Kiedy przestałem być chłopcem?

Siedzę w parku i zdumiony patrzę na swoje dłonie. To nie są dłonie chłopca. To są dłonie mężczyzny.

Nie poznaję ich.

Są obce.

Szersze.

Twardsze.

Mogę nimi zrobić krzywdę.

Mogę dotknąć nimi kobiecych piersi i poczuć pod nimi twardniejące sutki. Wielu kobiet.

Nie znam ich.

Kiedy przestałem być chłopcem??? Dlaczego tego do tej pory nie zauważyłem?

Czytaj dalej

Jak się czyści kieszonki?

Byłem u dentysty. Tak, wiem opowiedziałbym coś nowego. Poszedłem na czyszczenie zębów a właściwie zdzieranie ich oskardem.

– Ooo jaki piękny kamień – ucieszyła się pani higienistka.

(podziękować za komplement, czy nie?)

– Studentom można go pokazywać jako przykład – dodała. – Ma pan świetnie pracujące ślinianki!

To chyba lepiej mieć pracujące niż nie pracujące.

– Eeee dziękuję???

Pani żwawo zabrała się do swojej pracy, rozbijała ultradzwiękami, piaskowała, polerowała a później polewała jakimś gryzącym płynem wypychając mi gębę tak, że wyglądałem jak kulawy borsuk.

Nic to. Leżę.

Nie powiedziałbym, że mi jest dobrze ale pani zbiera się całkiem nieźle do roboty. Powiem więcej jest prawie bezbolesnie a to rzadkość w przypadku tej operacji.

Za przepierzeniem słyszę dyskusję między ortodontą protetykiem a jakąś starszą laską po 50 tce. Chyba robi jej kawałek sztucznej szczęki.

– No. wyszło nam troszeczkę drożej niż myślałem.

– Ile? – jęknęła pani leżąc na fotelu.

–  5,3  – tys. Ale to przez tą jedną dodatkową koronę do wymiany.  Proszę się nie martwić wpłaciła już pani 1.4 tys. to zostało jeszcze tylko 3.9 tys. zł!

Pani się coś zakrztusiła. Wychodzę z gabinetu. W ręku trzymam rachunek: 360 zł.  Khem. Płacę z pewnym bólem w odbycie i przenoszę się do drugiego gabinetu na laser.

Siadam na tyłku na fotelu. Przychodzi pani asystentka. Dość ładna. – Posmaruje teraz pana, żelem przeciwbólowym. Będzie się pan mocno ślinił.

Aha.

– Proszę go nie łykać, bo będzie miał pan znieczulone gardło – dodała.

Wpakowała mi palec do ust i wtarła trzy kilo żelu. Zacząłem się dławić więc pani wsadziła mi w usta rurę do odsysania i kazała się nią pobawić.

– Miał pan kiedyś ten zabieg? – zapytała.

– Nie.

– To czyszczenie kieszonek – wyjaśniła.

– Aha – powiedziałem (no na pewno kurwa mi to kieszenie wyczyści)

– Proszę się nie przejmować jak pan poczuje zapach grillowanego mięsa. To będzie wypalana martwa tkanka – wyjaśniła radośnie.

Jasne w końcu to nie ją będą grillowali.

– Aha – powiedziałem tylko a mina mi mocno zrzedła.

Pani stomatolog przyszła do mnie, przywitała się grzecznie, wyjęła sprzęt po czym wsadziła mi go do ust. Nie zwracałem nawet uwagi na jej dekolt a był zaiste spory, bo mi dym z paszczy leciał. Wyszedłem po ośmiu minutach trzymając rachunek w garści. Pewnie jesteście ciekawi na ile opiewał? Ja też. Rozwinąłem go – patrzę i….

…800 zl. Stówa za minutę. Nieźle. Zmilczałem swój ból, zresztą i tak byłem znieczulony.

Idę do kasy, płacę swoje a przy mnie stoi pan tak z pięć lat starszy i ogląda swój rachunek. Długi na całą stronę a4.

–  9 tys. 700 zł? – upewnił się zdziwiony.

– Tak – odpowiedziała pani recepcjonistka. – Płaci pan kartą czy gotówką?

– Kartą – odpowiedział pan.

I zapłacił. U mnie by to nie wyszło. Nie mam tak wysokich limitów na karcie.

9419_6aed

Koniec

Pamiętacie kobiety, które kiedyś rzuciliście? Facetów, których kopnęłyście przez przypadek w dupę?

Wiecie – dziwna akcja, duża kłótnia, działanie w emocjach? Później po tygodniu, po miesiącu pojawia się jednak żal, że to była pochopna decyzja.

Zawsze pamiętamy tych z którymi się rozstaliśmy. Jednych nienawidzimy, głównie za swoją głupotę że mogliśmy z nimi być tak długo. Innych żałujemy.  Może nasze życie wyglądałoby inaczej gdybyśmy z nimi zostali?

Może byśmy byli piękniejsi, bogatsi, zdrowsi,  bardziej…. (wstawcie właściwe). Sprawdzacie w goolgu, na Fejsie, na n-k  co dzieje z waszymi eks? Oczywiście, że sprawdzacie.

Ale straciliście nad nimi kontrolę.

Skończyłem pisać PI2. Napisałem słowo: KONIEC.  Owszem zostały mi jeszcze jakieś rzeczy do poprawienia, przestawiam kolejność niektórych fragmentów, wygładzam zdania ale to są już drobiazgi. Zacieranie papierem ściernym drzazg.

Książka odpłynie do wydawnictwa w tym tygodniu. Czuję trochę pustkę. Jakbym urodził dziecko a teraz ono ma opuścić dom. Tam dorobią mu okładkę, zrobią mu korektę ale to już nie jest moje albo inaczej nie jest już moje w takim stopniu w jakim było jeszcze jakiś czas temu.

Jak ten eks o którym pisałem przed momentem.

Czuję się wypruty.

Bez śladu myśli.

Bez śladu jakiejkolwiek kreatywności.

Jakbym przelał wszystko co mam w tą jedną rzecz. I już nic nie zostało. Przypomina to sytuację kiedy rolnik doi krowę doi, daje ona wiadro mleka, drugie wiadro a w pewnym memencie tylko już ryczy aby dać jej spokój.

Albo że użyję bardziej seksualnego porównania sytuację gdy facet spędza z piękną rudą kobietą noc. Rżnie ją  pierwszy raz. Drugi. Palce. Język. Trzeci raz. Czwarty! Ale w końcu mimo że ma obok siebie naprawdę absolutnie niewiarygodną sztukę – mówi pas, potrzebuje chwili aby się zregenerować.

Tyle, że w moim przypadku naprawdę nie mam pojęcia czy będę jeszcze w stanie napisać choć przecinek. Nie miałem tego po pierwszej książce, może dlatego, że tamta powstawała dłużej.

Oczywiście zaraz po wydaniu powstaną fronty: lepsza druga, lepsza pierwsza. Tak samo jak było z jedynką: przeciwnicy i zwolennicy ostatniego rozdziału. Znam takich, którzy twierdzą że tylko w ostatnim pokazałem że potrafię pisać, znam też taki którzy oceniają ostatni jako najgorszy z całej książki.

Aby nie było wątpliwości – oczywiście że druga jest lepsza niż pierwsza. Wiem, czytam ją właśnie.

Znam już jej tytuł. Albo przynajmniej wiem jaki chciałbym żeby nosiła tytuł. Wiem jak chciałbym żeby wyglądała okładka. Wszystko wskazuje, że będzie dużo grubsza niż jedynka . To ostatnie jest akurat nietrudne.

To dziecko zaraz idzie w świat. Nie wiem jak sobie poradzi. Ale jest moje i jestem z niż zżyty. To kawałek mnie. Nad którym tracę kontrolę.

7979_e4b0

PS. Tak jest tam całe „Pokuszenie”

Zostawiła mnie tak po prostu po 2 latach

Poznałem ją w pracy. Wpierw niepozorna sytuacja, która bardziej zrobiła z nas wrogów niż przyjaciół. Później nieoczekiwane spotkanie w autobusie jadącym nad morze, bilety z miejscami wyznaczonymi koło siebie. I nagle po paru godzinach wspólnej jazdy nie mogliśmy wytrzymać bez smsów do siebie. Po powrocie do rodzinnego miasta zaczęły się randki, spotkania, później jakieś wspólne wyjazdy.

Z seksem czekaliśmy, nie chcieliśmy tak od razu, chcieliśmy się wpierw zakochać i chyba się udało. Ona była moją pierwszą dziewczyną na poważnie i pierwszą w łóżku, ja też byłem jej pierwszym w łóżku. Na początku byłem kiepski w łóżku (trudno się dziwić), ale się starałem, douczałem się, dużo czytałem i oglądałem. Robiłem wszystko co się dało.

Czytaj dalej

Kiedy ostatnio się baliście?

Pamiętacie ten moment w dzieciństwie kiedy śniło wam się coś tak strasznego, że nie byliście się w stanie ruszyć?

I krzyczeliście tak strasznie, że musieli do was przybiegać wkurwieni rodzice zastanawiający się czemu drzecie tak głośno japę o trzeciej rano?

Może to były pająki. Może węże. U mnie akurat ten koszmar wyglądał tak, że zbliżał się do mnie ktoś groźny a ja nie mogłem się za cholerę ruszyć.

Mózg wrzeszczał w moim kilkuletnim ciele: UCIEKAJ ON ZROBI CI KRZYWDĘ, ale nie byłem w stanie poruszyć nogami.

Były zdrętwiałe.

Później ta chwila mi się przypomniała kiedy oglądałem mając 12 lat Koszmar z ulicy wiązów a Freddy Krueger przesuwał tym swoim cholernym metalowym paluchem po rurze wydając dziwny pisk. A później ruszał w pogoń.

One, two – Freddy’s coming for you
Three, four – better lock your door
Five, six – grab your crucifix
Seven, eight – gonna stay up late
Nine, ten – Never sleep again

 

Prawda że ładne?

Ludzie boją się różnych rzeczy.

Kiedy miałem 8 lat zacząłem bardzo bać się dentysty. Przypuszczam, że winę za to ponosiły radzieckie, wolnobrotowe maszyny do borowania i moja dentystka o osobowości Józefa Stalina.

Pewnego dnia kiedy bardzo długo wwiercała mi się w ząb, zacząłem krzyczeć z bólu. – Pani dentystka odłożyła na bok swoje instrumentum spojrzała na mnie koślawo po czym zapytała z pretensją w głosie: i czego krzyczy? W pracy mi tylko przeszkadza. Jak będzie krzyczał dalej, to krzywdę zrobię i będzie bardzo długo trwało.

Przyznałem jej rację, że zachowałem się niestosownie i przeprosiłem szybko.

Dziś jestem już dużo starszy. Nie mam już włosów jasny blond, które w miarę upływu czasu ściemniały mi na ciemny blond.

Nie jestem już tak słodki.

Nie recytuję wierszyków w szkole.

Ale nadal odczuwam coś w rodzaju uderzenia w brzuch, kiedy mam pójść na dłuższą wizytę do dentysty.

Od środy wiele osób pytało mnie jak wyglądało wyrywanie ósemki, przepraszam jak wyglądało wyrywanie PIERDOLONEJ ósemki.

Tak więc jesteś jedyną osobą, której to opowiem. Tak do ciebie mówię.

Wyobraź sobie że ktoś bierze wielkie szczypce. Takie do wyciągania z ognia metalowych rzeczy.

imaginujesz?

To teraz dołóż do tego scenę jak  ktoś zdejmuje ci gacie i zaciska te kleszcze na jajach. Masz to?

A teraz dołóż do tego że jednocześnie ktoś inny o aparycji zawodowego boksera z fajkiem w zębach pochyla się nad tobą i lewym sierpem wali cię w mordę. BACH!

Masz to? To tak to właśnie wyglądało.

Kiedy stomatolog zobaczył RTG stwierdził: to czeka nas dużo dobrej zabawy. Na początek będziemy próbować klasycznie a jak się nie uda to podłutujemy.

I wiecie co? Kłamał wcale nie bawiłem się dobrze.

Spojrzał jeszcze na mnie jeszcze przed podaniem znieczulenia i powiedział: szkoda że ma pan białą koszulę

– A dlaczego? – zapytałem.

– Bo mogę ją pokrwawić.

Oczywiście że się nie udało usunąć ósemki klasycznie więc dłutowaliśmy.

Naciął mi dziąsło, później wiercił. Podzielił ząb na mniejsze fragmenty a następnie zapytał: ale dlaczego pan taki spięty? Nic nie mogę panu w szczęce zrobić. Szerzej usta, szerzej.

Wiecie co było najmilsze z tego wszystkiego?

Moment kiedy płaciłem rachunek i mogłem stamtąd pójść. 660 zł.

Jak to zauważył kolega Marcin, szkoda że nie 666 zł.

6854_d38a