Dziś historia o tym jak naprawdę samotne są kobiety i jak błagają o żar albo ogień w lędźwiach. I jak niewiele trzeba aby go wywołać. Szkoda tylko, że nie chodzi o moją książkę ale niech tam stracę idę z tym.

Napisała do mnie Zimowa Dziewczyna. To jeden z ostatnich eksperymentów tego typu, że umieszczam czyjś list na blogu ale list jest fajny a ja pełen wołowego carpaccio i tiramisu więc nie jestem w stanie pisać. Najlepiej robię to kiedy jestem głodny i pijany.

Teraz jestem syty, spokojny i smutny choć nie wiem dlaczego.

„Była godzina 8.15 – może trochę później, ale raczej na pewno ani trochę wcześniej, w każdym razie nie pamiętam, ile tego dnia spóźniłam się do pracy. Wsiadam, widzę wolne miejsce, rozglądam się – żadnych staruszek ani kobiet w widocznej ciąży, czyli mogę usiąść. Zresztą czuję się usprawiedliwiona, bo w jednej ręce mam siatę z segregatorami, w drugiej – torbę wielkości lotniskowca, która ze względu na upchnięty tam prawie kolanem komputer, niemal przygniata mnie do ziemi.

A zatem siadam i staram się z całym swoim ekwipunkiem zająć przyzwoitą ilość miejsca i nie dźgać nikogo rogiem segregatora. Zaczynam przysypiać. Obok mnie siedzi kobieta w trudnym do określenia wieku – gdzieś między 30. a 40. rokiem życia. Beret z antenką, okulary w drucianej oprawie, skórzana torebka na długim pasku, spódnica za kolano, buty do połowy łydki, blond grzywka. Jeżeli nawet któreś z tych elementów są przeze mnie wymyślone a nie zauważone, to nic nie zmienia. Takie właśnie robiła na mnie wrażenie osoba siedząca tuż obok mnie. Na oko: bardzo porządna i przyzwoita osoba, z gatunku tych, co mają w oknach firanki i zasłony, smażą kotlety mielone, podają gościom sałatkę jarzynową, są praktyczne i poukładane, mają grzeczne dzieci. Tak, tak, może przemawia przeze mnie zazdrość, bo pani obok mnie wydawała się wcielać ideał mieszczańskiego życia, który zawsze będzie dla mnie nieosiągalny, a którego w głębi duszy wszyscy pragniemy. Pani jednak nie była pochłonięta swoim mieszczańskim życiem, ale lekturą.

Bezwstydnie zerknęłam na książkę, prawie zawsze to robię. Czytała jedno z serii cośtam Greya, prawie wszyscy, a właściwie prawie wszystkie (nigdy nie widziałam mężczyzny czytającego to dzieło), ostatnio to czytają. Pani była coraz bardziej pochłonięta książką, przerzucała kartki coraz szybciej, a kiedy na zakręcie autobus zarzucił i niechcący otarłam się o nią, poczułam, że jej oddech jest nieco przyśpieszony – w każdym razie na tyle przyśpieszony, że to poczułam.

Ludzi raczej nie podniecają ich współpasażerowie w komunikacji miejskiej – nie każdy jest Michaelem Fassbenderem w nowojorskim metrze. Pani siedziała między oknem a mną i nie miała kontaktu fizycznego z nikim innym. A nawet ja nie jestem aż tak próżna… A więc książka. Chciałam zajrzeć jej przez ramię, żeby zorientować, jaki dokładnie fragment ma tak piorunujące działanie, ale trzymała książkę pod takim kątem, że nie mogłam niczego przeczytać nie zdradzając swojego niezdrowego (a na pewno nietaktownego) zaciekawienia. Więc musiałam się opanować i mogłam przysypiać dalej.

Pani wysiadała wcześniej ode mnie. Kiedy wstała i odwróciła się przodem do mnie, żeby przejść, na jej twarzy malował się błogi uśmiech, wyglądała na zrelaksowaną i zadowoloną. Czy to dlatego, że dziś rano zrobiła mężowi idealne kanapki do pracy? – nie sądzę. To raczej zbawienny wpływ literatury, podobno grafomańsko-pornograficznej. A niech tam, skoro wygląda na to, że czytanie naprawdę uszczęśliwia…”

Nie znam Zimowej Dziewczyny ale wszystkiego najlepszego kobieto.
296870_415632011848426_1794104440_n

 

 

42 uwagi do wpisu “Zimowa dziewczyna

  1. taaa. dobrze jest czytać książki, a jak już ktoś ma bujną wyobraźnię, to już w ogóle. 🙂 sama przeczytałam już 2 z 3 części Greya i śmiem twierdzić, że to lektura miała taki wpływ na tę panią.

    Lubię to

  2. Czemu wszystkie kobiety uważają, że facet czytający Grey’a to coś bardziej niespotykanego niż dziewica czy inny smok. Te wasze wytrzeszczone oczka i zaskoczone miny na wieśc o tym, że przeczytałem wszystkie trzy części są urzekające =) Równouprawnienie mamy drogie Panie! (Książkę Pana Piotra też przeczytałem)

    Lubię to

  3. już któryś raz słyszę, że książka o p. Grey`u zapewne wnosi nowe doznania do sypialni.. Hmm, to znaczy, że co – mam dać ją do przeczytania facetowi? Mam wprowadzić do sypialni rozwiązania z książki? Pokażcie mi męża, który faktycznie, a nie tylko w deklaracjach przed kolegami, dopuszcza „brykanie” i inicjatywę żony. Ilu z was uważa, że skoro matka dzieciom, to nie może robić tego czy tamtego. Owszem, kochanka jak najbardziej, ale żona? Więc ja tego nijak ne rozumiem. ps. i jeszcze coś: nie wierzę, aby rzeczone dzieło otarło się chociaż o prawdę nt. układu „dominujący – uległa”.

    Lubię to

    1. podobno idealna kobieta powinna być damą w towarzystwie, dziwką w łóżku i kucharką w kuchni.
      A tak na poważnie to nie ma się co dziwić że się później szuka romansów, skoro z żoną to tylko po bożemu i tylko jak się o dzieci stara. To jakieś chore poglądy, przecież twoja żona to najbliższa ci osoba, komu masz powiedzieć o swoich fantazjach jak nie jej, nie zawsze musi to akceptować ale jak się kocha to cie nie potępi.

      Lubię to

  4. W środę zaobserwowałam równie żywą reakcję na lekturę rzeczonej książki. Przedpołudnie, tramwaj linii 7, młoda kobieta, około 23-letnia blondynka głęboko zaczytana w lekturze. Przyznam, że kiedy zobaczyłam okładkę książki, która wyraźnie ją pochłonęła, zaczęłam ją z zaciekawieniem obserwować. O ile zaróżowione policzki można wytłumaczyć minusową temperaturą, o tyle lekko błędny, zakłopotany wzrok już gorzej zrzucić na kanwę zimowej aury. Jednak przede wszystkim interesującą obesrwacją było dla mnie to, że dziewczyna wyraźnie wierciła się na krześle. Owszem, siedzenia są wybitnie niewygodne, ale czytając Newsweek’a zwykle nie trzeba z TAKIM zaangażowaniem starać się jakoś na nim w miarę wygodnie umościć…
    Przygody Pana Grey’a przeczytałam i fenomen trylogii wciąż pozostaje dla mnie zagadką. Znam jednak wiele osób, które opowiadają o niej z wypiekami na twarzy… Gdzie tkwi urok i czar? Nie mam pojęcia. W każdym razie Panu Gospodarzowi życzę równie pochłoniętych czytelniczek, co onieśmielona treścią blondynka 😉 pozdrawiam.

    Lubię to

  5. Tu nie chodzi o to co zawiera ta książka, tylko pokazuje, że kobiety w równym stopniu jak mężczyźni mają ochotę na „perwersyjne bzykanko” częściej niż raz w tygodniu. I każda kura domowa, zajęta matka czy niedoświadczona nastolatka, w głębi duszy pragnie, aby jej facet porządnie zerżnął ją na kanapie z zaskoczenia albo podniecał w windzie pełnej ludzi, choć za cholere się nie przyzna. No bo przecież co inni pomyślą. Ta książka ujawnia skrywane fantazje 95% kobiet! Ot co!

    Polubione przez 1 osoba

    1. „choć za cholere się nie przyzna. No bo przecież co inni pomyślą.” w okolicach 40-tki przestaje się myśleć, co inni powiedzą 😉 Przyznaję się i z ubawieniem na twarzach co poniektórych koleżanek widzę zgorszenie. Na szczęście reszta jest normalna 😉

      Lubię to

  6. Osobiście Grey’a nie przeczytałem (tak, jestem mężczyzną;)), ale tylko dlatego, że moja partnerka, o ile zafascynowana pierwszymi stronami lektury mi ją polecała, o tyle później stwierdziła, że to nie jest dobra książka. A w sumie nosa do słowa pisanego ma, więc stwierdziłem, że to prawda i szkoda mojego czasu;)

    Inna sprawa, że każdy, kobieta i mężczyzna, lubi od czasu do czasu trochę perwersji. Ale granice owej perwersji są bardzo różne. Dla jednych będzie to seks w ciągu zabieganego dnia, dla innych totalne zniewolenie partnera/partnerki. Jednak łatwo w takiej sytuacji przesadzić. Dlatego też istotne jest, żeby partnerzy rozmawiali ze sobą, również na temat niespełnionych, pornograficznych w swoim mniemaniu fantazji seksualnych! Szczerej rozmowy nie zastąpi żadna książka!

    Lubię to

  7. tak słabej książki dawno nie czytałam… może otyłe Amerykanki ze swoimi tłustymi mężami, które kochaja sie w jednej pozycji sie na to łapią, ale dla mnie książka jest beznadziejna… wciąż te same opisy..wychodzi na to, że milioner Gray chodzi wciąż w tych samych ciuchach, beznadziejny język i ta „bogini tańczoncza w środku”…ciągła reklama audi, telefonów, komputerów itp. mało tego – laska ma 22 lata, podczas utraty dziewictwa doznaje orgazmu stulecia, i każdy kolejny stosunek kończy sie mega dojściem… autorka przez napisaniem takiej książki powinna skontaktować sie z jakimś sexuologiem, aby upewnić się jak jest naprawdę w tych orgazmach kobiet… sama kupiłam 3 tomy tej szmiry i uznaje, że 120 zł wydałam na marne 😦 niestety – takie jest moje zdanie na temat tej „powieści”

    Lubię to

    1. „tak słabej książki dawno nie czytałam…” ALE „sama kupiłam 3 tomy tej szmiry i uznaje, że 120 zł wydałam na marne”… po kiego ch**a w takim razie kupiłaś wszyskie??

      Lubię to

  8. „tanie porno kur domowych”… niestety rutyna zabija pożądanie. wstajesz rano, robisz śniadanie, zawozisz dzieci do szkoły, idziesz do pracy, wracasz z pracy, odbierasz dzieci ze szkoły, robisz obiad, odrabiasz lekcje, sprzątasz, robisz kolację, kąpiesz dzieci, kładziesz dzieci spać, raz na jakiś czas krótki numerek z mężem…i pojawia się pytanie: czy kobieta nie ma pragnień??? przeczytałam trylogię 2x i wiem skąd u pani z autobusu taki uśmiech :))) jest to banalna powieść napisana prostym językiem ale jednak.

    Lubię to

  9. Ja tam uśmiecham się, czytając „Autostopem przez galaktykę”, ale to już kwestia upodobań literackich :D. Nie czytałam i raczej nie przeczytam tego „Greya”, jednakowoż nie dziwi mnie popularność takich „dzieł” – my, kobiety, lubimy sobie czasem pomarzyć i pofantazjować. Bo dookoła g*wno i szarzyzna i uparcie
    nic nie chce się układać tak, jakbyśmy sobie tego życzyły. A, nawiasem mówiąc, lepiej w tramwaju samemu coś poczytać niż podglądać, co czytają inni 😉

    Lubię to

  10. Nie rozumiem, dlaczego kobiety nie mogą po prostu obejrzeć tych samych pornosów, których naoglądała się autorka – niech upubliczni listę tytułów/poda linki i upadnie mit o odkrywczości fantazji tej pani. Książka jest tak słaba, że wywołuje u mnie kaskady śmiechu. I to na ogół w „najgorętszych” momentach. Tak, jestem kobietą. Mam dwadzieścia lat. Żenuje mnie reklamowanie tej książki rzekomym sado-maso, którego w niej zwyczajnie nie ma. Jest kilka wzmianek, jest odrobinka perwersji, ale tonie to raczej w lukrowym sosiku infantylnych przemyśleń bohaterki.
    To strasznie smutne, że kobiety na całym świecie potrzebują takiego gniota, żeby się zrelaksować lub urozmaicić swoje życie seksualne. A jeśli pragną odrobiny perwersji, to niech zamiast tego wątpliwego dzieła wezmą sobie do tramwaju kulki gejszy – rumieniec taki sam, a ludzi zaglądających przez ramię mniej.

    Lubię to

  11. cala trylogia o Greyu jest nudna. to totalna szmira i naprawde szkoda kasy. lepiej juz kupic ksiazke szanownego autora. dzisiaj sie dowiedzialam, ze w srode pojawi sie polska wersja greya autorstwa modelki- alkoholiczki Ilony Felicjanskiej. Kolejna pozycja do kolekcji gospodyn domowych. jak ktoras chce dostac łomot, na pewno znajdzie Domina na jednym z forów o tematyce bdsm. dla chcacego nic trudnego:-)
    zawsze mozna sie tez pon… dalacsię – to cytat- kablem od ładowarki.

    Lubię to

  12. Słaba nie słaba, są gusta i guściki ;> Jedni jadą po tej książce ( w ich mniemaniu bardzo słusznie) inni ją wielbią,( w ich mniemaniu również słusznie) ale kogo to obchodzi? Ludzie i tak będą czytać bądź nie czytać, czy to się nam podoba czy nie! ;P

    Lubię to

  13. moja kobieta to poczytuje. przyznam, ze tak ostrej akcji jak ostatnio chyba jeszcze nie mialem (miala wtedy okres). takze panowie – jezeli partnerka ma awersje do pewnego rodzaju zabaw – niech smialo czyta, jest szansa ze spojrzy na to inaczej, a wy bedziecie sie rozkoszowac takim malym diabelkiem perwersji

    Lubię to

  14. a ja powiem tak: jeśli ta książka sprawia, że ludzie ludzie w ogóle biorą książkę do ręki i CZYTAJĄ, to jestem za, poprawią niemiłosiernie przykre statystyki!
    ja czytam książki nałogowo, ale przez tę, przyznam, że nie przebrnęłam…tak płytka historyjka, że nawet seks je nie ratuje 😉
    osobiście wolę dobre książki i seks z udziałem własnym 😛

    co do tekstu – w sumie lekko się czyta, ale czasem jakby lekko wymuszony, naśladowczy, mało przenikliwy.

    Lubię to

  15. czytając wpisy przypomniał mi sie kawał

    PRAWDZIWA ŻONA !!!!

    Baba wstała rano,posprzątała dom, wydoiła krowę i wygnała ją na pastwisko,
    zbudziła dzieci, nakarmiła i wyprawiła do szkoły, naostrzyła kosę, poszła na łąkę, nakosiła trawy, narąbała drewna, przygotowała obiad, nakarmiła dzieci, zrobiła pranie, po czym znów poszła w pole, kosiła do zmierzchu, przygnała krowę do obory, wydoiła,przygotowała kolację, nakarmiła dzieci, wykąpała je położyła spać, sama się wykąpała, przekąsiła kromkę chleba, zmówiła pacierz i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku położyła się spać.
    Nagle zrywa się :
    – O Matko Boska przecie chłop niewyruchany od rana !!!!

    dziękuje:))

    Polubione przez 1 osoba

  16. oj tam oj tam. tradycyjnie jedni są ZA – inni są PRZECIW. ja tam sobie myślę, że każda kobieta powinna przynajmniej raz w życiu takiego Greya spotkać. czego sobie i wszystkim kobietom życzę 🙂

    Lubię to

  17. trylogia Greya była napisana pierwotnie jako dalsza część Twilightu, to mówi trochę samo za siebie. Jednak jeśli pozwala niektórym wierzyć, że istnieje gdzieś tam coś poza kanapkami dla męża, schabowym i pozycją misjonarską po ciemku i w skarpetach, to prosze bardzo. Mnie nie ruszyło, a tłumaczenie na polski jest gorsze niż fatalne.
    Nasuwa mi sie jeszcze jeden wniosek: tak jak facet, który chce dziwki w sypialni i damy poza nim, tak i kobiety chcą takiego Greya – Pana na zmianę z kochanym chłopcem. Gdybyśmy wszyscy rozmawiali otwracie o swoich potrzebach, to życie byłoby piękniejsze.

    Lubię to

  18. „tak jak facet, który chce dziwki w sypialni i damy poza nim, tak i kobiety chcą takiego Greya – Pana na zmianę z kochanym chłopcem. Gdybyśmy wszyscy rozmawiali otwracie o swoich potrzebach, to życie byłoby piękniejsze” – bardzo trafny komentarz

    nic dodać – nic ująć 🙂

    Lubię to

    1. a dziękuję bardzo ; ) oparte to na własnym doświadczeniu ; )
      poza tym od zawsze wiadomo, że kobiety wolą typ „bad boy” od typu „grzeczna ciapa” ; ) jak ostatnio powiedział mój wykładowca – mężczyzna musi byc myśliwym, przynosić do domu łupy, ale jednocześnie ma być gentlemanem. Jedno pytanie: czy tacy faceci istnieją? bo z biegiem lat zaczynam w to szczerze wątpić..

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s