– Mam jeszcze 15 lat aby ułożyć sobie jakoś życie– pomyślała ponuro. – 10 lat kiedy jestem na tyle atrakcyjna że mężczyźni mnie chcą . – Może 13 zreflektowała się. -Kobiety są w stanie dziś zajść w ciąże mając nawet 40 lat.
Kiedy kończyła sałatkę była w połowie pierwszej butelki. Zabrała ją do łazienki.
Wzięła szybki prysznic. Biust zlała ostro na przemian zimną i ciepłą wodą. Później starannie kremowała całe ciało.
Wolałaby aby zrobił to za nią ktoś inny. I niekoniecznie Andrzej. – Jestem zła! I rozpustna – skarciła się.
Zrezygnowała ze szpilek. Za bardzo bolały ją stopy. Po namyśle skreśliła też gorset. Założyła biały lekko przeźroczysty stanik od Elle Macpherson a do kompletu półprzeźroczyste stringi. Na to białą koszulę. Nie zapinała jej zbyt intensywnie.
Obejrzała swój tyłek w lustrze. Zważyła się po czym skrzywiła. Rozczesała włosy. Umalowała dość oszczędnie. Ale usta pociągnęła czerwoną szminką.
Były pełne. Dużo obiecywały.
– Mam cienie pod oczami – stwierdziła. – Niedługo cholera zaczną mi się robić zmarszczki.
Wypiła jeszcze jeden kieliszek proseco i wyszła z łazienki. Kurczak powinien być gotowy za jakieś 15 minut. Andrzeja nie było. Sprawdziła telefon – nie dzwonił. Zadzwonić? Wkurzy się. Znów powie, że go chcę kontrolować.
Pierdzielę, nie dzwonię.
Marlenka poszła do komputera. Posiedziała chwilę na Facebooku, później weszła na służbowe konto. Po 20 minutach wyciągnęła kurczaka ale nie chciało się jej go spróbować.
Miała ochotę spać.
Andrzej zjawił się 15 po 22. Akurat kiedy skończyła butelkę. I było jej wszystko jedno.
CDN





