpo(nie, nie przesadza z takimi rzeczami jak 19h, to kilka razy w roku raczej, na co dzień skubany kręci się ztcw 6-10h, jak mu się uda, oczywiście w związku z tym nie okupuje zebrań zarządu tylko „standupy” czyli szeregowiec z dobrą, ale nie powalającą kasą…coś za coś) od >10 lat, a od 15 żonaty. Znam oboje dobrze, i jeśli liczyć „uszczerbek na zdrowiu” to z powodu korpo ma może 10%, pozostałe 90% uszczerbku – żona.
      Bywa i tak, nikt(włącznie z nim samym) nie ma zielonego pojęcia dlaczego on się nie rozwiedzie, znam co najmniej trzy inne szukające „w miarę normalnego” które dałyby się pokroić za takiego(w sumie to ogarnięty jak singiel w dobrym tego słowa znaczeniu, zarabia, pierze i żywi się sam, teksty „no to chyba boska w łóżku jest skoro nie ma innych zalet” zbywa machnięciem ręki, zresztą skądinąd wiem że to też załatwia poza domem. Plotki się roznoszą 🙂
      Niektórzy faceci są totalnie nieodporni na „bluszcze” z tego co zauwazyłam

      Polubienie

  3. cienias…… byłam na nogach przez 35 godzin,(a jestem starsza) bez snu, jadłam co prawda, i cos tam piłam, wode, bo musiałam byc trzeźwa… nastepnie przespałam 6 godzin i dalej na obrotach, a tu młody zdrowy facet jęczy jak małe dziecko….eh…co to za pokolenie sie pytam ?

    Polubienie

    1. A co ma do tego pokolenie? Miałam takiego wujka z ADHD. Uważał że fajrant to jest wtedy kiedy nogi się ugną i ciało zasypiając w locie zwali się na ziemię. Że człowiek rodzi się po to aby zasuwać. Że każdy kto zasuwa tyle mniej niż on to cienias. Zrobił w życiu tyle co trzech. Nikt z tego nic nie ma i on też, bo nie dożył 50 z powodu zawału. Na pogrzebie przesadnie nie szlochano. W sumie, kto by kochał automat.
      BTW – wiesz o ile statystycznie faceci szybciej umierają? Jak nie wiesz, to postaraj się dowiedzieć. Coś to mówi o życiu(i zużyciu).
      A tak swoją drogą…co robiłaś przez te 35h?

      Polubienie

      1. Impreza plenerowa. Czyli jednorazówka 🙂
        Tak się da, od czasu do czasu, zwłaszcza jak emocje nas wspierają, człowiek jest zdolny do rzeczy niesamowitych.
        Też mam kilka „kilkudniówek” na koncie. Ale nawet po sobie, to zupełnie co innego na co dzień funkcjonować normalnie, z zapasikiem sił, i od czasu do czasu strzelić wyczyn. A co innego pracować codziennie po korek albo lekko ponad i dobić się wyczynem. To co zostaje to zombie, które będzie się regenerowało znacznie dłużej niż tylko „przespany weekend”. No chyba że wróci do kołowrotka 🙂
        Ale to takie tam dywagacje.
        A z ciekawszych rzeczy, to ponieważ wiek 2x mam dawno za sobą, to i trochę obserwacji o upływie czasu u facetów mam za sobą. I widzę wyraźną korelację wieku i możliwości panów. Ale też i wzrostu doświadczenia i wiedzy na temat. Efekt jest dość ciekawy.
        Część facetów, to tacy uniwersalni marni kochankowie. Nie czują tematu, brakuje im empatii, fantazji, otwarcia, naturalności, agresji. Nawet chęci często. I to niezależnie od wieku są marni i niereformowalni.
        Sądząc z doświadzczeń swoich i wąskiego grona przyjaciółek, takich mamy większość.
        To są misie do kochania i wspólnego prowadzenia rodziny/domu.
        Pozostali to alfy i – w mojej nomenklaturze – bety.
        Alfy to wiadomo, mają od życia bonus, tak jak najładniejsze i z naturalnym wdziękiem i seksownością babki.
        Bonus polega na tym, że sama ich osoba(wygląd, zapach, ruchy, głos…no wszystko) jest grą wstępną.
        I mimo że rzadko są dobrymi kochankami, to często seks z takimi jest i tak fajny, bo bonus. A przecież orgazm powstaje w głowie 🙂
        Ale ich urok przemija wraz z kolejnymi „razami” i często okazuje się że król jest goły. I nafoszony, jeśli mu nie śpiewać peanów pochwalnych 🙂
        No i są te moje „bety”. Faceci którzy są za młodu kogucikami, chętni, szybcy, kiepscy 🙂
        I to są ci co muszą się duuużo starać, nie są alfami, bonusu nie ma.
        Część z nich jest chętna do nauki i reformowalna. Z moich doświadczeń – tacy są w dojrzałym wieku (po 30 w każdym razie) najlepszymi kochankami. Starają się, dużo potrafią, są otwarci na potrzeby/propozycje. Nie są zepsuci nadmiernym powodzeniem/niezasłużomi ochami…
        Właśnie jestem na etapie oswajania się z taką „betą” i powiem Wam…dopiero teraz się dowiaduję ile mnie do tej pory omijało 😉
        Jeśli okaże się tak fajnym człowiekiem jak kochankiem, to rany…będę miała problem 🙂

        Polubienie

  4. Kiedyś myślałem, że jeśli będę sobą, uda mi się zdobyć kobietę. Myślałem, że otwartość serca i artystyczna wrażliwość na coś się zdadzą. Jednak bycie sobą nie zawsze wystarczy. Próbowałem być cwaniakiem, ale nie jetem taki- taka postawa zawsze kojarzyła mi się z debilizmem. Ciężko więc było mi pogodzić wewnętrzny konflikt. Teraz jednak oddałbym wiele by być takim debilem. Chciałbym zmienić charakter, ale to takie trudne. Sądzę nawet, że nie możliwe. To tak jakby siebie zabić. Wyobraźcie sobie ,że ktoś każe wam zmienić się diametralnie- np. polubić znienawidzony typ muzyki. Disco-polo, czy inny Shit. Albo zacząć się nosić jak dres. To jest nie do pogodzenia. Można udawać kogoś kim się nie jest ,ale jak długo da się to wytrzymać? Ja zdołałem 1,5 roku w liceum. Po czym się załamałem- zrozumiałem ,że ludzie najbardziej lubią mnie jako aktora-bezdusznego dupka obranego z emocji innych niż bezmyślna euforia. Zdecydowanie nie podoba mi sie tendencja do kochania aroganckich pajaców. W poznawaniu dziewczyn pomagają mi teraz feromony. Chociaż na początku byłem nastawiony sceptycznie do tego typu produktów to spróbowałem polecanego tutaj sklepu http://pherowin.pl i okazało się to dobrym wyborem. Co najważniejsze to nie poznaje już tępych idiotek – tylko w większości kobiety z jakąś tam klasą.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s