O najbardziej odjechanym prezencie dla żony, jaki mógł dać mąż

Z grona wszelkich gównianych wiadomości, które przeczytałem dziś rano (poprawa pogody dopiero od niedzieli, zaraz rzygnem) najwięcej radości sprawiła mi historia pewnego angielskiego milionera Cecila Chubba. 

Był piękny rok 1915, a konkretniej 21 września, Cecil poszedł sobie na aukcję szukając prezentu dla dużo młodszej żony.
Mary Bellę Alice Finch poznał na meczu krykieta i lubił ją rozpieszczać. 
Traf chciał, że akurat na aukcji sprzedawano… Stonehenge. Tak, to Stonehenge. 

Czytaj dalej