Wyznam wam  w sekrecie: ostatnio przestałem się denerwować. Oczywiście niezupełnie. Nadal zdarza mi się zagotować i od czasu do czasu mam ochotę kopnąć centralnie w dupę, ale jest lepiej niż było dajmy na to kilka tygodni temu.

Widzicie tak do 25 roku życia byłem generalnie bardzo spokojnym kolesiem.

Uczyłem się trochę więcej niż inni, piłem trochę mniej, bardziej podobały mi się kobiety ale z całą pewnością byłem spokojny. Mało co mnie było w stanie wyprowadzić z równowagi (chyba że cycki mojej koleżanki z roku, bardzo atrakcyjnej brunetki, która niestety nie poznała wówczas sztuki depilacji, widziałem ją zresztą jakieś dwa lata temu i nie posiadła jej do dzisiaj, ale cycki ciągle ma super).

Nawet jak pewnego dnia podszedł do mnie pewien pan z dolnych wersji lumpenproletariatu, wyjął  nóż i powiedział, że chce mój portfel byłem spokojny. Odpowiedziałem: już daję. Po czym sięgnąłem do torby rzuciłem mu kanapkę a gdy on ją odruchowo złapał, spierdalałem już Krakowskim Przedmieściem w kierunku Miodowej, gdzie aktualnie mieszkałem w iście olimpijskim tempie. Za to spokojny.

I dumny z siebie że udało mi się stłumić potrzebę wywalenia mu w ryj. Nie za napaść, ale za głupotę. Jak można w końcu myśleć że dorobisz się na lekko nawalonym dwudziestoparolatku, który właśnie wyszedł z Nory (podła knajpa, podłe żarcie, dużo studentów)?

Nie pamiętam już z czym była kanapka – ale dostałem ją od kolegi z roku, którego ciotka używała stanowczo za dużo masła.

A później zaczęło się kopro i tak jakby z roku na rok nie wiem dlaczego ten mój spokój był zabierany, tak kawałek po kawałku aż w końcu zamiast tego pojawił mi się stan: wszystko mnie wkurwia.

To znaczy, że masz ochotę wstać, wziąć szczotkę od kibla i z dzikim wrzaskiem nawalać wszystkich po głowach.

I oczywiście można to długo w sobie tłumić, aż pewnego dnia pęknie ci pewna żyłka i ugotujesz się przed monitorem. Tego byście nie chcieli prawda? Nie chcecie dostać zawału w robocie, bo ktoś w Bangladeszu przykleił krzywo naklejkę na pudełko?

Dziś subiektywny poradnik – mojego autorstwa – jak osiągnąć zen jak kwiat lotosu na pierdolonej tafli jeziora.

Punkt pierwszy. Siądź pewnego dnia na tyłku. Może być nad morzem, jeśli masz może gdzieś w pobliżu. Jezioro też ujdzie. Las – jest w sumie ok. ale zaraz zaczną cię wpierdalać mrówki i komary.

3152_7bc2

Weź butelkę. Wina. Piwa (to ze dwie). Whisky. Jeśli wino przydadzą się jakieś oliwki i kawałek sera. Radzę od serca.

Siedzisz – przypominam.

Popatrz dookoła. Po trzech minutach oczywiście zaczniesz się wkurwiać, bo nic się nie porusza przed ekranem. Wtedy się napij. Powinno pomóc.

I odpowiedz sobie na jedno podstawowe pytanie: co jest dla ciebie ważne?

Tak w ogóle strategicznie. Emocjonalnie. Życiowo. Żona? Kochanka? Dupy na mieście? Jakiś macho? Spokój? Pieniądze? Sława? Dziwki? Koks? Przyjaźń? Praca? Nieważne – wstaw właściwe.

Jakoś obstawiam, że prawdopodobieństwo, że na pierwszym miejscu twojej listy jest wypełnianie arkusza z Excellem na czwartek jest minimalne. A jeśli tak jest – wypierdalaj do pracy.

CDN

4669_d962 

—-

Podobało się? Przeczytaj „Pokolenie Ikea”

352x500

44 uwagi do wpisu “Jak przestać się wkurwiać vol 1.

  1. Panie Ikea, właśnie za to Cię lubię – od czasu do czasu piszesz coś, co budzi we mnie chęć zaproszenia Cię na browara. Tak z czystej sympatii dla drugiego człowieka.
    W życiu codziennym nie mam do czynienia z nalepkami z Bangladeszu, a arkusze wypełniam jedynie od czasu do czasu, ale o wkurwianiu się na ludzi mogłabym książkę napisać. W moim przypadku to prawie jak obowiązek służbowy 😀
    A co do priorytetów, moje są bardzo proste i jasno określone, więc przynajmniej w tej sferze się nie miotam jak kurczak z uciętym łbem i gratuluję sobie, że inni mają gorzej…

    Lubię

  2. Nie rozumiem tego, że ‚bardziej podobały mi się kobiety’- bardziej niż teraz? bo teraz gustulesz również w mężczyznach, czy one wtedy były ładniejsze?

    Lubię

    1. W wolnym tłumaczeniu – był największym kobieciarzem w swoim najbliższym otoczeniu. Gdyby się ożenił to „kobieciarzem” należałoby zamienić na „dziwkarzem”, co niczego rzecz jasna nie zmienia 🙂

      Lubię

  3. Ludzie sa wkurwieni bo zbyt wiele chcą a nie mogą tego dostać, lub nie mogą tego dostać na „już”. Przestan zbyt wiele chciec- przestaniesz sie wkurwiac,

    Lubię

    1. ciawa zadziwia mnie twa bystrośc , wróże ci jednak wielka karierę w sferze życia publicznego .Mam maila do ciebie jak znajde czas to ….. 😉 po prostu pogadamy jak kumple nawet na śliskie tematy hehehe 😉

      Lubię

  4. Poczekam na ciąg dalszy, ale jak na razie to poruszasz się z tym wywodem po bardzo cienkim lodzie…jasne że ten excel nie jest najważniejszy, ale to trochę jak z piramidą potrzeb Maslowe’a, jak nie wypełnisz, to ani spokoju, ani kasy „na dziwki”…

    Lubię

  5. A ja siedzę na balkonie, mam wokół pachnące kwiaty, palace swieczki i pije cave. Taki moj mały raj na 3 piętrze pewnego bloku w pewnej dzielnicy stolicy.
    aaa, i przeczytałam bloga.

    Lubię

  6. No to ja nie dobiłam jeszcze do 25 a wkurwiam się już od co najmniej od dwóch lat 😦 Jak zaczynałam pracę pięć lat temu to wszyscy mi gratulowali a ja dumna jak paw chodziłam… Głupia.

    Lubię

  7. zdjęcie zajebiste, a post wpisany w moje dzisiejsze wkurwienie, a w zasadzie w kulminację… po rocznym buzowaniu i dokładaniu do pieca nastąpiła erupcja… i morza mnie nie było potrzeba, tylko 30 minutowego wylewnego, bez darcia mordy ulania wkurwu, przy pomocy telefonu, wprost przez kanał słuchowy do zapętlonych zwojów mózgowych i zatkanych synaps delikwenta… a teraz mam zen…

    Lubię

  8. „W ogóle, bracie, jeżeli nie masz na utrzymaniu rodziny, nie grozi ci głód, nie jesteś Tutsi ani Hutu i te sprawy, to wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście, ważne pytanie: co lubię w życiu robić. A potem zacznij to robić.”

    Lubię

    1. …i po roku będę na progu głodu i bezdomności, w dodatku z listem gończym wiszącym nad głową. Rewelacyjna porada, dla grzecznych co dostali spadek. Czyli pewnie mniej niż kilku procent ogółu.

      Lubię

  9. Myślę że autor zdecydowanie myli wypalenie życiowo-zawodowe z osłabieniem systemu nerwowego 🙂
    I podaje lekarstwo(przewartościowanie priorytetów) na niewłaściwą chorobę.
    Jak sobie usiadłem w towarzystwie wyłącznie butelki wina, pomyśleć dlaczego oblewa mnie pot nawet w temperaturze <15stC i wkurwia mnie wszystko, choć 20 lat temu miałem opinię najwiekszego luzaka na roku a potem kolesia który zachowuje spokój jak inni przesikują już pampersy, to wynik był : rozwiedź się póki jeszcze twój układ nerwowy nadaje się do uratowania.
    Po roku od rozwodu jestem "reborn"…siła spokoju, zero potliwości, nerwów, obaw… a korpo już nie wkurwia. Bawi, cudza głupota bawi jak jej nie odbierać jakoś osobiście :). Łatwa kasa bez brudzenia rąk tak w rzeczywistości, byle nie traktować pracy od której nie zależy ludzie życie zbyt…osobiście ;-).

    Wiec może już nie zwalajmy wszystkiego na pracę. Czasem w byciu nenufarem przeszkadza pojebany szef, a czasem toksyczny bluszcz zamieszkujący nasze łóżko i portfel. Nie ma co generalizować.

    Lubię

  10. „jak osiągnąć zen jak kwiat lotosu na pierdolonej tafli jeziora” – boskie!!! 🙂
    Każdy ma swój sposób na zen, szkoda tylko, że czasami człowiek już ma taki wkurw, że nic nie działa:)
    Czekam na vol. 2.

    Lubię

  11. Ja z powodu wkurwu dorobiłam się zdiagnozowanej nerwicy. Miesiąc po diagnozie, na lekkich lekach rzuciłam wypowiedzenie z pracy (ku zdziwieniu wszystkich: jak mogę rzucać taką dobrą pracę, czytaj: w urzędzie, za niezłe pieniądze, gdzie nie trzeba nic robić – właśnie to mnie najbardziej wkurwiało 8h siedzenia na dupie przy biurku, gdzie wszystkie swoje obowiązki wykonałam w 1h i nawet nie starałam się udawać „jaka to jestem bardzo zapracowana”), by w spokoju skupić się na możliwości wyjazdu na 10 miesięcy do Hiszpanii. Miesiąc harowania i załatwiania formalności i Hiszpania. Teraz wracam, zrelaksowana, wiem czego chcę i wiem, że nigdy więcej nie chce pracować w urzędzie.

    Lubię

  12. Ten wpis jest niestety banalny, mimo ze pozornie atrakcyjny. Jesli ktos potrafi zachowac dystans do siebie samego i zycia oraz rozumie, gdzie koncza sie jego problemy, a zaczynaja czyjes, to spokoj wewnetrzny jest czyms calkowicie naturalnym dla tej osoby.

    Lubię

      1. Jeśli o mnie chodzi, to prócz tego, że sam staram się ze sporym powodzeniem wyznawać opisaną przeze mnie filozofię, to znam trochę osób, które również ją wyznają. Naszą cechą wspólną jest zrównoważenie czasu poświęcanego na prace i życie prywatne, łącznie z realizowaniem jakiegoś hobby oraz unikanie wtrącania się w czyjeś życie i problemy, chyba że ktoś ewidentnie poprosi o pomoc. Szalenie trafnie opisał ten sposób postrzegania świata nieżyjący już Bill Hicks, w skeczu zwanym potocznie „Point of life”, szczerze polecam obejrzeć.

        Lubię

  13. Tak wlasnie jest!
    Kiedys pelen luz a ostatnio apogeum wkurwienia. Robota, tłok i smròd w pociągu, szef, ludzie z roboty, żona, projekty, dzieci, wiecznie brakująca kasa, że pić muszę coraz więcej, że picie coraz mniej działa, że seksu za mało lub jeśli jest to brak zaangażowania po drugiej stronie, że jointy moczone w jakimś gòwnie, że fura się zjebala, że bufetowa jebie mnie na śmieciach, że motor musiałem sprzedać…
    ….samo życie, kurwa mać

    Lubię

  14. …a kilkanaście lat temu człowiek z Nory wychodził, w lepszym lub gorszym stanie, siadał Kopernikowi na kolanach i patrzył w niebo spokojnie, straży miejskiej nie było…

    Lubię

  15. przychodzi kobieta do lekarza, lekarz pyta co jej dolega, na co ona ze wszystko ja wqrwia…
    – noo… to musi sie Pani wyciszyc – moze joga?
    – próbowalam – ale tam sie kaza nachylac, przechylac…mnie to wqrwia…
    – no to moze spacero po parku – posluchac spiewu ptakow, wyciszyc sie?
    – e tam – dzieci biegaja, ptaki sie dra – wqrwia mnie to..
    – no to moze trzeba urlop wziasc, nad morzem posiedziec zeby sie wyciszyc…
    – bylam – plaza brudna, wiatrzyskow ieje nie ma co robic… ilez mozna po plazy chodzic – wqrwia mnie to …
    – no to zostaje tylko sex, sex jest dobry na wszystko
    – probowalam, ale mnie to wqrwia…
    – niemozliwe – sex zawsze pomaga – moze po prostu partner cos zle robi…to ja moze pokaze jak sie to powinno robic – moze pomoze…
    pacjentka sie zgodzila, lekarz ochoczo zabral sie za demonstracje na kozetce… po 3 minutach kobita:
    – no ale pan wklada czy wyciaga?? bo juz mnie to wqrwia… 🙂

    Lubię

  16. nieważne co robicie i jak żyjecie , nie bądźcie tylko takim skurw…. doktorem Mengele dla innych. Bo wiecie co się liczy czysta, nieskazona myśl jak woda nie niosaca zbędnego mułu z którego Łatwo się nie wychodzi.

    Lubię

  17. najpierw jest kobieta ,wino ,śpiew a potem baba, wina i gniew. życie jest jak gonienie małego bialego niepozornego króliczka -niektórzy widza w nim szczęście. Goniąc go generalnie wskakują w różne wymiary czasu ,przechodzą swoje przeobrażenia dobre czy zle i to tez zależy kogo spotkają na swej drodze, jakie postacie i czy są wpływowi .Goniąc królika w końcu dana osoba widzi ze jest w jakiś sposób oszukana bo po drugiej stronie lustra widzi nie siebie w pięknej postaci a kogos zupelnie innego , zniechęconego , czasem zblazowanego ,postarzalego ,zlego..Szczescie jest uluda czegos lepszego za czym goniąc nie dostrzeżemy jak przeoczymy chwile i okazje naprawdę cenne Jak ktoś ma jakąs pasję to może powiedzieć ze znalazł jakieś swoje male szczęscie i dobrze jak ma je z kim dzielić .Jak ma prawdziwych przyjaciól -co rzadkie jest w tym swiecie. A żyjąc nie roznosi fetoru .

    Lubię

  18. „To znaczy, że masz ochotę wstać, wziąć szczotkę od kibla i z dzikim wrzaskiem nawalać wszystkich po głowach.” – esencja, uwielbiam!

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s