Kiedy ostatnio powiedziałeś komuś „Miłego dnia”?

Jechałem trasą Łazienkowską, która rozpruwa Warszawę na pół jak blizna brzuch, po operacji wyrostka robaczkowego. ‘Jechałem’ to za dużo powiedziane. Pełzłem metr za metrem stojąc w jednym wielkim niekończącym się jebanym korku. I byłem już nieco zdenerwowany.  

Oki. Kłamię. Przecież wszyscy należymy do jednej partii. Polska Partia Wkurwionych na Wszystko. Byłem więc wkurwiony jak żbik, którego ktoś wziął na kanał i uderzył młotkiem w jaja żeby szybciej biegał. Za dużo kawy. Za dużo stresu.

Czytaj dalej

Czy mając siedem lat byłbyś zadowolny z tego, kim stałeś się dzisiaj?

Była środa, o której mój przyjaciel mówi „środa – dzień loda”. 1 listopada. W sumie nie ma się z czego cieszyć. Rozpoczęcie sezonu na zimno i pada.  Rozpoczęcie sezonu, na wszyscy cię wkurwiają. Podszedłem do stołu, który  udawał bar, nalałem sobie przyzwoitą porcję czegoś starego i dobrego, o nazwie A niech to wszystko spierdala. Po czym dolałem sobie jeszcze odrobinę. I  postanowiłem,  że zostanę jeszcze pół godziny zanim się stąd zwinę.  Nie jest to może najlepszy sposób na zawiązywanie znajomości, ale ja nie chciałem tego dnia zawiązywać znajomości.

Dookoła były bardzo ładnie zrobione kobiety. I bardzo przystojni mężczyźni w białych koszulach.

Często oglądam ich na Facebooku.

Są bardzo dobrze wykształceni. 

Biegają.

Dobrze się odżywiają.

Odwiedzają różne kraje.

Robią sobie zdjęcia w restauracjach.

Z psem. Z kotem. Z pieprzoną lamą. Z dziubkiem. No i zawsze z kawą i ciastkiem. Że relaks i zen.  

Tak patrzyłem i, kurwa, szczerze im zazdrościłem. Też bym tak chciał.  Bo ja się często szarpię i robię pięćset rzeczy na raz.  Pracuję, piszę, pracuję, później gdzieś jadę i cholernie ciężko mi na tym wyjeździe zapomnieć o pracy lub o pisaniu.  I przeważnie biorę ze sobą komputer.

Wybiła północ i nagle makijaż spłynął, w czym pomógł przemysłowy przerób alkoholu. To jest TEN moment na imprezach.

Wódę lejąc w gardło by ukoić żal.

Dziesięć minut później ktoś zaczyna rzygać, a ludzie zaczynają się zwierzać. I nagle okazało się, że ci idealni ludzie, w dobrze dobranych ubraniach, są nieszczęśliwi.

Czytaj dalej

Co jest po: „i żyli długo i szczęśliwie”?

Jest taka teoria, że wszystkie problemy ludzi sprowadzają się do tego, kto kogo dyma, kto kogo chce wydymać, albo kto nie chce się dymać. Ewentualnie kto za to wszystko płaci i kto ile zarabia. Jednakże, po raz kolejny w życiu popełniam błąd i twierdzę, że ludziom zależy jednak na czymś więcej. Dziś będzie lekcja życia według Czarnego. Coś, co długo wahałem się napisać.

I jak zwykle pewnie dostanę po dupie.

Czytaj dalej

Dlaczego mężczyźni chcą wrócić do swojej eks?

Gdy ktoś mnie pyta czy coś zmieniło się na lepsze w relacjach między kobietami a mężczyznami, odpowiadam: Tak, zmieniło. Seks jest dłuższy. 

W 1948 roku Alfred Kinsey zbadał, że 75 proc. facetów dochodzi w ciągu pierwszych dwóch minut. Teraz jest to 5,4 minuty.

Nie, nie żartuję. Ustalono to na podstawie 500 par z pięciu krajów (Holandia, Wielka Brytania, USA, Hiszpania, Turcja). Liczono bez gry wstępnej, czyli od chwili wejścia do momentu wytrysku. Mężczyźni mieli na sobie kondom. Turcy mieli najszybciej wytrysk.

Nasze największe osiągnięcie w ciągu 70 lat: dymanie jest dłuższe o 3 minuty i 40 sekund. Mamy progres. Wiecie, natomiast, co jest stałe w stosunkach między kobietami a mężczyznami?

Czytaj dalej

Czy przeszłoby ci przez gardło: „Moje dziecko pracuje na kasie w Biedronce i jest szczęśliwe”?

Nazywam się Piotr C. i  kiedy byłem małym dzieckiem nie dalibyście złamanego grosza za mój sukces.

Nazywam się Piotr C. Zjebałem w swoim życiu wiele rzeczy na maksa. Po trosze jestem socjopatą, po trosze pracoholikiem. Uczcie się na moich błędach.

Nazywam się Piotr C. i mało brakowało, a wykonywałbym teraz zawód, którego nie lubię, bo tego chcieli moi rodzice.  

Nazywam się Piotr C. i teraz zadam ci pytanie: Czy przeszłoby ci przez gardło stwierdzenie „Moje dziecko pracuje na kasie w Biedronce i jest szczęśliwe”?

Boli, prawda?

Czytaj dalej