Seks

Kiedy Marlenka w środę rano, tuż po 12 wpadła na swój genialny plan myślała że będzie to wyglądać tak:

Ona w nienagannym makijażu czeka z kieliszkiem dobrego wina w dłoni. On zjawia się całuje ją  głęboko w usta, siadają do kolacji, jedzą niewiele, może nawet trochę żartują.

Cholernie dawno nie śmiali się razem. A później miało być jak w tandetnym Harlequinie: „Przysunął się do niej i zaczął całować w szyję.”

A później ona miała się rzucić na niego: gryźć, szarpać, policzkować rysować mu plecy i tyłek paznokciami, wejść na niego i…

Czytaj dalej

Tyłek

– Mam jeszcze 15 lat aby ułożyć sobie jakoś życie– pomyślała ponuro. – 10 lat kiedy jestem na tyle atrakcyjna że mężczyźni mnie chcą . – Może 13 zreflektowała się. -Kobiety są w stanie dziś zajść w ciąże mając nawet 40 lat.

Kiedy kończyła sałatkę była w połowie pierwszej butelki. Zabrała ją do łazienki.

Wzięła szybki prysznic. Biust zlała ostro na przemian zimną i ciepłą wodą. Później starannie kremowała całe ciało.

Wolałaby aby zrobił to za nią ktoś inny. I niekoniecznie Andrzej. – Jestem zła! I rozpustna – skarciła się.

Zrezygnowała ze szpilek. Za bardzo bolały ją stopy. Po namyśle skreśliła też gorset.  Założyła biały lekko przeźroczysty stanik od Elle Macpherson a do kompletu półprzeźroczyste stringi. Na to białą koszulę. Nie zapinała jej zbyt intensywnie.

Obejrzała swój tyłek w lustrze. Zważyła się po czym skrzywiła. Rozczesała włosy. Umalowała dość oszczędnie. Ale usta pociągnęła czerwoną szminką.

Były pełne. Dużo obiecywały.

– Mam cienie pod oczami – stwierdziła. – Niedługo cholera zaczną mi się robić zmarszczki.

Wypiła jeszcze jeden kieliszek proseco i wyszła z łazienki. Kurczak powinien być gotowy za jakieś 15 minut. Andrzeja nie było. Sprawdziła telefon – nie dzwonił. Zadzwonić? Wkurzy się. Znów powie, że go chcę kontrolować.

Pierdzielę, nie dzwonię.

Marlenka poszła do komputera. Posiedziała chwilę na Facebooku, później weszła na służbowe konto. Po 20 minutach wyciągnęła kurczaka ale nie chciało się jej go spróbować.

Miała ochotę spać.

Andrzej zjawił się 15 po 22. Akurat kiedy skończyła butelkę.  I było jej wszystko jedno.

CDN

Wierna

Zakochała się jak gówniara bo była gówniarą. A Andrzejowi trzymanie jej w garści sprawiało dziką, brudną przyjemność.  Czuł kontrolę. Podniecał się. Traktował jak zdzirę.

Lubił tę intensywność.

Pewnych rzeczy nie robi się młodym zakochanym kobietom.  Potrafił przyjść do niej, rzucić na łóżko, wziąć od tyłu, skończyć w jej ustach i wyjść.  Właściwie bez słowa.

Ona chciała być noszona na rękach.

Potrafił jednak też zjawić się o siódmej rano przed jej zajęciami, przynieść jej kawę i 50 róż.

Andrzej mógł z nią wtedy zrobić wszystko. Gdyby jej powiedział wtedy że ma się pieprzyć z jego najlepszym kolegą – zrobiłaby to. Przyprowadzić koleżankę? Nie ma sprawy.

Ona była młodą głupią gęsią, on miał nad nią przewagę w każdej dziedzinie. Był już po studiach skończył ekonomię na SGH u, był wściekle inteligentny, miał własne mieszkanie na Żytniej, które kupili mu rodzice i od trzech lat pracował w sprzedaży w dużym korpo.

Poznali się w Bibliotece Uniwersyteckiej. On tam przyszedł na lunch z klientami ona czekała na koleżankę. Rozmawiali długo. Nie pamiętała kiedy tak długo rozmawiała z jakimś mężczyzną.

Dlatego przyszła dziś do domu i rzuciła na stół zakupy. Zrzuciła szpilki, umyła ręce i szybko natarła kurczaka posiekanym rozmarynem  chwilę później startą skórką z cytryny.

Tak naprawdę nie lubiła gotować. Posypała go solą i popieprzyła. Przecięła dwie cytryny i zaczęła je wyciskać. Sok popłynął po jej zadbanych dłoniach. Miała teraz krótkie paznokcie.

Wymieszała sok z oliwą sosem sojowym i miodem. Oblizała palce.

W ustach czuła sól, tłuszcz i miód. – To będzie długi wieczór pomyślała. I poszła otworzyć pierwszą butelkę.

CDN

Marlenka

Marlenka miała niespełna 27 lat i była kobietą o urodzie zapierającą dech. Do Warszawy przyjechała z Lublina….

Wróć. Od początku.

Urodziła się w grudniu. Była najładniejszym dzieckiem w przedszkolu,  które uwielbiało siedzieć przed telewizorem i oglądać Smerfy.

Później poszła do szkoły i w okolicach siódmej klasy przekształciła się w kościstą dziewczynę o włosach sięgających pośladków, które jej matka pracowicie rozczesywała co rano i związywała w warkocz.

Później w pryszczatą nastolatkę. A jeszcze później okazało się że jeżeli rozpuści włosy, założy krótką spódniczkę i bluzkę choćby z minimalnym  dekoltem to żaden chłopak w jej wieku nie jest w stanie patrzeć na nią i się nie czerwienić.

Podobnie zresztą jak mijający ją na ulicy mężczyźni.

Kiedy wychodziła z kąpieli patrzyła na siebie przed lustrem i nie wiedziała o co takie halo. Owszem miała z przodu dwa kule wypchane tłuszczem a smukła figura podkreślała jeszcze ich bujność.

Dla Marlenki wielkie cycki wcale nie kojarzyły się szczególnie dobrze. Tak naprawdę były przede wszystkim źródłem problemów. Jeśli o nią chodzi wolałaby je mieć tak o jedną trzecią mniejsze.

Od początku był problem był z kupowaniem staników. Raz na bazarze sprzedająca baba zmierzyła ją wzrokiem pełnym niechętnego podziwu po czym wypaliła: no moja córka takimi to trójkę dzieci odkarmiła.

Marlenka do połowy szkoły średniej uprawiała bieganie na długich dystansach. Od kiedy jednak urosły jej cycki a na treningach zaczeło przychodzić stado napalonych troglodytów dała sobie z tym spokój. Podobnie zresztą jak z grą w siatkówkę.

Marlenka przerzuciła się na pływanie. Cycki urosły jej do rozmiaru D tak, że kiedy miała okres z trudnością mieściła się w swoje staniki. I rosły dalej.

A im bardziej rosły jej cycki tym bardziej ciemniały jej włosy.

Rodzice wysłali ją do Warszawy wychodząc z założenia że po pierwsze primo musi się nauczyć samodzielności a nie mieszkać z nimi do 25 roku życia, a po drugie primo czego jej nie komunikowali liczyli, że szybko znajdzie sobie jakiegoś faceta z którym będzie miała dwójkę a w sprzyjających okolicznościach nawet trójkę dzieci. Bardzo chcieli mieć wnuki.

Marlenka ich rozczarowała.

Prawo jej się cholernie spodobało. Swój czas dzieliła między bibliotekę na Dobrej a kilka klubów, z dużą przewagą biblioteki. Marlenka lubiła tańczyć ale jeszcze bardziej lubiła swoją średnią grubo powyżej 4,5.

Andrzej był jej trzecim facetem w życiu. Poznała go…. ech o tym jak go poznała to będzie później. Powiedzmy tyle, że faceci bali się do niej podejść a Andrzej nie.

A poza tym zawsze miała słabość do takich niegrzecznych facetów.

Problem polegał na tym ze po trzech latach znajomości strasznie ja wkurwiał. Wiedziała o tym. Kochała go (jeszcze), nawet go lubiła (czasami) ale strasznie ja wkurwiał. A ona wkurwiała jego.

CDN

Kurczak

Marlenka stała na przystanku przestępując z nogi na nogę. A właściwie będąc bardziej precyzyjnym ze szpilki na szpilkę. Wiatr wiał jak cholera podwiewając jej kieckę tak, że przechodziły ją zimne dreszcze.

A jeszcze niedawno kobieta, która pokazywała buty uchodziła na mieście za dziwkę – pomyślała. – Później dziwką była taka która pokazywała łydki.

Marlenka pokazywała kolana.

Teraz żałowała podjętej rano decyzji. Stojąc przed szafą wybierała między wersją rozsądną (ciepłe grube rajstopy, spódnica do ziemi, wyglądasz jakbyś wstąpiła do wizytek) a nierozsądną (krótka kiecka przed kolano wymagała pończoch). Wybrała oczywiście nierozsądną. Miała dobre nogi a liczba mężczyzn, która dziś oglądała się za jej tyłkiem była co najmniej dwucyfrowa. Ich wzrok taksował ją jak skaner.

Było cholernie zimno. Nawet jak na listopad.

Wracając z pracy wysiadła z tramwaju bo musiała kupić kurczaka.  Chciała zrobić zakupy przez internet ale wszystkie sloty z dostawami były już zajęte.

Raz, raz w tym miesiącu będę dobrą żoną – postanowiła.

Urwała się jak na nią potwornie wcześnie bo o 18.30. Mimo, że Olga zapraszała ją po pracy (czyli jak na piątek koło 21.30) na drinka, pokręciła przecząco głową.

Kurczak na kolację miał być w miodze, sosie sojowym, cytrynie oraz rozmarynie. Do tego sałatka z rukoli, czerwonej cebuli i fety. I butelka proseco. Na deser miał być zaś gorset, para stringów, pas od pończoch plus pończochy plus kurewskie szpilki. I druga butelka.

W dobrych czasach kiedy jeszcze z Andrzejem normalnie ze sobą rozmawiali a do rżnięcia jak króliki  wystarczało przejście się w jego okolicach kręcąc tyłkiem podobny zestaw doprowadzał go do odwodnienia.

 CDN