Co ja mam z tym głupkiem, występującym w osobniku żeńskim, zrobić?

Ja i Ona jesteśmy młodzi, poniżej 25, nawet mocno. Ja rok starszy. Poznaliśmy się przypadkiem, spodobała mi się od razu, po miesiącu byliśmy razem. Trwamy w związku od 5 lat, z 3 miesięczną przerwą. To dłużej niż niektóre małżeństwa.

Co tu dużo mówić – jak dla mnie to jest bomba – długie włosy, duże cycki, czasami lekko niezaradna, ale takie, które potrzebują pomocy i mają duże cycki są najlepsze. Skubana ma coś w sobie, że rzuciłbym wszystko i jechał za nią na drugi koniec świata, prócz Niemiec, gdyby  była taka potrzeba.

Nie chcę używać słowa, którego podobno faceci w rozmowach miedzy sobą nie używają, ale tego, że ją kocham jestem pewien. I można mówić, że to młodzieńcze zauroczenie, tyle, że ja mentalnie zawsze byłem i jestem kilka lat przed moimi rówieśnikami. Gdyby nie deficyt budżetowy na koncie to bym się oświadczał.

Ale gdzie leży problem?

W niej. O ile ja ją kocham, a Ona kocha mnie, to dogadać się nie możemy. Oczywiście może być super przez 2-3 miesiące, ale jak następuje kłótnia to wszystko lata, zaczynając od szerokiego wachlarza słów, po przedmioty. Wtedy następuje absolutna nienawiść pod moim kierunkiem, nawet ciężko to opisać, bo normalni ludzie się tak, chyba, nie kłócą.
Po mojej długoletniej analizie stwierdzam, że:
RAZ jest zbyt ambitna, bo wszystko w pracy czy na studiach musi zrobić najlepiej, pierwsza i choćby miała siedzieć całą noc i nie spotkać się z nikim przez 3 dni.
DWA: Robi powyższe bo ma zaniżoną samoocenę, którą i tak nieźle podbudowałem przez ostatnie lata. Wina leży w dzieciństwie, ale tu nic się nie cofnie.
TRZY: Nikt inny nie da Jej tyle, nie mówię o kwestiach finansowych, ile ja. Bo nikt inny Jej tak nie zrozumie i nie będzie kochał. Poza tym po każdej kłótni i tak Ona ryczy i zagłębia się w pracy i nauce, ale upiera się dobre kilka dni, że wina leży we mnie – a potem i tak patrzy realnie i przeprasza za swoje zachowanie. Z płaczem. I nie tylko.

I co ja mam z tym głupkiem, występującym w osobniku żeńskim, zrobić?

Mógłbym zostawić, mógłbym zdradzić, mógłbym się oświadczyć. – ale to nic nie zmieni. Poza tym na dwa pierwsze nie mam ochoty, a na trzecie wystarczająco gotówki.

PS: Rady dotyczącej innych kobiet, koleżanek i dziewczyn na jedną noc nie przyjmuję, bo w czasie niejednej kłótni miałem okazję i stwierdzałem, że NIE – bo żadna z potencjalnych kandydatek nie dorastała mojej do pięt. Do pięt.

Imię pozostawię anonimowe, przyjmijmy, że Adam, ten od Ewy.

Mógłbym napisać że nie wierzę w związki które zaczynają się bardzo wcześnie, bo prędzej czy później albo ona (zaskakująco często jest to ona) albo on będzie chciało nadrobić to co stracili nie kopulując z dostatecznie szerokim wachlarzem osobników płci przeciwnej.

Ale odpowiem ci tak: rób to co robisz i pogódź się z tym. Jeśli miota ciężkimi przedmiotami, robi awantury, ryczy znaczy, że kocha i że zachowuje się jak klasyczna kobieta.

Jak przestanie – znaczy, że przestało jej zależeć. Koniec. Kropka.

PS. Co nie znaczy że powinieneś się zachowywać jak miękki flet. Kobiety strasznie lubią podporządkowywać sobie facetów a później są rozczarowane, że się to im udało.

2936_ac63

1596_f4e1

Żadna kobieta nie rodzi się suką. Sukami jesteśmy przez was

To wy doprowadzacie nas do tego stanu.

Pana X poznałam na ulicy. Dosłownie. Zaszedł mnie od tyłu, poprosił o numer telefonu. I poszło. Ja miałam 20 lat, on 30. Pierwsza randka, pierwsza noc. Po roku zniknął. Byliśmy umówieni na kolację. Spóźniał się. Zadzwoniłam. Poinformował mnie, że wyjechał i że kiedyś mi to wyjaśni. Bez słowa, wyjechał za granicę.

Bez słowa zniknął z mojego życia.

Wcześniej poinformowałam go, że jestem w ciąży. Oczywiście niechcianej. Chciał pozbyć się problemu, ja nie wiem czego chciałam.

Jakim trzeba być skurwysynem, żeby potraktować tak, niby niedoszłą, ale jednak, matkę swojego dziecka?

Nie miałam nikogo oprócz niego, nie miałam pracy, pieniędzy, mieszkania. Któregoś dnia weszłam na drogę, niby widziałam samochód, ale nie zwróciłam na niego uwagi. Problem zniknął.

Niecały miesiąc późnij dalej byłam na skraju załamania. Tabletki brałam garściami jak lentilki.

Jak się potem okazało nawet nie znałam jego prawdziwego nazwiska. Wszystko było kłamstwem. Imię, nazwisko, praca. Nie wiem o nim nic. Rok życia spędziłam z kimś kogo nie było. Pewno każdy zastanowi się teraz jak można być taką idiotką. Jak można dać się tak oszukać? Kochałam – ufałam.

To nie jest cała historia. Ma gorsze fragmenty, ale nie jestem w stanie o nich napisać. Wolę o nich zapomnieć i udać, że to się nigdy nie wydarzyło. Czasami to działa. Minęło sporo lat, a ja nadal codziennie myślę o tym jak mogło potoczyć się nasze życie, płaczę na widok dzieci i widzę go w większości mężczyzn których mijam. Wszyscy uważają mnie za twardą i nie do zdarcia, ale ile nocy przepłakałam, nie zliczę.

Stałam się chyba typową suka z pokolenia ikea. Jestem wredną materialistką, z dobrą pracą, z odpowiednią ilością pieniędzy, z kredytem hipotecznym w złotówkach. Oprócz tego, że jestem kompletnie niezależna, to na dodatek zgrabna i chyba ładna.

Dużo piję, palę, imprezuję. Umawiam się z nieodpowiednimi facetami, jednocześnie poszukując tego jedynego. Jedyny – to znaczy – odpowiednio bogaty, przystojny, ustawiony. Każdy kolejny wydaje mi się za biedy i za mało zajebisty.

Albo ma za stary samochód, albo nie ubiera się jak powinien. Związek uważam za wymianę korzyści. Związek z rozsądku. Nie chcę się zakochać, kto się zakocha ten przegrał. To mnie mają kochać, ja nie chcę kochać nikogo. Od mężczyzny oczekuję jedynie zapewnienia mi odpowiedniego statusu społecznego i góry pieniędzy.

Może mieć kochanki, udam, że nie widzę. Ale dostęp do konta mogę mieć tylko ja.

Do tego się tylko nadajecie drodzy panowie. Więc przestańcie udawać zgorszenie tym, jak traktują was kobiety. Nie zasługujecie na lepsze traktowanie.

8153_cd47

Polskie kobiety są źle wychowane

Mając 29 lat mam jakiś tam plecaczek z doświadczeniem na kilka książek. Średnio na rok mojego życia przypada 0,5 Kobiety, nie wiem czy to jest dobry wynik – w końcu mówi się, że nie liczy się ilość tylko jakość. Za każdym pierdolonym razem starałem się całkiem w inny sposób, trenowałem niczym pilny uczeń z zakonu Shaolin. Jak trzeba było trzymałem celibat do odpowiedniej chwili, czasem atakowałem niczym wilk nie patrząc na jej faceta czy nie myśląc o tym co będzie później. Szczerze to zawsze uważałem, że polskie dziewczyny – kobiety są po prostu źle wychowane.

Czytaj dalej

Balansuję między swoimi pragnieniami a strachem przed ich spełnieniem

Napisała do mnie Kasia. To znaczy nazwijmy ją Kasią. Kasia jest rozdarta. Powiedzcie: cześć Kasiu.

„Zastanawiałam się czytając PIK , czy interesuje Cię opinia Twoich czytelników. Tzn. czy istotne jest dla Ciebie zdanie jednostki czy może koncentrujesz się tylko na statystykach sprzedażowych z Empiku.

Pierwszą część kupiłam, bo koleżanka mi poleciła (pracuje w korporacji, mieszka w Warszawie- ja ani jedno ani drugie). Teraz przeczytałam kolejną część. Kilka razy się śmiałam, kilkanaście odczuwałam podniecenie, nie płakałam, nie nudziłam się. Zaczęłam się zastanawiać. Jeżeli napiszę nad czym to Ty być może będziesz w stanie ocenić czy osiągnąłeś zamierzony efekt tudzież wręcz odwrotny, czy warto było, a może też gówno Cię to będzie obchodzić.

Mam 25 lat. W zeszłym roku skończyłam studia. Dostałam pracę- w gównianej firmie za gówniane pieniądze. Ale pomyślałam sobie że przyjmę tę ofertę, lata lecą, trzeba zdobywać jakieś doświadczenie, móc coś wpisać później w cv – nawet jeśli to gówniane, a może następna praca będzie lepsza.

Zastanawiam się czy jestem już kobietą, czy tak postrzegają mnie inni, czy mogę się podobać. Czy to jest moment, kiedy powinnam przestać żyć z dnia na dzień i zacząć pragnąć stabilizacji , planować kredyty , małżeństwo , dzieci . Czy pozostawić wszystko jak do tej pory, ciesząc się wciąż z takim trudem zdobytą niezależnością, własnymi pieniędzmi (niezbyt dużo ale zawsze), brakiem obowiązku tłumaczenia się kolejnym osobom co robię, dlaczego akurat tak, po co kupiłam te buty i czemu znowu czarne.

Nie jesteś odpowiednią osobą- ba jesteś ostatnią osobą, której takie rzeczy powinnam opisywać, mimo wszystko naszły mnie takie refleksje albo inaczej mówiąc zintensyfikowały się po przeczytaniu Twojej książki. Tak w głębi duszy to pozostawiłabym wszystko tak jak jest, no może wzbogaciłabym się chętnie o kilka nowych doświadczeń. Nie wiem czy to normalne, że powiedzmy młoda kobieta w moim wieku, balansuje pomiędzy zidentyfikowaniem własnych pragnień a strachem przed spełnieniem ich.

I idąc tym tropem nie wiem czy nadal powinnam być z osobą, którą chyba kocham i pracować usilnie nad tym żeby to ‘’chyba’’ zamieniło się w ‘’naprawdę’’, czy może olać to i szukać dalej emocji, wrażeń, przygód, problemów. Zajebiście się boję, że jak wyruszę w nieznane to po ewentualnej porażce nie będę już miała dokąd ani do kogo wrócić. Koniec refleksji.”

Odpowiedź:

Droga Kasiu:

Mając 37 lat – tak jestem już tak stary – nauczyłem się kilku rzeczy, które znacząco polepszyły jakość mojego życia. Na przykład:

– rude kobiety są lepsze w łóżku,

– nie bierz karty kredytowej, zawsze przez nią wpadniesz w kłopoty,

– unikaj kobiet, które używają różowej szminki,

– przestań podejmować decyzje kierując się tym co robią inni,

– zawsze jest miło popatrzeć na duże, ładne cycki,

– rób nowe rzeczy, jeśli przestajesz je robić – nie żyjesz. Mimo, że oddychasz,

– kąp się regularnie, używaj dobrego zapachu, kup sobie szczotę do ścierania pięt i obcinaj regularnie paznokcie,

– żyj tak aby budząc się rano nie odczuwać potrzeby rzygnięcia przed pójściem do pracy,

– ryzykuj. Życie jest jedno i krótkie. Nie każdy mój wybór był słuszny, ale to mój wybór, stworzył mnie takiego jakim jestem. I kiedy patrzę teraz w lustro co rano robię to zazwyczaj z przyjemnością.

Nie wiem czy powinnaś wyjechać gdzieś do innego miasta w poszukiwaniu mniej gównianej firmy i większej ilości pieniędzy.

Nie wiem czy powinnaś rozstać się ze swoim facetem.

Wiem jedno: szczęście nie leży w pracy, pieniądzach, podróżach koprogarsonkach, seksie etc.

Szczęście znajduje się gdzieś w znalezieniu balansu między tym wszystkim.

3788_bde8_500