– A więc jest jeszcze nadzieja na tym świecie – westchnął Wielki Jo i poprawił ręcznik na gołym pękatym brzuchu.
Nadzieja była na oko szczupłą 25 latką o małych sterczących cyckach, zgrabną niczym nimfa, długowłosą, o pazurach pomalowanych na krwistą czerwień, jakby szponami rodzierała wołowinę, tyłku niewielkim, pośladkach, przyjemnie zaokrąglonych oraz nogach niczym, niczym… tu Jo zabrakło w myślach porównania, ale generalnie nogi były obłędne podobnie jak samo dziewczę.