Szczęścia nie ma. Nie wierzysz mi? Zaraz ci to wytłumaczę.

Moskwa. Zima. Śnieg. Chłopczyk systematycznie, niczym automat napierdala śnieżkami w okna. Tłucze w końcu szybę, wybiega stróż i zaczyna wrednego gówniarza gonić. Stróż goni, dziecko ucieka i myśli: po chuj mi te śnieżki, po chuj mi te okna, po chuj mi ten image wrednego, małego skurwysyna. Dla kogo ja się tak popisuję? Ech, byłbym szczęśliwy leżąc sobie w domu na kanapie, herbatą i czytając książkę mego ulubionego pisarza – Ernesta Hemingwaya.

Hawana. Ernest siedzi w ogromnej willi, wali wściekły w maszynę i myśli: po chuj mi to wszystko! Po chuj mi ten image twardego skurwysyna, po chuj mi ta literatura, po chuj mi ta Kuba, trzcina cukrowa i upał.

Ech, byłbym szczęśliwy siedząc ze swoim przyjacielem Andre Maurois w Paryżu. Wzięlibyśmy butelkę rumu, dwie ładne dziwki, porozmawiali o życiu, pośmiali się trochę. Świat od razu nabrałby barw.

Czytaj dalej

Najmilszy człowiek na świecie vol. 2

Mniej więcej 150 km od granicy dzielącej mnie od ukochanego kraju zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem nie warto zatankować po niemieckiej stronie, co ma zaletę, że ma się paliwo i wadę że ma się drogie paliwo.

Wskazania licznika i pośpieszna kalkulacja dowodziła tezy, że do granicy wachy akurat starczy. A później hmm chyba krzynę za bardzo wciskałem pedał gazu bo pojawiła się kontrolka rezerwy.

I tak sobie jechałem, jechałem, jechałem i zapamiętajcie drogie dzieci, że stacje benzynowe w byłym DDR to dobro rzadkie i na tyle rzadkie, że żadnej znaleźć nie mogłem a wskaźnik paliwa mówił do mnie: błagaj o litość skurwysynu.

Czytaj dalej

Najmilszy człowiek na świecie vol 1

Ta podróż wcale nie zaczęła się źle od początku, tylko mniej więcej od jednej trzeciej. Jechałem, jechałem, jechałem i w pewnym momencie komputer pokładowy do mnie przemówił i od razu wiedziałem, że będzie źle bo on jak się już wyświetla to zawsze będzie jakiś kłopot. 

Przypomina to sytuację, gdy koleżanka przekonała znajomego geja Kurę aby po raz pierwszy poszedł na depilację woskiem, bo to wcale nie będzie bolało. I poszedł. 

Czytaj dalej

Porno

– Niemieckie pornosy ponad wszystko! – ogłosił Marian.

– Ty znowu swoje? – Gustaw popatrzył z niesmakiem.

– A co masz do amerykańskich? – zapytałem.

– Są niewiarygodne.

– W jakim sensie?

– Jakbym maraton oglądał. Poza tym są często akcje w pupę, a ja nie lubię w pupę.

– Dziwne dopiero by było gdybyś lubił.

– Ja lubię – stwierdził niespodziewanie Krzysiek.

– Tobie i tak żadna nie da – machnął ręką Gustaw.

Czytaj dalej

Friends

– Nie mogłabym się umawiać z facetem 10 lat młodszym – stwierdziła Olga.

– Wyobraź sobie że masz 90 lat.

– A on 80. Niby wtedy różnica wieku przestaje być tak istotna?

– Nie o to chodzi. Mając 90 dych zastanawiałabyś się jak to jest chodzić z 25 latkiem.

Czytaj dalej