Czy będę potrafiła być z gościem, który nie robi mi minety?

Tak czytam i czytam i naczytać się nie mogę. Jak to jest możliwe, że nikt bez seksu żyć nie może, a wszyscy tacy kurwa niedoruchani?

To ja może od początku. Urodziłam się i mieszkam w Warszawie. Mając lat 15 straciłam wianek i po 10 latach patrzę choćby na ten blog i zapytuję- jak to? To nie ma już kobiet, dla mężczyzn, które polecą na seks, a nie na kasę? Dokładniej rzecz ujmując- czytam właśnie list pewnego zdesperowanego jegomościa, który twierdzi, że nic już- tylko blachary, dziwki i kurwy zostały na tym świecie. Każda by tylko do portfela zaglądała, zajmowała się swoimi sprawami i te rzeczy.

Czytaj dalej

Od dziewicy do dziwki

Po skończeniu liceum wyjechałam ze swojego małego miasteczka do dużego miasta, za studiami i pracą, poza tym od dziecka uczona byłam samodzielności, a wtedy była okazja by mieć ją w stu procentach.

Jakoś udawało mi się pogodzić studia z pracą, ale czegoś poza mi brakowało.

Zaczęłam spotykać się z facetami, wcześniej i to pewnie Cię zdziwi, nie bardzo się nimi interesowałam. Z pierwszym wszystko było jakieś takie szczenięce, były jakieś tam macanki ale seksu nie chciałam, jakoś w ogóle było mi obojętne czy spędzam z nim czas czy nie. Po pewnym czasie zaczęłam zauważać, że jemu zaczyna na mnie zależeć, że chyba chce związku.

Pojechaliśmy na jakąś imprezę, pamiętam że nikogo tam nie znałam a on zostawił mnie i poszedł do swoich znajomych, więc nie protestowałam jak chwilę później jego dobry kumpel wkładał mi język w usta, jak widać już wtedy miałam zadatki na zdradliwą sucz.

Czytaj dalej

Jak z tłustej świni zmieniłam się w miss bikini

Napisała do mnie Zuza, która schudła z 81 kg do 50 kg. Zainteresowani prawda? A raczej powinienem napisać zainteresowane prawda?

Daję jej historię w prostym celu: na pohybel i w pysk wszystkim osobom, które po pierwsze uważają, że się nie da schudnąć a dwa, żeby schudnąć to trzeba po prostu mniej żreć. Trzeba zapierdalać. Do wyrzygania.

Czytaj dalej

A więc jesteś nieszczęśliwa bo masz najprzystojniejszego chłopaka w mieście?

Pewnie dostajesz wiele maili typu „Jesteś utalentowany, pisz dalej”, ale zasługujesz na nie i dostaniesz kolejny tego typu. Twoje podejście do życia jest nietypowe i według mnie właściwe – sama bardzo podobnie do niego podchodzę, a język i sposób, którym o tym piszesz jest po prostu świetny.

Książka jest prawdziwa i zabawna a Tobie nie można odmówić talentu. Chciałam Ci też podziękować za zmianę myślenia, o dziwo dużo się z niej nauczyłam (ale chyba też takie było jej zadanie-uczyć?).

Nigdy nie chciałam żyć tak jak inni: studia, praca, wesele, kredyt, dzieci (za wyjątkiem dwóch pierwszych)- pułapka, którą wszyscy uważają za cel życia i spełnienie marzeń.

Nie chce być taka jak ONI ale ciągle słyszę że mam inaczej zacząć myśleć bo tak to daleko nie zajdę, że dzieci to sens życia (na pewno), że mogę mieć jakąś pasję (pisanie, tak to też moje marzenie) chociaż ta jest mało przydatna (lepiej bym się wzięła za gotowanie, zaprawianie albo szycie), ale po pracy mogę sobie przecież robić co chce (jak już posprzątam i skończę usługiwać mężowi i dzieciom).

Nawet już się zaczęłam zastanawiać czy nie maja racji i czy nie zmusić się do zmiany podejścia, wybrałam nawet studia po których dostanę lepszą pracę (politechnika to nie marzenie humanistki). Jednak pewnego dnia znalazłam świetny blog i książki, które pokazały mi że chyba mogę żyć po swojemu, inaczej niż większość.

Piszę do Ciebie bo mam problem jestem bardzo ładna i idealnie zbudowana, młoda, ambitna, bystra, zabawna, pełna życia, kocham zwierzęta, sport, literaturę i się trochę pogubiłam, nie wiem co dalej. Kończę studia i nie chce całe dnie robić tabelek w exelu.

Koleżanki mówią „No teraz zamieszkasz z K, weźmiecie ślub i jakiś dzieciak by Ci się przydał”, gdy to słyszę chce mi się wymiotować. Przyjaciółka tak mnie podsumowała „A więc jesteś nieszczęśliwa bo masz najprzystojniejszego chłopaka w mieście, jest wierny, chciałby Ci się już oświadczyć, wziąć ślub, utrzymywać Cię i dać syna a ty byś mogła zająć się tylko domem? Rzeczywiście masz przerąbane.”

Kurde ale właśnie tak jest. Nie wiem czego chce ale na pewno nie chce wpaść w taką pułapkę, zawsze chciałam prowadzić tryb życia podobny do Twojego, ale czy on da mi szczęście? A Ty gdybyś znów miał 23 lata co byś zrobił? Wybrałbyś inny sposób życia? Chce wiedzieć co mam dalej zrobić ze swoim życiem tak żeby potem przez jego resztę nie żałować.

Jestem normalna? Mam zaryzykować i coś zmienić w swoim życiu, jak tak to co?
Miałeś też tak że nie wiedziałeś co zrobić ze swoim życiem?
Będę tego żałować?

7800849018_4f94051ae4_b

 

Photo by Collin Key a Creative Commons license

Dlaczego nie jesteś w stanie znaleźć fajnego faceta?

„Jestem tak głupią cipą jeśli chodzi o facetów, że tylko usiąść i załamać ręce” – napisała do mnie kobieta, która została kochanką.

Poznała faceta, który miał być wolny a okazał się zajęty. I tkwi. Nie mogąc zrobić kroku w przód (bo nie ma żadnego przodu). Ani w tył – bo boi się go zostawić. Gdyby jemu zależało na niej – sam by odszedł. Nie rozpierdalając jej dalej życia.

Tak, celowo i z premedytacją publikując ten list wystawiłem ją na lincz. Facet który ma małą córkę, nie da jej miłości. Da jej płacz do poduszki, podkrążone oczy, wyrzuty sumienia, i ataki tęsknoty kiedy tylko zamknie drzwi.

Zakochała się we własnych wyobrażeniach. Nie zna gościa, bo przez dwie godziny jest w stanie poznać tylko smak jego fiuta. Boi się jak wiele kobiet w jej wieku samotności. Tylko i aż.

„Tak mi kurewsko ciężko jest poznać kogoś normalnego. Kogoś kto wygląda jak facet, zachowuje się jak facet, jest w łóżku jak facet i sprawia, że nogi ci miękną. Moje pytanie brzmi – GDZIE SĄ CI FACECI? Czy ja ich odstraszam? Czy po prostu mam na czole napisane „kretynów zapraszam”.” – pisze.

Gdzie są? A byli tacy w ogóle?

Mój ojciec może raz w życiu zmienił mi pieluchę. Obiad też zrobił raz. Matka wyjechała wówczas na kilka dni. Trzeciego albo czwartego skończyło się to co zostawiła w garach.

Ojciec przyrządził wówczas schabowe. Byłem bardzo głodny więc żułem tego kotleta ze 25 minut. W całości, bo był tak twardy, że ukroić się go nie dało. W końcu z żalem wyplułem kawałek, który udało mi się z trudnością ugryźć.

Fart, że jak  ojciec wyrzucał tego padalca do kosza na śmieci, kotlet nie wybił otworu w kuble. Ten schabowy, był jak krasnoludzki chleb.

Aha, ojciec zrobił też wtedy ziemniaki. Były kurwy za słone. Do tej pory matka jak chce sobie zrobić jaja z ojca wspomina ten wyjazd. I ten obiad. Ojciec nie radził sobie w kuchni.

Kiedy miał 60 lat matka powiedziała mu, że od tej pory nie będzie już seksu bo jest na to za stary. Przyjął to zaskakująco potulnie.

Z drugiej strony nadal potrafi zrobić rzeczy, które są dla mnie czarną magią. Położyć instalację elektryczną. Naprawić samochód (ja potrafię podnieść maskę i stwierdzić – jest silnik? Ok, nikt go nie zajebał).

Coś z tego zostało mi przekazane. Największe w życiu wrażenie na Oldze zrobiłem, gdy naprawiłem jej spłuczkę w kiblu za pomocą długopisu.

Ok, ojciec przekazał mi też wielką pałę. Genetyka to podstępna dziwka. W tym przypadku nie będę jednak wybrzydzał. Czy mężczyźni z pokolenia mojego ojca są lepsi? Nie sądzę. Są po prostu inni. Zdradzali rzadziej, bo mniej mieli ku temu możliwości. Pili więcej, bo takiej były czasy. Pracowali mniej, bo takie były czasy.

Czy faceci zmiękli? Zmieniły się po prostu wymagania. Kobiety chcą więcej. Chcą mieć dobrych ojców, którzy jednocześnie utrzymają rodziny, wiernych, męskich, ale czułych, twardych ale romantycznych itp. itd. Pisałem o tym zresztą w Pokoleniu Ikea:

„Współczesna cywilizacja wymaga od mężczyzny atrakcyjnej pracy, wysportowanej sylwetki, gotowania, dużego, ciągle stojącego kutasa, powodzenia u kobiet, niebanalnego hobby, miłości do dzieci, czytania im bajek do poduszki, błyskotliwego ars amandi itp. itd.”

Takich facetów nie ma. Albo inaczej za dużo się romantycznych komedii naoglądałyście koleżanki.

Oczywiście są różnice międzypokoleniowe. Jestem przekonany, że faceci urodzeni w latach 70 i na początku 80 są bardziej drapieżni, niż ci z rocznika dajmy na to 85 czy 86.

Bo, my jeszcze musieliśmy zdobywać. Stosunkowo niewiele dostaliśmy od rodziców. Jeszcze nie zdążyli się dorobić. Na tle wyglądamy więc na bardziej męskich.

Facet, który cię pieprzy nie jest wcale męski.

Na to wszystko nakłada się jeszcze jeden element – dostęp do seksu jest teraz najłatwiejszy w historii. Internet sprawił, że kobiety i mężczyzn można zamawiać jak skrzydełka w KFC. Mężczyźni tracą zdolność zdobywania kobiet. Bo, nie muszą tego robić. Jak nie ta, to następna.

Jakoś tak jestem przekonany, kobieto która została kochanką, że aby dać sobie szansę na faceta o jakiego ci chodzi musisz wpierw tego gościa polubić. A on musi polubić ciebie.

Facet, który cię pieprzy nie jest wcale męski. Jest zwyczajnie rzecz biorąc pizdowaty.

12683776045_9c54195bc1_b

Photo by Thomas Hammoudi a Creative Commons license