W obronie dupczenia

 „Wydobyłam od znajomego numer Wojciecha Fibaka i wysłałam SMS >Panie Wojtku, czy może pomaga pan miłym dziewczynom poznać i zarobić przy poznaniu miłych panów? Miła dziewczyna<. Następnego dnia zadzwonił ktoś z zupełnie innego, nieznanego mi numeru.

Po sześciu minutach od poznania zaproponował zajęcie. – Mam bardzo fajnego przyjaciela, mieszka w Nowym Jorku. Polak, bardzo skromny, bardzo mądry, miły, fajny. Przyjeżdża czasami do Europy, niedługo przyjedzie. To mam pierwszy pomysł, od razu… Ty mi się podobasz w ogóle. Masz inteligencję i jesteś apetyczna.„

To dzisiejsza okładka Wprost.

Laska dziennikarka – umówiła się z Fibakiem aby udowodnić, że jest świnią. Kim jest Wojciech Fibak? Były tenisista, obecnie biznesmen, miłośnik kobiet między 20 a 30 rokiem życia, lubiących stawac na portfelu.

Chciałoby się powiedzieć – człowiek chce pomagać a tu mu kłody rzucają pod nogi.

Wyobraźmy sobie sytuację, znam bardzo ładną kobietę, która ma ochotę poznać mojego bardzo przystojnego i zamożnego kolegę. Daję jej jego numer? A teraz podwyższmy napięcie, znam bardzo ładną kobietę, która ma ochotę poznać mojego bardzo przystojnego i zamożnego kolegę i wiem że chce się z nim przespać. Daję numer? A jeśli jest żonaty? A jeśli wiem, że przez jego łóżko ona chce ubić jakiś interes?

Prawdopodobnie dzwonię do niego i mówię, mu że taka koleżanka chce jego numer. I nie tylko.

Czym to się różni poza tym, że Fibak jest znany a ja nie? I dlatego ja nie trafię na okładkę Wprost.

Cała sytuacja z Fibakiem to porozumienie między dorosłymi ludźmi, w którym ona ma interes do ubicia a on jest „pomaga”.  Powiedzmy, że to specyficznie pojmowany networking.

„W rozmowie kilkanaście razy podkreślał, że z poznawania ze sobą ludzi nie czerpie żadnych korzyści majątkowych, choć Latkowski w ogóle go o to nie pytał. – Przyszła do mnie dziewczyna do galerii, ale wie pan, to nie było… Ja nie powiedziałem, że ja czerpię jakiekolwiek… Ona przyszła i mówi, że chciała gdzieś wyjechać, że chciała zdobyć kontakt. Od razu wyczułem, że to jest jakiś numer, i bardzo świadomie powiedziałem, że faktycznie mogę jakoś pomóc, mogę z kimś skontaktować. Ale tam nie ma żadnej wzmianki o żadnych korzyściach, o niczym, żadnych pieniądzach – mówił tenisista.”

Owszem lubi kobiety. Owszem może jest dziwkarzem. Owszem może płaci za seks. Owszem może się wydać przez swój tryb życia żałosny. Owszem cała sytuacja może budzić obrzydzenie.

Ale do momentu kiedy nikomu nie dzieje się krzywda, nie jest łamane prawo to jego prywatna sprawa kogo dupczy i komu daje numer telefonu. Fibak nie jest politykiem, nie jest księdzem ani nie jest wzorcem moralnym do naśladowania.

Jeżeli handluje kobietami wbrew ich woli, za pieniądze – ok. rozumiem. Ale w tym przypadku tak nie było.

Żyjemy w świecie w którym czy nam się to podoba czy nie gdzie wiele osób jest gotowych na wiele, aby poznać kogoś, kto zna kogoś, kto może więcej.  Są kobiety, które o podwyższenie swojego statusu materialnego walczą dupą. Ich największym kapitałem społecznym jest dobre ciało, duże cycki i zgrabny tyłek.  

Czy mam je potępiać że wykorzystują swoje atuty?  Kwestia kręgu kulturowego.

Kto sam jest bez winy niech pierwszy rzuci majtkami. Naprawdę nigdy nie przespałaś się ze swoim facetem/jakimś facetem aby coś od niego dostać?

Powiem szczerze o wiele bardziej niż cała sytuacja z Fibakiem oburza mnie to co dzieje się w Turcji. Jakoś o niebo bardziej wkurwiające jest to, że ktoś może chcieć karać ludzi za to że chcą się pocałować na ulicy, albo pomalować usta na czerwono niż podstarzały playboy.

Jedno jest pewne, ten numer Wprost sprzeda się doskonale.

6708_6af7