Numer jeden.

Moi rodzice mieli sąsiadkę. Kiedy miała 38 lat rozwiodła się ze swoim facetem. Zamieszkała z innym. Urodziła mu trójkę dzieci. Wyszła za niego za mąż. Kupił jej Skodę i wczasy w Bułgarii i Jugosławii a raz byli nawet w NRD czyli kraju, którego już nie ma. Facet nawet kupował jej kwiaty co jak na majora Ludowego Wojska Polskiego było czymś niespotykanym.

A ona w tajemnicy przed nim raz w tygodniu wpadała do swojego pierwszego męża i robiła mu obiady na kolejnych siedem dni.

Mielone, schabowe, zupę ogórkową i barszcz. Żeby chłop miał wybór.

I sprzątała mu mieszkanie. Po dwóch, trzech godzinach opuszczała jeszcze lokal z kubłem na śmieci, które wynosiła do pobliskiego  śmietnika. Zwracała kubeł, myła ręce i wracała do swojego nowego domu.

Tak robiła przez 20 lat aż jej major umarł. Płakała na jego pogrzebie.

Nie wiem czy szła z nim do łóżka. Przypuszczam, że tak.  Kobiety są dziwne. Nie podejmują racjonalnych decyzji. Mają w sobie miejsce czasami na trzech facetów, dwóch facetów i pieprzonego kota.

Numer dwa. 

Pamiętacie kobietę która do mnie napisała bo miała zamiar zdradzić? Chciała porady jak poderwać nieznajomego faceta u siebie w biurze.

„Osobiście jestem szczęśliwą, wieloletnią już narzeczoną wspaniałego faceta. W narzeczeństwie jest dobrze, stabilnie i uczuciowo, ale brakuje mi praktycznie od początku stanu niepewności wynikającego z tego, że nie wiadomo jak się potoczą losy danej znajomości. Brakuje mi też poczucia wyzwania czy po prostu – gonienia.”

Poradziłem jej żeby stanęła obok niego w windzie rozpięła mimochodem guzik w bluzce i powiedziała: „ładnie pachniesz. Co to za zapach?”

Ale wiecie co? Wiedziałem, że nie potrzebuje mojej rady.  Kobiety czasami tak mają. Odzywają się aby stłumić wątpliwości. Choć tak naprawdę w głębi duszy już dawno podjęły decyzję.

Oczywiście poradziła sobie sama.

Pewnego dnia po prostu zjechała windą, bo chciała iść zapalić. Zatrzymała się na piętrze I wsiadł on. “Od razu przywitał mnie tekstem, że cieszy się, że w końcu wypalimy całego papierosa razem zamiast się mijać w trakcie”.

A później zaczął opowiadać o swojej rodzinie. Oczywiście, że jest żonaty. Czy macie jakieś wątpliwości?

Ledwo wróciła do biurka a miała maila: „jeszcze chwila, a pękłyby mi spodnie”. Jak na razie brutalnie się całowali  i w ten sam sposób została obmacana.Czy pójdą do łóżka? Czy dostateczną dozę adoracji i emocji dadzą jej macanki po windzie?

Mężczyźni zdradzają, kobiety szukają wrażeń. Czy można to potępiać? Chęć flirtu? Potrzebę adoracji? Pragnienie nagłego dopału hormonów gdy znów na widok innego mężczyzny (innego niż mąż, którego zna już na pamięć z daleko idącą przewidywalnością jego zachowań) tężeją jej sutki a nogi się miękko uginają?

I przypadek trzeci: 

“Wszystko zaczęło się kilka lat temu. Postaram się nie rozciągać za bardzo tej historii. Wielkie, nowe miasto, ja młoda, no głupia też. Siedziałam w domu i nie wiem co mi przyszło do głowy, ale weszłam na stronę sponsoringu. Nie musiałam szukać sponsora, to nawet nie był mój cel. Weszłam z ciekawości, choć pewnie wszystkie tak mówią. Przeczytałam jedno ogłoszenie. Jeden facet. Od tej chwili zmieniło się moje całe życie.”

Zaczęli rozmawiać.

Przez kilka miesięcy przez sieć. Później się spotkali. Oczywiście w hotelu. On ma żonę i dzieci.

Seks za pierwszym razem był zły, bardzo zły. Później było niewiele lepiej ale ona dobrze się czuła w jego towarzystwie.

“Nie wiem kiedy go pokochałam, kiedy on pokochał mnie. Wiem, ze powiesz , że on nie może mnie kochać, gdyby tak było zostawił by dla mnie to wszystko. Wiem. Ale gdyby mnie nie kochał to by tego nie było. I nie robi tego dla seksu choć jestem w tym zajebista. W czasie kiedy śpi ze mną raz, tam przeleciałby milion panienek. Kocha mnie, miłością chujową. Może przejdźmy do kwestii czemu nie zostawi jej dla mnie. Bo on zarabia, ona nie pracuje. Bo tyle lat razem, bo wspólni znajomi, bo jest tchórzem, nikt by się nie odważył. Dla ścisłości, wiem , że kłamie. Wiem, że okłamuje mnie przynajmniej raz dziennie, a „żyje z nim” i go kocham.”

Kobiety są dziwne. Wspominałem?

1426_399c

41 uwag do wpisu “Kobiety to dziwne istoty

  1. oj barrrrdzo dziwne, ale nic dziwnego w tym, że facet zdradza żonę miłością chujową, że jest kłamcą i oszustem i tchórzem, że na stronie o sponsoringu szuka innej, choć w domu czeka żona i dzieci 😛 ojjj baby są dziwne:)

    Lubię

  2. Ludzie są „dziwni” (?). Niejedna kobieta, włączając mnie, mogłaby opowiedzieć wiele podobnych historii o mężczyznach. Każdy żyje na swój rachunek, więc po co oceniać? Szczególnie, że to zawsze jest subiektywne. I po co rozkminiać problemy obcych, anonimowych ludzi? Szczególnie, że to zawsze jest powierzchowne. Po co, a nawet jakim prawem „rzucać kamieniami”? „Żyj i daj żyć innym”.

    Lubię

      1. Dobra, poddaję się, zażyłeś mnie tym wokalistą 😀
        Pozostaje jednak pytanie, po co. Po co kłamać, kręcić, zdradzać, zmagać się ze wstydem i wyrzutami sumienia, z niemożnością spojrzenia w oczy drugiej połówce (pomijam tu jednostki, które powyższych objawów nie mają) i strachem, że wszystko jakimś cudem jednak wyjdzie na jaw? Dla mnie jest to po prostu gra niewarta świeczki. Bo jeśli istnieje potrzeba kłamania et caetera, to jednak zdradzającemu zależy, prawdaż? Ergo, po co narażać to dla przelotnego kaprysu?
        BTW, nie maluję sobie laurki. Ideał ze mnie jak z koziej dupy trąba. Po prostu pewnych rzeczy w życiu nie robię. Nie zdradzam, nie czytam harlequinów i nie pijam czystej wódki, bo strasznie po niej rzygam 😀

        Lubię

    1. Normalnych, czyli jakich? Co decyduje o „normalności”…zaganianie od świtu do zmierzchu? szarpanki i życie w trybie „niemamsiłyaotaczjamniedebileinieroby”? urodzenie dzieci? zanik pasji/osobowości? uznanie że „ja” zdechło i teraz jest tylko „my”? gonitwa za „więcej, więcej….jeszcze więcej”…monogamia?
      Totalne podporządkowanie się oczekiwaniom społecznym i swojej „roli” czyli rozmnożeniu?
      No offence, naprawdę ciekawi mnie co to jest ta „normalność”…

      Lubię

      1. Mnie się wydaje, że normalność to w tym przypadku po prostu nierozpieprzanie życia innych ludzi, bo człowiek chce się poczuć atrakcyjny, gonić króliczka czy jak tam to sobie tłumaczy. Albo się z kimś wiążę i muszę się liczyć z tym, że sielanka się kiedyś skończy i nie będzie już tak super hiper jak na początku, albo nie i nie zawracam nikomu gitary. A jeśli się nie układa, rozstajemy się w zgodzie bądź w złości, ale na jasnych zasadach. W tym momencie opcje się kończą, bo oszukiwanie i zdradzanie kogoś, kto nam ufa, zawsze wydawało mi się jakieś… niesmaczne.

        Lubię

      2. To co napisałaś, wygląda ładnie, tylko po co etykietkować etyczne bądź nieetyczne zachowanie mianem „normalnego/nienormalnego” zachowania? Znaczeń „normalności” jest tyle, że to słowo właściwie już nic nie znaczy. Postawa większościowa? Coś „typowego”? Zachowanie „inne niż zwykle”?
        Myślę że w praktyce to tyle znaczy co „tak jak ja = normalnie” i to tyle w sumie.
        Natomiast co do „nie układa się, rozstajemy się[…]” i dalszej części wpisu, to nie chcę się do tego odnosić.
        Tylko tyle że tyle o sobie wiemy ile sprawdziliśmy w rzeczywistości, reszta jest…myśleniem życzeniowym.
        Innych nie oceniam bo guzik o nich wiem.

        Lubię

      3. Dobra, zacznę od końca – nie da się żyć bez oceniania innych, choćby tylko w duchu, ponieważ to po prostu leży w naszej naturze i jakoś mi się nie chce wierzyć, że istnieją od tej reguły wyjątki. A oceniamy, oczywiście, według siebie, bo niby według kogo innego mielibyśmy to robić? Nie zdradzam, więc właśnie to uznaję za normalność. Zdradzam = szukam usprawiedliwień dla czegoś, czego się w sumie usprawiedliwić nie da. Chociaż może i da, bo zdradzający poczuje się od tego odrobinę lepiej. Co do zdradzanego, raczej wątpię.
        I chyba zdrowiej (chociaż na pewno nie łatwiej) się rozstać niż całe życie oszukiwać/być oszukiwanym. Jasne, zdaję sobie sprawę, że upraszczam, że nie ogarniam jednostkowych sytuacji, że to, że tamto. Trudno. W tym względzie moja światopoglądowa paleta barw ma cholernie małą rozpiętość 😛

        Lubię

      4. A pewnie, pewnie, uprawiamy projekcję wszyscy jak leci i mea culpa, bo użyłem niewłaściwego określenia. Raczej powinienem napisać „nie potępiam” a nie „nie oceniam”, bo oceniam jak wszyscy, ta jest gruba, tamten czepliwy i egotyczny a jeszcze tamta z kolei jest super etc etc:)
        To się dzieje, masz rację, niezależnie od nas. Ale czy rzeczywiście punktem odniesienia musimy być my sami? Czy będąc przeciętnym wokalistą, nie mogę ocenić trzech innych, i stwierdzić który z nich jest najlepszy, bez odnoszenia tego do moich mizernych umiejętności? Obiektywizm nie jest łatwy, ani nawet lubiany przez bliskie otoczenie, które zwykle oczekuje grupowej moralności Kalego , ale da się – w jakimś tam zakresie.
        Co do zdrad, koleżanka po przeczytaniu komentarzy stwierdziła : „kto chce żeby ktoś inny to przeczytał, pisze sobie laurkę, a kto nie chce i/lub zdradza – nie pisze”.
        Spotkałem się też z opinią, że czym innym jest przejście w nocy linii frontu i przyłączenie się na stałe do wroga, a czym innym wymknięcie się na noc, zjedzenie z wrogiem grochówki i nad ranem powrót do swoich.
        Jesteś pewna że porzucenie kogoś bez winy(zakładamy że ofiara zdrajcy niewinna), jest mniejszym złem niż coś o czym ofiara nigdy się nie dowie i nie będzie z tego powodu cierpiała(zakładamy że zdrajca nie jest ostatnim idiotą)? Mniejsze zło…to nie brzmi dobrze, ale w życiu wiele rzeczy nie brzmi dobrze a się dzieją.

        Lubię

      5. Myślę,ze ”normalne” jest to co TY uważasz za normalne,tym cechuje się ”normalność” na zasadzie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 🙂

        Lubię

  3. Prawda, niektóre kobiety zachowują się jakby odebrano im umiejętność logicznego myślenia, albo były emocjonalnymi masochistkami. ALE faceci wcale nie odstają w tej kwestii, sama znam kilka naprawdę beznadziejnych, męskich przypadków. Chociaż w przypadku babek z jakiegoś powodu takie zachowania bardziej rażą…

    Lubię

    1. Zgadzam się w zupełności – mężczyźni wcale nie zachowują się lepiej, jeśli chodzi o traktowanie kobiet. Dlaczego będąc w związku posuwa się do kłamstwa szytymi najgrubszymi nićmi, zdrady i posiadania „drugiego życia”? Ja się pytam czemu?!

      Lubię

  4. ludzie są dziwni.. dokonują wyborów na podstawie instynktu, pragnień, otoczenia… i dobrze, co fajnego byłoby w tym, gdyby wszyscy byli „porządni”, „normalni” no właśnie wg czyjego kanonu? kto ma prawo zdecydować o tym co jest właściwe, a co dziwne?
    im dłużej chodzę po świecie, tym większą pokorę mam do tego co widzę, oduczyłam się oceniać… nie mam prawa… to co widzimy, to o czym słyszymy… to tylko czubek przeogromnej góry lodowej….

    Lubię

    1. kanonem powinno być „nie czyń drugiemu co tobie nie miłe”, lub jak stwierdził Jim Jeffries a.k.a. Jefferies „try not to be a cunt”.
      Może i w jakichś tam kanonach zdrada, skok w bok czy jak to kobiety nazwą „romans” jest dopuszczalny. Niestety ma moc destrukcyjną i krzywdzi partnera. Nie podoba ci się obecny związek, rozstań się albo próbuj go naprawić.
      Miarą człowieczeństwa jest umiejętność panowania nad swoimi instyktami, mój mózg też działa tak że widząć atrakcyjną kobietę mam ochotę na małe „conieco”, ale regulator w moim mózgu tonuje takie zapędy. Wiem jakby coś takiego mnie zabolało i tego nie robię.

      Lubię

      1. @eulalia87
        ale ja nie chcę, nie mam wpływu na pojawianie się instynktownych żądzy, ale jestem w stanie kontrolować ich wspełnianie lub niespełnianie. Świadomie im się nie poddaję, więc nie zdradzam.

        Lubię

      2. @public_enemy…pozostaje Ci życzyć aby Twoja partnerka nie doszła z czasem do wniosku że seks częściej niż raz w roku jest jej niemiły 😉

        Lubię

      3. @MrJansjo
        no mam nadzieję że w końcu dojdzie do tego wniosku, bo w końcu ile można się powstrzymywać 😛

        Lubię

  5. Właśnie byłam ciekawa, co z tym romansem biurowym….To ja chyba jakaś dziwna jestem, albo wróć..normalna. Owszem, lubię się czuć adorowaną i podrywaną, ale nie przekraczam tej granicy.

    Lubię

  6. Nie mogę czytać niektórych komentarzy…ludzie dziwni jesteście. Kobiety szukają wrażeń, dreszczyku emocji, tych chwil, które sprawiają, że życie staje się ciekawsze, ekscytujące. Mężczyźni też tego szukają. To jest oczywiste. Jeśli jest się w związku, który tego wszystkiego dostarcza, jest adrenalina, pikanteria i swego rodzaju niepewność, to nie szuka się wrażeń poza związkiem. Bo po co, skoro partner sprawia, że płoną nam zmysły? Nienormalne jest to,że pary wstydzą się lub boją się rozmawiać o tego rodzaju potrzebach, wstydzą się grać, gonić króliczka, czasem być dominą a czasem uległą stroną w związku (w zależności od preferencji) 🙂 nie chce im się zabiegać o partnera. I to rodzi stagnację. I to rodzi nudę, rutynę. A nuda i rutyna jest początkiem poszukiwania innych, mocnych wrażeń.

    Lubię

      1. typowy komentarz kobiety, która jest z kimś 10 lat w standradowym rutynowym zwiazku. Pewnie wszytsko wyglada super , a ona głęboko wierzy , że jest jedyna. Bo co ona ze sobą zrobi jak się rozstanie z facetem z ktorym zyla 10 lat? Te wszystkie normalne, są najbardziej naiwne

        Lubię

  7. Natalia masz rację. Absurdalne jest to jak niektórzy tutaj rozdzielają kobiety na te normalne i nienormalne. Nienormalne bo co? Bo żyją swoje życie? Bo moją na sumieniu jakieś nie wpasujące się w kanony historie? Każdy żyje jak chce. Trzeba pamiętać, że nie wszytsko jest takie proste jak niektórym się wydaje. A normalna kobieta to jaka? Ta co żyje w związku z facetem x lat, pierze mu skarpety i gotuje obiady? Jest wierna jak pies, a raczej suka? No na czym wg Was polega normalność? Jesteście takie super normalne, no PRAWDZIWE kobiety. Ciekawe ile z Was nie wie w czym naprawde siedzą.

    Lubię

    1. Nienormalne czyli takie, które są nieodpowiedzialne i nie liczą się z uczuciami innych
      Doskonały przykład stanowi Pani od miziania w windzie – jeśli jej narzeczony robi tak samo i jej jest z tym dobrze – ok, jeśli jej narzeczony o tym wie i jej na to pozwala – ok. jeśli mając męża i dziecko nie będzie widziała nic złego w tym, że jej mąż jeździ winda i mizia inne panie – ok.
      Ale jeśli robi to w celach rozrywkowo – nie wiadomo jakich – pomijam już że jest w pracy – to nie jest ok.
      jak ktoś już wyżej napisał .. nie czyń drugiemu….

      Lubię

  8. Gdyby wszystkie laski były takie, jak piszesz, 90% mężczyzn na tej planecie zmieniłoby orientację 😉

    Mój ex panicznie bał się seksu. Ja miałam 17 lat, byłam gładka, jędrna, zgrabna, a koleś miał na moim punkcie hopla. Chciałam mu oddać wianek (jakkolwiek by to nie zabrzmiało). Jak na tamte lata mieliśmy całkiem poważny związek. Ale gdy przychodziło co do czego, facet wpadał w panikę. Był dwa lata starszy ode mnie, wszystko u niego grało tam na dole. A koleś wariował, jak zostawał bez spodni.

    Inny przypadek – rozstałam się z gościem, bo mnie zdradził. Krótka piłka. Powiedziałam mu, żeby spierdalał z mojego życia i nawet nie próbował się kontaktować. Facet zaczął mnie nachodzić, dzwonił po 50 razy dziennie, aż w końcu go zablokowałam. Musiałam założyć nowe konto mailowe, bo to, którego używałam, całkowicie zaspamował. Nękał mnie na Facebooku, aż go zbanowałam. Opowiadał naszym wspólnym znajomym, ze jestem suką, bo go nagle rzuciłam bez powodu. Jeszcze będąc ze mną mówił lasce, którą robił na boku, że właśnie zerwaliśmy zaręczyny, które ja na nim wymusiłam. Sęk w tym, że my nigdy nie byliśmy zaręczeni, a jedyną osobą w tym związku, która nie chciała ślubu, byłam ja.

    A teraz mi powiedz jeszcze raz, że to kobiety są jakieś dziwne 😛

    Lubię

  9. kobiety tak jak faceci chcą być pożądani .W malzenstwie po 3, 4 latach nagle on czuje się odrzucony a ona czuje się zaniedbana i ignorowana.Tak już jest pierwsze hormony za płoty.Tylko nieliczni , bo niewiele widziałam takich par nawet wśród swoich znajomych spełniają się jako para . Po prostu ludzie leca na fałszywy mit o kobiecie doskonalej czy facecie doskonałym Często ludzie wychowani przez bardzo surowych czy wymagających rodziców chcą by ich partner tez był naj,naj najlepszy a jeśli okazuje się że partner ma wady i nie jest do końca doskonaly (bo nikt cyborgiem czy robotem nie jest -każdy ma jakies braki) to wtedy szukają nowych wrażeń . Bo w nowym związku wszystko niby gra ale to oczywiście złudne ,bo nadzieje potrafią być złudne.A kobiety tez sie zmienily,.jednak kazda z kobiet nigdy nie będzie zminiala kochanków jeżeli spotka naprawdę kogos z kim będzie jej dobrze i kto jakies tam pewne oczekiwania spelni.no chyba że taka babka szuka jakiegoś supersamca -to będzie zmieniac kochanków . ale jest jeszcze opcja zemsta-jak kobiete zdradzi jej facet to z zemsty zdradzi go nawet bez uczucia . Jednak zemsta z reguly nie da tez rozwiązania .Bo ktos na tym bardzo ucierpi w dalszej kolejności.Najlepiej żeby swój spotkal swego i oby tacy wieczni kochankowie byli sobie wierni .jestem jednak niedzisiejsza milośniczką romansów rycerskich i wcale się z tym nie kryję.;)

    Lubię

  10. Kobiety są naiwne, a mężczyźni słabi. Żadne ze stron choć tak na chwilę szczerym ze sobą nie może być…Jak zderza się w jednym zdaniu, że kocham a szukam czegoś innego, że szczęście jest ale może za rogiem dostanę więcej – jest generalnie bez sensu. Z doświadczenia poznałam o wiele więcej słabych mężczyzn, którzy boją się i gubią pomiędzy pragnieniem a szczerością, pomiędzy decyzjami a znaniem własnej wartości. Ale ok, post o babach, więc przyznaję…specyficzny gatunek…

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s