Zacząć pisać książkę jest stosunkowo łatwo. Pewnie każdy choć raz w życiu próbował, wyobrażając sobie jak to będzie być sławnym, zajebiście znanym literatem przed którym kobiety padają na kolana i zabierają się w szybkim tempie za rozpinanie rozporka. (Jeśli ci się uda pamiętaj aby w trakcie tej czynności pociągać flaszkę co najmniej Jacka Danielsa. Nie żeby był szczególnie dobry, po prostu dobrze się prezentuje wizualnie.)

Ewentualnie kobietą – pisarką, która za uzyskaną gażę kupuje sobie chałupę w Toskanii czy jakiejś tam Prowansji, lepi własnoręcznie makaron, tłucze pająki po kątach i przygotowuje kolejny bestseller.

Większość osób odpadała na etapie, czekajcie hmmm….  ot tak drugiej strony. Przy sprzyjających okolicznościach – przy początku trzeciej. Ja wiem, że wielu z was ma potencjał taki że gdyby chciało zdmuchnęłoby mnie jednym pociągnięciem klawiatury.

Orientuję się, że wasz talent literacki jest ode mnie większy, przyjmuje to z pokora i nawet wiecie w których miejscach należy wstawiać przecinki. Ale, różni nas jedno. Ja swoją pierwszą książkę skończyłem. Wydałem. Ba, nawet zarobiłem na niej jakiejś pieniądze.

Może się podobać mniej albo bardziej, ale jest. Wasza jest co najwyżej w wyobraźni. Bo, najtrudniejsze w pisaniu książek jest nie rozpoczęcie pisania, ale skończenie.

Czasami wystarczy coś zrobić na 80 proc. I to, że podejmiesz ten trud różni cię od innych.

Od razu powiem – jeśli chcesz pisać dla pieniędzy – daruj sobie. Prawdopodobieństwo, że zarobisz na swojej pierwszej książce jakiekolwiek pieniądze jest właściwie żadne. Owszem ja jestem wyjątkiem. Ale wyjątkiem potwierdzającym regułę.

Pierwsze książki pisze się bowiem żeby zaspokoić swoje ambicje. Pisze się dla lokalnej, środowiskowej chwały i dup. Męskich też. Jeśli więc przy okazji uda ci się zaliczyć kilka  fajnych rudzielców z cyckami albo bez – potraktuj to jako wystarczające honorarium autorskie.

Napisałem Pokolenie Ikea, aby jeszcze bardziej nadmuchać swoje ego. Teraz jeździmy dwoma samochodami, bo ego w jednym ze mną się nie mieści.

Ale do rzeczy.

Piszę na laptopie (co nie znaczy, że mam coś przeciw komputerom stacjonarnym). Najlepsze rezultaty mam klepiąc w dwóch sesjach. Pierwsza startuje od 8 rano i trwa do 14, druga zaczyna się koło 15 i trwa mniej więcej do 19. Tak, muszę wtedy brać urlop. Tak, nie odpocząłem zbytnio w tym roku.

Pokolenie Ikea powstało na Macbooku, Pokolenie Ikea Kobiety na Macbooku pro. Nie jest to żaden warunek konieczny po prostu stwierdzam fakt. Równie dobrze można używać dłuta i ściany. W ostatecznym rachunku liczy się pomysł i determinacja.

Są specjalne programy do pisania książek np. Ulysses III. Kupiłem, nie spodobało mi się.

Używam czcionki Times New Roman, piszę w Wordzie, każdy rozdział to odrębny plik, wszystkie trzymam na Dropboxie, tak aby w przypadku jeśli coś się stanie z komputerem – książka była cała.

Zaczynam od rozpisania scena po scenie tego co ma się tam znaleźć. Wiem to nudne. Ale skąd masz wiedzieć co się tan znajdzie jeśli tego wcześniej nie zaplanujesz??

Tym samym zwiększasz szanse na to, że dojedziesz z tym karawanem do końca.

Pisz więc jak to ma wyglądać. Tak prezentował się plot (oczywiście fragment) mojej drugiej książki, który wysłałem do wydawnictwa:

„Książka startuje od próby zamieszkania przez Olgę i Czarnego razem co nie wychodzi bo ona jest zbyt wymagająca a on niezależny a poza tym dowiaduje się co on robił w łazience na  koniec pierwszej części.

Po wyprowadzce Czarny na początku dużo pije a później wdaje się w romans z Ruską Blondyną (rozwinięcie wątku Pokuszenie obecnego na blogu) a później z Ciemną Blondyną.  Dużo silniejszy niż w jedynce jest wątek korporacyjny, chcę dać kilka scen Czarnego w sądzie i w pracy.”

Myśl wątkami. Pisz wątkami. To oznacza, że jeśli masz jakiś pomysł jak powinna rozwijać się akcja, opisz go od początku do końca zanim weźmiesz się za następny.

Pisz z bebechów. Jeśli masz moment w którym zaczynasz się wahać czy o czymś napisać czy nie, bo możesz kogoś urazić to lepiej  nie pisz w ogóle. Czym mocniej wstrząśniesz czytelnikiem, tym bardziej będzie chciał czytać dalej.

Pamiętacie taką książkę „Samotność w sieci” Janusza Leona „Skutera” Wiśniewskiego? Tam jestwątek kiedy główny bohater zakochuje się w głuchoniemej dziewczynie, która umiera w trakcie operacji. Operacji, którą robi dla niego aby odzyskać słuch. Ta historia zbudowała całą tą książkę i jej sukces. Pisanie polega na tym, że wyrzucasz to co cię boli w nadziei, że szarpniesz dłonią za jelita innych, wkładając im rękę do trzewi.

Skończyłeś?/Skończyłaś? To teraz czytasz całość od nowa szukając miejsc gdzie jest rozwlekle, za mało dynamicznie, gdzie są powtórzenia, uwierz spokojnie całość można skrócić o jedną trzecią.

Pokolenie Ikea w oryginale miało ponad 300 stron. W druku trochę ponad 180. Dlaczego tak się stało będzie już w kolejnym odcinku.

Masz pytania? Zadaj je pod tym tekstem.

W kolejnych odcinkach będzie:

Jak wydać książkę?

Jak wypromować książkę?

4933_a93c_500

49 uwag do wpisu “Jak napisać książkę?

    1. Bo autor jest bardzo inteligentny i nie musi być jakimś cholernym celebryta, by spijac smietanke. Najlepsi artyści, aktorzy, tworcy etc. to w większości Ci, co zachowują pewną sfere tylko dla siebie albo bliskich osób. I to nie kwestia żadnych kompleksow tylko życiowych wyborow, na ile obcym ludziom pozwalasz by weszli do Twojego prywatnego życia.

      Lubię

    2. Bo autor jest bardzo inteligentny i nie musi być jakimś cholernym celebryta, by w ten sposob spijac smietanke. Najlepsi artyści, aktorzy, tworcy etc. to w większości Ci, co zachowują pewną sfere tylko dla siebie albo bliskich im osób. I to nie kwestia żadnych kompleksow tylko życiowych wyborow, na ile obcym ludziom pozwalasz by weszli do Twojego prywatnego życia.

      Lubię

  1. Jaki zabawny zbieg okoliczności – akurat jestem na etapie poszukiwania „wyznań autorów” z serii o co w pisaniu chodzi. Szarpanie jelit i drylowanie się jak oliwka – dokładnie ta potrzebę czuje 🙂 Dzięki 🙂

    Lubię

  2. Czytajac twoj tekst mialam wrazenie ze sie niezle wkurzyles na te co niektore przemadrzale buzki…….i dobrze 🙂 Jak dla mnie trzeba bylo jeszcze bardziej dobitnie, a ksiazka jest zajebista 🙂

    Lubię

  3. Teraz książki pisze każdy. Lewandowski, Martyna Wojciechowska, Krzysztof Ibisz, Anna Popek, to tylko kilku znanych ‚prozaików’ którzy wydali ostatnio swoje dzieła. Aż ma się wrażenie, że więcej takich co piszą niż czytają 😉

    Lubię

    1. Identyczna sytuacja występuje niestety w przypadku grania w kapeli. Może gdyby pisarze wzajemnie kupowali swoje książki, a muzycy wzajemnie chodzili na swoje koncerty byłoby łatwiej 😉 Paradoks polega na tym, że technologia i dostępność narzędzi niby ułatwia sprawie, a tak naprawdę jednak utrudnia.

      Lubię

      1. Oj tam oj tam. Lepiej że grają niżby mieli wódkę po bramach trąbić 🙂 Poza tym jest wybór, a i perełki się trafiają.

        Lubię

  4. Dziękuję;)
    Jeśli można:
    Ile stron dziennie wyciągałeś? Czy napisałeś coś w całości przed PI? Z jakim ewentualnym efektem?
    Jak się przekonuje kogoś, żeby zechciał zajrzeć w tekst i go wydać?
    I co Cię skłania do dzielenia się na blogu pisarskim warsztatem?;)

    Lubię

    1. Ja piszę bardzo niewiele. Jesli jednego dnia zrobię 10 stron to jest dobrze. mój rekord kiedy mialem spokój to 14.
      A co mnie skłania do dzielenia się? Od tejh pory każdego kto zada mi pytania jak napisac/jak wydać/jak promować będe odsyłał do tych tekstów 😉

      Lubię

      1. Zgnieciona przez koparkę, bo próbowała uratować dziecko. Niestety w moim przekonaniu to był moment w którym przestałam tę książkę traktować na poważnie bo poziom melodramatu doszedł do pola „pastisz”. Ale o gustach… Itd. 🙂

        Lubię

  5. Bardzo dobre porady. Dodałbym jeszcze dwie: (1) nie pieprz się z formatowaniem i (2) zanim zabierzesz się za książkę, zmierz się z krótkimi formami. Króciaki to dobra szkoła. Ogólnie podpisuję się pod tymi poradami.
    Been there, done that, bought the T-shirt to prove it.
    P.S. Masz rację, że Ulysses III ssie.

    Lubię

  6. Nie mierzyć mi się z Autorem, ale mamy tak samo – pisanie to hobby )
    I też używam czcionki Times New Roman i piszę w Wordzie 😉
    Szkoda tylko że szansa na „rude” honorarium autorskie niewielka.

    Lubię

  7. Nie poddajesz się współczesnym trendom bo ty je wyznaczasz? Pisanie jest dobre tyko z komputerem jest taka wada, że zawsze w trakcie można coś dopisać czy usunąć pół tekstu. Zaś jakbyś pisał na kartce papieru to by znów nic z tego nie wyszło heh.

    Lubię

  8. Ciekawe spojrzenie. Takie zupełnie nie idylliczne.
    Do książki się przymierzam, na razie prowadzę bloga, zobaczymy co z tego będzie. Jak widać na załączonym obrazku to dobra próba przed książką ;).
    A na serio to pisuję dużo artykułów – wprawdzie naukowych, ale myślę, że mam próbkę tego, co się z książką wyprawia. Artykuły naukowe wymagają strasznej pracy z literaturą, z formą oraz prawidłowym zapisem…jeden z najlepszych zajął mi rok…od rozpoczęcia pisania do publikacji (w tym czasie też było czekanie na opinię od redakcji etc…). Oczywiście podczas tego roku powstało sporo mniejszych artykulików, niektóre zajmowały mi godzinę. Ale stara zasada: im bardziej się męczysz tym dzieło jest bardziej doniosłe.

    Lubię

  9. napewnote wiadomości mi się przydadzą jak tez mojej znajomej Aski .która mnie namawia do wydania . Ona napisała 3 duze powieści -jedna tylko została zaakceptowana I to tez specyficzny wydawca jest . Ja zaledwie zrodziłam 3 opowiadania .Są dość dziwne ale moje – z mego przemyślenia .Chętnie poczytam co z tym wydawaniem . Bo już kiedyś tu w wpisach zadałam takie pytanie. Kiedyś wygrałam konkurs w jednej bardz o przeciętnej gazecie. z opowiadankami dla sfrustrowanych pań i panienek.Było opowiadanie -i w sumie banalne -jak to mąż zdradził żonę w dniu rocznicy ślubu i coz tego wynikło.. Trafiło w gust jury i czytelniczek powiastek życiowych .Nagrodedostałam kurierem -a jakna taki miesięcznik średnioznany nagrody były fajne -6 filmów dvd -romanse typu wichrowe wzgórza colubięc itp ,oraz zestaw dosc fajny z kosmetykami i-starczyl mi na pół roku .Potem już zaniechałam to pisanie czując że możenie warto sięmeczyćsiedzeniem dopózna ale pisząc tu jna panaikei blogu jakoś się na nowo zainspirowałam.A nuż coś mi sieknie i klikne do jakiegoś wydawcy byłaby to pierwsza taka akcja na pewno ryzykowna ale bez ryzyka nie ma zabawy prawda?

    Lubię

    1. @snajperka – uwielbiam czytać Twoje komentarze. Za każdym razem, gdy próbuję zrozumieć Twój proces myślowy towarzyszący losowemu uderzaniu w klawiaturę – mój mózg ląduje na planecie Arous. Dziękuję. „I’m your biggest fan. This is Stan”

      Lubię

      1. To teraz wyobraź sobie chaos jaki Ona musi mieć w głowie skoro kilku zdań w logiczny ciąg myśli nie potrafi poukładać. Chociaż ja osobiście jestem coraz bardziej przekonany, że za codzienne funkcjonowanie w takim chaosie należy Jej się co najmniej Nobel powiedzmy z filozofii.

        Lubię

      2. To miłe wzbudzać kontrowersje. Najgorzej być nijakim jak rozdeptany maślak na gównianym podłożu. A nijaki to jest ktoś kto nie manic do powiedzenia a jak coś powie to tylko poto by skopac tyłek albo krytykę . Im wiecej nalotu i krytyki tym lepiej . JAk niektórzy z was będziecie chceli wziąć udział w takim konkursie na opowiadanie i wygracie na najlepsze to czasopisma zamieszcżą je ale nie będzie podpisu z waszym nazwiskiem tylko pseudonim. Ale warto brać udział bo doświadczenie w pisaniu rośnie.Nie bojęsie krytyki , bo się cenie .:) .A inne ,odmienne od moich poglądy tez szanuje bo jestem demokratką i humanstką.;) I tylko wariaci coś sa warci .;)

        Lubię

    2. Dla zainteresowanych To że akurat w czasopismach tych z opowiadaniami z życia wziętych autorzy wydrukowanych czy nagrodzonych opowiadań musza się podpisywać inaczej jakąs inną nazwą może wydawac się dziwne .Ale zawsze tak jest ,w końcu gazety maja fajne opowiadania czy historie a autorzy dostają jakies nagrody ale nie sa to wielkie honoraria. Lepiej brać udział w takich konkursach literackich jak np. Nike tam są wysokie nagrody.

      Lubię

      1. A ja sadze , ze snajperka po prostu wiekszosc komentarzy na komorce z bardzo malym wyswietlaczem:).Skecz o mózgach jest genialny.

        Lubię

  10. To ja też mam pytanie. Może głupie. Co sprawiło, że chciało Ci się pisać, w sensie co Cię pchało do przodu przez ten cały proces tworzenia pierwszej części? Co takiego spowodowało,że nie rzuciłeś tego w cholerę np. po pierwszym rozdziale? Z góry dzięki z odpowidź.

    Lubię

    1. Zazwyczaj każdy pisarz pokazuje pokolenie swej doby czy epoki jak widzi zawsze swym okiem . apokolenia maja wiele odceni jak to bywa w różnych układach .Tylko co właściwie do tej Marlenki Czarny czuje -coś wogole czuł chyba tylko mała amplitudę pożądania bo w końcu ta Olga się ostała- jak wierna rzeka .. Do pana ciawy masz dekoder w oczach z- fakt komórka się stawia i druk zlepia ale w domu na klawiaturce lece i wychodzi pozdro 😉

      Lubię

  11. Gdyby pisanie książek opierało się na wiedzy, jak poprawnie zbudować zdanie złożone i powstawiać przecinki we właściwych miejscach, byłabym bardziej poczytna niż nieboszczka Chmielewska i sławniejsza od Sapkowskiego :D. Oczywiście coś tam próbowałam onegdaj tworzyć – myślę, że każdy, kto dużo czyta, tak miał/ma – jednakowoż brak mi konsekwencji, motywacji i w ogóle tego czegoś, co pcha ludzi najpierw do ukończenia dzieła, a później prób, czasem wielu, wydania go i wypromowania. Cała moja sympatia jest po stronie takich osób, bo czytać niezmiernie lubię, a dostawać książki to już w ogóle ;).

    Lubię

  12. Jesteś WCIĄGAJĄCY!!! Przeczytałam Pokolenie Ikea 1 i uważam je za jedną z najlepszych książek, jakie przeczytałam – wszystkim polecam, nawet mojej Mamie 🙂 Bardzo współczesna, dowcipna, czasem dołująca, ale po przeczytaniu ostatniego rozdziału (pierwszy i ostatni – rewela!) czułam się, jakbym wyszła właśnie z kina po odprężającym świetnym filmie. Dzięki! I mam pytanie: czy można pisać książkę, jednocześnie pracując w kopro, how? Jak znaleźć na to czas? Rzucić kopro?

    Lubię

    1. wystarczy chcieć.
      mamy tak naprawdę mnóstwo czasu, który poświęcamy na bzdety. w pewnym momencie trzeba po prostu zamiast mówić – zrobić to.
      mam kumpla, który pisał swój kryminał wstając codziennie rano o 5 i pisał do 7. w marcu go wydają.

      Lubię

  13. No lubię człowieka w osobie Ałtora, gdybym miała choć odrobinę talentu,
    to narysowałabym te samochody prowadzone przez Ałtora oraz Ego Jego.
    Już to widzę ;)) Ten drugi kierowca to raczej nie miałby śladów aerobowej szóstki Weidera, on by się nie domykał.
    Postanowiłam, że też napiszę książkę, moje Ego potrzebuje wsparcia, dam mu szansę ;)) To musi być fajne uczucie ;))

    Lubię

  14. Dzięki fajny tekst. Mam pytanie jak poradzić sobie z narracją. Niestety mam z tym problem tzn. radze sobie ale żeby trzymać się wciąż tej samej narracji strasznie się przy tym męczę. Może znasz jakiś złoty środek ułatwiający pisanie. Najlepiej mi idzie narracja pierwszoosobowa zapewne dlatego, że od dziecka pisze pamiętniki ale boje się że przez ta narracje książka może sporo utracić

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s