Zastanawiałem się w co wierzą suki.

Wiecie te kobiety w krótkich kieckach w modnych oprawkach okularów siedzące w Warszawie przy placu Hipstera zwanego też Zbawicielem do trzeciej nad ranem, pijące czwartego drinka, trzecie piwo i kończące wieczór z ustami w okolicach czyjegoś rozporka.

Czasem w toalecie, a czasem u niego w mieszkaniu. Bo nawet kobieta wyzwolona kończy wieczór na kolanach.

Co czują suki gdy wracają pustymi ulicami do domu, gdy zaczyna się świt a dookoła leżą tylko nieposprzątane śmieci i puste puszki po tanim piwie, trzymając majtki w torebce i z trudnością łącząc razem uda?

Co czuję mężczyźni w podobnej sytuacji wiem. Chce im się spać. I mają nadzieję, że przy każdym wsadzie założyli gumę.

Ponoć dla kobiety żaden seks nie jest okazjonalny. Przy każdym wydziela się oksytocyna. W końcu kobiety są jak psy. Szukają właściciela, aby się przywiązać.

Zapytałem więc sukę w co wierzy. I czy nie miała kiedyś ochoty aby ktoś ją wziął na smycz.

Oto jej odpowiedź:

——

Wierzę w seks.

Na tym moja dzisiejsza wiara się kończy. Głębień czerwieni na ustach zawsze gaśnie, tak samo jak otulająca mnie mgiełka Chanel Noir, równie czarna jak kawa, eyeliner i mój nastrój.

Dodatki zawsze muszą do siebie pasować, zabieram zatem moją nową torebkę Chanel. Chowam Essentials, chowam całą siebie. Jednym ruchem ręki zgarniam wszystko, co tak ciężko było mi przed tobą wyjąć i wychodzę. Coco. Chanel Mademoiselle. Mademoiselle Slut. Madame Fuck me. Orgasm No. 5. Dziękuję, do widzenia. Uważaj na siebie, trzymaj się. Pa!

Za 5 minut zaczyna się pierwsza zmiana w korpo. Ale ja dzisiaj mam swój dzień ZEN, swoją środę, prywatną klinikę SPA, pełną ołtarzy z kosmetyków marek, które mają zapewnić mi brak zmarszczek, węższą talię, większe ego, wyższy poziom self-confident na poziomie wyphotoshopowanych lasek z billboardów.

Jesteś tego warta, warte są tego twoje ciężko zarobione pieniądze. Wydaj je, bądź piękna na wiosnę, na zimę, na jesień i na lato. Na deszcz i na słońce. Na uśmiech i na łzy, które za nic w świecie nie zmyją twojego najnowszego podkładu, pudru w kamieniu wartego pół twojej pensji, który wypada ci z drżących nad ranem rąk i rozsypuje się w drobny mak, tak jak cały twój, świeżo odmalowany, odremontowany świat.

Dzisiaj na obiad miał być seks. To samo menu już od rana, na śniadanie, na lunch, na bruch. Przy twoim dużym stole, przy szafkach, które sam malowałeś. Przy komodzie, która chwiała się po każdym postawionym przy niej kroku. Na twoim połamanym łóżku i w łazience, w której widziałam już ustawione w pedantycznym rządku wszystkie zapachy moich humorów.

Widziałam już moją rękę w umywalce, zgarniającą szczątki twojej brody, którą przycinałbyś regularnie, żeby nie podrażniać moich ud i okolic. Kiedy wydawało mi się, że tak, że właśnie teraz jestem gotowa na to, żeby pozwolić facetowi o dobrym sercu zakochać się we mnie, bez kontroli, bez trzymanki, jak nastolatkowi, którego męczą mokre sny, być jego muzą, boginią i dziwką, i że tak, że ja też jestem gotowa na to, żeby zakochać się w nim, rodzić mu piękne dzieci z krzaczastymi brwiami, takimi jak jego, parzyć mu codziennie kawę przed wyjściem do pracy i pakować home made lunch do drogiego, designerskiego lunchboxa Alessi. Kochać go do bólu, do krwi, mocno, niezdrowo, niebezpiecznie.

Kurwa, nie. To się nie wydarzyło i się nie wydarzy, więc rozpoczynam podróż z końca świata, cała w czerni, od stóp aż po głowę. W głowie czarno, gęsto. Tak gęsto, jak rozmazuje mi się eyeliner – niby kurwa nie do zdarcia – w kondukcie żałobnym lini XYZ, która dowiezie mnie na Powiśle za milion myśli, milion łez i milion postanowień na cześć nowego życia, nowego JA (starego ja?), powrót do korzeni, powrót do przeszłości.

Wiadomo, że każde rozstanie niesie za sobą czas rekonwalescencji umysłowej, adekwatny do czasu, który się z daną osobą spędziło. W międzyczasie nastaje epoka tak zwanego dupczenia co popadnie i szukania sobie rebound guy’a. Podświadomie dobierasz sobie osoby z jakimkolwiek pierwiastkiem przypominającym ci o poprzedniej. Ale nie zawracasz sobie tym głowy, przecież to nie są osoby, na których ci zależy.

Gorzej, jeśli pojawi się facet, który obchodzi cię bardziej niż fakt jakiego ma kutasa. Albo kobieta, której to, jak dobrze wypnie tyłek nie jest twoim priorytetem numer jeden. Wtedy zaczynają się schody, którymi ty jeszcze niedawno biegałeś/aś z góry na dół, nie dając sobie czasu na zastanawianie się jakich ludzi na nich mijasz.

I buduję wokół siebie, od nowa, The Greatest Wall of Mademoiselle Slut, widoczny nie tyle co z kosmosu, co zapewne z innej galaktyki. Jutro wrócę do pracy, zapomnę. Umówię się na meaningless sex na piątek i będę się czasem zastanawiać, czy kiedykolwiek powrócę z mojej słodkiej melancholii.

Z początkiem czerwca stanę się nowym człowiekiem, nie będę musiała mnożyć pięciu lat razy dwa + mojej osoby, która miała ci ten czas przewinąć do przodu dwa razy szybciej, jak starą kasetę w magnetofonie.

6078306291_4766e1c816_b

Photo by Helga Weber a Creative Commons license

 

39 uwag do wpisu “Wyznania suki #11 Wiara, czyli co wyznaje Suka.

  1. Jak zwykle wpis suki przyprawia o sennosc. Niestety nagminne uzywanie anglicyzmow nie sprawia, ze to ‚dzielo’ jest chociazby o ciut bardziej interesujace. Tworzenie postaci ‚obeznanej’ femme fatale jest rownie oryginalne co hipsterski wizerunek. Zaniechaj Panie IKEA te nic niewprowadzajace wpisy, od ktorych tylko niesmak pozostaje.

    Lubię

  2. Niesamowita grafomania. Uzywanie pseudo wyszukanych slow, pseudozabawnych neologizmow i metafor dla opisania zwyczajnego zjawiska puszczania sie. Krotko mowiac: chu*owe.

    Lubię

  3. Ohh, te problemy atrakcyjnych i dobrze zarabiających kobiet. Na pewno każda chętnie zamieniła by się miejscem z otyłą ekspedientką z Tesco żeby wygasić swój weltszmerc 🙂

    Lubię

  4. Tak sobie myślę, że to źle że pod wpisami jest możliwość komentowania. Ok, niektóre są w porządku, ale co do właścicieli wielu mam poważne wątpliwości czy kiedykolwiek ci ludzie są w stanie napisać coś bardziej sensownego niż „nuda” albo „chujowe”. Strasznie tego nie lubię…..

    Lubię

  5. Szwendałam się kiedyś w korpo-towarzystwie…i te wyznania suk nie są prawdziwe, ani typowe ani ani.
    Z majtkami w torebce o 3 nad ranem kończy 1/10 korposuk, zakładając że 1/10 to korposuki to już daje nam 1/100. Biorąc pod uwagę że ich korpokoledzy zwykle kończą w agencji/nad białą muszlą/o 23 na kanapie u wkurwionej żony to zjawisko opisywane powyżej jest marginalne. To odpowiedź na pytanie kolegi – „gdzie są te wszystkie puszczalskie, ja jakoś szczęścia nie mam chyba że totalnie nawalone, ale co to za zabawa”.
    W znakomitej większości kobiety tracą rozum i poczucie godności jak się zakochają. A nie we wtorki, bo w środę ZEN.

    Lubię

    1. To jest tak dęte, tak wydumane i tak nieprawdziwe, że szkliwo pęka na zębach od czytania. Wstępem do bardzo płytkiej i teatralnie mrocznej analizy własnych emocji ma być wylicznie marek torebek, perfum, kiecek czego tam jeszcze? Ten tekst to mało zabawna parodia kobiecości. Tekst nie jest o tym, kim ta kobieta jest, jest o tym, kim ta kobieta nie jest, choc chciałaby być. Tym gorzej. Poza z kiepskiego teatru.

      Lubię

  6. Zazwyczaj nie chce mi się komentować, uśmiecham się tylko usatysfakcjonowany kolejną dobrą historią którą tu przeczytałem i która niewiele ma wspólnego z moim życiem.
    To jest zwykła grafomania. Nie publikuj już tego, Panie Ikea.

    Lubię

  7. A mnie się właśnie spodobało. Pomyślałam nawet, że moglibyście stworzyć niezły duet… Literacki. Twoje urwane, dynamiczne frazy i jej zdania – równie zdecydowane, acz bardziej miękkie, oplatające historię. Lubię takie połączenia.

    Lubię

  8. O matko… ledwo przebrnęłam. Owszem, początek był niezły. Jednak w połowie tekstu Suki pojawiła się myśl: „A co, jeśli TAK teraz wygląda dobry tekst? Jeśli spotkam się z lawiną pozytywnych komentarzy, wielbiących >>głębię<< tego tekstu? Jeśli naprawdę MOJE pokolenie Ikea stało się zlepkiem pseudointelektualnych wywodów? PokolenieIkea, WHY?!" (to ostatnie to chyba od nadmiaru anglicyzmów na metr kwadratowy)
    Na szczęście komentarze przywróciły mi trochę wiarę w człowieka.
    Suko: nie przeginaj z artyzmem i wplataniem anglicyzmów "na siłę" w swoich tekstach. Boli mnie, że całkiem ciekawe (z mojej perspektywy) przemyślenia zostają zgwałcone niepotrzebnymi ozdobnikami.
    Piotrze: może Suka potrzebuje długiej i intensywnej nocy, żeby trochę poprawić swój styl?

    Lubię

  9. Ten text zrozumieją tylko prawdziwe suki.
    Niezależne i wyrachowane materialistki, które stanęły na chwile przed wizją iluzji zostania na dłużej. Jednak w tym życiu tak nie bywa. Nie dziwią Mnie te komentarze, jesteście panie zbyt przeciętne by zrozumieć Fatale. Co czuje, gdy wraca pustą ulicą rano do domu? Satysfakcje.

    Nazwij puszczalską, udowodnię Ci jak bardzo jesteś zacofana
    Nazwij głupią – uczucia jeszcze nigdy nie wygrały z inteligencją
    Dam Ci sekstylion innych powodów, dla których jesteś zbyt ograniczona
    By poczuć to co Ja

    Pies to najwyżej typ, który zrobi dla Niej wszystko, jest na każde zawołanie.
    Dobry wpis i proszę o więcej, nie słuchaj ich lamentów, oni nigdy nie zrozumieją.

    Lubię

    1. Nie odczuwasz satysfakcji, a nawet jeśli, to z konkretnego powodu. To jest takie „zbyt ograniczona”, jak dla 14latka dorośli „nie rozumieją niczego”. Z tego się po prostu wyrasta, i patrzy z pobłażliwością albo irytacją, jak kolejny umysł zachłystuje się iluzją wielkości jaką daje prowincjonalna dekadencja.
      Chcesz mocnego tekstu…to szukaj a znajdziesz. Chcesz poczytać tych co rozumieją…a naści, podrzucam linka.
      Zrozumienie…mija dekada i człowiek dopiero wtedy rozumie.
      Ze to były nic nie znaczące przyjemności, jak podrapanie się za uchem. A kampanie w korpo…projekty…to co było treścią życia, jak wielu wierzy…to tak samo ważne jak sprzedana(lub nie) gazeta w kiosku. Lekko przeskalowana 🙂
      http://pvek.org/?p=1573

      Lubię

    2. Ok, jestem zbyt ograniczona, żeby poczuć to co Ty…czyli co? Nie zamierzam wdawać się w dyskusję, czy rozkładanie nóg przed każdym jest ok, czy nie. Każdy robi to co lubi, nic mi do tego. Jedno mnie tylko dziwi – dlaczego takie kobiety chcą udowadniać, że są lepsze od innych, bardziej postępowe, inteligentniejsze. Głupota. Nie jesteście wyjątkowe 🙂
      Uprawianie seksu trzy razy dziennie, za każdym razem z innym partnerem jest dokładnie tak samo ok, jak bycie dziewicą, czy seks wyłącznie z jednym facetem („po bożemu” przy zgaszonym świetle).

      Lubię

  10. bad bitch – nie chodzi o zrozumienie przekazu, tylko o jego formę. To samo można byłoby napisać bez irytujących angielskich wtrąceń (naprawdę, nie da się znaleźć w języku polskim określeń adekwatnych do „rebound gay” albo meaningless sex”?) i bez przesadnej egzaltacji.
    Samą puentę rozumiem chyba aż za dobrze. 😉

    Lubię

  11. Mam wrażenie, że te całe „wyznania” są publikowane wyłącznie dla kontrastu. Czytając coś takiego każdy powie, że pozostałe wpisy Pana Ikea to majstersztyk 😉
    Nie miałabym nic przeciwko, gdyby nie to, że wyznania suki są do bólu kiepsko napisane. Chaotyczne, przesadzone i te wszystkie anglojęzyczne wstawki wciśnięte na siłę. A mogłoby być ciekawie, gdyby pisał to ktoś ogarnięty.

    Lubię

  12. Ziew… albo listy w stylu „drogie bravo coś mi wyrosło pod kolanem – czy może być to ciąża pozamaciczna?” albo wyznania tej samicy psa.

    Lubię

    1. Panie ikea nie kazda sika potrzebuje smyczy. Ja czuje sie jezeli ktokolwiek probuje narzucac mi cokolwiek. Jezeli trafiasz na takie zastanow sie nad swoimi wyborami, zreszta wiele kobiet udaje tylko slabe i nieogarniete zebyscie mysleli, ze jestescie tacy super. Ja osobiscie nie mam potrzeby stosowac takich metod a facet jest mi do niczego nie potrzebny, mam wielu przyaciol, wiele ciekawych zajec a swks w dzisiejszych czasach jest ogolnodostepny. Nie wypatrywalam nigdy ksiecia, ktory uratuje mnie z jakiegos zamku. Mam wszystko czego potrzebuje lubie siebie i swoje zycie. Niczego nie zaluje. Niczego nie narzucam i nie pozwalam narzucac sobie. Szanuje opinie innych. Mam faceta, ale nie traktuje go jak rzecz ani on mnie. Jestesmy partnerami. Nie zameczam go telefonami gdzie jest i co robi jak obserwuje u wielu kobiet. Sama potrafie przykrecac srubki,czy yez wykonywac inne prace remontowo-budowlane, postawic nowy system czy dzwigac rzeczy -jestem silna, nawet bardzo. Nie potrzebuje tez faceta do tego zeby wysmarkac mu sie w rekaw i nie uwazam -droga suko-aby emocje zawsze braly gore nad intelektem-biora na tyle na ile im pozwolisz.
      Droga suko-opisalas swiat rzeczy, powierzchowny, sztuczny, wyfotoszpowany i napompowany silikonem, zapaciany drogimi kosmetykami i poobklejany logami drogich marek. Co do milosci mam wrazenie, ze poszukujesz filmowych wtecz wrazen. Mocnych wrazen dostarczaja toksyczne zwiazki -tak przynajmniej twierdza psychologowie, zdrowe zwiazki sa spokojne. Ja juz bardzo cenie sobie spokoj 🙂

      Lubię

  13. Ale ta kobieta ma zjebane pojęcie o miłości, jak ona tak go będzie kochać to kolesiowi odjebie. Długoletnia i bolesna terapia przed suką. Ale to jest o wiele droższe niż kupno szanel.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s