Okej, chcąc nie chcąc, zrobiłam sobie podsumowanie minionego roku. Mogę się wypierać, że to nie dla mnie.. Że po co? Dla reguły?
Ale kto o tym nie myśli???
Kto z dniem pierwszego stycznia nie budzi się, zazwyczaj na wielkim kacu, z postanowieniem, że od jutra:
– nie palę (ograniczam),
– nie piję (w środku tygodnia),
– nie uprawiam sexu z przypadkowymi osobami (minimum półgodzinna rozmowa),
– ogarniam pracę (rzucam tą chujową robotę),
– ogarniam moje życie uczuciowe (w tym roku już na serio szukam męża),
– ogarniam moje finanse (mniej lunch’yków na mieście),
– kładę się wcześniej spać (nie zapominam o tabletce na dobranoc),
i generalnie, to będę nowym, lepszym człowiekiem, będę się częściej uśmiechać i wstawać codziennie z gigantyczną porcją energii, która wypełni cały mój wspaniały dzień!!!
No co? A wy nie bredzicie w Nowym Roku?
Czytaj dalej